Jesień coraz bliżej 🙂 Przyroda szykuje się do zimowego snu ale biegacze nie odpuszczają. Październik w Górach Sowich to spora dawka dobrego biegania.
24/10/2026 odbędzie się fajna impreza – Sowiogórski Festiwal Biegowy. Jeśli ktoś ma chęć zakosztować świetnych widoków, zmęczyć się troszkę albo troszkę bardziej 🙂 to jak najbardziej warto.
Tym razem do wyboru jest aż 5 dystansów – od 7 km do 84 km. O biegu można poczytać na stronie organizatora albo na jego profilu FB (link dostępny na ich stronie).
Ja, jak to mam w zwyczaju ostatnimi czasy, stawię się na imprezie z aparatem. Tym razem jako jeden z oficjalnych fotografów 🙂
Przy okazji wydarzenia jest też zorganizowany mały konkurs – na zachętę będzie możliwość wygrać pakiet startowy na dowolny dystans. Po szczegóły zapraszam na forum Bieganie.pl
Czytelnicy mojego bloga mogli już chyba wyczaić, że używam raczej tańszych modeli butów. Z każdymi „wypasionymi” jakie zakupiłem coś zawsze było nie tak stąd też nie jestem wielkim fanem dużych inwestycji.
Ostatnio jednak udało mi się zostać właścicielem zaawansowanego modelu – NB FuelCell Sc Elite V5 – MRCELL3UD.
Przeglądając informacje od producenta można wyczytać, że ten leciutki but przeznaczony jest zwłaszcza do startów na twardej nawierzchni. Naszpikowny przy tym zdobyczami najnowszych technologii jak karbonowa płytka EnergyArc, pianka FuelCell Peba czy cholewka FantomFit. Nie będę tu przynudzał obco brzmiącymi nazwami, kto ciekawy znajdzie sobie mnóstwo materiałów reklamowych.
Poniższe moje przemyślenia są subiektywnymi opiniami osoby, która rzadko korzysta z najnowszych zdobyczy techniki obuwniczej.
Buty wizualnie trafiają w mój gust. Jako dziecko lat 80 uwielbiam krzykliwą, kolorową modę. Te takie są. Wyraziste barwy, ostre wzornictwo. Fajne.
Widać przy tym, że robione są wg nowych wzorców. Gruba podeszwa z pianki Peba niewielki drop (8mm), cienki materiałowy język (z otworkami wentylacyjnymi!). Przy tym niska waga całości. Fajnie, że korzystają jednak z tradycyjnych sznurowadeł. Te wymyślne systemy u konkurencji to jednak kłopot. Pozytywne wrażenie trochę psuła mi „dziura” w środku podeszwy no ale ok. To but na asfalt, równe podłoże. Szanse, że coś tam wpadnie są niewielkie.
Pierwsze założenie na nogi to kosmos. Sprężynują, uginają się. Chodząc w nich miałem odczucia jakby stało się na materacu sprężynowym. Dziwnie trochę no ale da się przyzwyczaić. Może być, że lżejsza osoba miała by trochę inaczej ale przy moich 90 kg mają z pewnością co robić 🙂
Na pierwszy trening wybrałem zachowawcze 5 km. Wolniutkim tempem – 06:00, 06:30. Podczas truchtu czuć, ze but mocno pracuje, uginając się. Lądowanie, odbicie jest jednak stabilne. Mimo wysokiej podeszwy nie było obawy, ze wykręci mi kostkę itp. Mam wrażenie, że trochę inaczej pracuje w nim stopa. Bardziej lecimy na śródstopiu niż pięcie (u mnie). Fenomenalnie też kleiła się podeszwa do asfaltu. Fajnie.
Najczęściej przy takiej mocnej zmianie amortyzacji do czasu przyzwyczajenia się do butów, męczą mnie, potrafią obetrzeć. Tu nie było źle! But fajnie siedzi na nodze, nic mnie nie obtarło. Zmęczyć się też jakoś mocno nie zmęczyłem.
Kolejny trening puściłem się już mocniej. Ten but lubi i prowokuje do szybszego biegania. Przy tempach 04:30, 5:30 nie czuć już tak tego potężnego amortyzowania ale jednak świetnie chronią nam stawy. Kolan nowych nie mam, nie bolą na szczęście ale przy zbiegu pod 04:30 to bym jednak dostał mocniejszego łupnia w swoich, starych butach. Tu nic. Przed jednym biegiem czułem trochę dyskomfort w śródstopiu (chodząc w starych butach). Po założeniu NB poleciałem 10 km i … też nic 🙂
To dobrze ale i trochę źle. Zbytnia wiara w technikę przy słabym przygotowaniu do dużych obciążeń może skończyć się problemami. Warto więc nie szaleć. No i oczywiście rozumieć, że nie but nie jest żadnym lekarstwem na kontuzje, dolegliwości.
Nie mam wielkiego porównania do innych, nowoczesnych butów ale powiem szczerze, że te są fajne. Pierwsze „drogie” do których nie mam się zbytnio do czego przyczepić. Może jednak warto nieraz zainwestować w siebie trochę więcej? 🙂
A na koniec zapraszam do małej galerii zdjęć tego modelu.
Jeden z lepiej znanych dolnośląskich biegów. Na wymagającej trasie odważni mogą zmierzyć się z królową Karkonoszy. I to nie jeden raz, a nawet dwa lub trzy 🙂 W tym roku nie starczyło mi sił i chęci na przygotowanie do biegu, no ale przynajmniej z aparatem udało się Śnieżkę zdobyć 🙂
W załączonej galerii kilkanaście zdjęć z zawodów a do zobaczenia całości zapraszam na swoją stronę FB:
Muszę sobie trochę ponarzekać… nie biegam za wiele zawodów ostatnio ale (co niektórzy być może zauważyli) chętnie pojawiam się na nich porobić trochę zdjęć.
Nikt mi za to nie płaci, zużyć muszę swój czas, aparat, samochód i buty by tam się pojawić. Z tego powodu jak każdego artystę cieszy mnie odzew samych zainteresowanych. Każde polubienie, miłe słowo, komentarz jest widziany jak najchętniej.
No i tu przechodzimy do sedna mojego rozgoryczenia. O ile od odbiorców zdjęć, czyli biegaczy, słyszę pozytywny feedback to wielki problem pojawia się by z tymi zdjęciami zaistnieć w sieci. Ba, by wogóle trafiły do zawodników.
Wiadomo platformy tną zasięgi jak się im nie płaci za reklamę ale jakąś niemiłą tradycją zrobił się fakt, że organizatorzy tych (darmowych!) zdjęć nie chcą. Często zdarza się, że nikt mi nie odpowiada na maile, wiadomości FB. Nawet jak fotografię przerobię szybko to na publikację trafiają na końcu, po dłuższym czasie. Słabe to i przykre 🙁 Nie będę tu wskazywał palcem kto zainteresowany nie jest ale szkoda po prostu.
Za czasów swoich startów zawsze cieszyłem się jak zdjęć było więcej. „Elita foto” najczęściej też robi zdjęcia tylko tym z przodu stawki, Ci z tyłu rzadko na jakieś fotografie się załapują. Sam wiele razy lamentowałem, iż nigdy mnie na żadnym, ładnym zdjęciu nie ma. Ja, jak już gdzieś stanę to czekam aż przebiegną wszyscy. No ale coż… widać ani mi ani im zdjęciami nacieszyć się za wiele nie pisane.
Echhh… Tam gdzie mnie nie chcą raczej za rok się nie wybieram. Nie tracę nadzieji jednak, że znajdą się tacy, którzy ze zdjęć się ucieszą i na swoich fanpage-ach linki do nich dawać będą 🙂
Będąc w poniedziałek w markecie Aldi wpadły mi w oko i rękę buty w „modnym” parę lat temu stylu barefoot. Do tej pory jakoś omijałem takie obuwie ale, że te kosztowały 44,99zł to czemu nie spróbować 🙂
Dużo ich nie testowałem ale ponieważ marketowe rzeczy pojawiają się i później już nie pojawiają 🙂 to jak ktoś ciekawy, chce spróbować to jest ten czas 🙂
Rozmiar 44 waży 266 gram (wg mojego pomiaru). Przód lekko rozszerzony. Siateczka w przedniej części, boki i tył sztywniejsze (z tworzywa). Podeszwa jak widać, w sumie cieńka, gumowa. Być może to jakieś tworzywo ale plastyczne bo da się go wywinąć dość mocno 🙂
Pochodziłem już w nich dwa dni do roboty i w sumie ok. Czuć lekkość, blisko do ziemi ale w mieście nic w stopę nie uraża. Samochodem kierować też można bez problemów.
Ciekawostka raczej, nie sadzę by ktoś w tym biegał (ja na ten moment nie odważę się bo jestem za gruby i bez formy) ale może na jakieś przyzwyczajenie stopy się nada?
Jakiś czas temu zamieściłem na swoim kanale YT test podgrzewanych rękawic (wbudowane akumulatory ładowane z USB). Jako, że zima nie odpuszcza w tym roku to myślę, że warto się zainteresować takim sprzętem. Kto wie może i przydadzą się na treningach w mroźne dni 🙂
Nie zawsze biegnie się tylko dla wyniku. Tu wystartowano dla wspomożenia corocznej akcji WOŚP. Jak widać biegacze nie zawiedli, w świetnych strojach i humorach stawili się na trasie 5km biegu zorganizowanego przez oleśnicką grupę COB (Cała Oleśnica Biega) 🙂
W minioną sobotę odbyły się zawody Zimowy Półmaraton Gór Stołowych. Biegi rozegrano na dwóch dystansach:
– 31 km (Biała Trzydziestka), – 21 km (tytułowy ZPGS)
W tym roku biegaczom przyszło zmierzyć się z trudnymi warunkami na trasie. Po „latach nieobecności” 🙂 mieli spory mróz no i śnieg przeplatany ze zlodowaceniami. Łatwo na pewno nie było, co potwierdzam wspinając się kawałkiem trasy by zrobić trochę zdjęć 🙂
Jako, że zawody mają swoją renomę i dłuższą historię, utrudnienia i tak nie zniechęciły sporej ilości śmiałków do przebiegnięcia. Metę jako pierwsi zobaczyli:
– 31 km (Biała Trzydziestka) (K) Żmija Liljana – 03:58:09.60 (M) Hlavatik Jan – 03:14:32.15
– 21 km (tytułowy ZPGS) (K) Białobłocka Alicja – 02:19:20.50 (M) Chrzanowski Jan – 01:49:59.65
Pogratulować formy 🙂
Jeśli zaś ktoś biegł, chce się odszukać na zdjęciach albo po prostu pooglądać zapraszam do 3 galerii na FB:
W miniony weekend odbyła się, organizowana przez Fundację Osiągnij Cel, spora, biegowa impreza – Sowiogórski Festiwal Biegowy. 4 dystanse do wyboru – od zacnego ultra – 54 km (Czarny Rycerz) poprzez krótsze 30 km (Mroczny Śpiewak), 15km (Stara Jodła), aż po 7 km (Ostoja Nietoperza).
Trasy zapowiadały się ciekawie, wyglądało, że uczestnicy będą mogli się zmęczyć 🙂
Gdyby zawody interesowały kogoś pod względem kolejnych edycji Ich przebieg, przewyższenia można sobie zerknąć na Rate My Trail:
Licząc na dobrą pogodę planowałem stawić się z aparatem na dystansie Ultra, w okolicy Wielkiej Sowy albo trochę za. To już było po dwudziestu kilku kilometrach, dobrze będzie widać ile komu sił zostało 🙂
Warunki meteo jednak nie rozpieszczały. Nie za ciepło było ale z pewnością mokro. Padający co trochę deszcz z pewnością nie pomagał mierzącym się z najdłuższym dystansem. Uczestnicy mimo to nie zawiedli 🙂 Większość wyglądała na zadowolonych, sporo uśmiechów widziałem na twarzach.
Zdjęcia zaś można zobaczyć na moje stronie FB. Może ktoś siebie odnajdzie 🙂
Jako, że zaangażowałem się trochę w rozruszanie forum bieganie.pl i „promocję” biegów, które lubię no to lecimy z tematem 🙂
Pierwsze zawody, punktowane do klasyfikacji Grand Prix, to sierpniowe (05/07) – Sowiogórska Dycha i Półmaraton Sowiogórski.
Sowiogórska Dycha – 10,4 km, +393 m / – 393m
Półmaraton Sowiogórski – 21,5km, +732m / -732m
Oba biegi w mojej ocenie dobre na rozpoczęcie sezonu. Przewyższenia i profil trasy słuszne ale więcej zmęczyć przyjdzie się raczej na biegu na Wielką Sowę czy Półmaratonie Górskim „Orzeł”.
Przy okazji możemy się tu poczuć prawie jak na Grani Tatr 🙂 kiedy to w okolicy 3 km wpadamy na szczyt Wzgórz Wyrębińskich, z których roztaczają się wyśmienite widoki na Góry Sowie i Wzgórza Włodzickie. Później jest już bardziej typowo (jak to w Górach Sowich) – więcej lasów, kamieni. Ale też fajnie! Wielbicieli tajemnic i wojennych klimatów z pewnością usatysfakcjonuje odcinek w okolicy masywu Gontowej gdzie napotkać będzie można ślady wojennych budowli.
Po solidnym biegu w ładnych okolicznościach przyrody satysfakcja z osiągniecia mety będzie duża 🙂 A jak jeszcze coś wylosujemy na zwyczajowym rozdaniu nagród? 🙂
Skoro zaś o nagrodach. Coraz bliżej Dzień Dziecka myślę więc, że w poniedziałek po nim wystartujemy z pierwszym konkursem, gdzie do wygrania będzie pakiet startowy na klasyka – Bieg na Wielką Sowę.