Wszystkie wpisy, których autorem jest Rafal_C

Czapeczka Buff Pro Run Cap R-Focus Blue

Tegoroczna pogoda nie może się coś zdecydować czy iść w stronę upałów czy ulew, no ale w obu tych okolicznościach przyrody dobrze by biegacz coś na głowie miał 🙂 Ot, chociażby czapeczkę z daszkiem.

Jak ktoś czytuje mojego bloga to wie, że przesadnym fanem czapek z daszkiem nie jestem, ale jednak ochrona głowy w upalne dni to ważna rzeczy i warto coś zakupić.

Czapeczka z daszkiem – Buff Pro Run Cap R-Focus Blue.

Prezentowana poniżej czapeczka była takim trochę spontanicznym zakupem (zrealizowanym dzięki sponsorom, czyli moim rodzicom, a jeszcze dokładniej babci, bo ona pierwotnie wyłożyła kasę na ów produkt :)). Skoro była możliwość to zdecydowałem się na spróbowanie jej przed biegiem ultra. Założenie było takie, że może droższa i firmowa będzie sporo lepsza od tych co miałem? Ale ok, polećmy od początku i na temat 🙂

Czapeczka z daszkiem jest produktem Buffa. Należy ona do serii – Pro Run Cap R. Wzór/Kolor z tego co wynalazłem to Focus Blue.

Nie będę tu kopiował oryginalnych opisów producenta, zapraszam wszystkich zainteresowanych na stronę:
BUFF Pro Run Cap R
Prezentowany w linku model to inna wersja kolorystyczna, swojej nie znalazłem ale uwierzcie były, bo inni sprzedawcy jeszcze je mają.

Czapka może się podobać. Ma żywe, sportowe kolory pasujące mężczyźnie.

Widok ogólny.

Wykonana jest solidnie, widać dbałość o jakość produktu. Nic tu nie odrywa się czy jest krzywo przyszyte. Same szwy, widać w wewnętrznej stronie czapki, ale nie zanotowałem fakty by w jakiś sposób to przeszkadzało. Nic nie uraża w głowę.

Wnętrze. Widoczne szwy.

Buff występuje w uniwersalnym rozmiarze, regulacja obwodu następuje tu przez rzep umieszczony z tyłu. Ot klasyka rzekłbym. Sam rzep trzyma się dobrze, jak już sobie wyregulujemy nie ma opcji, że sama nam się rozsunie czy np. pod wpływem wilgoci będzie odpinać.

Rzep i otwory wentylacyjne.

Materiał całości to rodzaj poliestru. Gwarantuje to lekkość czapki, jej przewiewność i dobre odprowadzanie potu. Dodatkowo, w tylnej części czapeczki są wycinane dodatkowe otworki wentylacyjne, co przyspiesza odprowadzanie potu. Na bokach znajdziemy zaś otwory pod okulary, co pozwala to na ich stabilniejsze trzymanie się.
Sam materiał nie jest jakoś mocno rozciągliwy, rzekłbym nawet, że wcale. Przynajmniej wiadomo po co ten rzep z tyłu 🙂

Widok na część “głowną”

Z przodu czapki oczywiście daszek. Sztywny, więc nie da się tu całkiem jej pozginać i wrzucić np. w kieszeń. Niestety troszkę więcej miejsca w plecaku musi zająć.
Z jednej strony to pewien minus ale plusem z kolei jest fakt, że daszek trzyma się na swoim miejscu. Nawet jak namoknie to nie zwisa smętnie w dół. Będzie duże słońce to i przed oślepianiem oczu uchroni.

Sztywny daszek.

No a jak to wszystko sprawdzało się w praktyce? Dobrze, z małym (zwyczajowym) ale….
Podczas biegu w upalny dzień komfort termiczny był bardzo dobry. Głowy nie przegrzałem, na 100% było lepiej niż np. w chustach/buffach. Zakładanie, nierozpinanie, trzymanie się na czaszce też ok (w sumie chwaliłem w wyższych akapitach). To gdzie to ale? Ano tu, że zwyczajowo jak już oblały mnie pierwsze, solidne poty to trochę mi po tym daszku kapało 🙂 🙂 No niestety, nic nie jest doskonałe.

Cóż, Ci, którzy aż tak się nie pocą myślę, że będą z niej bardzo zadowoleni. Cena nie jest najniższa, ale warto chyba czasem zainwestować w siebie trochę więcej. Polecam.

Plecak Dynafit Vert 4

Youtube: Plecak Dynafit Vertical 4

Tym razem na “warsztat” biorę niewielki ale mocno użyteczny (w mojej ocenie) plecak biegowy Vertical (Vert 4) firmy Dynafit.

Zapraszam wszystkich do obejrzenia filmu, a poniżej (w artykule) kilka zdjęć omawianego sprzętu.

Test plecaka biegowego – Vert 4 (Dynafit).
Plecak biegowy Dynafit - Vert4. Widok ogólny.
Plecak Vert 4. Widok ogólny.
Plecak biegowy Dynafit - Vert4. Mocowanie przednie.
Mocowanie linki przedniej. 3 możliwości do wyboru.
Plecak biegowy Dynafit - Vert4. Mocowanie kijków.
Dolne mocowanie np. kijków.
Plecak biegowy Dynafit - Vert4. Wewnętrzna, wodoodporna kieszeń.
Wodoodporna kieszeń w środku komory głównej.
Plecak biegowy Dynafit - Vert4. Logo.
Logo w odblaskowej konfiguracji 🙂

Maj 2020

Bliżej już ku końcowi czerwca no ale… lepiej późno napisać niż wcale 🙂

Maj w moim wykonaniu to typowo rekreacyjne bieganie. Ani solidnych treningów nie było, ani powalających rekordów (liczbowych). Zafiksowałem się jakoś na swojej ulubionej trasie łąkowo-pagórkowo-leśnej no i prawie codziennie te 5 km tam robię.

Z jednej strony fajnie, bo sumiennie biegam prawie 4-5 razy w tygodniu z drugiej mało to rozwojowe, coś sam tak czuję. Wydaje mi się, że formy z tego nie będzie żadnej. Niby jest ta górka, niby chwilę po prostej no i zbieg też jest ale… Mało coś i ciągle to samo :/

Czasem myślę, że kontrolnie bym się mógł wypuścić na te 10 km albo więcej ale jakoś tak przekładam i przekładam 🙂 Poranne bieganie jak wiele razy mówiłem coś mi słabo służy. Człowiek nierozbudzony, nierozruszany.

No nic. W narzekaniu jestem dobry ale może i uda się w sobie zebrać realnie. Tym bardziej, że zaczynam zastanawiać się czy przypadkiem jakiegoś biegu nie zorganizują w drugiej połowie roku na jaki się zapisałem (np. Półmaraton Wałbrzych?). Oj by było 🙂 Pobiec go z bieżącej formy to prawie jak w 2012, na początku mojej biegowej ścieżki 🙂

Podsumowując zaś krótko maj – jakby nie fakt, że sporo się też chodzi i coś tam rowerowo zaczyna działać to powiedziałbym, że miesiąc słabiutki. A tak ujdzie 🙂

Dla spragnionych liczb podaję, że pokonało się:

92,57 km biegiem,
46,81 km chodząc,
131 km rowerem.

Kijki trekkingowe – Viking Kettera

Youtube: Viking Kettera

Tym razem zapraszam na pierwszy film testowy. Na warsztat biorę kijki trekkingowe – Viking Kettera. Jak wyglądają, jak się je używa i czy jestem z nich zadowolony podczas górskiego biegania można zobaczyć w filmie. Miłego oglądania 🙂

Szybki test kijów trekkingowych – Viking Kettera.

Dla tych, którzy lubią trochę bardziej tradycyjnie poniżej podaję garść danych technicznych i galerię zdjęć.

Dane techniczne:

Marka/Model: Viking Kettera
Materiał: Aluminium
Zakres regulacji wysokości: 40-135cm
Średnica: 14mm
Rękojeść: Pianka EVA
Blokada teleskopu: FAST LOCK + linka
Regul. pasek flanela + nylon: Wykończony polarem od środka
4 sekcje: TAK
Wymienne talerzyki i osłonki grotu: TAK
Stalowy grot: TAK
Pokrowiec w zestawie: TAK
Waga: 230g
Kolor: Czarno-zielony

Galeria zdjęć:

Wirtualne biegi – po co to komu?

Ostatnio pojawia się coraz więcej biegów wirtualnych. Co i rusz wyświetlają mi się na FB powiadomienia o nowej rywalizacji. Czy to komu potrzebne?

Oczywiście 🙂 Zadowoleni są z pewnością producenci medali, koszulek. Jest co do garnka później włożyć 🙂 A już organizatorzy (=pomysłodawcy takiej imprezy) z pewnością dziękują niebiosom za dużą frekwencję na takich wydarzeniach. W sumie niewiele się trzeba narobić a zysk słuszny 🙂

Dziwię się tylko biegaczom, po co im to potrzebne…

Dla mnie jedyną godną uwagi zaletą takiego biegania może być aspekt charytatywny. Zbiórka na jakiś szczytny cel. W przypadku zawodów całkowicie “komercyjnych” nie widzę żadnych zalet takiego biegania. Bo i jakie?

Wynik? Całkowicie niemiarodajny! Jak trzeba, mogę na mapie swoich treningów znaleźć trasę, która prowadzi pod górę i z 15 km, jak trzeba to znajdzie się coś całkiem w dół. I co później mam wskazywać, że w zawodach XX osiągnąłem swój rekord (życiówkę)?

Rywalizacja. Tak, to napędza ludzkość. No ale wirtualnie? Dajcie spokój. Patrząc na powyższy akapit jak porównać się z kimś kto może zasuwał ciągiem w dół a ja mozolnie tuptałem po jakichś wertepach.

No to co pozostaje? Koszulka i medal, którą można się pochwalić znajomym czy też w necie? Hmm…. to już chyba efektu wow nie robi jak kiedyś. Wydaje mi się, że szkoda kasy tylko na to. Piękną i pewnie dużo lepszą koszulkę można sobie po prostu zamówić samemu.

No więc… ja w takich zawodach nie startuję i startować raczej nie będę. A co sądzicie Wy?

W CO SIĘ UBRAĆ?? WIOSNA/LATO CZ.2

Zapraszam na drugą (i ostatnią już) część filmu o ubiorze do biegów. Tym razem przeniesiemy się w wyższe rejony biegacza 🙂 Koszulka, bluza, wiatrówka no i coś na głowę (czapecza, buff, bandana).

YouTube: W co się ubrać… cz.2

Miłego oglądania 🙂

W co się ubrać by nie zbankrutować a pobiegać. Cz.2

W co się ubrać?? Wiosna/Lato cz.1

YouTube: W co się ubrać…

Temat wprost nieśmiertelny. Znajdziecie takie artykuły, co roku, na wszelkich portalach biegowych. Długo go omijałem bo uważam, że nie ma prostej odpowiedzi na takie pytanie. Niestety… ludzie są różni, każdemu pasuje co innego.
Lata truchtania pozwoliły mi zbudować jednak pewną, podstawową bazę wiedzy o tym co mi pasuje i pomaga więc spróbuję się tym podzielić. Może te ogólne wskazówki będą dobre i dla innych, początkujących biegaczy. Jak to u mnie, raczej dla osób, które nie planują wielkich wydatków.

Odcinek ten skupia się na niedrogiej odzieży przeznaczonej na sezon wiosenno/letni. Omawiamy dolną część biegacza (do poziomu pasa) – buty, skarpetki, bielizna i spodenki. Reszta w kolejnym filmie.

Zapraszam więc na swój pierwszy biegowy film 🙂

W co się ubrać by nie zbankrutować a pobiegać.

Nowości, nowości…

Kto się nie zmienia ten zostaje w tyle 🙂 Mówi się tak czasami więc by nie odstawać za bardzo od peletonu postanowiłem dokonać i ja pewnych zmian witrynowo, wizerunkowych 🙂

Pierwszą zmianą będzie nowy adres strony. No, może nie taki nowy ale końcówka się zmieniła. Z komercyjnością wiele wspólnego nie mam, więc strona teraz bedzie .pl Lepiej to czy gorzej, zobaczymy z czasem 🙂 Trochę za szybko pewnie przeszedłem na ten adres ale tak wyszło. Myślę, że Ci co czytają dadzą radę odszukać stronę w sieci.

Większą nowością będzie fakt, że niektóre materiały (testy, opisy) zrobię w formie filmów na youtube. Czy wyjdzie to ciekawie, zostawiam Waszej ocenie. Czekam jednak na komentarze, uwagi – o treści, o realizacji. Dawajcie znaka 🙂 A dużo da się pewnie poprawić co widzę chociaż po montażu filmów. Z każdym kolejnym odkrywam nowe opcje programu 🙂

Kanał na YouTube można znaleźć pod adresem: RMC-Biega

Acha 🙂 Są tam nie tylko filmy o bieganiu, bo jak widać młode pokolenie ciekawią inne sprawy 🙂

Zapraszam więc do nowej/starej strony 🙂

Kwiecień 2020 – podsumowanie

Kwiecień już za nami pora więc pochylić się trochę nad tym, minionym już okresem. Zestawienia i tabele czekają 🙂
Żartuję oczywiście, bo nie ma sensu robić nawet tych moim prostych analiz (jak wcześniej). Niewiele się bowiem działo.
Kronikarskim obowiązkiem, coś jednak napisać trzeba.

Biegi: 89,8 km
Chodzenie (nordic walking): 29,04 km
Rower: 29,33 km

Mimo klimatu (wirusowemu) wybitnie niesprzyjającego bieganiu nie odpuściłem całkowicie. Na biegi wychodziłem nawet regularnie.
By nie narażać się na jakieś nieprzyjemności, wynalazłem świetną trasę w okolicy. Prowadzi łąkami, przez odludne tereny więc udało się nie łamać zakazów leśnych, jak i szanse na spotkanie żywego człowieka ograniczone zostały do minimum. Trasa ma około 2.5-3 km (jest solidne podejście jak i spokojny zbieg). Jak chcę więcej to już muszę robić na niej pętelki (z lenistwa po płaskiej części).
Pewnym wyzwaniem była dla mnie godzina aktywności, bo by dodatkowo zapewnić sobie spokój treningowy, na bieganie chodziłem około 07:00.
Pod tym względem należy być zadowolonym. Regularność jest utrzymana, nie ma tak, że jestem na 0% formy.
Minusowo zaś wyglądało moje zacięcie do tych biegów. Chęci jakoś wystarczało mi co dnia na rundkę 5-7 km truchtania. Słabo trochę. Czuję, że to mało, a dodatkowo lenistwo wspomożone solidnymi domowymi obiadkami powoduje, że widzę w lustrze ciągle solidny bęben z przodu 🙂

Oprócz biegów w dalszym ciągu coś tam się ćwiczyło w domu. Im jednak robi się ładniej na dworze + poluzowali możliwości poruszania się (czyli np. można już wyjść na rower) tym gimnastyka zaczyna upadać. No niestety, jakoś brak mi zaparcia do biegów, roweru, chodzenia i jeszcze ćwiczeń. Silna wola to ciężka sprawa 🙂

Tyle w sumie mogę napisać o kwietniu. Nie trenuję wybitnie, ot biegam dla siebie z czystej chęci biegania. Czy to źle? Chyba nie, brak na horyzoncie jakichś zawodów biegowych, nie ma co rozpaczać, że biegam te paręnaście sekund wolniej niż kiedyś. Przyjdzie czas to się chyba jeszcze uda spiąć.

Poniżej takie widoczki mam przy bieganiu. Aż się nie chce wracać do miasta 🙂

Poranek
Konkurencja do biegania.
Wiosna na całego już i tu.

Welcome on board

Jak to mówi mądrość ludowa “tanie mięso psy jedzą”.
No może nie takie tanie, ale po ponad pół roku dobrego działania mój Amazfit Stratos 3 wymiękł. Nie mam szczęścia do chińszczyzny. Kiedy już myślałem, że ten model spełnia moje wymagania to wziął był się i zepsuł 🙂
Dokładniej to uruchamia się z pół godziny a później nie można go sparować z telefonem. No ale, trudno. To znak, że wynalazkom mówimy chwilowe nie 🙂 Zobaczymy jeszcze co warta jest chińska gwarancja 🙂 O ile jednak wszystko pójdzie ok z reklamowaniem go to chyba podziękuję i sprzedam.

W każdym razie… Awaria zegarka dosięgła mnie w środku zakazów przemieszczania się, kiedy to rezydowałem ponad 100 km od mojego miejsca zamieszkania i nie wybierałem się do pracy (home office funkcjonuje). Sięgnąłem po rozwiązanie w moim zakręconym stylu i … kupiłem sobie Suunto Spartan Wrist Hr 🙂

Spartan

Moim skrytym marzeniem jest Suunto 9 Baro (w edycji copper) i ten Spartan jest takim trochę wstępem ku temu. Ludzie narzekają nieraz na tą firmę ale mój Ambit działa od lat. Spartan też już solidną dawkę sportu dostał i mi pasuje. Czytałem, że epokę problemów wieku dziecięcego ma już za sobą. Oprogramowanie jest stabilne, zrobił się ze Spartana solidny sprzęt.

Z podświetleniem

Fajny jest 🙂 Nie śledziłem, co nowsze Suunto potrafią, ale na oko ten model ma wszystko co mi potrzebne. Długo działa, szybko łapie gps, ekran czytelny (z kolorkami nawet), eksporty idą wszędzie gdzie chcę. Tętno jest, sen jest (jak kto używa), analizy w komórce są (apka).

Wygląda więc, że świat technologiczny trzeba śledzić, bo w cenie niższej niż Made in China mogłem już dawno kupić sprzęt pewny, sprawdzony. I oszczędził bym sobie nerwów z wynalazkami.

“Plecki” z diodkami

P.S. Jak widać zegarek na luksusie, złoto, biel 🙂 Kolory trochę “dziewczyńskie” (bo i od dziewczyny kupiony na allegro) ale ma jeszcze gwarancję do końca roku więc czemu nie. Używa się 🙂