Mazurska Pętla Rowerowa 2026

Jak co roku u nas bywa, wypadało wybrać się na jakąś, ciekawą wycieczkę rowerową. Od pewnego czasu rozmawialiśmy z Żoną o Mazurach (nigdy nie byłem) no to niech będzie 🙂

Trasa MPR (Mazurska Pętla Rowerowa) opisana jest na wielu stronach, są filmy na YT więc ograniczę się do ogólnych uwag o niej, opisu jak sprawdził się mój plan jazdy. Nie będę katował wszystkich dokładnym opisem co działo się kilometr po kilometrze 🙂

Opis projektu, podpowiedzi co i jak, ślad GPX można pobrać ze strony:

mazurskapetlarowerowa.com

Jest tam sporo informacji o szlaku, warunkach na nim. Teoretycznie strona jest aktualizowana ale po mojemu jej trzon powstał dość dawno (chyba przed oficjalnym otwarciem) i to trochę widać. GPX jest jednak ok, można wg niego jechać.

Cała pętla ma około 280 km. My wyprawę podzieliliśmy na 3 dni z bazą noclegową w miejscowościach: Giżycko, Ruciane-Nida i Ryn. Dało to mniej więcej takie dystanse dzienne: 112 km, 78km, 92 km.

Przy tych dystansach wiadome było, iż skupimy się na jechaniu po śladzie i nie będziemy celowo odbijali na zwiedzanie miejscowości, zabytków i innych ciekawych miejsc leżacych w pobliżu.

Sprzętowo pojechaliśmy na rowerach górskich (z amortyzatorem) i to wg mnie dobry wybór o czym później. Sporo osób jedzie jednak gravelami ale to raczej moda niż wygoda 🙂

Co można stwierdzić po wycieczce?

Trasa jest opisana stosunkowo dobrze. Znaki są umieszczone często i w dobrych miejscach. Pewny ich niedobór zanotowaliśmy pod koniec pierwszego dnia, przy Rucianym-Nida. Wytrwany turysta poradzi sobie korzystając z oznakowania ale po mojemu warto mieć jednak ślad w nawigacji. Czasem przy skrzyżowaniach, w miejscowościach, tabliczkę ciężko wypatrzyć i jest dylemat gdzie jechać. Ja wspomagałem się mapą od czasu do czasu.

MPR jest bezpieczna, bez dróg z mocnym ruchem samochodowym. Prowadzi w większości po odludnych okolicach, małych wioskach. Jedziemy spokojnie, w ciszy i obcujemy z pięknem przyrody. Widoki są piękne – jeziora, lasy, pola. Są i zwierzaki – w jednym miejscu widzieliśmy nawet łosia! 🙂
Pewnym minusem tego układu jest fakt, że ciężko tu o sklep, serwis. Praktycznie ich nie ma. Lepiej mieć prowiant (zwłaszcza wodę) ze sobą. W miejscowościach, które ja wybrałem na noclegi jest pełna infrastruktura turystyczna i tam nie ma problemów by zjeść, kupić coś nawet wieczorem.
Trzeba uczciwie powiedzieć, że nawierzchnia jest wymagająca. Asfalt (świetny tam gdzie jest) to jednak mniejszość dystansu. Najwięcej tu charakterystycznych dla Mazur (tak myślę bo u nas nie ma aż tyle) szutrówek i polnych, leśnych dróg z piaskiem. Szutry szerokie, ale mocna na nich tarka, stąd rowerem potrafi trzepać. Polne drogi są co gorsze piaskowe 🙁 My mieliśmy to szczęście, że popadało wcześniej i piach był bardziej zbity. Niemniej na jeden odcinek „pchany” trafiliśmy.
Mazury nie są też płaskie. Co trochę mamy krótkie ale intensywne podjazdy, zjazdy. Rozpęd nie wystarcza by wspiąć się na kolejny szczyt stąd często trzeba mocniej depnąć 🙂
Przez wszystkie te atrakcje jedzie się wolniej i ciężej. Na cienkich kołach może to być męka.

Ogólny mój odbiór wycieczki jest pozytywny. Mazury są piękne, warto je zobaczyć. Jeśli macie więcej czasu warto dodać z dzień, dwa i częściej skręcać, stawać, zwiedzać. Sama pętla też jednak zadowoli fanów przyrody, widoków. Polecam.

Na zakończenie zaś solidna galeria co da się zobaczyć w czasie wycieczki.

Opony rowerowe BlackOne Delta Guard

Update-towałem ostatnio swój rower przed kolejną, dłuższą wycieczką (Mazurska Pętla Rowerowa, o której napiszę niedługo) i wyszło, iż wypada kupić nowe opony.
Zakupiona opona miała być takim kompromisem pozwalającym na bezproblemową jazdę i po asfalcie jak i w warunkach terenowych ( piach, szuter, błoto).
Sporo tego, jest w czym wybierać chociaż wiadomo, niektóre ceny zachęcają bardziej, inne mniej. Nie jestem aż takim rowerowym freekiem bym musiał mieć wszystko z najwyższej półki więc finalnie wyszukałem oponę niedrogą a o dobrych opiniach użytkowników.

Mój wybór to produkt firmy BLACK ONE – Delta Guard

Opony dostępne są w różnych rozmiarach. Ja wziąłem sobie 26×2,1″ i 29×2.1″ (do dwóch, różnych rowerów). Wyprodukowano je w Indiach. Gumy mają 1mm wkładkę zabezpieczającą przeciw przebiciu – puncture defence. Bieżnik jak widać nie jest bardzo gęsty, co powinno pozwalać na lepsze prowadzenie i oczyszczanie przy jeździe po błocie. W środkowej części ma natomiast gęściejszy wzór co z kolei powinno lepiej pasować do jazdy po asfalcie 🙂

Miałem podać poniżej parę parametrów (ze sklepu gdzie je kupiłem) ale chyba nie ma sensu 🙂 Podchodziłbym do nich ostrożnie. Pisało np. że są to opony drutowane ale po mojemu niekoniecznie. Boczna ścianka jest mocno elastyczna. Same opony przyszły do mnie też mocno zwinięte a drutowane chyba tak by się nie wygięły. No ale może się nie znam…

Na obecną chwilę założyłem oponę 26″ i o niej będę pisał. Montaż poszedł bezproblemowo, lekko i przyjemnie. Opona ładnie wygląda, jest prosta co ważne. Nie bije na boki ani góra/dół a taki problem miałem niedawno z zakupioną wcześniej (innej marki). Podczas jazdy po asfalcie nie jest przesadnie głośna aczkolwiek wiadomo, coś tam szumieć musi z takim bieżnikiem.
Co do najważniejszego – wrażeń z jazdy w terenie to jest dobrze. Pokonałem na niej już ponad 500 km (z czego około 300 po Mazurach). Dobrze pracuje na szutrze, piaskach (mokrych i suchych). Po błocie też szła całkiem ładnie. Dawałem radę wszędzie jechać, nie traciła przyczepności. Błotko opadało szybko, nie ciapiąc jakoś okrutnie.
Po przejechanych kilometrach nie widać na niej śladów zużycia więc wygląda, że trochę posłuży.

Jak na cenę (54zł za 29″ i 38zł za 26″) jestem zadowolony ze swojego wyboru.

Eviva l’arte!

Muszę sobie trochę ponarzekać… nie biegam za wiele zawodów ostatnio ale (co niektórzy być może zauważyli) chętnie pojawiam się na nich porobić trochę zdjęć.

Nikt mi za to nie płaci, zużyć muszę swój czas, aparat, samochód i buty by tam się pojawić. Z tego powodu jak każdego artystę cieszy mnie odzew samych zainteresowanych. Każde polubienie, miłe słowo, komentarz jest widziany jak najchętniej.

No i tu przechodzimy do sedna mojego rozgoryczenia. O ile od odbiorców zdjęć, czyli biegaczy, słyszę pozytywny feedback to wielki problem pojawia się by z tymi zdjęciami zaistnieć w sieci. Ba, by wogóle trafiły do zawodników.

Wiadomo platformy tną zasięgi jak się im nie płaci za reklamę ale jakąś niemiłą tradycją zrobił się fakt, że organizatorzy tych (darmowych!) zdjęć nie chcą. Często zdarza się, że nikt mi nie odpowiada na maile, wiadomości FB. Nawet jak fotografię przerobię szybko to na publikację trafiają na końcu, po dłuższym czasie. Słabe to i przykre 🙁 Nie będę tu wskazywał palcem kto zainteresowany nie jest ale szkoda po prostu.

Za czasów swoich startów zawsze cieszyłem się jak zdjęć było więcej. „Elita foto” najczęściej też robi zdjęcia tylko tym z przodu stawki, Ci z tyłu rzadko na jakieś fotografie się załapują. Sam wiele razy lamentowałem, iż nigdy mnie na żadnym, ładnym zdjęciu nie ma. Ja, jak już gdzieś stanę to czekam aż przebiegną wszyscy. No ale coż… widać ani mi ani im zdjęciami nacieszyć się za wiele nie pisane.

Echhh… Tam gdzie mnie nie chcą raczej za rok się nie wybieram. Nie tracę nadzieji jednak, że znajdą się tacy, którzy ze zdjęć się ucieszą i na swoich fanpage-ach linki do nich dawać będą 🙂

Buty typu Barefoot – Aldi

Będąc w poniedziałek w markecie Aldi wpadły mi w oko i rękę buty w „modnym” parę lat temu stylu barefoot. Do tej pory jakoś omijałem takie obuwie ale, że te kosztowały 44,99zł to czemu nie spróbować 🙂

Dużo ich nie testowałem ale ponieważ marketowe rzeczy pojawiają się i później już nie pojawiają 🙂 to jak ktoś ciekawy, chce spróbować to jest ten czas 🙂

Rozmiar 44 waży 266 gram (wg mojego pomiaru). Przód lekko rozszerzony. Siateczka w przedniej części, boki i tył sztywniejsze (z tworzywa). Podeszwa jak widać, w sumie cieńka, gumowa. Być może to jakieś tworzywo ale plastyczne bo da się go wywinąć dość mocno 🙂

Pochodziłem już w nich dwa dni do roboty i w sumie ok. Czuć lekkość, blisko do ziemi ale w mieście nic w stopę nie uraża. Samochodem kierować też można bez problemów.

Ciekawostka raczej, nie sadzę by ktoś w tym biegał (ja na ten moment nie odważę się bo jestem za gruby i bez formy) ale może na jakieś przyzwyczajenie stopy się nada?

Rudawy Wiosenny Festiwal Biegowy 2026

W tym roku coś mniej okazji wybrać się na zawody biegowe – zawsze wypada mi coś innego, co koliduje z terminami imprez. Tym większą miałem więc ochotę odwiedzić większy, dolnośląski festiwal biegowy, czyli odbyty w miniony weekend – Rudawy Wiosenny Festiwal Biegowy.

Ustawiłem się blisko finish-u, w okolicy zamku Bolczów (który zresztą polecam zwiedzić wszystkim). Trochę loterią był czas w jakim warto było się tam udać bo 4 dystanse (65, 45, 25, 15 km) ruszały o różnych godzinach, niemniej dobrze to wyliczyłem i zawodnicy dopisali na miejscówce 🙂

W galerii wybór kilku kadrów, zaś całość zdjęć na mojej stronie FB:

Galeria 01
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1592369526224072&type=3

Galeria 02
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1592387592888932&type=3

Galeria 03
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1592405972887094&type=3

Bieg Kreta 2026

W miniony weekend odbyły się kameralne ale z pewnością znane większości zawody ultra – Bieg Kreta. Gdyby ktoś jakimś cudem o nich nie słyszał to polecam zerknąć na stronę organizatora:

https://biegkreta.kbsobotka.pl

W tym roku biegaczom dopisały i forma i pogoda. Padło parę rekordów trasy.

W klasycznym dystansie 148 km zwyciężyli:
Liwia Moskała – 23h:22m (rekord trasy kobiet)
Cezary Klincewicz – 18h:00m

Dystans hardcore 381 km
Magdalena Sznigir – 71h28m
Bartosz Tomkiewicz – 59h50m (rekord trasy mężczyzn)

Sam przez chwilę byłem z aparatem w okolicy 104 km gdzie spore rozciągnięcie stawki powodowało, że załapałem się tylko na paru biegnących. Czasu by spędzić tam parę godzin niestety nie miałem, no ale jak ktoś ciekawy czy po takim dystansie można mieć jeszcze dobry humor zapraszam do oglądania.

https://www.facebook.com/media/set/?set … 061&type=3

Podgrzewane rękawice – akumulator USB

Jakiś czas temu zamieściłem na swoim kanale YT test podgrzewanych rękawic (wbudowane akumulatory ładowane z USB). Jako, że zima nie odpuszcza w tym roku to myślę, że warto się zainteresować takim sprzętem. Kto wie może i przydadzą się na treningach w mroźne dni 🙂

Poniżej galeria kilku zdjęć:

Film zaś do obejrzenia na YT:

8 Oleśnicki Bieg Karnawałowy dla WOŚP

Nie zawsze biegnie się tylko dla wyniku. Tu wystartowano dla wspomożenia corocznej akcji WOŚP. Jak widać biegacze nie zawiedli, w świetnych strojach i humorach stawili się na trasie 5km biegu zorganizowanego przez oleśnicką grupę COB (Cała Oleśnica Biega) 🙂

Całość zdjęć na mojej stronie FB:

Galeria 01
https://www.facebook.com/media/set?vanity=RafalC.Foto&set=a.1490417306419295

Galeria 02
https://www.facebook.com/media/set/?vanity=RafalC.Foto&set=a.1490422829752076

Statystyki, plany… 2025/2026

O poprzednim roku sporo osób już zdążyło zapomnieć 🙂 a ja dopiero zabrałem się za sprawdzanie co tam ciekawego nabiegałem. Patrzę, patrzę i…. chyba się nie dopatrzę 🙂
W ciągu roku trochę rotowałem zegarkami (tu Suunto, tu Huawei). Połączenie tego w całość wymaga pracy (odpalanie różnych apek, sumowanie na piechotę). Czy jest w tym sens? 🙂 Co gorsze, nie mogę coś doszukać się w Stravie jak wyświetlić 2025 z podziałem na konkretne typy aktywności (rower, bieg). No nic, przepadało.
W 2026 wróciłem do rejestracji tylko jednym zegarkiem i powinno być łatwiej – na ten moment apka Suunto bardzo ładnie podaje liczby w rozbiciu na aktywności, daty.

Dla swojego spokoju podam tylko, że w ciągu 2025 roku łącznie pokonałem 4799 km w 388 aktywnościach, które trwały 423 godziny. To co najważniejsze – bieganie (wg Suunto) zajęło – 136 godzin i dało przebyty dystans – 1295 km.

Szału nie ma, wpisuje się to w trend kilku ostatnich lat.

W roku 2026 niestety nie spodziewam się rewolucji. Motywacja mi spadła, od grudniu dostałem jakiegoś kryzysu diety. Upasłem się fest, mało biegam (na ten moment dla podtrzymania formy tylko) więc i nie zaplanowałem wielkich wyzwań. Po głowie chodził mi wprawdzie zwyczajowy, majowy maraton ale już widzę, że to głupie (czasu mało a z powodu ataku zimy ciężko się zebrać za mocne treningi). Maratonu nie porzucam ale chyba tym razem poszukam czegoś na jesień 🙂

Tyle chyba 🙂 Biega się, biegać będzie (jak zdrowie pozwoli) ale raczej z nastawieniem na podtrzymanie.

Zimowy Półmaraton Gór Stołowych 2026

W minioną sobotę odbyły się zawody Zimowy Półmaraton Gór Stołowych. Biegi rozegrano na dwóch dystansach:

– 31 km (Biała Trzydziestka),
– 21 km (tytułowy ZPGS)

W tym roku biegaczom przyszło zmierzyć się z trudnymi warunkami na trasie. Po „latach nieobecności” 🙂 mieli spory mróz no i śnieg przeplatany ze zlodowaceniami. Łatwo na pewno nie było, co potwierdzam wspinając się kawałkiem trasy by zrobić trochę zdjęć 🙂

Jako, że zawody mają swoją renomę i dłuższą historię, utrudnienia i tak nie zniechęciły sporej ilości śmiałków do przebiegnięcia. Metę jako pierwsi zobaczyli:

– 31 km (Biała Trzydziestka)
(K) Żmija Liljana – 03:58:09.60
(M) Hlavatik Jan – 03:14:32.15

– 21 km (tytułowy ZPGS)
(K) Białobłocka Alicja – 02:19:20.50
(M) Chrzanowski Jan – 01:49:59.65

Pogratulować formy 🙂

Jeśli zaś ktoś biegł, chce się odszukać na zdjęciach albo po prostu pooglądać zapraszam do 3 galerii na FB:

GALERIA 01
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1485194800274879&type=3

GALERIA 02
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1485199693607723&type=3

GALERIA 03
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1485204406940585&type=3

W pogoni za marzeniami