Archiwa tagu: test

Piłki do masażu Spokey Senso

Dodatki, akcesoria do masażu to nic nowego. Ich skuteczność zachwala się już od paru dobrych lat. Co trochę na rynku pojawia się coś nowego. Producenci proponują nam różne kształty, wielkości, twardości. Różne są też ich przeznaczenia – twardsze np. „rozbicia” / rozluźniania mięśni, te z wypustkami do poprawienia ukrwienia. Różne kształty do konkretnych grup mięśniowych.

Jedną z takich możliwości ulżenia swoim mięśniom mogą być prezentowane poniżej piłki do masażu (z wypustkami) firmy Spokey.

Opakowanie Senso – Massage Ball

Na początek parę danych technicznych:
– 2 sztuki w opakowaniu,
– materiał PCV,
– rozmiar 16,5×9 cm
– piłki można pompować,
– kilka różnych kolorów dostępnych,

Producent nazywa je piłkami do masażu, ale już w opisie na pudełku możemy wyczytać „wzmacnia równowagę i mięśnie, poprawia koordynacje oraz stabilizację” co sugerowałoby, że ustawia się je na podłodze i można je deptać stopami.

Piłki do masażu Spokey Senso

Myślę jednak, że nic nie szkodzi by odrobiną kreatywności użyć je faktycznie do masażu. Układamy je na podłodze i możemy się na nich kłaść konkretnymi partiami ciała, ewentualnie druga osoba może masaż wykonywać nam właśnie nimi. Zwłaszcza to drugie jest fajniejsze 🙂

Odczuciowo (po użyciu) powiedziałbym, że efekt masażu jest całkiem przyjemny. Pobudzają powierzchniowo ukrwienie skóry, trochę rozluźniają ale nie jest to akcesorium do głębokiego rozluźniania spiętych mięśni (coś jak wałki do masażu czy twarde piłki). Są po prostu za miękkie.

Przez zaworek można je pompować

I tyle. Ciężko tu dorobić jakąś skomplikowaną teorię 🙂 Produkt jaki jest każdy widzi 🙂
Piłeczki nie są przesadnie drogie. Jeśli mamy miejsce w domu, lubimy popróbować coś nowego to czemu nie. Będą przyjemnym urozmaiceniem sesji rozluźniających. Nie oczekujmy jednak wielkiego efektu medycznego, do tego trzeba specjalistów lub sprzętów dużo droższych. Polecam.

Garmin Fenix 6X Pro – cena spokoju

Po różnych, opisywanych na blogu, przebojach z zegarkami GPS pod koniec grudnia 2020 uznałem, że pora się ogarnąć i kupić coś, co „powinno” działać i mieć wszystkie potrzebne mi opcje.
Tym sposobem wróciłem z powrotem do produktów Garmina (kiedyś miałem FR10) i kupiłem sobie Fenix 6x Pro.

Garmin Fenix 6x Pro

Nie będę się tu silił na jakieś testy – tych jest w necie tysiące. Co może, jakie ma opcje znajdziecie sobie sami.

Po ponad roku używania chciałem po prostu powiedzieć, że jest dobrze 🙂
Nie znam pewnie nawet połowy jego możliwości, nie potrzebuję ich na ten moment. Nie analizuję czy tętno/trasa zapisały się z dokładnością do 1 uderzenia/metra.

Wiem za to, że:
– działa niezawodnie, nie zawiesza się (i zegarek i aplikacja),
– wytrzymuje prawie 27 dni między ładowaniem,
– nie mam żadnych szans wykonać treningu, który by się nie zmieścił w jego pamięci,
– sygnał GPS zawsze łapie mi w ciągu kilku – kilkunastu sekund. W sporcie, nie gubi go,
– otrzymuję mnóstwo danych, które jak najbardziej wyglądają realnie,

I to wystarczy bym był bardzo zadowolony 🙂

Fenix nie jest tani, Jeśli jednak do tej pory mieliście takie przeboje jak ja to może warto zainwestować? Tym bardziej, że okazje zakupowe pewnie będą się pojawiać coraz częściej – w końcu na rynku pojawił się już jego następca – Fenix 7.

Pobiegane 🙂

Benguo x-81 uchwyt rowerowy do komórki

Nie ma co ukrywać, że przy dłuższych wyprawach w nieznane jedną z użyteczniejszych rzeczy jest możliwość wygodnego nawigowania po trasie.
Kiedyś trzeba było używać mapy, teraz najłatwiej odpalić stosowną aplikację w komórce.

No właśnie… przydałoby się jeszcze by tą komórkę umieścić na rowerze tak by nie trzeba było stawać, wyciągać jej z kieszeni czy też wyczyniać niebezpieczne sztuki jadąc z telefonem w ręku.

Uchwyt już na rowerze.

Fajnym zakupem, w mojej ocenie, jest właśnie omawiany uchwyt rowerowy – Benguo X-81.
Producent wykonuje kilka różnych wzorów, ten jest jednak dość uniwersalny i spasuje do wielu telefonów. Ja używałem go z Samsungiem A71 czyli dość sporym urządzeniem.
Jest to produkt oczywiście chiński jednak wykonany solidnie i dobrze jakościowo. Koszt zaś bardzo przystępny – około 30 zł.

Przed unboxingiem

W zestawie znajdziecie uchwyt, mocowania do kierownicy wraz z gumowymi podkładkami, śrubki montażowe, kluczy imbus no i obrazkową instrukcję (jeśli ktoś miałby problem ze zmontowaniem tego w całość).

Zawartość opakowania

W przeciwieństwie do plastikowych badziewi Benguo wykonano w całości z aluminium (zarówno uchwyt jak i mocowanie do roweru). Gwarantuje to lekkość i wytrzymałość. Nie grozi też nam możliwość połamania części przy jakimś uderzeniu, upadku.
Fajną sprawą jest fakt, że całość jest skręcana na śrubki. Obejma do kierownicy, uchwyt do obejmy no i finalnie mocowanie komórki. Umieszczenie telefonu w nim – banalne 🙂 Regulujemy szerokość wkręcając lub wykręcając pokrętło po prawej stronie. Po włożeniu komórki dokręcamy ją i już możemy ruszać na trasę.
Wg instrukcji i opisu na samym uchwycie włożyć można telefony o szerokości 55-100 mm.
Tych którzy obawiają się o porysowanie aparatu uspokajam – na wystających, czterech uchwycikach nakleja się piankowe osłonki więc nic nie grozi naszej komórce.

X-81 Przód
X-81 Tył
X-81

Z X-81 zrobiłem już naprawdę sporo kilometrów i po asfaltach i po terenie bardziej krzywym 🙂 Telefon zawsze trzymał się stabilnie. Śrubka nie ma tendencji do odkręcania się, luzowania.
Jak dobrze dobierzemy miejsce umocowania na kierownicy to wygodnie patrzy się na telefon czy też operuje po ekranie.

Jak widać nawet nie wydając sporo kasy da się podnieść komfort jazdy rowerem i nawigowania. Polecam.

Czapka Brubeck Merino

Wiosenny czas kojarzy się z dłuższym dniem, ciepłem pojawiającego się słońca no i wiadomym przebudzeniem się przyrody.
Wszystko to działa na nas bardzo korzystnie i gdy tylko zaczyna dogrzewać to pierwsze słoneczko wiele osób czym prędzej zrzuca z siebie co się da. Zimowe ciuchy idą w kąt.
Jest to jednak działanie nie do końca rozsądne. Taka wiosenna pogoda jest dość zdradliwa. Niby grzeje ale w cieniu zimno. Chłodne jest powietrze, szybko można się przeziębić, co w obecnej sytuacji wcale korzystne nie jest.

Z tego powodu sugerowałbym garderobę odchudzić ale nie przeginać w stronę całkowitego wyrozbierania 🙂

Ciekawą alternatywą na obecną porę roku jest lekka czapeczka firmy Brubeck – Merino Wool Hat (HM10200G).

Opakowanie

Jak już sama nazwa sugeruje wykonana jest z wełny merino. Dokładny skład surowcowy to: 49% Poliamid, 48%Merino i 3%Elastan.
Czapeczka wykonana w bezszwowej technologii jest rozciągliwa, przyjemna w dotyku (faktura materiału) i używaniu. Materiał z jakiego ją zrobiono grubościowo jest cieńki, nie sprawia wrażenia, że będzie nam w niej gorąco.

Czapeczki w 2 kolorach

Występuje w dwóch rozmiarach S/M (52-57cm) i L/XL (57-62cm). Ja wziąłem tą większą i pasuje idealnie. Nie uciska, luźno się ją wkłada ale oczywiście głowy trzyma się dobrze 🙂
Jej producent podaje, że najlepiej sprawdzi się w okresie przejściowym – wiosenno/jesiennym. Zaklasyfikował ją również jako użyteczną do 7 punktu swojej skali aktywności (activity level – Intensive) czyli już dla całkiem mocno aktywnej osoby.

Dokładne opisy skali poniżej, nie będę ich tu przepisywał:
Brubeck Activity Level

Brubeck Merino Wool Hat

Czapka typu unisex dostępna jest w dwóch kolorach – czarnym i burgundowym. Jak widać na zdjęciach całkiem przyjemny dobór, pasuje i chłopakowi i dziewczynie.

Cóż, nosi się ją dobrze i uważam, że warto mieć. Dodatkowo warto ją zakupić z powodu, że producent dochód z jej sprzedaży przekazuje na wsparcie działań grupy GOPR. A to bardzo szczytny cel. Polecam.

Jestem z gór

Hoffen – waga smart

YouTube: Waga smart Hoffen

Dobra dieta połączona z aktywnością treningową są jednymi ze sposobów na uzyskanie (utrzymanie) właściwej masy ciała. Jak ważne jest to dla zdrowia chyba nikogo nie trzeba przekonywać.
A jak sprawdzić czy jesteśmy na dobrej drodze ku wymarzonym kilogramom? Ano, najlepiej wagą 🙂

Hoffen SE-0992
W zestawie instrukcja po polsku.

Zapraszam na film, prezentujący smart wagę łazienkową firmy Hoffen (model SE-0992).

Test wagi smart (Hoffen)

Wyciskarka wolnoobrotowa Hoffen SJ-0528

Youtube: Wyciskarka wolnoobrotowa Hoffen

Soki można robić ze wszystkiego 🙂

Po przeanalizowaniu swojej diety (z ostatnich paru miesięcy) ze zgrozą zauważyłem, że ilość coli i słodyczy jakie pochłaniam jest ogromna! Nigdy nie byłem mistrzem zdrowego odżywiania ale przed „zamknięciami” przynajmniej ilość ruchu bilansowała tą słabość. Może nie chudłem ale nie przybierałem drastycznie na wadze. Teraz, kiedy biegam mniej, co oczywiste waga ruszyła w górę doprowadzając mnie do rozpaczy i ogólnego, złego samopoczucia zdrowotnego.

Trudno, trzeba coś zmienić w swoim życiu no to padło na walkę z cukrami i kaloriami. Na początek wybrałem rezygnację z niezdrowych, sklepowych napojów (patrząc na aktualne ceny coli, w sumie słusznie :)).

Hoffen SJ-0528

Jak to mówi się czasem w żartach – wodę piją tylko zwierzęta. By było zdrowo i smacznie uznałem, że sam będę robił sobie soki. Sokowirówki w dzisiejszych czasach to trochę przeżytek (a i traci się sporo wartości odżywczych owoców) no to zapragnąłem zobaczyć co potrafią wyciskarki wolnoobrotowe.

Nie przedłużając już 🙂 jeśli ciekawi jesteście jak radzi sobie tania maszyna z marketu zapraszam na film.

Testuję tanią wyciskarkę Hoffen SJ-0528

Zdjęcia do artykułu pochodzą z internetu. Między innymi ze strony producenta (link poniżej), gdzie znajdziecie też dokładne dane techniczne.

Hoffen – wyciskarka wolnoobrotowa

Samsung Galaxy Watch 46mm

YOUTUBE: Samsung Galaxy Watch 46mm

Tytułowy smartwatch to kolejna moja próba sprawdzenia czy nie wchodząc w „profesjonalne” zegarki biegowe można z powodzeniem używać smartwatcha do zastosowań codziennych jak i trenowania sportu.

Wcześniej za każdym razem coś mi nie wyszło. A to brakowało jakiejś opcji, a to słaby był gps. Jak nie powyższe zaś to okazywało się, że urządzenie się zepsuło 🙂

Tym razem jest dobrze. Samsung działa, w sumie ma wszystko co mi potrzeba no i całkiem sprawnie radzi sobie z zapisem trasy. A, no i eksportuje dane 🙂 Czyżby w końcu strzał w dziesiątkę?

No dobrze, nie przedłużam, zapraszam do obejrzenia małej galerii zdjęć a więcej o zegarku w moim filmie:

Test Samsung Galaxy Watch 46 mm

Galeria zdjęć zegarka:

Czapeczka Buff Pro Run Cap R-Focus Blue

Tegoroczna pogoda nie może się coś zdecydować czy iść w stronę upałów czy ulew, no ale w obu tych okolicznościach przyrody dobrze by biegacz coś na głowie miał 🙂 Ot, chociażby czapeczkę z daszkiem.

Jak ktoś czytuje mojego bloga to wie, że przesadnym fanem czapek z daszkiem nie jestem, ale jednak ochrona głowy w upalne dni to ważna rzeczy i warto coś zakupić.

Czapeczka z daszkiem – Buff Pro Run Cap R-Focus Blue.

Prezentowana poniżej czapeczka była takim trochę spontanicznym zakupem (zrealizowanym dzięki sponsorom, czyli moim rodzicom, a jeszcze dokładniej babci, bo ona pierwotnie wyłożyła kasę na ów produkt :)). Skoro była możliwość to zdecydowałem się na spróbowanie jej przed biegiem ultra. Założenie było takie, że może droższa i firmowa będzie sporo lepsza od tych co miałem? Ale ok, polećmy od początku i na temat 🙂

Czapeczka z daszkiem jest produktem Buffa. Należy ona do serii – Pro Run Cap R. Wzór/Kolor z tego co wynalazłem to Focus Blue.

Nie będę tu kopiował oryginalnych opisów producenta, zapraszam wszystkich zainteresowanych na stronę:
BUFF Pro Run Cap R
Prezentowany w linku model to inna wersja kolorystyczna, swojej nie znalazłem ale uwierzcie były, bo inni sprzedawcy jeszcze je mają.

Czapka może się podobać. Ma żywe, sportowe kolory pasujące mężczyźnie.

Widok ogólny.

Wykonana jest solidnie, widać dbałość o jakość produktu. Nic tu nie odrywa się czy jest krzywo przyszyte. Same szwy, widać w wewnętrznej stronie czapki, ale nie zanotowałem fakty by w jakiś sposób to przeszkadzało. Nic nie uraża w głowę.

Wnętrze. Widoczne szwy.

Buff występuje w uniwersalnym rozmiarze, regulacja obwodu następuje tu przez rzep umieszczony z tyłu. Ot klasyka rzekłbym. Sam rzep trzyma się dobrze, jak już sobie wyregulujemy nie ma opcji, że sama nam się rozsunie czy np. pod wpływem wilgoci będzie odpinać.

Rzep i otwory wentylacyjne.

Materiał całości to rodzaj poliestru. Gwarantuje to lekkość czapki, jej przewiewność i dobre odprowadzanie potu. Dodatkowo, w tylnej części czapeczki są wycinane dodatkowe otworki wentylacyjne, co przyspiesza odprowadzanie potu. Na bokach znajdziemy zaś otwory pod okulary, co pozwala to na ich stabilniejsze trzymanie się.
Sam materiał nie jest jakoś mocno rozciągliwy, rzekłbym nawet, że wcale. Przynajmniej wiadomo po co ten rzep z tyłu 🙂

Widok na część „głowną”

Z przodu czapki oczywiście daszek. Sztywny, więc nie da się tu całkiem jej pozginać i wrzucić np. w kieszeń. Niestety troszkę więcej miejsca w plecaku musi zająć.
Z jednej strony to pewien minus ale plusem z kolei jest fakt, że daszek trzyma się na swoim miejscu. Nawet jak namoknie to nie zwisa smętnie w dół. Będzie duże słońce to i przed oślepianiem oczu uchroni.

Sztywny daszek.

No a jak to wszystko sprawdzało się w praktyce? Dobrze, z małym (zwyczajowym) ale….
Podczas biegu w upalny dzień komfort termiczny był bardzo dobry. Głowy nie przegrzałem, na 100% było lepiej niż np. w chustach/buffach. Zakładanie, nierozpinanie, trzymanie się na czaszce też ok (w sumie chwaliłem w wyższych akapitach). To gdzie to ale? Ano tu, że zwyczajowo jak już oblały mnie pierwsze, solidne poty to trochę mi po tym daszku kapało 🙂 🙂 No niestety, nic nie jest doskonałe.

Cóż, Ci, którzy aż tak się nie pocą myślę, że będą z niej bardzo zadowoleni. Cena nie jest najniższa, ale warto chyba czasem zainwestować w siebie trochę więcej. Polecam.