Wprawdzie w moim przypadku ciężko mówić o jakimś zaawansowanym treningu, ale i tak ostatnio dopadła mnie monotonia i słabe chęci do biegania.
Widać to dobrze w liczbie i jakości biegów jakie ostatnio dokonuję. Prostej recepty jak sobie z tym poradzić nie ma, ale najlepszym wyjściem z kryzysu jest zawsze zmiana 🙂 Może to być jakiś nigdy nie robiony rodzaj treningu, wyprawa w nowy teren, może jakieś zawody?
Dla mnie taką małą odmianą była spokojna wycieczka po leśnych terenach przy Oleśnicy. Zrobiłem ją 01/11/2017. Nie biegłem z nastawieniem na czas, tempo. Wziąłem komórkę i puściłem się w las 🙂 Tu stanąłem zrobić fotkę, tu wbiegłem. Na tych trasach latałem już wcześniej, ale tym razem udało się dostrzec sporo nowych dróżek, widoków. Ładne kolory jesieni (mimo stosunkowo słabej pogody) dodatkowo uprzyjemniały sport.
Polecam wszystkim – kontakt z naturą, wysiłek. To prawdę pomaga.
Mały „owoc” mojej wyprawy zaś w galerii poniżej.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Rafal_C
CITY TRAIL WROCŁAW 2017/2018 – BIEG 2/6
Drugi wrocławski bieg City Trail przywitał biegaczy dobrą pogodą i niestety mocno błotnistą trasą (po niedawnych opadach).
Słabsze warunki na trasie nie zniechęciły jednak biegaczy. Pobity został rekord frekwencji – 580 osób minęło linię mety. Sporo pobiegło również najmłodszych – organizatorzy podali liczbę około 190 dzieci. Z tego należy się cieszyć bo chociaż jakaś część najmłodszych biega, a nie przesiaduje przed TV.
Ponieważ mój synek tym razem biegł, na miejsce zawodów przyjechaliśmy dość szybko. Nie było jeszcze problemów z parkowaniem i odbiorem pakietów. Później szło już troszkę wolniej, no ale wiadomo – taka masa ludzi swoje robi 🙂
Ciekawostką przed startową był elektroniczny wyświetlacz, na tle którego można było zrobić sobie szałową fotkę. Dokonałem i ja zamieszczając motywujący tekst 🙂

Dość istotną zmianą, która w znaczący sposób ułatwiła rywalizację było startowanie nie wszystkich razem, lecz osobno każda ze stref czasowych. Dobrze, że organizatorzy się na to w końcu zdecydowali, do tej pory początek biegu z powodu ścisku był dość trudny. Teraz poszczególne strefy biegły z około minutowym opóźnieniem. Świetny, a prosty pomysł.
Ja, ostrożnie szacując moce zająłem miejsce w początku strefy 25-28 min i planowałem, o ile sił wystarczy, te 25 min (a może trochę mniej) wywalczyć. Niestety wcześniejsze kontuzje i słabszy trening z tym związany nie pozwalały liczyć na dużo więcej.

Sam bieg wielkich rewelacji nie przyniósł. Pobiegałem zgodnie z przewidywaniami i na mecie zameldowałem się jako 288 osoba z 586 startujących. Osiągnięty czas 25:09. Parę sekund słabiej niż w biegu pierwszym nad czym bardzo boleję.
Z analizy międzyczasów widać ewidentnie jak słabą mam kondycję. Jeszcze pierwsze 2 kilometry ok, a później mocno mnie przytkało. Ostatni kilometr lepiej, ale nie wiem na ile to zasługa krótszego dystansu a na ile ostrego finishu 🙂
1 – 4:54
2 – 4:56
3 – 5:19
4 – 5:16
5 – 4:48
Po starcie zwrot chipa, numeru, pobrałem herbatkę i wafelki no i można było wracać.
Teraz pozostaje szlifować formę, może za miesiąc będzie lepiej 🙂
TRENING (TYDZIEŃ 44/2017)
Kolejny tydzień bez szczególnych rewelacji. Odbyłem w nim tylko 3 treningi. Trochę w tym winy słabej pogody, trochę mojego lenistwa 🙂 Szczęśliwie nie męczyły mnie już wcześniejsze kontuzje więc liczę na stabilizację w kolejnych dniach.
Od przyszłego tygodnia wrócę chyba do pełniejszego opisu co udało mi się nawojować biegowo, tym razem jeszcze mały skrót.
Tydzień 44
01/11/2017 – Dystans: 10,03 km, Czas: 01:25:32, Śr. tempo: 8:32. Biegowa wycieczka przy Oleśnicy. Zaowocowała wieloma zdjęciami, więc może chociaż parę z nich zamieszczę w kolejnym poście.
04/11/2017 – Dystans: 5,38 km, Czas: 0:33:53, Śr. tempo: 6:18
05/11/2017 – Dystans: 4,99 km, Czas: 0:25:13, Śr. tempo: 5:03 – City Trail bieg 2/6
05/11/2017 – Dystans: 2,84km, Czas: 0:31:23, Śr. tempo: 11:04 Rowerowa wycieczka połączony z małą sesją zdjęciową (w roli modelki Żona :))
TRENING (TYDZIEŃ 42-43)
Dwa, minione tygodnie nie przyniosły wielkich zmian. Ciągle się szarpię z chęcią biegu, brakiem tej chęci i różnymi innymi problemami. Kiedy już zaczynam łapać rytm (w sensie regularności) występują przeszkody obiektywne i znów jestem do tyłu.
Bieganie w zakończonym okresie wyglądało tak:
Tydzień 42
17/10/2017 – Dystans: 5,51 km, Czas: 0:35:15, Śr. tempo: 6:24
18/10/2017 – Dystans: 8,19 km, Czas: 0:29:43, Śr. tempo: 3:38 ROWER
18/10/2017 – Dystans: 8,15 km, Czas: 0:27:41, Śr. tempo: 3:24 ROWER
Ten tydzień to wielka porażka. Wtorek zacząłem zwyczajowo – miał być lekki bieg. Po około 2 km zacząłem czuć tył lewego uda. Coś jak sztywnienie, napięcie. Nie było to krytyczne więc biegłem dalej. Przy 4 kilometrze jak mnie coś pociągnęło w tej nodze… ni to skurcz, ni urwanie sobie czegoś. O dalszym biegu nie było mowy musiałem stanąć rozciągnąć się jakoś i wrócić do domu marszem. No lipa.
Nogę niestety czułem przez kilka następnych dni więc o biegach nie było mowy.
Tydzień 32
24/10/2017 – Dystans: 4,53 km, Czas: 0:27:51, Śr. tempo: 6:09
26/10/2017 – Dystans: 4,54 km, Czas: 0:27:34, Śr. tempo: 6:04
28/10/2017 – Dystans: 4,61 km, Czas: 0:27:45, Śr. tempo: 6:01
29/10/2017 – Dystans: 6,37 km, Czas: 0:38:54, Śr. tempo: 6:06
Odpoczynek pomógł mi średnio. Pierwsze 2 biegi – wolne tempo, wziąłem bardziej amortyzowane buty (nie mówiąc oczywiście o solidnej rozgrzewce w domu), noga jednak pobolewała. Jakoś koło 2 km zaczynałem ją czuć i resztę dystansu robiłem obawiając się, że znów coś mi pyknie. Szczęśliwie nie, ale o długim dystansie czy cięższym treningu mowy nie było.
Dopiero górskie biegi z soboty i niedzieli „weszły” lepiej. Resztki dyskomfortu miałem ale już bez problemów. Spora pewnie w tym zasługa terenu – pod górkę pracują inne mięsnie, a z górki wiadomo lżej. Cóż, jak pójdzie po płaskim sprawdzimy w tyg. 44 🙂
TRENING (TYDZIEŃ 41/2017)
No i kolejny tydzień zakończony. Ilościowo udało się dokonać 4 treningów, o zawrotnej długości 37 km. Powiedzieć, że szału nie ma to dość delikatnie. Co bieg to 5 km. A jak już poleciałem 10-kę to nie powiem, zmęczyłem się.
Z kronikarskiego obowiązku podam rozpiskę szczegółową:
Data: 11/10/2017
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:50:33
Średnie tempo: 6:26 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Korzystając z trochę lepszej pogody wyruszyłem na małe bieganie pod Oleśnicą. Oj widać niedawne deszcze i nawałnice. Na polnych ścieżkach mokro, błotniście. Leży też sporo nałamanych gałęzi. Trafiły się też 2 wielkie drzewa zwalone na dróżkę. Jakoś udało mi się je jednak pokonać stylem rozpaczliwym 🙂
Sezon na czołówkę chyba pora jednak zacząć bo powrót do domu to już miałem w ciemnościach.
Data: 12/10/2017
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:32:05
Średnie tempo: 5:49 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Był teren (wtorek) to dla odmiany pora pobiegać i po mieście. Jedno kółeczko. Jednak leń trzyma…
Data: 14/10/2017
Dystans: 10,08 km
Czas: 00:59:28
Średnie tempo: 5:54 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop
Weekendowa trasa pod Nową Rudą (Ludwikowice-Jugów). Raczej z gatunku tych lżejszych, ale nie powiem zmęczyłem się.
Sam trening bez sensacji. No może poza faktem, że zdekoncentrowałem się w pewnym momencie i jak mi podcięło nogę to myślałem, że spotkam się z ziemią. Co gorsze nie wiadomo co robić, bo prawą ręką niezbyt mogę się podpierać. Chyba na twarz trzeba by przyjąć. Tak źle i tak niedobrze. Rozpaczliwymi susami jakoś udało mi się utrzymać na nogach. Stresik był spory 🙂
Data: 15/10/2017
Dystans: 7,35 km
Czas: 00:39:18
Średnie tempo: 5:21 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop
Ciekawy bieg. Ciekawy bo całe 7 km z górki. Wystartowałem spod Przełęczy Jugowskiej i skończyłem w Ludwikowicach. Biegło się dość lekko (nie dziwne :)) ale trening udany.
Dla wyjaśnienia tego dziwnego pomysłu należy dodać, że przed bieganiem rodzinnie chodziliśmy po górach. Dwa szczyty zdobyto – Rymarz i Kalenica. Dystans na piechotę – 6,19 km czyli zaokrąglając w nogach miałem łącznie – 13,5 km.
City Trail Wrocław 2017/2018 – bieg 1/6
Miniona sobota (07/10) to Wrocławskie rozpoczęcie biegów City Trail. Mimo, że do tej pory startowałem co około 2 cykle, to tym razem zdecydowałem się wystartować bez zwyczajowej przerwy. Ot dla podtrzymania motywacji biegowej w zimie.
W samej formule CT nie zmieniło się praktycznie nic. Ta sama lokalizacja, zasady. Pewne ulepszenia dotknęły stronę internetową (zapisy itp), zwiększył się wybór gadżetów do zakupu (koszulki, magnesy). Raczej nie będę się nad tym rozwodził. Jedyną godną zauważenia nowością było wprowadzenie wydawanych na stałe numerów i chipów (do tej pory trzeba było je pobierać i zdawać w każdy biegowy weekend). Z jednej strony zmiana godna uznania, a i koszt niezbyt duży – 10 zł. Czy jednak rewolucyjna i potrzebna? Okaże się w kolejnych biegach. W pierwszym kolejki do numerów były spore 🙂
Z imprezy/biegu mam zaś takie wrażenia.
Wrocław przywitał biegaczy trasą mokrą i błotnistą. Dodatkowo niedawne wichury nałamały sporo gałęzi, drzew więc i ekstra utrudnienia na trasie były (np. po 2 kilometrze zwalone drzewo i konieczność ominięcia go). Podczas biegu był też deszcz, ale w sam raz w lesie to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Cóż, jednym słowem przeszkadzajki, które nie pozwalały na w pełni komfortowe bieganie.
Od strony sportowej pierwszy bieg mogę uznać za udany. Przewidywałem, iż moje realne możliwości to około 5 min/km., stanąłem więc w strefie startowej 25 min. Trafnie określiłem swoją formę. Na mecie zameldowałem się po 24:57 min zajmując miejsce 248 z 534.
Teoretycznie przy lepszej pogodzie i mniejszej liczbie startujących parę sekund jeszcze dało by się urwać.
No właśnie… biegacze. Z tego czym chwalili się organizatorzy we Wrocławiu pobito rekord frekwencji. Wystartowało ponad 500 osób. Hmmm… tą liczbę czuć już niestety na trasie. Pierwszy kilometr nie pozwala na swobodną rywalizację. Szarpie się tempo, trzeba uważać i na przeszkody terenowe i na innych biegaczy. Wyprzedzają, blokują. Niestety dużo osób nie zważa na strefy startowe i przeszkadza biegnąc wolniej niż inni. Słabo trochę. Z jednej strony rozumiem organizatorów (wieczny pęd ku cyfrom rosnącym) ale wszystko ma swoje limity. Tu już zaczyna być na styk. Las Osobowicki, aż tyle ludzi nie mieści by biegało się im komfortowo.

TRENING (TYDZIEŃ 40/2017)
Tydzień 40 można zaliczyć do udanych połowicznie. Pod względem ilości biegów było całkiem, całkiem bo 4, no ale dystanse raczej mizerne (średnio po około 5 km). Cóż. Plus, że udało się pokonać lenia przynajmniej jeśli chodzi o systematyczność. Dystans może pojawi się z czasem 🙂
Jeśli chodzi o szczegóły, było tak:
Data: 02/10/2017
Dystans: 4,64 km
Czas: 00:27:03
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop
Jako, że w poniedziałek rezydowałem jeszcze w okolicach Gór Sowich to udało się zrobić, krótki trening w obszarze górzystym. Dwa kilometry pod górkę, dwa w dół. Nie najgorzej to poszło.
Data: 04/10/2017
Dystans: 5,61 km
Czas: 00:32:40
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Rundka po Oleśnicy. Jedno kółeczko.
Data: 05/10/2017
Dystans: 5,48 km
Czas: 00:32:04
Średnie tempo: 5:51 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Yyyy… to samo co wczoraj 🙂
Data: 07/10/2017 – City Trail Wrocław, bieg 1/6
Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:02
Średnie tempo: 5:06 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13
Rozpoczęcie cyklu City Trail we Wrocławiu. Nawet udane, więcej w kolejnym wpisie.
Data: 08/10/2017 – Rower
Dystans: 8,20 km
Czas: 00:27:50
Średnie tempo: 3:24 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (jak Nike)
Data: 08/10/2017
Dystans: 5,62 km
Czas: 00:31:50
Średnie tempo: 5:40 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
W ramach rozruszania się po sobotnich zawodach pętla taka jak w środę i czwartek. Niby zacząłem wolniej by nie przeciążać nóg ale i tak wyszło szybciej niż poprzednie biegi. Ciekawostka.
Finalnie tydzień zamknął się 26,25 pokonanymi kilometrami.
Zawody biegowe z ostatnich 2 miesięcy
Pod tym nijakim tytułem chciałbym zamieścić króciutkie relacje z ostatnich 3 zawodów w jakich biegałem. Dawno to było i nie sądzę by pełny opis miał jakiś wielki sens w tym momencie.
Ot, wpis bardziej dla mnie bym pamiętał w kolejnych latach jak mi szło.
Uważni czytelnicy z pewnością wyczają, że w większości tych biegów startuję cyklicznie więc ciężko też oczekiwać jakichś mega rewelacji organizacyjnych (kto ciekawy to poczyta relacje z ubiegłych roczników).
13/08 – 8 Bieg na Wielką Sowę
Wielka Sowa była ostatnim moim biegiem w którym wystartowałem jeszcze w miarę przygotowany. Owszem, ze sporym niedosytem (co do formy) ale jeszcze przed finalną katastrofą.
Trasę znam więc tym razem zacząłem dużo spokojniej. Nie chciałem spacerować już po pierwszym kilometrze. Oczywiście podejścia były ale taktycznie nie skiepściłem 🙂 W końcówce dystansu miałem jeszcze siły by biec.
Oficjalnie: 01:06:06. Miejsce 383.

10/09 – 35 PKO Wrocław Maraton
Już na starcie nie miałem złudzeń. To nie może się udać. Pewnie człowiek ma nadzieję – a może… no ale realnie się nie da. No nie ma szans.
We Wrocławiu wiedziałem, że jestem dużo za ciężki, od dawna nie biegałem długich wybiegań a i ogólny kilometraż słabiutki. Dodatkowo osłabienie po operacji i było wiadomo, że będzie spacer. Był. Po 25 kilometrze wyszły braki przygotowanie i nogi odmówiły posługi. Zwyczajowo szedłem, podbiegałem i tak do mety. Tragicznie wyszło:
04:42:33. Miejsce OPEN 3776.
Przez czas moich treningów maratonu nie pobiegłem jeszcze dobrze (ok, jeden Orlen miałem prawie ok), we Wrocławiu zaś nie błysnąłem nigdy. Podjąłem więc postanowienie, że kolejny start na tym dystansie będzie dopiero wtedy gdy będę pewien, że przełamię 4 godziny (marzy mi się kiedyś mniej niż 3). Obie opcje chyba będą nieprędko 🙂

17/09 – XXIII Bieg Uliczny w Twardogórze.
Jedno z moich ulubionych 10 km. Zawsze w miarę leciałem, szczęście miałem też do losowań 🙂 W 2017 nie mogło mnie na starcie zabraknąć.
Po maratonie byłem wypompowany tak, że nie udało się już nic potrenować. Poleciałem więc spontanicznie wierząc, że 10 jakoś wymęczę. Pewnie gorzej niż rok temu ale może nie tragicznie. Wiara i logika mówiły mi, że po około 05:00 może wytrzymam.
Pierwsze 3 km zrobiłem nawet trochę lepiej (bliżej 5 ale 4 z przodu :)). Później spadło do około 05:15.
Finalnie: 50:48. Miejsce 54. Na osłodę znowu udało mi się wylosować drobiazg po biegu 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 39/2017)
Troszkę normalniej. Biegało się, chociaż mało. Za mało by był z tego jakiś postęp, ot tak by nie zaprzepaścić całości.
Data: 27/09/2017
Dystans: 9,14 km
Czas: 00:53:57
Średnie tempo: 5:54 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Rundka pod Oleśnicą. Podłoże dobre, w miarę twardo i o dziwo nie było mega kałuż. Dało się biegać więc w „nieterenowych” bucikach.
Data: 28/09/2017
Dystans: 8,13 km
Czas: 00:44:11
Średnie tempo: 5:26 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star
Tym razem po asfalcie. Początek dość spokojnie by z kolejnymi kilometrami podkręcić tempo. Biegło mi się dość dobrze przez połowę dystansu, później jednak zacząłem czuć żołądek. Jednak słaba dieta w robocie (automatowe kawy itp.) nie sprzyja sportowi. Pod koniec musiałem zrobić mały postój 🙂 by ostatni kilometr spokojnie zrobić pod 05:00.
Data: 30/09/2017
Dystans: 11,10 km
Czas: 01:05:25
Średnie tempo: 5:54 min/km
Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop
Okolice Gór Sowich. Plan był na około 12 km ale po około 3 km zacząłem czuć nogę. Konkretnie to tył nad kolanem (coś jak mięsień czworogłowy uda albo przywodziciel patrząc na fachowe nazwy w necie :)). Ból może nie krytyczny ale miałem wrażenie sztywności w tym obszarze i zacząłem się bać bym coś sobie nie urwał. Zwolniłem, stanąłem nawet by porozciągać podejrzane miejsce i później już leciałem ostrożniej. „Kontuzja” się nie pogłębiała ale uznałem, że skrócę trasę i wyszło o 1 km mniej.
Wydaje mi się, że wyszło tu ostrzejsze bieganie z 28/09 i brak rozciągania po nim. By nie ryzykować sobotni bieg uznałem za ostatni w tym tygodniu. Kolejne bieganie przełożyłem na poniedziałek.
TRENING (TYDZIEŃ 31-38)
Oj masakra jak dawno nie pisałem 🙁 Ponad 2 miesiące ciszy.
Generalnie ostatnie miesiące wpisały się w tegoroczny, kiepski okres biegowy. Co poczułem przypływ chęci/formy to zawsze coś ściągnęło mnie w dół. Lepsze tygodnie przeplatały się z tymi, gdy trenowałem mało i nieregularnie. Na domiar złego miałem wypadek (przy pracach domowych), który w połączeniu ze szpitalem na 2 tygodnie wyłączył mnie całkowicie z biegów. Później trening szedł już całkiem słabo. Dość powiedzieć, że zrezygnowałem z 2 opłaconych biegów (Półmaraton Wałbrzych, Waligóra Run Cross) a późniejsze zawody to robiłem tak na poziomie biegów z 2012 r.
Cóż… zawsze może być gorzej ale w głowie mam, że swoje biegowe dno już prawie osiągnąłem.
Ponieważ ciągle coś tam próbuję biegać ( 2-4 trening na tydzień robię) to liczę, że jakieś odbicie od dna nastąpi. Pewnie już w 2017 nic nie nawojuję ale oby przyszły rok był lepszy.
Ponieważ okres „lenistwa” był długi nie ma chyba wielkiego sensu pisać jak się biegało. Sporo detali (buty, nastrój) nie pamiętam wiec przytoczę tylko suche dane z GPS.
Tydzień 31
01/08/2017 – Dystans: 11,09 km, Czas: 1:05:31, Śr. tempo: 5:54
03/08/2017 – Dystans: 10,40 km, Czas: 1:00:51, Śr. tempo: 5:51
06/08/2017 – Dystans: 10,18 km, Czas: 1:01:01, Śr. tempo: 6:00
Tydzień 32
07/08/2017 – Dystans: 10,49 km, Czas: 56:54, Śr. tempo: 5:25
09/08/2017- Dystans: 10,13 km, Czas: 1:00:09, Śr. tempo: 5:56
11/08/2017- Dystans: 10,15 km, Czas: 1:00:27, Śr. tempo: 5:57
13/08/2017- Dystans: 8,96 km, Czas: 1:06:01, Śr. tempo: 7:22 Bieg na Wielką Sowę
13/08/2017- Dystans: 5,47 km, Czas: 35:36, Śr. tempo: 6:30
Tydzień 33 – brak treningów, szpital
Tydzień 34 – brak treningów, rekonwalescencja
Tydzień 35
29/08/2017 – Dystans: 4,62 km, Czas: 27:05, Śr. tempo: 5:52
30/08/2017- Dystans: 5,14 km, Czas: 25:42, Śr. tempo: 5:00
31/08/2017- Dystans: 3,16 km, Czas: 32:56, Śr. tempo: 10:26
02/09/2017- Dystans: 4,61 km, Czas: 27:35, Śr. tempo: 5:59
03/09/2017- Dystans: 9,99 km, Czas: 57:40, Śr. tempo: 5:46
Tydzień 36
04/09/2017- Dystans: 7,30 km, Czas: 46:55, Śr. tempo: 6:26
04/09/217- Dystans: 4,15 km, Czas: 25:39, Śr. tempo: 6:11
06/09/2017- Dystans: 12,25 km, Czas: 1:13:25, Śr. tempo: 6:00
08/09/2017- Dystans: 12,19 km, Czas: 1:07:07, Śr. tempo: 5:30
10/09/2017- Dystans: 42,90 km, Czas: 4:42:38, Śr. tempo: 6:35 – Maraton Wrocław
Tydzień 37
17/09/2017- Dystans: 9,94 km, Czas: 50:45, Śr. tempo: 5:06 – XXIII Bieg UlicznyTwardogóra
Tydzień 38
19/09/2017- Dystans: 8,14 km, Czas: 46:24, Śr. tempo: 5:42
20/09/2017- Dystans: 8,16 km, Czas: 25:53, Śr. tempo: 3:10 > ROWER. + to samo z powrotem, czyli x2 powinno być 🙂
21/09/2017- Dystans: 9,12 km, Czas: 54:40, Śr. tempo: 6:00
23/09/2017- Dystans: 4,64 km, Czas: 27:11, Śr. tempo: 5:51
24/09/2017- Dystans: 31,59 km, Czas: 2:06:15, Śr. tempo: 4:00 > ROWER





















