Archiwa tagu: bieganie

TRENING (TYDZIEŃ 48/2017)

Trening Biegowy

Tydzień 48 zakończony. Pod względem „treningowym” słabiej. Jakaś jesienno-zimowa niemoc nie pozwoliła mi nakręcić sensownej liczby kilometrów. Szczęśliwie chociaż nie leniłem się pod względem liczby biegów – było ich 4.
Plusem całej sytuacji był fakt, że do sobotniego City Trailu ruszyłem dość świeży i pokonałem barierę 25 min. Mała rzecz a cieszy 🙂

W szczegółach było tak:

Data: 28/11/2017
Dystans: 5,57 km
Czas: 00:32:47
Średnie tempo: 5:53 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Oleśnica – zwyczajowe kółeczko.

Data: 30/11/2017
Dystans: 5,54 km
Czas: 00:31:30
Średnie tempo: 5:41 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

To samo co we wtorek. Słabo z chęciami – w połowie rundy usprawiedliwiłem się, że jeden raz wystarczy. By nie czuć moralnego kaca chociaż zebrałem się i wszedłem na szybsze tempo ostatnich 2 kilometrów.

Data: 02/12/2017 – City Trail Wrocław
Dystans: 4,93 km
Czas: 00:24:54
Średnie tempo: 5:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Kolejny bieg w CT Wrocław. W końcu złamałem 25 min. Zacnie 🙂

Data: 03/12/2017
Dystans: 5,48 km
Czas: 00:31:46
Średnie tempo: 5:48 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Zwyczajowe kółko. Znów pokonało mnie lenistwo. Po sobocie czułem nogi (zmęczenie a nie zapach ;)) i skróciłem trening. Masakra jaki ja jestem kiepski ostatnio… Nie wiem co mi się w głowie przestawiło, że nie chce mi się biegać.

Skarpetki biegowe Active Touch (Aldi)

Logo strony Test Sprzetu

Test to chyba za dużo powiedziane, ale pozwolę sobie napisać parę słów o moich ostatnim nabytku. Są to tytułowe skarpetki biegowe (damskie i męskie) – Active Touch.
Wypatrzyłem je przy codziennych zakupach w Aldi. Kosztowały około 9,99 za parę, a że niedawno wymiękły moje poprzednie uznałem, że sobie kupię, Wziąłem 2 pary, różniące się kolorami.

Active Touch Skarpetki biegowe
Active Touch Skarpetki biegowe z Aldi

Informacje producenta
Jak odczytać można z metki są to skarpetki biegowe damskie i męskie (krótkie) o nazwie(?) Active Touch. Producent podaje o nich takie informacje:
Profesjonalne skarpety biegowe wykonane z materiału o specjalnej strukturze włókien zapewniającego maksymalną oddychalność.
– pluszowe wstawki chronią przed odciskami
– szybkoschnące
– idealnie odprowadzają wilgoć
– optymalny komfort noszenia
– zapewniają ochronę przed nieprzyjemnymi zapachami

Skład:
48 % poliester
22 % lyocell
20 % poliamid
8 % bawełna
2 % elastan (Lycra)

Wygląd/opakowanie
Skarpetki dostajemy złączone z tekturową metką za pomocą plastikowej spinki. Nie ma tu się nad czym rozwodzić bo w końcu nie o to chodzi.
Wizualnie wykonane w sportowym stylu – dwa kolory, wstawki z różnych warstw materiału, napis Race. Ot produkt do sportu, na pewno nie na eleganckie wyjście 🙂
W dotyku są całkiem przyjemne, widać i czuć, że mocno rozciągliwe. Uniwersalny rozmiar 43-46, przy czym na moich stopach (44) zapas „rozciągliwości” jest jeszcze spory. Powinny więc pasować rozmiarowo tak jak deklaruje producent.
Skarpetki wykonane są jako dedykowane na odpowiednią nogę (literki R i L). W większości kroju są takie same, ale mają faktycznie wstawkę (wzmocnienie) na zewnętrznej stronie stopy więc przyjmijmy, że należy tego pilnować.
Wzmocnienia w okolicy palców, pięty, podeszwy są wyczuwalne (grubszy materiał). O ile nie będzie to miało specjalnych profitów to przynajmniej jest szansa, że za szybko się nie przetrą.
Wszystkie powyższe bajery powodują, że w środku skarpetki są dość „włochate” – mają luźne niteczki itp. W żaden negatywny sposób jednak nie wpływało to na bieganie (przynajmniej w dystansach jakie w nich pokonywałem).

Active Touch Skarpetki biegowe
Active Touch Skarpetki biegowe – szare kolory pewnie będą lepsze dla faceta 🙂

Używanie
Pierwsze założenie przebiegło bez problemów 🙂 Skarpetki na nodze sprawiają wrażenie dość luźnych (w końcu uniwersalny rozmiar, a poprzednie jakie miałem było mocno dopasowane) i mających tendencję do ślizgania się (stopy w bucie).  Trochę obawiałem się czy nie będą się marszczyć, zsuwać. Szczęśliwie jednak nie.  Trzymają się i dystanse 10 km (bo przebiegłem w nich już kilka takich) nie powodują kontuzji w stylu bąbli, obtarć. Do luźności idzie się przyzwyczaić teraz już nie czuję z tego powodu żadnego dyskomfortu.
Co do cudownych właściwości odprowadzania wilgoci itp. nie wypowiem się autorytatywnie. Nie przeszkadzają na pewno. Raz czy dwa wdepnąłem w kałuże zalewającą but i w domu skarpetki nie były bardziej mokre niż po normalnym biegu. To plus. Teraz jest jednak jesień (chłodno już) więc całkiem możliwe, że każde inne zachowały by się podobnie.
W moich odczuciach skarpetki te są grubsze, mają pluszowe stawki więc raczej własnie na takie pory roku. W lecie mogłoby być w nich za gorąco.

Podsumowanie
Cóź… ciężko mi tu wymyślać nie wiadomo co. Skarpetki wygodne, nie obcierają. Po kilku praniach i biegach dalej są jak nowe. Dziur nie mają więc jestem zadowolony.

TRENING (TYDZIEŃ 47/2017)

Trening Biegowy

Kolejny tydzień za mną. Ogólnie – dobry. Pobiegłem wprawdzie tylko 3 razy, ale tym razem czuję się rozgrzeszony. Po sobotnim bieganiu całą noc przetańczyłem na zabawie andrzejkowej. Na dokładkę niedziela ciągle w ruchu (dużo spraw poza biegowych) więc przyjmijmy, iż norma została wykonana.
Dokonane biegi wyglądały zaś tak:

Data: 21/11/2017
Dystans: 10,21 km
Czas: 01:00:36
Średnie tempo: 5:56 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Jak co wtorek (i czwartek) rundka po Oleśnicy. W końcu głowa się nie buntuje by te 2 okrążenia zrobić. Sam bieg bez żadnych sensacji. Spokojnym tempem nabijam kilometry.

Data: 23/11/2017
Dystans: 10,19 km
Czas: 01:00:18
Średnie tempo: 5:55 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Co tu pisać 🙂 To samo co we wtorek – 10 km nawinięte.

Data: 25/11/2017
Dystans: 9,99 km
Czas: 00:59:26
Średnie tempo: 5:57 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Sobotni bieg miał małe urozmaicenie – wczesną porę wyjścia na niego. Nie lubię takich atrakcji, ale skoro już wstałem to nie było sensu się obijać. Szybka rozgrzewka i wystartowałem. Za szybko – nogi mnie dobrze niosły pod wzniesienia i niestety w drugiej połowie dystansu przyszło za to zapłacić. Owszem toczyłem się z górek ale tempo drastycznie spadło. Ostatnie 3 kilometry to już na mega zmęczeniu. Tak to jest jak człowiek myśli, że już wszystko może bo parę razy przebiegł 10 km 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 46/2017)

Trening Biegowy

Aż dziwne, w końcu jakiś bardziej sensowny tydzień. Zrobiłem 4 biegi (o zadowalającym dystansie). Łącznie pokonałem 40,91 km.
Nie były to jakieś wyrafinowane jednostki treningowe. Ot wolno staram się zwiększyć objętość, by powrócić do formy z 2016. Zwiększanie dystansów pewnie będę próbował utrzymać przez całą zimę. Jak nic złego się nie wydarzy myślę, że to na początek 2018 wystarczy. Jakby jeszcze z większym kilometrażem w parze poszła redukcja wagi to w ogóle pełnia szczęścia 🙂

Data: 14/11/2017
Dystans: 10,33 km
Czas: 01:01:46
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Rundka po Oleśnicy. Trochę chodników w mieście, trochę przy terenach wodonośnych. Nie szaleję bo ciągle boję się o nogi. Oby dobra rozgrzewka i spokojne dystanse mnie nie zawiodły 🙂

Data: 16/11/2017
Dystans: 8,34 km
Czas: 00:50:32
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Czwartek to też bieganie po Oleśnicy. To był w sumie najgorszy bieg w tym tygodniu. Głowa mi się buntowała by nie pobiec 2 kółek (po około 5 km) i zamiast drugiego, pełnego zrobiłem jakieś oszukane.  Mniej wyszło kilometrów no ale trudno. Założyłem też mało amortyzowane buty i nogi od razu dostały w kość 🙂 Czułem je ale na szczęście nie skończyło się żadną katastrofą.

Data: 18/11/2017
Dystans: 9,98 km
Czas: 00:59:39
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

„Góry”. W asfaltowym wydaniu bo tylko rundka przez Ludwikowice-Jugów-Ludwikowice. Rany ale jestem bez formy. Po tej dyszce chciało się już tylko leżakować 🙂

Data: 19/11/2017
Dystans: 12,26 km
Czas: 01:11:59
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Jestem starym człowiekiem… W niedzielę czułem nogi i łaziłem dość nijako. Oprócz tego czuć brak mięśni rąk, brzucha i wszelkich innych 🙂 Poczucie obowiązku jednak zwyciężyło i na biegi wylazłem. O dziwo po rozgrzewce nie było tak źle. Najpierw powoli ale rytm złapałem. Trasa, jak i sobotnia, lżejszo-średnia (Ludwikowice-Sokolec-Ludwikowice) ale 12 km na liczniku cieszy.
Po bieganiu dokonaliśmy jeszcze rodzinny spacer. Około 4 km więc całościowo wyszło całkiem, całkiem.
W niedzielę dokonałem też noworocznego postanowienia, że pora ćwiczyć. Dzisiaj (poniedziałek) o dziwo ćwiczyłem. Czy wytrwam? Się zobaczy.

Górski Bieg Niepodległości (Świerki) – 11/11/17

Logo Bieg Niepodleglosci

Tradycyjnie już koniec startów u mnie to Górski Bieg Niepodległości w Świerkach. Bieg mi bliski, bo powstaje niejako we współpracy z naszym klubem UKS Ludwikowice (a startuje w nim w sumie nasz pełny skład :)). Dodatkowo przy miejscu zamieszkania więc wypada pobiec i  dobrze się zaprezentować 🙂
Ponieważ ten bieg to taki kolejny „stały punkt programu” u mnie nie będę tu opisywał strony organizacyjnej. Na blogu są relacje z 2016 i 2015. Kto ciekawy to znajdzie.
Powiem tylko, że pod względem organizacyjnym było podobnie jak rok temu. Według mnie dobrze.

Pod względem sportowym zaś było tak 🙂
Wielkiej formy nie reprezentuję więc zależało mi przynajmniej na tym by nie pobiec znacząco źle 🙂 Uznałem, że ważna będzie taktyka – nie zarżnięcie się na pierwszym podbiegu (około 1,5 km) i jak najmniejsza liczba spacerów później. O dziwo w miarę się to udało.

Międzyczasy z biegu
Międzyczasy z biegu

Zacząłem spokojnie ale cały czas biegiem. Góra naprawdę wysysa siły i sporo ludzi szło już tu. Z jednej strony motywacja rośnie kiedy ciągle przesuwasz się do przodu, z drugiej wiadomo – wymijanki na wąskiej, błotnistej ścieżce do przyjemnych nie należą. Traci się jednak dużo sił na to. Dobrze, że przynajmniej później tłoku na trasie nie ma.
Po podbiegu  zaczęło się lekkie wypłaszczenie i tu przyśpieszyłem. Widać to już od 3 kilometra. To najprzyjemniejszy moment tego biegu. Podbiegi jak są to krótkie a sporo po płaskim i z górki. Na piątym kilometrze to już w ogóle odpuściłem hamulce i leciałem ostro. Bałem się trochę, że przyjdzie za to zapłacić pod górkę ale szkoda było tracić i w dół.
6 i 7 km to już wspinaczka. Tu siłą rzeczy biegłem ile się dało a później przeszedłem w marsz. Oj wolniutko się szło. Co gorsza źle dobrałem buty (na swoje własne życzenie) i momentami ślizgałem się w miejscu. Szkoda trochę ale cóż moja wina.
8 kilometr już na zmęczonych nogach ale biegowo. Leciałem bo na najwyższe wzniesienie trasy (9 km) wiadomym było, iż będę szedł. Pod górkę ok, z górki masakra. Jakie tam było błoto! (koniec 9 km i 10 km). Zbiegałem bardzo asekuracyjnie i niestety sporo osób mnie wyprzedziło.

Na mecie zameldowałem się z oficjalnym czasem 01:07:08 zajmując miejsce 177/280 (w M40-45). Słabiej niestety niż w 2016r (01:02:06). Oby w przyszłym poszło lepiej.

Po biegu skorzystałem z przysługujących posiłków (ciasta, chleb ze smalcem, zupa ogórkowa czy makaron z gulaszem). Wszystko co próbowałem świetne. Warto biec i dla nich 😉

Cóż. Bieg polecam. Warto przyjechać i spróbować się w biegach anglosaskich.

Na sam koniec niestety pożalę się sam sobie, że spotkało mnie pechowe zdarzenie, kiedy to wychodząc poślizgnąłem się na mokrych schodach i malowniczo zjechałem z nich na tyłku i plecach. Może i wyglądało to śmiesznie ale sam niezbyt się ucieszyłem bo obiłem się solidnie. Siniaki mam spore, słabo się siedzi a i plecy czuję :/

TRENING (TYDZIEŃ 45/2017)

Trening Biegowy

Tydzień 45 już za mną. Pokonałem 34,09 km w 4 biegach więc akceptowalnie. Jeden z biegów to zawody (ostatnie już chyba w tym roku) – Górski Bieg Niepodległości w Świerkach. Opiszę go osobno więc tutaj tylko szybkie podsumowanie całości.

Data: 07/11/2017
Dystans: 10,00 km
Czas: 01:00:28
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Miałem wolny dzień, a że załatwiałem różne sprawy w okolicach Polanicy Zdroju, to będąc później u rodziny pobiegłem 10 km pod Górami Sowimi. Trochę „oszukane” pod względem trudności bo wybrałem stosunkowo łatwą trasę, ~3 km w górę i 7 w dół ale zawsze to 10-ka. A ostatnio zdarzało mi się to rzadko.

Data: 09/11/2017
Dystans: 9,09 km
Czas: 00:53:24
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite M

Tym razem coś płaskiego po Oleśnicy. Nie chciało mi się robić 2 kółek po chodnikach to pobiegłem w okolice terenów wodonośnych. Ciemno ale ludzi sporo. Czytałem później, że biegacze (COB-Cała Oleśnica Biega) mieli tam jakiś trening. Najciekawsze było, gdy dwóch z nich pytało mnie która godzina bo im zegarek wysiadł. YYY… nie wiedziałem jak przełączyć Suunto na pokazanie czasu bez kończenia treningu. Chyba się nie da, a nie ustawiałem tego parametru na swoich polach. Cóż, ich pech 🙂

Data: 11/11/2017 – Górski Bieg Niepodległości (Świerki)
Dystans: 10,34 km
Czas: 01:06:57
Średnie tempo: 6:28 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ostatni bieg sezonu. Szału nie było ale porażka też to nie była. Znośnie 🙂

Data: 12/11/2017 – Górski Bieg Niepodległości (Świerki)
Dystans: 4,66 km
Czas: 00:28:05
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Myślałem, że w ramach rozruszania po zawodach pyknę jakąś luźną dziesiątkę ale niestety nie 🙁 No nie dałem rady. Raz, że czułem nogi, a dwa, że tak opornie wychodziłem, iż skończył mi się czas. Wystarczyło tylko na te około 5 km.

Miniony tydzień uznać należy za akceptowalny. Były 4 treningi.  Tempo wolne (taka praca organiczna u podstaw – biec nie szaleć, przypomnieć sobie dłuższe dystanse). Powoli zbliżyłem się do około 10 km/trening. Co ważne nic mnie nie bolało.
Za późno to oczywiście by coś nawojować na zawodach, ale przynajmniej się biega i nic nie szwankuje zdrowotnie. Gdybym utrzymał taki wolny wzrost przez zimę to są widoki na lepsze bieganie w 2018. Zbudowało by się tzw. bazę. Zobaczymy.

Biegowe wycieczki pod Oleśnicą

Wprawdzie w moim przypadku ciężko mówić o jakimś zaawansowanym treningu, ale i tak ostatnio dopadła mnie monotonia i słabe chęci do biegania.
Widać to dobrze w liczbie i jakości biegów jakie ostatnio dokonuję. Prostej recepty jak sobie z tym poradzić nie ma, ale najlepszym wyjściem z kryzysu jest zawsze zmiana 🙂  Może to być jakiś nigdy nie robiony rodzaj treningu, wyprawa w nowy teren, może jakieś zawody?
Dla mnie taką małą odmianą była spokojna  wycieczka po leśnych terenach przy  Oleśnicy. Zrobiłem ją 01/11/2017. Nie biegłem z nastawieniem na czas, tempo. Wziąłem komórkę i puściłem się w las 🙂 Tu stanąłem zrobić fotkę, tu wbiegłem. Na tych trasach latałem już wcześniej, ale tym razem udało się dostrzec sporo nowych dróżek, widoków. Ładne kolory jesieni (mimo stosunkowo słabej pogody) dodatkowo uprzyjemniały sport.
Polecam wszystkim – kontakt z naturą, wysiłek. To prawdę pomaga.
Mały „owoc” mojej wyprawy zaś w galerii poniżej.

TRENING (TYDZIEŃ 44/2017)

Trening Biegowy

Kolejny tydzień bez szczególnych rewelacji. Odbyłem w nim tylko 3 treningi.  Trochę w tym winy słabej pogody, trochę mojego lenistwa 🙂 Szczęśliwie nie męczyły mnie już wcześniejsze kontuzje więc liczę na stabilizację w kolejnych dniach.
Od przyszłego tygodnia wrócę chyba do pełniejszego opisu co udało mi się nawojować biegowo, tym razem jeszcze mały skrót.

Tydzień 44
01/11/2017 – Dystans: 10,03 km, Czas: 01:25:32, Śr. tempo: 8:32. Biegowa wycieczka przy Oleśnicy. Zaowocowała wieloma zdjęciami, więc może chociaż parę z nich zamieszczę w kolejnym poście.
04/11/2017 – Dystans: 5,38 km, Czas: 0:33:53, Śr. tempo: 6:18
05/11/2017 – Dystans: 4,99 km, Czas: 0:25:13, Śr. tempo: 5:03 – City Trail bieg 2/6
05/11/2017 – Dystans: 2,84km, Czas: 0:31:23, Śr. tempo: 11:04 Rowerowa wycieczka połączony z małą sesją zdjęciową (w roli modelki Żona :))

TRENING (TYDZIEŃ 42-43)

Trening Biegowy

Dwa, minione tygodnie nie przyniosły wielkich zmian. Ciągle się szarpię z chęcią biegu, brakiem tej chęci i różnymi innymi problemami. Kiedy już zaczynam łapać rytm (w sensie regularności) występują przeszkody obiektywne i znów jestem do tyłu.
Bieganie w zakończonym okresie wyglądało tak:

Tydzień 42
17/10/2017 – Dystans: 5,51 km, Czas: 0:35:15, Śr. tempo: 6:24
18/10/2017 – Dystans: 8,19 km, Czas: 0:29:43, Śr. tempo: 3:38 ROWER
18/10/2017 – Dystans: 8,15 km, Czas: 0:27:41, Śr. tempo: 3:24 ROWER

Ten tydzień to wielka porażka. Wtorek zacząłem zwyczajowo – miał być lekki bieg. Po około 2 km zacząłem czuć tył lewego uda. Coś jak sztywnienie, napięcie. Nie było to krytyczne więc biegłem dalej. Przy 4 kilometrze jak mnie coś pociągnęło w tej nodze… ni to skurcz, ni urwanie sobie czegoś. O dalszym biegu nie było mowy musiałem stanąć rozciągnąć się jakoś i wrócić do domu marszem. No lipa.
Nogę niestety czułem przez kilka następnych dni więc o biegach nie było mowy.

Tydzień 32
24/10/2017 – Dystans: 4,53 km, Czas: 0:27:51, Śr. tempo: 6:09
26/10/2017 – Dystans: 4,54 km, Czas: 0:27:34, Śr. tempo: 6:04
28/10/2017 – Dystans: 4,61 km, Czas: 0:27:45, Śr. tempo: 6:01
29/10/2017 – Dystans: 6,37 km, Czas: 0:38:54, Śr. tempo: 6:06

Odpoczynek pomógł mi średnio. Pierwsze 2 biegi – wolne tempo, wziąłem bardziej amortyzowane buty (nie mówiąc oczywiście o solidnej rozgrzewce w domu), noga jednak pobolewała. Jakoś koło 2 km zaczynałem ją czuć i resztę dystansu robiłem obawiając się, że znów coś mi pyknie. Szczęśliwie nie, ale o długim dystansie czy cięższym treningu mowy nie było.
Dopiero górskie biegi z soboty i niedzieli „weszły” lepiej. Resztki dyskomfortu miałem ale już bez problemów. Spora pewnie w tym zasługa terenu – pod górkę pracują inne mięsnie, a z górki wiadomo lżej. Cóż, jak pójdzie po płaskim sprawdzimy w tyg. 44 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 41/2017)

Trening Biegowy

No i kolejny tydzień zakończony. Ilościowo udało się dokonać 4 treningów, o zawrotnej długości 37 km. Powiedzieć, że szału nie ma to dość delikatnie. Co bieg to 5 km. A jak już poleciałem 10-kę to nie powiem, zmęczyłem się.
Z kronikarskiego obowiązku podam rozpiskę szczegółową:

Data: 11/10/2017
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:50:33
Średnie tempo: 6:26 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Korzystając z trochę lepszej pogody wyruszyłem na małe bieganie pod Oleśnicą. Oj widać niedawne deszcze i nawałnice. Na polnych ścieżkach mokro, błotniście. Leży też sporo nałamanych gałęzi. Trafiły się też 2 wielkie drzewa zwalone na dróżkę. Jakoś udało mi się je jednak pokonać stylem rozpaczliwym 🙂
Sezon na czołówkę chyba pora jednak zacząć bo powrót do domu to już miałem w ciemnościach.

Data: 12/10/2017
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:32:05
Średnie tempo: 5:49 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – EB Brutting Diamond Star

Był teren (wtorek) to dla odmiany pora pobiegać i po mieście. Jedno kółeczko. Jednak leń trzyma…

Data: 14/10/2017
Dystans: 10,08 km
Czas: 00:59:28
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Weekendowa trasa pod Nową Rudą (Ludwikowice-Jugów). Raczej z gatunku tych lżejszych, ale nie powiem zmęczyłem się.
Sam trening bez sensacji. No może poza faktem, że zdekoncentrowałem się w pewnym momencie i jak mi podcięło nogę to myślałem, że spotkam się z ziemią. Co gorsze nie wiadomo co robić, bo prawą ręką niezbyt mogę się podpierać.  Chyba na twarz trzeba by przyjąć. Tak źle i tak niedobrze. Rozpaczliwymi susami jakoś udało mi się utrzymać na nogach. Stresik był spory 🙂

Data: 15/10/2017
Dystans: 7,35 km
Czas: 00:39:18
Średnie tempo: 5:21 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Dunlop

Ciekawy bieg. Ciekawy bo całe 7 km z górki. Wystartowałem spod Przełęczy Jugowskiej i skończyłem w Ludwikowicach. Biegło się dość lekko (nie dziwne :)) ale trening udany.
Dla wyjaśnienia tego dziwnego pomysłu należy dodać, że przed bieganiem rodzinnie chodziliśmy po górach. Dwa szczyty zdobyto – Rymarz i Kalenica. Dystans na piechotę – 6,19 km czyli zaokrąglając w nogach miałem łącznie – 13,5 km.