Wszystkie wpisy, których autorem jest Rafal_C

Pierwszy maraton – jak się przygotować

Pierwszy maraton – jak się przygotować?

Maraton – magiczny dystans dla większości biegaczy. Praktycznie każdy trenujący biegi z czasem czuje potrzebę zmierzenia się z nim. Złamania swoich słabości, udowodnienia, że jest się w stanie. Czy warto? Tu już każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Ja uważam, że tak. Żadne relacje, opowieści nie oddadzą wszystkich tych emocji, odczuć przed, w trakcie i po. Warto pobiec te 42,195 km przynajmniej raz by wiedzieć „jak to smakuje”.
Biegacze na trasie maratonuMaraton nie jest oczywiście najtrudniejszym wyzwaniem dla biegacza (są przecież biegi ultra, 24 godzinne i jeszcze parę innych hardcorów jakie potrafi wymyślić człowiek), niemniej dla przeciętnego truchtacza przygotowanie się do niego i samo przebiegnięcie jest na pewno wyczynem niecodziennym.  Warto więc pewne sprawy poukładać sobie by bieg nie był męką.

Tematów o tym jak biec, co przygotować jest w necie sporo ale może i w moim znajdziecie parę przydatnych wskazówek. Zaczynamy więc 🙂

0. Decyzja i trening.
Bieg w maratonie tak naprawdę nie jest aż takim wyzwaniem jak się wydaje. W obecnych czasach limity czasowe na ukończenie go są na tyle duże, że da się osiągnąć metę biegnąc tylko połowę dystansu a drugą idąc szybszym marszem. Daje to pewien komfort – nawet jeśli przydarzy nam się na trasie jakiś spadek formy, kryzys, że nie jesteśmy na przegranej pozycji. Do mety dotrzemy. Absolutnie jednak nie namawiam do stratowania w maratonie bez przygotowania. Satysfakcja z takiego maratonu raczej wielka nie będzie. Dodatkowo, kiedy biegamy np, maksymalnie tylko 5 km – 10 km. nawet to przejście 42 km odczujemy jako wielkie obciążenie dla organizmu. Zmęczenie mięśni, obtarcia, skurcze potrafią mega dać w kość. Jest jeszcze niebezpieczeństwo naprawdę groźnego zaszkodzenia sobie. Nie raz widać na trasie leżących „ambitnych” inaczej. Gdy ktoś zagłusza sygnały organizmu,  przekracza granice wytrzymałości i biegnie mimo braku sił kończy się to z reguły źle. Lepiej czasem odpuścić.
Oczywistym więc jest, iż przed maratonem należy odbyć trening. Jaki? To już zależy od naszej formy wyjściowej, celu (inaczej trenuje się biegnąc na osiągnięcie mety a inaczej np. na złamanie 3 godzin). W internecie są różne fajne plany, warto wybrać i skorzystać. Jak już coś wybierzecie to zobaczycie, że większość trwa 12-15 tygodni  co oznacza przynajmniej taki minimalny czas do przepracowania.

Od strony logistycznej warto na swój wypatrzony maraton zapisać się sporo wcześniej. Nie grozi nam później brak miejsc startowych. Dodatkowo zapisy nawet z pół czy rocznym wyprzedzeniem dają komfort sporo mniejszego wpisowego. Swoje pieniądze warto cenić i szkoda później „przepłacać”.

1. Logistyka przed biegowa.
Maratony z reguły są w większych miastach co wiąże się z konieczności dojechania i zaplanowania pobytu. Jeśli czeka nas przed biegiem długa jazda autem, pociągiem czasem warto wykosztować się na nocleg i przyjechać dzień wcześniej. Zmęczeni długą podróżą na pewno nie pokażemy 100% swoich możliwości.
Warto zorientować się wcześniej (przeglądając np. stronę organizatora) co, kiedy, dlaczego. Większość to sprawy banalne ale zaaferowanie przygotowaniami możemy coś przegapić. Polecam uważać zwłaszcza na:

– dokumenty jakie trzeba mieć ze sobą. Pakietu mogą nam np, nie wydać kiedy nie okażemy dokumentu tożsamośći. Czasami za granicą wymagane są zaświadczenia od lekarza. Jeśli zapłaciliśmy za bieg w ostatniej chwili lepiej wziąść wydrukowane potwierdzenie płatności. Organizatorzy nie zawsze aktualizują te dane i może się okazać, że płaciliśmy ale oni o tym nie wiedzą.

– czas i miejsce biegu. Oczywiste ale można się spóźnić i cały trud długiego treningu na marne. Lepiej przyjechać 2 godziny za wcześnie niż 10 minut za późno (w okolicy biegu często są pozamykane ulice, policja nie puszcza co dodatkowo wydłuża czas dojazdu). Dobrze mieć nawigację lub mapę by w ogóle trafić tam gdzie chcemy. W skrajnych przypadkach miejsce zapisów/wydawania pakietów jest gdzie indziej niż start, Miejcie to na uwadze aby zdążyć w obie miejscówki.

– odbiór pakietu. Doczytajcie kiedy go można brać. Są zawody, że w dzień biegu już ich nie dają. Trzeba przyjechać dzień wcześniej. Dodatkowo nawet jak dają to na ostatnią chwilę odebranie numeru odkłada naprawdę mnóstwo ludzi. Nic miłego gdy do startu 10 minut a wy stoicie w kilometrowej kolejce 🙂

2. Biegowy look 🙂
O ile trening można odbyć w czymkolwiek na maraton lepiej się przygotować. Źle dobrane buty, koszulka potrafią nieźle zaszkodzić i tak umęczonemu biegaczowi. Generalna zasada – na maratonie nigdy nie testujmy nowości. Nowe buty, skarpetki, bielizna itp. nie sprawdzą się. Biegniemy w tym co mamy przetestowane. Używamy  codziennie na treningach i nas nie obciera czy obciska.
Jeśli na maraton wyjeżdzamy gdzieś dalej i nie ma pewności co do pogody warto zabrać kilka ciuchów – i na cieplejszy dzień i na zimny. Biegnąc odczuwa się temperaturę o około 10 stopni większą niż jest realnie, więc lepiej mieć na sobie mniej niż za dużo.

Możecie o tym nie wiedzieć ale ze swojej strony polecam zaopatrzyć się dodatkowo w plasterki (zwykły plaster, chociaż niektórzy polecają wodoodporne), którymi można zakleić sutki. Na dystansie maratonu spocona koszulka można facetowi zrobić w tych okolicach niezłą tarkę 🙁

3. Chwilę przed/Na trasie – jedzenie, picie, strategia.
Szkoły co robić dzień, tydzień przed maratonem, ile jeść, pić itp. są różne ale według mnie najważniejsze to:

– zakładając, że solidnie trenowaliśmy – ostatni tydzień powinniśmy już lekko odpuścić. Zmniejszyć dystans, nie robić jakichś morderczych jednostek treningowych. Po prostu dać organizmowi odpocząć.

– co i ile jeść to też wg, mnie kwestia każdego z osobna. Generalne reguły mogą się nie sprawdzić ale najważniejsze to nie eksperymentować z nowościami w diecie. No i nie objadać się za wiele. Lekkie śniadanie parę godzin przed biegiem (np. 2 godz) będzie ok. Później już raczej tylko pić i ewentualnie coś lekko strawnego (co wiemy, że nam nie szkodzi),

– w czasie biegu dobrze jest się nawadniać, uzupełniać cukry. To co przygotowali organizatorzy z reguły wystarcza, szkoda brać ze sobą wodę, żele. Uwaga tylko – jeśli nigdy nie pijacie izotoników, jecie żeli energetycznych to na trasie lepiej ich nie brać. Nie wiadomo jak zareaguje żołądek. Woda będzie bezpieczniejsza. Przy okazji – żeli energetycznych nie popija się izotonikiem. To dość „wybuchowa mieszanka”, która może utrudnić bieg (przyśpieszyć go ale do toalety :))

– bardzo ważna w maratonie jest strategia i opanowanie. Biegniemy swoim tempem. Najgorsze co można zrobić to porwać się emocjom, tłumowi i wystartować za ostro. Szybko zmęczymy się, odetnie nas i po biegu. Lepiej zacząć wolniej a z czasem jak będą siły przyspieszać. To jest naprawdę trudne – ja parę razy już przez to zepsułem biegi. Jak są strefy startowe to stańcie w tej w której planujecie biec. Nie pchajcie się do przodu. Przeszkodzicie szybszym i jak pisałem porwani tłumem szybko się wymęczycie. Jeśli stref nie ma to lepiej stanąć z tyłu. Świetne uczucie gdy na trasie będziecie wyprzedzać a nie być ciągle wyprzedzani 🙂

– rozgrzewka. Przed samym maratonem jak i przed treningiem trzeba zrobić rozgrzewkę. Wg. mnie jeśli nie atakujecie rekordów wystarczy nawet coś lekkiego – choćby stacjonarne porozciąganie itp.  Start maratonu na 90% jest bardzo wolny. Truchta się, podchodzi, staje bo robi się na trasie korek 🙂 Rozruszacie się zanim przejdziecie do właściwego biegu.

4. Różności
Pewnie nie o wszystkim napisałem (uzupełnię jak coś mi się przypomni) ale kończąc już wspomnę tylko, że warto być wyspanym, wypoczętym. Impreza w noc przed maratonem to średni pomysł tak jak np, biegnięcie po alkoholu.

Cóż. Przy odrobienie wyobraźni, dobrym treningu pierwszy maraton będzie przeżyciem niezapomnianym – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Powodzenia więc 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 15/2016)

Trening Biegowy

Przedostatni tydzień przed rozpoczęciem sezonu „zawodowego” to zmniejszenie przebiegniętego dystansu. Niestety trochę nie planowane – spowodowane bardziej brakiem czasu i padającym deszczem (w dni treningowe). Finalnie pokonałem 49,40 km.
Układ treningów standardowy, nic nie kombinowałem z dystansem czy rodzajami biegów.

Data: 12/04/2016

Dystans: 6,30 km
Czas: 00:32:22
Średnie tempo: 5:08 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Galactic Elite M

Hmm… opisywanie zeszłego tygodnia ma ten minus, ze skleroza czasem nie pozwala przypomnieć sobie szczegółów. Wtorkowy bieg zacząłem później, a skoro później, to mniej czasu było by go skończyć o zwykłej porze. Pobiegłem więc tylko jedno kółko za to sporo szybszym niż zwykle tempem. Ot na wiosenne ożywienie 🙂

Data: 14/04/2016

Dystans: 11,89 km
Czas: 01:11:52
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4 

Ten trening już na zwyczajowym dystansie. Dwa okrążenie, około 12 km.

Data: 16/04/2016

Dystans: 10,14 km
Czas: 01:02:44
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015) 

Sobota przywitała mnie kiepską pogodą. Większość dnia padał deszcz i z tego powodu długie wybieganie przełożyłem na niedzielę. Podobnie jak w poprzednim tygodniu przed biegiem realizowałem sporo prac domowych 🙂 co spowodowało, że sam trening poszedł mi ciężko. Słabo jakoś i z chęciami i z siłami 🙁

Data: 17/04/2016

Dystans: 21,06 km
Czas: 02:24:37
Średnie tempo: 6:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015) 

Ponieważ w niedzielę nie padał deszcz więc nie wypadało się obijać 🙂 Łącząc przyjemne z pożytecznym trening podzieliłem na dwie części. Pierwsze kółko zrobiłem razem z Żoną. Potem, po około 10 km ona odbiła do domu a ja pobiegłem dalej.
Także w niedzielę nie biegło mi się rewelacyjnie (mimo, że warunki były ok – w miarę chłodno, bez deszczu, wiatru). Hmm.. mam nadzieję, że to jakiś chwilowy spadek mocy a nie np. przetrenowanie.

TRENING (TYDZIEŃ 14/2016)

Trening Biegowy

Miniony tydzień to 3 treningi o łącznej długości 52,79 km. Ładnie, chociaż nie ukrywam, że gdyby nie deszczowy weekend, to było by trochę więcej. A tak w sobotę odpoczywałem 🙂

Data: 05/04/2016

Dystans: 11,82 km
Czas: 01:12:14
Średnie tempo: 6:07 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Galactic Elite M

Cóż, o tygodniowych biegach ciężko powiedzieć coś odkrywczego. Jak zwykle 2 kółka po okolicy. Dalej staram się rozbiegać nowe Adidasy i dalej jeszcze nie jestem z nim zadowolony w 100%. Ciężko się jakoś startuje 🙂

Data: 07/04/2016

Dystans: 11,85 km
Czas: 01:12:38
Średnie tempo: 6:08 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – EB Diamond Star

Powtórka z wtorku. Jedyna zmiana to buty 🙂 By dać sobie ewentualną alternatywę do Adidasów (jeśli nie przekonają mnie do  siebie do czasu maratonu) pobiegłem w dawno nie używanych bucikach EB.  No biegło się …

Data: 10/04/2016

Dystans: 29,12 km
Czas: 03:37:55
Średnie tempo: 7:29 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Padający całą sobotę deszcz zniechęcił mnie do treningu, dlatego też z pewnym niepokojem oczekiwałem co będzie w niedzielę. W deszczu biegać nie lubię ale kolejny dzień lenistwa to by było już za dużo.
Pogoda dalej była nijaka ale w którymś momencie uznałem, że jednak nie pada. Szybkie wyszykowanie się i w drogę. W sumie po około kilometrze zaczęło padać i mżyło cały czas no ale – już trzeba było biec 🙂
Długie wybieganie podobnie jak poprzednio miało być .., długie. Tym razem jednak z większą domieszką szlaków i gór. Bałem się o „przejezdność” trasy ale podkusiło mnie by z Ludwikowic Kł. pobiec szlakami przez Sokolec na Wielką Sowę. Stamtąd przez Przełęcz Jugowską do Jugowa i z powrotem wrócić do Ludwikowic. Podobną trasę już kiedyś biegłem  i te 30 km miało mniej więcej być.
Taktycznie biegłem podobnie jak do Czech. Wolne tempo, nawadnianie co około 3 km. Ponieważ na szlaku jest kilka niszczących wzniesień to spodziewałem się, że jednak trochę będę podchodził.
W sumie wyszło zgodnie z założeniami. Widzę progres bo w miejscach gdzie kiedyś szedłem to teraz biegłem. Oczywiście parę podejść było (by nie zajechać się już na starcie) ale jednak było ok. Dałem radę.
W górach (zwłaszcza na Wielkiej Sowie) trudne warunki. Mgła, słaba widoczność i padający deszcz. Sporo śniegu dalej. Tam gdzie leżał było ślisko i mocno odjeżdzały mi na boki moje Kalenji. Dziwne, w przód i tył trzymały ale na pochyłościach jazda nóg. Zwalniałem przez to bo nie chciałem się wyłożyć czy skręcić nogi. Dodatkowo mnóstwo płynącej wody. Szybko zmoczyłem buty, niemniej jakoś specjalnie to mi nie przeszkadzało. Dopiero gdy wpadłem nóżką w błoto ponad kostkę musiałem trochę uważać na trasie 🙂

Wielka SowaOgólnie bieg udany. Skoro miałem siłę na ponad 3,5 godziny ruchu, to może i na maratonie nie będzie najgorzej. No zobaczymy. Teraz (2 ostatnie tygodnie przez Orlenem) zejdę trochę z kilometrażu. Zwłaszcza wybieganie weekendowe chyba będą po około 20 km. tak by nie wystartować z zajechanymi nogami.

Skarpetki Nessi RSN – krótki opis

Logo strony Test Sprzetu

Skarpetki Nessi RSN

Po spodenkach kompresyjnych z Lidla, kolejną nowością którą postanowiłem przetestować przed maratonem są skarpetki do biegania – Nessi (model RSN).

Otrzymujemy je zapakowane w foliowy woreczek i kolorową tekturkę, na której są informacje o produkcie.

Skarpetki Nessi RSNKluczowe zalety tej linii (wg info producenta) to:
– Dobrze oddychają,
– Nie obcierają,
– Są termoaktywne.
– Nie uciskają,
– Są wytrzymałe,
– Zapewniają amortyzację,
– Nie przesuwają się na stopie,
– Dopasowują do kształtu stopy,
– Bardzo szybko schną.

Same skarpetki po wyjęciu z opakowania prezentują się całkiem solidnie. Wykonanie bez zastrzeżeń, ja nie widzę jakichś niedoróbek. Mają różnego rodzaju strefy (opisywane przez producenta). Dodatkowo ostre, żywe kolory, logo Nessi dodają im  sportowego charakteru 🙂

Pewnym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że skarpetki zakupione w rozmiarze 42-44 są stosunkowo luźne na mojej nodze (rozmiar 44).
Oczywiście nie spadają, marszczą się czy tym podobne atrakcje ale przyznam się, że spodziewałem się jakiegoś większego dopasowania. Hmm… być może to zasługa tego, że mają nie uciskać, niemniej ciekawe jakie odczucia miałby właściciel nogi o rozmiarze 42.

Biegowo używałem ich kilka razy na dystansie ~ 12 km i jest ok. Noga nie poci się jakoś więcej niż w innych, nie dorobiłem się pęcherzy czy otarć. Czego można chcieć więcej 🙂

Producent deklaruje, że po praniach skarpetki nie stracą kolorów ani kształtu i jak na razie tak jest. Nic im nie dolega.

Cóż. Wiele o skarpetkach wymyślić się nie da, a przynajmniej nie tak szybko. Może po kilkunastu praniach i większej liczbie km będę mógł dodać coś do testu. Na ten moment polecam. Ten model nie jest przesadnie drogi więc można go kupić i poużywać.

 

Skin Compression (Lidl) Power Boost Capri Trousers – krótki opis

Logo strony Test Sprzetu

Skin Compression Power Boost Men’s Workout Capri Trousers

Ostatnio stopuję się z zakupami, bo wszystkiego mam sporo, ale gdy  rzucili te spodnie do Lidla uznałem, że jednak spróbuję.
Nie liczyłem oczywiście na nie wiadomo jakie zdolności kompresyjne (trzeba być realistą wiadomo, że odzież za 30 zł nie zagwarantuje tego co produkty za 300)  ale jako, że ze spodniami zawsze jest loteria , nie wszystkie dobrze pasują, to uznałem, że zaryzykuję. Może te będą wygodne i przydadzą mi się na lepszą pogodę.
Jak wyszło to zapraszam do lektury.

Skin Compression

Spodnie dostajemy w gustownym pudełeczku. Szata graficzna i wymienione zalety spodni aż zapraszają do zakupu 🙂

Skin Compression

Rewolucyjne technologie jaki mają to:
– Power boost legs
– Strefa actiflex
– Stopniowa kompresja
– Taśma antypoślizgowa
– Płaskie szwy
– Potrójna strefa przy kości ogonowej

W dużym skrócie wszystko to ułatwia nam bieganie, utrzymuje optymalne napięcie mięśni, temperaturę ciała.

Skin CompressionSame spodnie po wyjęciu z opakowanie wyglądają solidnie. Dobrze zszyte, materiał przyjemny w dotyku. W środku mają dość spory zestaw metek nad którymi myślałem czy je wyciąć czy nie ale odpuściłem i w biegu nie przeszkadzały. Może jak ktoś biega bez bielizny to byłoby inaczej. Ja latam w bokserkach i metki mi nie przeszkadzały (a wycinając je zawsze istnieje ryzyko uszkodzenia szwu lub zostawienia krótkiej pozostałości która właśnie będzie drapać).
Na obu nogawkach legginsów umieszczone są kontrastowe elementy sprawiające wrażenie gumowanej naprasowywanki. W pierwszej chwili myślałem, że to one mają coś wspólnego z kompresją ale z opisów na pudełku wygląda, że raczej nie, bardziej chodzi o specjalne strefy materiału. Wzory to raczej dekoracja graficzna (ale wg mnie usztywnia ona nogawki i bardziej spina nogi).

Ponieważ zrzucanie wagi idzie mi wolno ale do przodu, to spodenki zakupiłem w rozmiarze L. Na moje 78 kg i 183 cm wzrostu są ok.

Przy zakładaniu spodni czuć ich specyficzną budowę. Trzeba dobrze je ponaciągać na właściwą wysokość, ułożyć na sobie. Same trzymają się świetnie na miejscu i w czasie biegu nie będzie łatwo ich np, podciągnąć. Opięcie mięśni czuć. Ja czułem je zwłaszcza na udach i na pośladkach.

Bieg w nich jest wygodny. Są przewiewne, nie pocimy się w nich. Ucisk mięśni czuć ale nie przeszkadza w ruchu. Dodatkowo to czego trochę się bałem – czyli tylko szeroka guma w pasie (bez sznureczków do zawiązania) trzyma się na nas bardzo dobrze. Spodenki na 12 km biegu mi nie spadały.

Sporo już napisałem o plusach tej odzieży. A minusy?  W sumie doszukałem się tylko jednego. Spodnie nie mają żadnej kieszonki. Trzeba to wziąć pod uwagę idąc na trening i chcąc zabrać np. klucze od domu, auta.

Ogólnie muszę powiedzieć, że odbieram Lidlowe SC bardzo pozytywnie. Są po prostu wygodne, rozmiar pasuje, Myślę, że będę je używał częściej, a może i pobiegnę w nich na maratonie.

TRENING (TYDZIEŃ 13/2016)

Trening Biegowy

Tydzień 13 za mną. Nie zapowiadało się, ale jednak kilometrowo udany. Nabiegałem łącznie 60,38 km. Dodatkowo ponieważ był to ostatni tydzień marca łącznie (w miesiącu) pokonałem 250 km.

Data: 28/03/2016

Dystans: 11,21 km
Czas: 01:30:59
Średnie tempo: 8:07 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Bieg jeszcze poświąteczny. Zabrałem Żonkę i potruchtaliśmy troszkę ponad 10 km. Spokojny trening, troszkę po asfalcie, troszkę lasami.

Data: 30/03/2016

Dystans: 12,53 km
Czas: 01:14:55
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Galactic Elite M

Dwa kółeczka z małym haczykiem po Oleśnicy. Przy okazji był to pierwszy bieg w nowych butach (Adidasy). Jak się biegło to pisałem wcześniej, sam trening znośny. Troszkę szybciej niż ostatnio.

Data: 31/03/2016

Dystans: 5,56 km
Czas: 00:34:21
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg jak każdy – tyle, że krótki 🙂 Późno się na niego zebrałem i żeby nie wrócić „po nocy” do domu to zdecydowałem się tylko na 1 kółko.

Data: 02/04/2016

Dystans: 31,09 km
Czas: 03:23:17
Średnie tempo: 6:32 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Inwazja na Czechy 🙂
Męczyło mnie to zaległe, 30 km, długie wybieganie i z opóźnieniem ale się odbyło.

Czeska granicaMiałem przed nim trochę stres czy dam radę, bo dzień był pracowity – od rana na nogach czy to w sklepach czy przy zmianie opon na letnie. No ale nie ma co się poddawać już na starcie. Zebrałem sprzęt (dzień był ciepły więc wziąłem plecak na wodę) i się pobiegło.
Podczas biegu pilnowałem dwóch rzeczy – spokojnego tempa (ponad 6 min/km) i nawadniania. Co 3 km piłem wodę (pod koniec zwiększyłem częstotliwość i piłem co 2 km). Pijąc te parę metrów podchodziłem ale od razu po skończeniu biegłem dalej. Po 15 km w Czechach miałem około 1-2 minutową przerwę podczas której zakupiłem Lentilky (a co, coś na osłodę wysiłku musi być :)) i baton, który spożyłem na miejscu.

Lentilky :)Nie ma co wpadać w samouwielbienie 🙂 ale jestem z siebie dumny. Cały dystans ubiegłem.
Z jednej strony widzę duży postęp. Do tej pory jeszcze nigdy nie udało mi się przebiec ciągiem 30 km. Z drugiej pod koniec biegu czułem już spore zmęczenie. Trzeba będzie szlifować formę by nie okazało się, że maraton zaczyna się po 30 km 🙂

Adidas Galactic Elite M – krótki opis

Logo strony Test Sprzetu

Adidas Galactic Elite M  – krótki opis

Idzie wiosna pora więc zmienić, odświeżyć trochę „garderobę”. W moim przypadku padło na buty. Powoli kończą się Lidlowe Crivity (je zmienię na nowszy model a’la Nike)  ale jako, że nie mam jeszcze wybrane w czym pobiec maraton to postanowiłem rozbiegać tytułowe Adidasy (kupiłem je w Biedronce chyba w końcówce zeszłego roku, trochę odleżały no i nadszedł ich czas).

Adidas Galactic Elite M

Adidasy te to dość prosty model, kierowany przez producenta do marketów – czyli zachęcał do zakupu głównie ceną 🙂
Nie ma raczej przesadnych nowinek technologicznych ale zestaw znanych już z wcześniejszych modeli technologii. Jak pisze w reklamówkach: „Lekkość, amortyzacja i oddychalność. Podeszwa adiWEAR™ zapewnia dobrą trwałość butów 3 paski adidasa z TPU gwarantują trzymanie i stabilność przy braku szwów. adiPRENE® na pięcie optymalizuje amortyzację. Nacięcia w podeszwie gwarantują naturalny ruch stopy.”

Tyle ze skróconej ulotki, a w praktyce. But w rozmiarze 45 1/3 waży 305 gramów czyli aż takiego szału nie ma. Mam kilka lżejszych. Poszukam w starszych wpisach zestawienia wag jakie zrobiłem to wkleję tu dla porównania.

Mały obiecany update.
Wyszukałem wagi butów jakie do tej pory miałem (mam) i Adidasy wcale najgorzej wagowo się nie prezentują. Tylko jedna para jaką mam jest lżejsza, a druga waży tyle samo. Inne buty mam natomiast cięższe. Oczywiście sporo minialistycznych modeli będzie lżejsze ale w porównaniu do „zwykłych” butów klasy średniej nie jest źle.
Adidas Boreal TR – 345 gr
Nike LunarSwift +4 – 328 gr
Sprandi Marathon – 317 gr
EB Diamond Star – 305 gr
Puma Kevler Runner – 275 gr
Kalenji Kapteren Crossover Fw13 – 376 gr
Salomon Speedcross3 Lake/ Fluo green/Fluo blue – 337 gr

Od strony wizualnej Galactic E wykonany jest ładnie i solidnie. Nie widać niedoróbek, jakichś skaz. Trzyma jakość.

Pierwszym co rzuciło mi się w oczy po założeniu (albo na psychikę :))  jest fakt, że but sprawia wrażenie dość płytkiego. Wydawało mi się, że luźno trzyma się na nodze ale po zasznurowaniu jest ok. Język i sznurówki nie pozwolą mu uciec 🙂 Da się do tego przyzwyczaić, w czasie biegu nie miałem dyskomfortu.

Adidas Galactic Elite MCo więcej… ostatnie Adidasy jakie miałem (stare trailówki) w tym samym rozmiarze były dość ciasne na szerokość. Te są luźniejsze. Nie cisną, jest również luz na palce. Mam wrażenie jednak, że duży paluch podejrzanie blisko jest górnego materiału. Ciekawe czy po jakimś czasie nie zrobię nim dziurki w siatce. Zobaczymy 🙂

But wizualnie wygląda, że ma dość solidną konstrukcję i podeszwę. Jest sztywny nie ugina się przesadnie. Czuć to podczas biegu ale jak dla mnie na plus. Nie ma się wrażenia biegnięcia na poduszkach, nie spowalnia to ruchu.

Trzeba się jednak do niego, jak do każdego nowego buta, przyzwyczaić. W pierwszych momentach biegło mi się dość dziwnie, wydawał mi się mało wygodny. Z każdym kolejnym kilometrem noga się jednak przyzwyczajała i aż takiej tragedii nie było.

Adidas Galactic Elite M

Kolejną rzeczą na którą zwróciłem uwagę był fakt, że Adidas mimo zapewnień w reklamach aż tak przewiewny raczej nie jest. Przy cieplejszej skarpetce (jaką miałem dzisiaj) szumu wiatru nie zanotowałem 🙂 Pod koniec 12 km wydawało mi się raczej, że w podeszwę nogi jest dość ciepło.
Przetestuję to jeszcze z innymi skarpetami może to tylko subiektywne odczucie (a stopni dzisiaj było sporo, około 14).

Finalnie – po pierwszym biegu może być. Nie zrobiłem sobie żadnych odcisków. But nie spowalniał mnie, nie cisnął, uwierał. Mam nadzieję, że rokuje to dobrze pod względem maratonu ale będę jeszcze trochę w nim biegał, bo 42 km w nowym bucie to były trochę za duży hardcore. Przynajmniej w tym.

TRENING (TYDZIEŃ 12/2016)

Trening Biegowy

Im bardziej nastawiam się na konkretne zadanie tym częściej na drodze stają przeszkody.  A to odpuści się dodatkowe kółeczko, a tu zmieniła się trasa długiego wybiegania… boleję nad tym bo mimo, że trenowałem solidnie liczbowo nie wyszło tak jak chciałem. No ok, w zakończonym tygodniu przebiegłem 52,21 km (4 treningi) ale niestety długie 30 km wybieganie nie odbyło się. Cóż, może  w bieżącym tygodniu się uda.

Data: 22/03/2016

Dystans: 11,05 km
Czas: 01:08:24
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Nabijam kilometry po swojej trasie 🙂

Data: 24/03/2016

Dystans: 12,66 km
Czas: 01:15:53
Średnie tempo: 6:00 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powoli robi się coraz dłużej jasno to i można zboczyć z ustalonej trasy. Obiegłem dwa razy niewielki staw w Oleśnicy i wyszło ten kilometr więcej.

Data: 26/03/2016

Dystans: 9,90 km
Czas: 01:18:50
Średnie tempo: 7:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Świąteczny weekend spędziłem w Górach Sowich to i biegania było sporo. Zafundowałem sobie trójpak (bieg w sobotę, niedzielę i poniedziałek). Żeby nie biegać samemu sobotę i poniedziałek biegałem z Żoną. Stąd i wolniejsze tempo, ale dystanse akceptowalne. Biegaliśmy po około 10 km.

Data: 27/03/2016

Dystans: 18,60 km
Czas: 02:22:12
Średnie tempo: 7:39 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Pomimo świątecznego obżarstwa w niedzielę miało być długie wybieganie. Do kompletu udało się zorganizować Michała i Karolinę i wspólnie mieliśmy trochę kilometrów nabić.
Chciałem bardzo sprawdzić jak pójdzie mi 30 km (po asfalcie czyli tak koło maratońskich warunków) ale współtowarzysze usilnie namawiali na biegi terenowe. Sceptycznie na to byłem nastawiony ,bo jednak cisnąć po górach to ciężej niż po prostej ale ok, uległem 🙂
Ruszyliśmy bez większego planu. Improwizowaliśmy biegnąc gdzie nam się spodobało. A to dróżka, a to góra przełajami po łąkach. Oj, góry były solidne 🙂
Karolina z Michałem biegli dzień wcześniej też około 20 km i to wyszło. Dziewczyna narzekała na mięśnie i mimo, że biegła swoim tempem to zostawała w tyle. Musieliśmy co trochę przystawać i czekać na nią (rok temu biegała dużo lepiej niż ja więc albo to zmęczenie treningiem albo jakaś słabsza dyspozycja).

Wzgórza Włodzickie
Jako, że wziąłem telefon to w wolnych chwilach pstrykałem fotki. A to widoczek jaki załączyłem poniżej a to konie. Chyba się komuś urwały bo biegały swobodnie po terenie. Jak nas zobaczyły to się zaciekawiły, chwilę pokrążyły i pobiegły dalej.

Wzgórza Włodzickie
Po około 10 km górek dobiliśmy do asfaltu. Michał znał drogę to proponował byśmy polecieli pod czeską granicę (pokrywało się to z moją pierwotnie planowaną trasą). Kilka km tak zrobiliśmy ale protestować zaczęła Karolina, która jako jedyna miała mocno terenowe buty i na asfalcie raczej biegło jej się średnio.
OK, czyli powrót w teren. Udało mi się wybrać taką drogę (nie ukrywam przypadkowo), która zaprowadziła nas ekspresowo na miejsce startu.
Może i dobrze. O dziwo wszyscy mieli dość 🙂
Czuć było wiosnę – gorąco było i biegało się przez to ciężej (osobiście czułem, że ubrałem się za ciepło). Przydała by się woda, której za wiele nie mieliśmy.  Po około 15 km solidnych w sumie podbiegów czułem mięśnie i 30 km to bym w tych warunkach raczej nie ubiegł. Trzeba widać dalej ćwiczyć 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 11/2016)

Trening Biegowy

 

No i kolejny tydzień za mną. Niestety znów coś się leniłem 🙁 No, może nie całkiem bo plan „minimum” został wykonany (ponad 50 km ubiegnięte) ale mogło i powinno być więcej. Co gorsze niezbyt mam jak się usprawiedliwiać, bo ani pogoda ani inne okoliczności przyrody jakoś szczególnie nie przeszkadzały.
W zakończonym tygodniu przebiegłem 50,70 km i miałem 4 treningi. Widzę ze statystyk, że cykl 4 treningów jest dla mnie ok. Kiedy robiłem 5, specjalnie więcej km nie biegłem a odpoczynku jednak było sporo mniej. Pozostanę więc na 4 dniach roboczych 🙂

Data: 15/03/2016
Dystans: 11,12 km
Czas: 01:08:46
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtarzając się – to samo co zwykle. 2 kółka po Oleśnicy. Chyba wiosna idzie bo biegaczy coraz więcej.

Data: 17/03/2016
Dystans: 11,19 km
Czas: 01:03:43
Średnie tempo: 5:42 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Późno wyszedłem na trening i z zaplanowanych trzech okrążeń zrobiłem dwa. Pobiegłem za to sporo szybciej niż normalnie. „Sporo” umownie ale w porównaniu do zwykłego ostatnio tempa to szybciej o prawie 30 sek/km. Forma i odczucia z biegu ok. Nie był to kres moich możliwości. Szkoda, że nie mam info o pulsie ale niestety skończyła mi się bateria w pasku i coś opornie ją wymieniam.

Data: 19/03/2016
Dystans: 7,42 km
Czas: 00:59:54
Średnie tempo: 8:05 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Zebraliśmy się z Żonką na sobotnie bieganie. Jak dla mnie niestety za szybko po obiedzie. Czułem już to przed wyruszeniem a nabijane kilometry tylko mnie w tym utwierdziły 🙂 No i trzeba było wracać…
Szkoda bo widoki na 10 km były. Pogoda ładna, ciepło i sucho, widoki około Oleśnickich lasów przyjemne. Szkoda, oj szkoda.

Data: 20/03/2016
Dystans: 20,98 km
Czas: 02:05:18
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Po tygodniu lenistwa przyszło za to odpokutować i aby kilometry się zgadzały miało być ponad 20 km biegu. Nietypowo bo po Oleśnicy. Niemniej nie narzekam taki bieg po płaskim symuluje warunki z maratonu. Też będzie płasko i monotonnie.
Warunki do biegu były w sumie dobre. Chłodno i pochmurno. Zastanawiałem się czy potrzebuję brać wodę ale uznałem, że dam radę bez (i się nie pomyliłem, nie suszyło mnie).
Aby nie tłuc 4 takich samych kółek improwizowałem. Pobiegłem trochę w drugą stronę Oleśnicy, dodawałem jakieś zakola do stałej trasy. Nawet mi wyszło po po dobiegnięciu na tereny wodonośne miałem już prawie 10 km (normalnie by było może z 5).
Tutaj zrobiłem 3 kółka po trasie Nocnego Biegu Szerszenia. Taki trening przed właściwym biegiem w czerwcu 🙂
Wracając zaś w stronę domu wykorzystałem fakt, że otwarty był stadion (piłkarze na sąsiednim boisku mieli mecz) i zaliczyłem 2 okrążenia bieżnią lekkoatletyczną. Śmiesznie (fajnie) się na tym biega. Do tej pory biegłem tylko raz po takiej nawierzchni (w Legnicy) więc ciągle to dla mnie nowość. Podłoże sprężyste ale przyczepne. Trochę mokro po niedawnych opadach deszczu i moje Nike popiskiwały 🙂
Ostatnie 2 km to powrót do domu.

Co do odczuć. Trening udany, były jeszcze widoki na parę kilometrów do ubiegnięcia. Ale ile więcej…? To ciągle niewiadoma. Czułem pod koniec biegu jednak trochę mięśnie – takie zesztywnienie, nabicie (podchodzące pod skurcz). Inaczej się biega po górach. Tam ciągle zmiana pracy, tu cały czas powtarzalność.

Ponieważ 2 ostatnie tygodnie trochę odpuściłem to teraz (tydzień 12) postaram się docisnąć na „maksa” 😉 Podbiegnę pod 60 km ale długie wybieganie spróbuję zrobić z zakresu 25-30 km. Muszę zobaczyć czy jak zawsze mam siły na 20 km a później wymiękam czy w końcu jest lepiej.
Jeśli test wyjdzie słabo ciągle będzie trochę czasu na wprowadzenie modyfikacji do treningu.

TRENING (TYDZIEŃ 10/2016)

Trening Biegowy

Drugi tydzień marca troszkę słabszy ale ciągle nie odpuszczam. Przebiegłem w 4 treningach 51,93 km.

Data: 08/03/2016
Dystans: 6,51 km
Czas: 00:37:24
Średnie tempo: 5:45 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Czasu coś nie starczyło na dłuższy trening to zrobiłem szybsze kółeczko.  Zawsze to coś innego od monotonnych kilometrów.

Data: 10/03/2016
Dystans: 11,08 km
Czas: 01:05:56
Średnie tempo: 5:57 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Normalny już trening, 2 kółka po Oleśnicy.

Data: 12/03/2016
Dystans: 24,31 km
Czas: 02:56:29
Średnie tempo: 7:16 min/km

Średnie tętno: 162
Maksymalne tętno: 229
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty –Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Mega, górska trasa. Biegłem tu już kiedyś i wtedy mnie pokonała. 15 km podbiegów to było dla mnie za dużo. Ciekawy byłem jednak jak pójdzie teraz, kiedy sezon startowy już tuż, tuż.
Ponieważ plan soboty był dość napięty, poderwałem się o 06:00 i szybko przygotowałem do biegu. Lekkie śniadanie, strój biegowy ubrany no to jazda 🙂
Tym razem biegłem sam więc zwolniłem do swojego tempa. Trochę taktyki nie zaszkodzi, szkoda się zajechać na początku. No, widać postęp. Forma jest 🙂 Spokojnie leciałem do przodu. Biegłem praktycznie cały czas.
Psikusa sprawiła mi za to pogoda. Startowałem przy lekkich opadach śniegu. Im wbiegałem wyżej w góry robiło się go coraz więcej. Najpierw było tylko przybielone, później już biało (ale biegło się dobrze bo droga była ubita przez ciągniki ciągnące drewno). Pierwsze spowolnienie przyszło gdy śniegu zrobiło się ponad 5 cm i zaczął się pod nogami zapadać. Tu jeszcze dawałem radę. Wymiękłem dopiero gdy na szlaku zrobiło się 20-30 cm śniegu nieskażonego ludzką bytnością. Niestety prawie nie dawało się w tym iść a co dopiero biec. Około 2 km aż do Przełęczy Jugowskiej musiałem iść.

Biegowy szlak GS
Później pojawiła się cywilizacja i można było kontynuować bieg.
Gdyby nie ten śnieg to uznałbym swoje zwycięstwo (i myślę, że na 99% całość bym ubiegł) ale tak zaproponuje remis 🙂  Będzie jeszcze okazja na wiosnę spróbować tą trasę trzeci raz.

Data: 13/03/2016

Dystans: 10,04 km
Czas: 01:17:46
Średnie tempo: 7:45 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Niedzielny truchcik z Żoną. Start miałem dość ciężki, bo w sobotę odbyła się rodzinna impreza, ale udało mi się zwalczyć słabość głowy i żołądka 🙂 No i poszło.