TRENING (TYDZIEŃ 35)

trening

Tydzień w sumie typowy. 4 treningi z czego 2 po Oleśnicy a 2 w Górach Sowich. Dystanse nie powalają ale się biega 🙂

Data: 25/08/2015
Dystans: 8,82 km
Czas: 00:51:41
Średnie tempo: 5:52 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy. 2 kółka po stałej trasie.

Data: 27/08/2015
Dystans: 6,59 km
Czas: 00:38:00
Średnie tempo: 5:46 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Podobnie jak we wtorek, tylko trochę krócej 🙂

Data: 29/08/2015
Dystans: 4,66 km
Czas: 00:27:34
Średnie tempo: 5:55 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Trening w Górach Sowich. Stała trasa rozruchowa – 2 km pod górkę i 2 w dół.

Data: 30/08/2015
Dystans: 12,25 km
Czas: 01:32:57
Średnie tempo: 7:35 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Dłuższe wybieganie. Ciekawe o tyle, że wyciągnąłem na nie Żonę. Zaczęliśmy wolno, było trochę podejść ale im dalej tym lepiej. Rozkręciła się i zasuwała aż miło. Chyba rośnie mi konkurencja biegowa 🙂

XVI Toyota Półmaraton Wałbrzych

 

logo

XVI Toyota Półmaraton Wałbrzych

Data: 23/08/2015
Dystans: 21,86 km
Czas: 02:06:18
Średnie tempo: 5:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Jeden z tegorocznych biegów na którym mi szczególnie zależało. Od tego Półmaratonu 2012 roku zaczęło się moje prawdziwe bieganie i co roku lubię zobaczyć jak mi idzie. Do tej pory widać było spory postęp, w tym roku niestety poszło nieszczególnie. Coś ostatnie biegi słabo mi idą ale miejmy nadzieję,  że to „wypadki” przy pracy i forma jeszcze się odnajdzie.

Jak to w Wałbrzychu bywa, pakiety startowe można odbierać już dzień wcześniej i z tej opcji skorzystaliśmy. Skorzystaliśmy bo biegliśmy w 3 osoby – ja, moja Żona i siostrzeniec Żony. Były jeszcze oczywiście inne osoby z klubu ale one wybrały się na bieg osobno.

Odbiór pakietów poszedł sprawnie, kolejek nie było, wszystko przygotowane. Pozostało jeszcze wypisać kupon loteryjny (wizja wygrania Toyoty rozpala wyobraźnię :)) i w sumie można wracać.
Z przykrością stwierdzam jednak, że tegoroczny pakiet był dość ubogi. Poza koszulką i pasta do zębów to w sumie nic w nim nie było. Ot jakieś ulotki. Słabo trochę.
Przy okazji koszulek fajną (chociaż nie do końca skuteczną) sprawą była możliwość wymiany ich rozmiaru. Okazało się bowiem, że tegoroczne były dla olbrzymów. Mi udało się z tego skorzystać – zamiast XL wziąłem L. Niestety siostrzeniec i Żona mieli pecha. Mniejszych koszulek już nie było. Ups 🙁

Dzień później po lekkim śniadanku pozostało zebrać swoje rzeczy i jechać na bieg.
Niemiłe zaskoczenie spotkało nas przy dojeździe do centum sportowego. Z reguły dojeżdzaliśmy, parkowaliśmy przy stadionie a tu wszystkie drogi pozamykane. Straż miejska twardo obstawała, że skręcić nie można i musieliśmy się sporo cofnąć. Wydaje mi się, iż czasu było jeszcze sporo – 10:00 i mogli przepuszczać.
Dodatkowe metry do przejścia można uznać za lepszą rozgrzewkę no ale jednak osoby całkiem spoza region pewnie były nieźle wkurzone krążąc i nie mogąc znaleźć drogi.

Po przyjściu w okolice rynku odnaleźliśmy miejsce startu  i zaczęliśmy się rozgrzewać, czekać na sygnał GPS. Wałbrzych okazał się coś w tym roku wyjątkowo słabym miejscem dla satelit bo oba zegarki (mój i Żony) wogóle nie chciały się odnaleźć. Dopiero po starcie, w rynku statelity się odnalazły (stresik jednak był :)).
Przed startem w strefach panowało spore zamieszanie. Pierwotnie informacje głosiły, że osoby biegnące na 7 km startują 5 min po półmaratończykach. Niektórzy biegacze mówili jednak, że start wspólny. Spiker oczywiscie mówił o wszystkim a tak ważną informację raczył podać dopiero przed samym startem. Minusik dla organizatorów.

polmaraton_wb15_01

Sam start przebiegł planowo. Ruszyłem ze strefy 2 godziny i przez 2 okrążenia trzymałem się peacemakera. Później niestety dopadł mnie kryzys i zacząłem podchodzić.
Jakoś 4 km przed metą zobaczyłem, ze nie ma szans na złamanie 2 godzin i mimo, że starałem się nadganiać metę osiągnąłem po 2:06:40 (czas organizatorów) zajmując 1122 miejsce (M40-135).

Słabiutko. Ponad 6 minut gorzej niż rok temu.  Wprawdzie startowałem po całej nocy na weselu (były tańce, niezdrowe jedzenie :)) ale to słabe wytłumaczenie. Coś nogi nie zapodawały.
Troszkę pewnie bieg utrudniała pogoda ale w tym roku aż takich upałów nie było by można powiedzieć, że to kluczowe utrudnienie.

polmaraton_wb15_02

Okres po biegu oceniam pozytywnie. Medal dali, wodę dali. Miejsca wydawania posiłków (ciasto, makraron, kawa, herbata) były czytelnie opisane i nie szło się zgubić. Na biegaczy czekały też punkty masażu, leżaki i krzesełka na rynku.

Gwoli ścisłości również punkty żywieniowe na trasie były zorganizowane dobrze. Wody, izotonika, bananów nigdzie nie zabrakło.

Po dość długim oczekiwaniu (ceremonię przerwały mocne opady deszczu) zaczęły się dekoracje i losowanie nagród. Tutaj mnie i pewnie wielu innych zawiodła pula nagród. Było ich słownie – pięć.
Jak na prawie 2 tysiące startujących lipnie. Nie oczekuję tu nie wiadomo czego ale nawet małe biegi potrafią sobie zorganizować jakieś gadżety od władz to nie sądzę by Wałbrzych nie mógł (darmowe wpisowe na przyszłoroczny bieg, jakieś kubeczki, pendrive-y itp). Grosze to kosztuje a ludzie by się cieszyli.

Cóż, szczęścia w losowaniu auta nie mieliśmy to pozostało wracać do domu. Może za rok będzie lepiej.

Podsumowując – wyszło słabiej niż poprzednich latach. Określiłbym to „poprawnie ale na odwałkę”. Nie wiem czy miasto nie miało pomysłu na bieg czy co. Zachwycali się frekwencją (rekord ilości uczestników padł), reklama była dobra (i przed biegiem i po mówiono o nim np, w radiu) a te minusy jakie widziałem jakoś tak psuły ogólny odbiór imprezy.
No zobaczymy jak będzie w 2016. Miejmy nadzieję, iź po zbudowaniu pewnej renomy organizatorzy nie zaczynają odcinać kuponów od sławy i przycinać to tu, to tam koszty chcąc na biegu zarobić/nie napracować się.

TRENING (TYDZIEŃ 34)

trening
Nadrabiając pourlopowe zaległości w opisach 🙂 szybciutko lecimy z tygodniem 34.

Data: 18/08/2015
Dystans: 4,61 km
Czas: 00:27:49
Średnie tempo: 6:02 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Pogoda nie wyglądała na zachęcającą do biegania (bo popadywało) ale w pewnym momencie się trochę uspokoiło i postanowiłem jednak trening odbyć. Niestety już w czasie rozgrzewki mżyło i większość biegu tuptałem w deszczu 🙁
Szkoda było wracać jak już się wyszło no ale trasa długością nie poraża,

Data: 20/08/2015
Dystans: 10,43 km
Czas: 01:16:46
Średnie tempo: 7:22 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Trening z Żonką. Zrobiliśmy spokojne kółeczko po okolicy.

6 Bieg na Wielką Sowę (16/08/2015)

6 Bieg na Wielką Sowę (16/08/2015)

Data: 16/08/2015
Dystans: 9,28 km
Czas: 01:13:55
Średnie tempo: 7:58 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Jak weekend na sportowo to na całego. Ledwie zakończyły się sobotnie biegi a już w niedzielę poprawka. I to po górach 🙂

W biegu tym brałem udział już po raz trzeci. Jako, że jednym ze współorganizatorów jest ośrodek, przy którym działa mój klub biegowy (mój = do którego jestem zapisany) to wypadało pobiec. Sporo osób od nas brało zresztą udział co dodatkowo motywowało do walki.

Aby uniknąć zamieszania przy odbiorze pakietów udaliśmy się po nie z siostrzeńcem mojej Żony wcześnie rano. Szybciutko wzięliśmy gadżety, podpisaliśmy zwyczajowe papiery (wszystko sprawnie, bez zamieszania) no i do domu.
Pakiet startowy w miarę ciekawy – koszulka, gąbka, mapa turystyczna gór, smycz, świecący-odblaskowy breloczek no i zwyczajowe ulotki, zniżki itp. Nawet sporo tego, widać, że organizatorzy się postarali.

Czas do startu minął szybko. Gdy przyjechaliśmy pod Harendę (ośrodek, spod którego się startuje) ludzi było już sporo. Chwilka dla fotoreporterów, rozgrzewka i start.

Niby to już mój trzeci Bieg tutaj ale zawsze jestem zaskoczony jak ciężko idzie już od samego startu. Nie ma lipy, pierwsze 4-5km ciągle pod górkę. I to stosunkowo szybko, mocno pod górkę (już po około 1 km można było iść co zresztą sporo osób zrobiło).
Druga połowa biegu daje trochę oddechu bo przez moment trasa się prostuje a późniejsze (końcowe) podbiegi mimo, że są to nie dają tak w kość jak początek.

Sowa0

Cóź. Do mety dotarłem. Wypiłem wodę, izotonik, zjadłem arbuza i chwilę się odpoczywało. Jako, że zebrała nas się tam większa ekipa to dokonały się pamiątkowe fotki, wyszliśmy na wieżę widokową no i można było wracać.

Sowa2

 

Sowa1

Ambitnie zbiegaliśmy z góry ale na dole coś się nie dogadaliśmy z naszym transportem więc biegliśmy dalej aż do startu.
Tym oto sposobem z 10 km zrobił się prawie półmaraton 😉

Droga powrotna:
Data: 16/08/2015
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:37:25
Średnie tempo: 6:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Pod metą czekała na nas już rodzinka więc po zjedzeniu posiłku regeneracyjnego, kąpieli w odkrytym basenie wspólnie czekaliśmy na losowanie nagród.
Sporo tego było, niestety tym razem szczęście się do nas nie uśmiechnęło.

Cóź, bieg w sumie z gatunku tych mniejszych (z 300 osób leciało) ale jak na razie organizowany sprawnie i bez większych wpadek. Widać, iż organizatorom jeszcze się chce i nie spoczywają na laurach.

Pod względem sportowym wyszło przeciętnie. Okazuje się, że w zeszłym roku pobiegłem sporo szybciej bo około 1:06 a tu prawie 7 min gorzej 🙁 Liczyłem w skrytości ducha na lepszy wynik. Niestety, sił na całość biegiem nie starczyło no i wyszło jak wyszło.
Oby za rok było lepiej 🙂

V Bieg do Pani Fatimskiej (Oleśnica 15/08/2015)

V Bieg do Pani Fatimskiej (Oleśnica 15/08/2015)

Data: 15/08/2015
Dystans: 10,05 km
Czas: 01:06:56
Średnie tempo: 6:40 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Druga połowa mojego urlopu to okres kilku zaplanowanych startów, Pierwszym z nich był V Bieg do Pani Fatimskiej  na dystansie 10 km.

Trasa biegu jest mi dość znana bo kilka razy biegałem na niej treningowo. W sumie prowadzi po płaskim, a minimalne podbiegi/zbiegi nie sprawiają raczej wielkiego kłopotu. Okazało się jednak, że główną komplikacją tego biegu była… temperatura. Grzało niemiłosiernie. Przy asfalcie było pewnie z 40 stopni.
Wysysało to z człowieka wszystkie siły – na drugim kółku podłaziłem. Masakra, widać po czasie jak ciężko szło (poprzednie 10 km w Nocnym Biegu Szerszenia zrobiłem w około 55 min a tutaj sporo ponad godzina).

Od strony organizacyjnej bieg mimo, że lokalny wyglądał dobrze. Kilka godzin przed startem bez większych kolejek można było odebrać pakiet startowy. Start, trasa były oznaczone dobrze. Były również 2 punkty nawadniania i opieka medyczna.

Po biegu uczestnicy jak i kibice mieli możliwość uczestniczyć w parafialnym pikniku na którym było jedzenie, losowanie nagród. Szczęści mi sprzyjało bo wygrałem kupon do fryzjera. Jak znalazł dla Żonki 🙂

Ponieważ pod koniec imprezy zepsuła się pogoda i zanosiło się na sporą burzę do domu ruszyłem biegiem. Dało następujący wynik:

Data: 15/08/2015
Dystans: 1,44 km
Czas: 00:09:34
Średnie tempo: 6:39 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

TRENING (TYDZIEŃ 32+33)

trening

Trochę miałem przerwy z wpisami ale nie znaczy to, że się nie biegało. Sport był, tylko urlopowy wyjazd odciął mnie od PC 🙂

W najbliższych dniach powoli uzupełnię jak tam szły treningi/zawody bo trochę się działo.

Data: 09/08/2015
Dystans: 11,01 km
Czas: 01:13:07
Średnie tempo: 6:38 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 12/08/2015
Dystans: 11,23 km
Czas: 01:16:13
Średnie tempo: 6:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Wyjazd na wschód polski spowodował, że 2 treningi (09/08 + 12/08) odbyłem nad Wisłą w okolicach miejscowości Annopol.
Obydwa biegi w dość trudnych warunkach bo panowały nieziemskie temperatury. Bez wody było by kiepsko.
Jedyne ułatwienie w treningu to fakt, że biegłem ze swoją Żoną czyli tempo było niewielkie.

Cóż o obu tych przebieżkach za wiele nie ma co się rozwodzić. Nie realizowałem w nich żadnych specjalnych jednostek treningowych ot sobie pobiegaliśmy. Takie sportowe zwiedzanie rodzinnych okolic teściów.

Muszę powiedzieć, iź okolica sportowo całkiem fajna. Były zbiegi, podbiegi. Trochę po asfalcie, trochę po polach. Przyjemnie.

Dużym zaskoczeniem dla mnie był tylko fakt, że … w okolicy nie widzieliśmy żadnych biegaczy Tubylcy też patrzyli na nas dość dziwnie. Widać, że są jeszcze miejsca gdzie bieganie nie jest tak popularne jak w większych miastach. No ale aż takiej rozbieżności się nie spodziewałem 🙂

 

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 06/08/2015

trening

Data: 06/08/2015
Dystans: 10,22 km
Czas: 01:00:33
Średnie tempo: 5:56 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtórka biegu z wtorku. Tym razem poszedłem po rozum do głowy i bieg zacząłem później – po 19:00. Wziąłem też ze sobą większy zapas wody (konkretniej to izotonika).

Zmiana godziny jednak pomogła. Mimo, że dalej gorąco jednak już tak nie smażyło. Więcej cienia na trasie i od razu lepszy wynik. Ani razu dzisiaj nie musiałem podchodzić, cały czas biegiem 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 04/08/2015

trening

Data: 04/08/2015
Dystans: 10,21 km
Czas: 01:02:36
Średnie tempo: 6:08 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Pomimo wielkiego upału postanowiłem zwiększyć dystans biegów treningowych. Miał być 10 km i z bólami tyle się udało nakręcić.

Z bólami bo jednak za gorąco na bieganie 🙁 Mimo tego, że wziąłem ze sobą wodę po 5 km miałem już dość i na drugiem kółku nawet 2 razy podchodziłem. Masakra, rzadko mi się to zdarza na takim dystansie. No ale cóż, pogoda jednak nie pomagała.

TRENING (TYDZIEŃ 31) – 02/08/2015

trening

Data: 02/08/2015
Dystans: 7,88 km
Czas: 00:45:59
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Oj, słabiutko. Coś mi nie po drodze z długimi wybieganiami ostatnio 🙁

Od strony wymówek było gorąco, bolała mnie głowa, zjadłem różne dziwne rzeczy jakąś godzinę wcześniej … no ale sam traktuję ten bieg jako porażkę czyli raczej tak było.
Coś nie mogę  się zmobilizować do dłuższych biegów i każdy wykręt jest dobry by sobie odpuścić. Żle, najwyższy moment z tym skończyć bo w ciągu 3 najbliższych tygodni mam parę zawodów na których chciałem się zaprezentować w miarę dobrze. A patrząc na ostatnie treningi można być pełen obaw czy wogóle sił i chęci starczy.

Cóż. Przyjmijmy, że człowiek zmęczony był. Od piątku zaczynam urlop więc pora naładować akumulatory i się biegowo podciągnąć.

TEST – CRIVIT Drinking Bottle (Bidon Ręczny)

Test_sprzetu

TEST – CRIVIT Drinking Bottle (Bidon Ręczny)

Nie planowałem tego zakupu ale konieczność szybkiego wyszukania czegoś co pozwoli mi w czasie biegu zabrać ze sobą klucze od auta i dowód osobisty spowodowała, że bardzo ucieszyłem się widząc te bidony w Lidlu.

Posiadam już plecak z bidonem, pas z bidonem więc kupienie kolejnego podobnego „urządzenia” była by trochę bez sensu. Mały poręczny bidon zaś zawsze może się przydać 🙂

Drinking bottle otrzymujemy w niewielkim kartoniku, który oprócz bidonu (wraz z paskowym mocowaniem) mieści jeszcze wielojęzyczną instrukcję obsługi.

bidon1Bidoniki widziałem w 2 kolorach.  Męskim niebieskim i różowym dla Pań 🙂 Zaznaczone jest to na rysunku na opakowaniu więc ciężko się pomylić.

A jak sprawia się to to w użyciu?

Nie ma tu żadnej skomplikowanej technologii więc czytanie instrukcji można sobie darować. Pierwsze wyjęcie z opakowania –  bidon sprawia dobre wrażenie.
Butelka z mlecznego plastiku, paskowe mocowanie w odcieniach szarości i niebieskiego. Producent deklaruje, że są też elementy odblaskowe.
W części „szelkowej” mamy zamykaną na zamek sporą kieszonkę na klucze i drobiazgi, w której wydzielona jest jeszcze wodooporna przegródka na dokumenty.
Po drugiej stronie flaszki jest malutka kieszonka zamykana na rzep. Była w niej kartonikowa karteczka na której możemy wpisać nasze dane, adres kontaktowy w razie wypadku. Ciekawe rzecz ale hmm… jeśli nam na tym nie zależy to wielkość przegródki jest raczej symboliczna i nie wiem co innego można tam włożyć.

bidon2
Na potrzeby biegu chciałem użyć tylko samą torebkę więc po chwili walki udało mi się wyjąć butelkę z mocowań. Gumkowe obejmy są dość ciasne co powinno gwarantować, że w czasie biegu bidon nam nie wypadnie.

W pozostałej części regulacja długości paska na rzepie trzyma całkiem dobrze. Zamek błyskawiczny działa czyli wszystko ok.

Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że sprzęt ten powinno się używać jako całość. Gdy wyjąłem bidon to paski na ręce mają luz, którego nie da się skompensować regulacją. Przy butelce w środku jest już ok, nawet trochę rzepy popuszczałem.

Nie jest to jakiś mega minus. Bidon trzyma się w ręce dość wygodnie, nie spada podczas wymachów rękami. W czasie zawodów mi nie przeszkadzał.
Oczywiście nic ze środka nie wypadło z czego jestem zadowolony najbardziej  🙂

Po 5 km dystansu mimo luzu na paskach trochę rękę miałem w miejscu założenia bidonu zawilgoconą. Pewnie w upalnym dniu całość się przepoci i wtedy dopiero można by wypowiedzieć się o nieprzemakalności jego wnętrza.

Cóż. Nie bardzo jest tu co wymyślać więcej. Bidon był w miarę niedrogi, mieści podstawowe rzeczy. Jeśli butelka nie będzie przeciekać (sprawdzę przy kolejnych biegach) to uważam, iż warto go mieć.
Do tej pory gdy nie chciałem brać pasa z bidonami (albo plecaka) to biegałem z butelką w ręce. Ręka się poci, butelka zaczyna przeszkadzać. Tu wszystko trzyma się pewniej i tak mocno nie czujemy, że coś nosimy.
W upalne dni, do 10 km dystansu  będzie jak znalazł. Więcej to chyba nie bo jednak 300 ml to mało – ja szybko bym wypił wodę z niego i był spragniony.
Polecam.

 UPDATE 1 – 04/08/2015

Postanowiłem dzisiaj sprawdzić jak biega się z pełnym bidonem.

Po zalaniu go wodą i włożeniu w uprzęż jest ok – nie przecieka nie kapie.

Biegnie się dobrze. Nie czuć przesadnie ciężaru niesionego na ręce. Paski trzymają. Nic nie luzuje się, nie odpina.
Po pewnym czasie oczywiście ręka poci się od butelki ale nawet to nie wpływa na „stabilność” konstrukcji.
Trochę to pocenie ręki mnie wkurzało bo o ile trzymając zwykłą butelkę można ją przełożyć do drugiej to tu ściąganie i wkładanie byłoby utrudnione. No ale nie jest to wina bidonu, trzeba się przyzwyczaić.

Co do korzystania w czasie biegu. Po otworzeniu  trzeba obejmować ustami ustnik trochę głębiej po przy samej krawędzi bardzo łatwo wciska się go w pozycję zamkniętą i zmniejsza to przepływ wody. Na początku ciężko to wyczuć ale z czasem nabywa się wprawy i jest ok.

Ogólnie w dalszym ciągu na plus 🙂

 

UPDATE 2 – 19/10/2015 (Finalny)

Tytułem zamknięcia testu tego „urządzenia” muszę powiedzieć, że jest warte polecenia ze wszech miar. Używałem go już wiele razy podczas biegów zarówno treningowych jak i zawodów. Ciągle bardzo dobrze pełni swoją rolę.
Nic nie odpadło, urwało się. Butelka jest dalej szczelna. Przyzwyczaiłem się do swojego bidonu i nie ma nawet co porównywać wygody jego używania do noszenia zwykłej butelki (bidon na +). Biegnąc można podtrzymywać buteleczkę palcami, można polegać tylko na jej paskach. Nie spada, nie majta się.
Pasuje mi ona dużo lepiej niż pas biodrowy, który mi cały czas zsuwał się w dół.
Jeśli ktoś jeszcze gdzieś ją dostanie (chyba, że będą kolejne rzuty do sklepów) to polecam nabyć.

 

W pogoni za marzeniami