Wszystkie wpisy, których autorem jest Rafal_C

TRENING (TYDZIEŃ 24/2016)

Trening Biegowy

Przed rozpoczęciem tygodnia 24 obawiałem się, że kolejny raz nie wybiegam zbyt dużo kilometrów. Z drugiej strony jednak chcąc zaprezentować w miarę dobrą formę podczas półmaratonu we Wrocławiu nie pasowało mi katować się mocnymi treningami. Finalnie udało się „dogodzić” wszystkim 🙂 i na liczniku pojawiło się  50,43 km. Akceptowalnie.
Biegi w zakończonym tygodniu były 4  a przebiegły tak:

Data: 14/06/2016

Dystans: 11,74 km
Czas: 01:08:50
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Puma Kevler Runner 

Spokojny trening na stałej trasie. Gorąco, pogoda przedburzowa.

Data: 16/06/2016

Dystans: 11,65 km
Czas: 01:04:45
Średnie tempo: 5:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite  M

W sumie to samo co we wtorek. Miałem wrażenie, że biegnie mi się cieżej ale to chyba tylko przez większe tempo 🙂 Ponieważ półmaraton chciałem pobiec w Adidasach to wziąłem je na przypomnienie sobie jak się w nich lata.

Data: 18/06/2016 – 4 Nocny Półmaraton Wrocław

Dystans: 21,52 km
Czas: 01:51:56
Średnie tempo: 5:12 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite  M

Nice run 🙂 Utrzymałem wysokie jak na mnie tempo i wykręciłem życiówkę na półmaratonie – oficjalnie 1:51:50.

Data: 19/06/2016

Dystans: 5,52 km
Czas: 00:32:28
Średnie tempo: 5:53 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Aby kilometry się zgadzały 🙂 a nogi rozruszały to leciutkie 5 km. Oj ciężko się biegło, ciężko 🙂

3 Bieg Szerszenia – 11/06/2016

3 Nocny Bieg Szerszenia

3 Bieg Szerszenia – Nocny Bieg Świętojański

Pomimo innych priorytetów na ten rok 🙂 są zawody, które szkoda odpuścić. Jednymi z nich jest ciekawy oleśnicki bieg – 3 Bieg Szerszenia (Nocny Bieg Świętojański). Lubię go ze względu na oprawę (nocne zawody), dobrą organizację no i finalnie fakt, że biegłem do tej pory we wszystkich jego edycjach. Dopiero 3 razy ale fajnie widzieć ewolucję biegu no i może kiedyś będzie można być jednym z nielicznych, którzy startowali od początku.

Bieg Szerszenia (od nazwy klubu biegowego, który go organizuje) odbywa się cyklicznie w okolicy Nocy Świętojańskiej w Oleśnicy. Trasa biegnie w okolicach ośrodka sportowego Atol i Oleśnickich terenów wodonośnych. W połowie nawierzchnia to asfalty, w połowie szutrowe alejki. Profil płaski więc da się powalczyć o życiówki.
Jak do tej pory organizatorzy wprowadzają co rok małe modyfikacje  trasy (w tym roku biegliśmy ze stadionu lekkoatletycznego) ale stałym fragmentem trasy są 3 kółka wokół terenów wodonośnych.

Informacje o biegu pojawiły się stosunkowo szybko na stronie klubowej Szerszenia:

Klub Biegacza Szerszeń

Zapisy prowadzone są „standardowo” przez portal DataSport więc żadnej trudności ze zgłoszeniem uczestnictwa być nie powinno.
Ze swojej strony podpowiem, że nie warto zwlekać z zapisaniem do ostatniej chwili, bo limit biegaczy jest dość niski – w zeszłych latach 150 osób, w tym roku 200.

W momencie gdy nadszedł dzień biegu udałem się po odbiór pakietu startowego. Dość późno bo około 20:00 (prosto z dalszej drogi spoza miasta). Namiot organizatorów ulokowany był na stadionie. Widać go było z daleka więc ciężko było nie trafić 🙂 Sporo też już w okolicy było biegaczy więc w razie W i tak byłoby kogo spytać.
Kolejki wielkiej nie było. Szczęśliwie bo jak paru przede mną nie znałem swojego numeru startowego 🙂 i cofnięto nas do tablic z wykazem. Po powrocie nie trzeba było stać od nowa, szybko i sprawnie podpisałem deklarację, odebrałem numer i pakiet startowy.

Dla fanów gadżetów powiem, że dawano pamiątkowe koszulki Kalenji, komplet ulotek zapraszających na inne biegi i chrupki Boramexu (lokalna firma, od początku wspierająca ten bieg).

Ponieważ poszło to szybko to zdecydowałem się podjechać do domu i tam spokojnie przebrać i przygotować do biegu. Dla przyjezdnych jak kojarzę udostępniano budynek na stadionie jak i  toalety znajdujące się w jego okolicy.

Kiedy finalnie przybyłem już na kompleks sportowy, zaparkowałem auto (było gdzie, to plus) i udałem się na stadion. Stąd w tym roku miał być start. Biegacze tłumnie kręcili kółka, 15 min przed startem była wspólna rozgrzewka i można było już myśleć o biegu 🙂

Przed startem Biegu Szerszenia

 Gdzieś tam w końcu jestem 🙂

Odliczanie i start. Tłum ruszył szybko więc i ja z nimi. Albo w Oleśnicy są tak dobrzy biegacze albo nie wiem. Zawsze lecą ostro do przodu 🙂 Ostatni zawodnik na mecie zanotował 01:14:01 czyli nie tak źle jak na inne zawody, w których brałem udział.

Na Szerszenia nie planowałem wielkiej strategii, chciałem cisnąc około 5 min/km (albo szybciej jak wystarczy sił). Tak też było. Poszczególne kilometry wchodziły w ładnym tempie. Pierwszy najszybciej  – 4.25, później już troszkę wolniej ale w żadnym nie spadłem powyżej 4:59 (średnio 4:47). Gdzieś w okolicy 3 kółka głowa zaczęła podpowiadać, że za szybko i nogi bolą ale udało mi się ją przekonać, że oddech ciągle ok więc rezerwa jest 🙂
Biegłem stosunkowo równo, trzymając się biegaczy przede mną. Gdy zbliżałem się do nich i czułem, że zwalniają to powoli wyprzedzałem i szukałem kolejnego. Przed samą metą zbliżyłem się do dwóch zawodników, którzy trzymali podobne tempo jak ja i zaatakowałem. Pierwszego wyminąłem jakieś 200-300 metrów przed metą. Kolejny był już blisko mety ale szaleńczo podkręciłem tempo i o dziwo udało mi się go wziąść. Zbierał się wprawdzie do walki ale jednak nie miał chyba już sił bo przy samej mecie odpuścił.

Nieźle. Po samym biegu nie byłem całkowitym trupem co pozwala sądzić, że jednak jeszcze jakieś rezerwy były. Następnego dnia czułem jednak nogi co znaczy, że biegłem solidnie. Po treningach tego nie mam, raczej jestem mniej zmęczony 🙂

Mój wynik to 0:47:55. 68 miejsce w generalce (z 186 klasyfikowanych) i 16 w M40. Swój poprzedni rekord na 10 km pobiłem.

Bieg Szerszenia

 Hmm… niby się nie zmęczyłem ale słabo coś na tej focie się prezentuję

Za linią mety wręczono mi medal, wodę mineralną i można było odsapnąć. Chwilkę postałem, popatrzyłem ale, że biegłem sam i nie było żadnych znajomych to poszedłem do auta się przebrać i udałem w okolice organizowanego grilla.

Jedzenia było mnóstwo, wszystko dobre. Oczekiwanie na losowanie nagród umilił pokaz teatru ognia i zaczęły się emocje 🙂 O dziwo jako chyba 3 osoba wylosowałem powerbanka więc można było iść do domu. Było już zresztą późno bo po 24:00.

Imprezę pod względem organizacyjnym i sportowym uważam za udaną. Kto nie był temu polecam za rok wystartować.

TRENING (TYDZIEŃ 23/2016)

Trening Biegowy

Starty w zawodach jednak odciągają od głównego celu 🙁 Tydzień 23 był kolejnym, w którym moja łączna ilość nabieganych kilometrów nie przekroczyła 50. Pokonałem ich „tylko” 37,09 aczkolwiek trzeba przyznać, że 10-ka na zawodach była bardzo udana.

Treningi były 4  a przebiegły tak:

Data: 08/06/2016

Dystans: 08,05 km
Czas: 00:46:11
Średnie tempo: 5:44 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Przyjemne z pożytecznym. Wybrałem się biegiem pod Oleśnicę do moich rodziców.  Trasa asfaltowa, w miarę równa więc bieg wyszedł znośnie. Szybsze tempo utrzymane, żadnych negatywnych sensacji nie było.

Data: 09/06/2016

Dystans: 12,87 km
Czas: 01:17:10
Średnie tempo: 6:00 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Bardzo fajny bieg terenowy. Bez określonego celu pokrążyłem po lasach i polach przy Oleśnicy. Zwiedziłem ładny kawałek okolicy, odkrywając mnóstwo dróg, na których nigdy nie byłem. A kolejnych, które widziałem na trasie nawet nie zliczę. Będzie gdzie biegać. Nawierzchnia mieszana – ubite polne drogi, piaski, trawa. Nowe buty nawet dają radę. Planuję dokonać w nich małego tuningu (bo mimo, że 45 1/3 to mocno dopasowane), jeszcze parę km nabić i wtedy coś o nich napiszę.

Data: 11/06/2016

Dystans: 10,00 km (9,98 wg. GPS)
Czas: 00:47:55 (0:47:39 wg. GPS)
Średnie tempo: 4:47 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – PUMA Kevler Runner

3 Nocny Bieg Szerszenia w Oleśnicy. Bardzo udane zawody dla mnie – rekord życiowy na 10 km pobity 🙂 W szczegółach (o zawodach) napiszę w kolejnej notatce. Zauważę tu tylko, że dziwnie coś rozjechały się wskazania organizatorów i mojego GPS. Z reguły przy ręcznym starcie i stopie wychodziło więcej a tu wygląda, że naliczyło mi mniej…

Data: 12/06/2016

Dystans: 6,19 km
Czas: 00:46:00
Średnie tempo: 7:26 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

W sobotę (na nocnym biegu) nie obijałem się bo nogi czułem dość solidnie 🙂 Żeby jednak nabić chociaż te parę kilometrów więcej (i rozruszać się po zawodach) zebraliśmy się z Żonką na małą trasę. Początek szedł mi ciężko, dopiero pod koniec złapałem trochę mocy. Na dużo więcej kilometrów ani czasu ani chęci nie było tak więc tydzień zakończył się tylko takim lekkim rozbieganiem.

Run & Bike (ACTIVLAB) – żel i izotonik

Logo strony Test SprzetuRun & Bike (ACTIVLAB) – żel i izotonik

Jak wiadomo podczas długiego i intensywnego wysiłku tracimy sporo wody i składników mineralnych. Organizm spala również posiadane zasoby energetyczne. Jeśli przekroczymy granice posiadanych zasobów to niestety czeka nas szybki spadek sił i finalnie niemożliwym będzie kontynuowanie aktywności. Nie jest to oczywiście proces natychmiastowy, dopiero z czasem niedostatki energii odczuwamy coraz mocniej. By przeciwdziałać takim kryzysom warto pomyśleć o produktach, które pozwolą nam szybko i łatwo odbudować nadwątlone siły.

Co warto więc używać?

Jednym z najlepiej (i chętnie) stosowanych środków spożywczych dla biegaczy czy innych sportowców są żele. W zależności od składu mogą być stosowane przed, w trakcie czy po aktywności fizycznej.
Ich plusem jest płynna konsystencja (łatwo się połyka) i szybka przyswajalność przez organizm. Skład żelu jest z reguły dość bogaty. Mogą mieć kofeinę, wapń, sód, potas, magnez, beta-alanine itp.
Plusem takich środków (od strony logistycznej) jest również forma. Z reguły są to niewielkie tubki lub saszetki, które łatwo można w czasie biegu przenosić, otworzyć do spożycia.
Żele popija się po zażyciu wodą więc warto je jeść przed punktami nawadniającymi. Są one bardzo słodkie (wiadomo cukier krzepi ;)) i brak przepicia może nam zafundować niezłe zamulenie. Warto o tym pamiętać.
Indywidualnie trzeba też przetestować czy dany żel nie spowoduje nam negatywnych sensacji żołądkowych. Z tego powodu warto takie, które chcemy używać na zawodach, przetestować np. przy dłuższych wybieganiach. Nigdy nie warto na zawody brać żeli nowych, nigdy nie próbowanych. Internet pełen jest opisów nieszczęśników, którzy po żelu zamiast po rekord biegli do toi-toia.

Dla biegacza bardzo ważna jest również woda, By poprawić jej przyswajalność + zafundować organizmowi podobną jak przy żelu dawkę energii wymyślono napoje izotoniczne. Posiadają one w sobie sporą dawkę węglowodanów i minerałów.
Z izotonikami jest podobnie jak z żelami. Są przed, po, w trakcie. Różne smaki, wielkości butelek. Podobnie też trzeba zachować ostrożność przy ich stosowaniu w biegu.

Przechodząc do sedna sprawy 🙂 Do tej pory stosowałem żele z Decathlonu. Kilka miesięcy temu, podczas weekendowych zakupów w jednym z marketów trafiłem na sporą ofertę produktów Run & Bike. Ceny jak za oferowane opakowanie były więcej niż korzystne więc na próbę wziąłem kilka żeli i dużą puszkę izotoniku w proszku (do rozpuszczania z wodą). Opowiem więc kilka moich uwag na temat tych produktów.

Żel – Run & Bike Endurance Gel (cola).

ŻelŻel dostajemy w 40 gramowej saszetce. Jej kształt nie odbiega od tego co oferują inni, jest wygodna do noszenia, przymocowania do pasków.
Przeznaczony jest jako przed i w trakcie wysiłku. Skład żelu wygląda na solidny (spora lista składników m.in. wszystkie wymienione wyżej).
Smakowo ok. Czuć, że to cola.

Ogólnie te które zjadłem były dla mojego żołądka ok. Nie zaszkodziły mi, żadnej zgagi, zamulenia nie miałem.

Zauważyłem jednak pewien minus tych żeli. Coś nie służy im leżakowanie. Dwa ostatnie jakie miałem napuchły, mimo, że są w dacie (23/09/2016) i przechowywane były w normalnych warunkach domowych. Hmm… dziwne. Wydawało mi się, że tak solidna porcja cukrów i „chemii” 🙂 nie powinna się zepsuć. Wygląda więc, że nie warto ich kupować na zapas i lepiej spożyć szybko.

Izotonic Run & Bike Improves Endurance (orange flavor).

IzotonikProszek (475 g) dostajemy w puszce. Od góry zabezpieczona plastikową zakrywką (przydatne bo nie dopuszcza wilgoci do środka) i pod nią srebrna folia do zdarcia.
W środku puszki jest miarka ułatwiająca dozowanie.
Izotonik ten ma w składzie- cukry, sód, potas, wapń, chlorki, magnez, witaminy B, niacyna, biotyna, kwas pantotenowy i foliowy, ekstrakt z guarany. Sporo składników, które nie tylko uzupełnią braki substancji mineralnych ale i dodadzą nam energii.

Według producenta nadaje się na 3 fazy treningu (before – during – after). W sumie tak też go używałem. W czasie biegów nie dzieję się z nim nic niepokojącego 🙂 Nie gazuje się, pieni itp. Pije się go znośnie, smak jest ok (ale miałem kiedyś np, izo Isostara i pasowało mi lepiej smakowo).
Wypraktykowałem z czasem by stosować dawkę o połowę mniejszą niż pisze na opakowaniu. Przy zgodnej z przepisem według mnie za bardzo zalatuje „proszkową chemią”.

Puszkę mam już dość długo. Ostatnio otworzyłem ją po kilku miesiącach nie używania i nic się z napojem nie stało. Zdatny do użytku.

Podsumowując -szczyt suplementów to to nie jest. Ze względu na stan żelu (leżakującego w domu) to bym ich nie kupił większej ilości. Napój lepiej ale przy zmniejszonej dawce (a to z kolei rodzi pytanie czy biorąc mniej dostarczamy organizmowi tyle składników co trzeba).
Takich produktów na rynku jest mnóstwo. Warto potestować i inne marki a na pewno znajdzie się coś dla siebie.

 

 

TRENING (TYDZIEŃ 22/2016)

Trening Biegowy

Zanim zacznę (o zakończonym właśnie tygodniu) to cofnę się jeszcze troszkę wstecz by podliczyć wcześniejsze dokonania 🙂 Końcówka maja była dość udana pod względem sportowym bo w ostatnim tygodniu nabiegałem 55,16 km. Cały miesiąc to 233 km. Idzie więc całkiem dobrze, regularnie przekraczam 200 km na miesiąc. Wydaje mi się jednak, że tempo w jakim chciałem wydłużyć miesięczne przebiegi trochę przystopowało – 200 km przekraczam ale nie zbliżam się do 250 a tyle jak pamiętam chciałem robić finalnie. Przez 4 miesiące, w których przebiegłem ponad 200 km tylko raz przekroczyłem 250 (było tak: 210-250-205-233). Miejmy nadzieję, że nie odbije się to negatywnie  na wytrzymałości podczas planowanego ultra. No ale zobaczymy…

Pierwszy tydzień czerwca przyniósł zmniejszenie ubiegniętego kilometrażu. Zrobiłem „tylko” 44,43 km. Stało się tak z powodu wypadnięcia sobotniego treningu. Wziąłem się za naprawę samochodu i czynność tak pochłonęła mnie na tyle, że nie było już czasu na bieganie. Szkoda trochę ale z drugiej strony odpuszczenie też było mi potrzebne. Naciągnąłem sobie ostatnio coś w lewej nodze (w górnej części) i o ile biega, chodzi mi się bez problemu to czasem czułem tą okolicę podczas większego podnoszenia nogi do góry. Regeneracja na pewno nie zaszkodzi.

Treningi były więc tylko 3  a przebiegły tak:

Data: 31/05/2016

Dystans: 11,04 km
Czas: 01:05:50
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieganie po Oleśnicy. Bez sensacji, gorąco tylko i ciężko się leci. Chyba muszę zacząć zabierać  na wszystkie treningi swój lidlowy bidon – CRIVIT Drinking Bottle (Bidon Ręczny)

Data: 02/06/2016

Dystans: 11,82 km
Czas: 01:10:37
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Praktycznie to samo co we wtorek, z lekkim naddatkiem w okolicy oleśnickiego zamku. Pogodnie i znów męczyło mnie pragnienie.

Data: 05/06/2016

Dystans: 21,57 km
Czas: 02:03:00
Średnie tempo: 5:42 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Sobotnie obijańsko 🙂 nie zwalniało z długiego wybiegania w dniu dzisiejszym. Ponieważ znów był ładny upał to uznałem, że pobiegam nad Oleśnickimi terenami wodonośnymi. Są tam drzewa (cień), szutrowe alejki (lżej nogom) a i będzie okazja przypomnieć sobie trasę Nocnego Biegu Szerszenia (robi się 3 kółka po tych terenach). Zabrałem tym razem wodę do plecaka Kalenji MT5 (wprawię się do biegów z obciążeniem) no i można lecieć. Wystartowałem w miarę spokojnie. Biegło się jednak całkiem dobrze. Słońce już tak nie dawało, cień i lekki wiaterek między drzewami na szczęście był. Ani się obejrzałem gdy zobaczyłem, że poszczególne kilometry robię poniżej 05:30. Skoro mi tak dobrze szło 🙂 to postanowiłem zawalczyć o złamanie 2 godzin w półmaratonie. Udało się – 01:59:44. Tadam 🙂 Myślę, że we Wrocławiu też się uda a i może trochę lepiej będzie.
Jednym minusem dzisiejszego treningu był fakt, że Nike zafundowały mi bąbel na stopie. Oj, chyba trzeba będzie się z nimi niedługo rozstać – tym bardziej, że oprócz dziurki przy palcach. oba zapiętki już wyskubane.

Buty Crivit jak Nike (lato 2015) – krótki opis

Logo strony Test Sprzetu

Buty Crivit jak Nike (lato 2015) – krótki opis

Ponieważ opisywane buty to już „staroć” a i szanse, że takie same (lub podobne) znów pojawią się w Lidlu są minimalne to wspomnę o nich krótko, ot z tytułu, że je mam i trochę w nich pobiegam.

Kupiłem je w okolicach wakacji 2015r. Poleżały (bo poprzednie buciki z Lidla trzymały się całkiem dobrze) i dopiero niedawno przyszła kolej by w nich pobiegać.

Crivit 2015 - jak Nike

But, w porównaniu do tego co oferowali w marketach do tej pory, rzeczywiście jest inny. Wykonany „w całości” z  jednolitego arkusza materiału, bez naszywanych wzmocnień, gum, plastików.  Wielu miało za złe Lidlowi, że nawiązuje do jednego z modeli Nike. Rzeczywiście idea wykonania materiału przypomina Nike, w całości jednak ja jakoś aż tak wielkiej zrzyny się dopatrzyć nie mogłem.

W każdym razie ten Crivit wygląda ciekawie i może się podobać. Mi dobór kolorów jak i idea pasowała co potwierdziłem zakupem 🙂

Wykonanie ogólne buta – dobre. Brak niedoróbek, kiepskich szwów, zabrudzeń klejem itp. Trzyma poziom. Wkładka wewnętrzna jest profilowana i w tylnej, górnej części wygląda na delikatnie zmarszczoną (nie przeszkadza to jednak w niczym).

Crivit 2015 - jak Nike

Pierwsze przymiarki w sklepie pokazały, że ta seria słabo wyszła pod względem rozmiarów. Są sporo zaniżone. Mierzyłem i r.45 i 46. Niby wielkiej różnicy między nimi nie zanotowałem, ale 45 jakoś takie na styk były więc dla bezpieczeństwa wziąłem 46.

Teraz już po paru biegach mogę powiedzieć, że rozmiary naprawdę były takie jakieś nijakie. Szerokością, na moją nogę, 46-ka wydaje się za duża, trzeba pokombinować z mocniejszym wiązaniem. Miejsce na palce jest, to plus. Wydaje mi się, że jednak mogłem próbować z 45. Przy lżejszej skarpetce też by pasował, a lepiej trzymał nogę (co opisuję niżej).

Od strony biegowej. Po założeniu but sprawia wrażenie sztywnego i mało giętkiego (mówię tu o cholewce). Trzeba się do niego przyzwyczaić. W trakcie biegu jest ok, zapomina się o sztywności i jakoś specjalnie nie przeszkadza.

Amortyzacja w bucie jest średniej klasy. Biegałem po asfaltach i nie dobija nogi. Nie jest to też jednak nie wiadomo jaki materac, który tłumi naszą energię. Przy moich tempach biegów ciężko powiedzieć czy but jest dynamiczny, ale do spokojnych treningów może być. Mam wrażenie, że Nike LunarSwift, który posiadam amortyzuje dużo mocniej.

Plusem tej edycji Crivitów jest fakt, że nie obcierał mi nóg. Poprzednie powyżej 10 km cięły mnie mocno (bok – spód stopy) i musiałem wymienić wkładkę. Tu biegałem na standardowej i jest ok.

Minusy to słabe sznurówki. Takie śliskie jakby. Wiązałem je na podwójną kokardę a i tak na końcu potrafiły się rozwiązać. Z tym poradziłem sobie wymieniając je na inne (znalezione w domu). Teraz supełek trzyma dobrze 🙂

Jak wspomniałem na asfalcie jest ok. Buty  dają radę. A co w terenie?
Pod względem trzymanie się i amortyzacji dawały radę na kamienisto-szutrowych trasach (ale zaznaczam bez błota).  Przeszkody terenowe nie doskwierały więc i w średni teren można je brać. Niestety niedopasowanie rozmiarowe daje o sobie znać przy zbiegach. Noga w bucie leciała mi do przodu i palcami uderzałem w przód. Może gdyby zawiązał je jeszcze mocniej było by lepiej ale to już zgadywanie. W tym momencie na długi bieg po górach bym ich nie zabrał. Moje paznokcie nie byłyby zadowolone.

Cóż. But jak każdy z marketu. Ujdzie dla początkujących biegaczy. A i ja przynajmniej jeden trening w tygodniu też w nim wykonam.

TRENING (TYDZIEŃ 21/2016)

Trening Biegowy

Kolejny „długo weekendowy” tydzień za nami. Wolne na szczęście nie spowodowało ubytków w treningach 🙂 i zwyczajowe biegi się odbyły (przy czym większość z nich w górach). Łącznie w tyg. 21 pokonałem 55,16 km. Nieźle.
Mimo, że 2 treningi zrobiłem z Żoną (w domyśle = mniejsze tempo) to pod koniec tygodnia czułem już jednak zmęczenie mięśni. Mam nadzieję, że to przejściowe – z powodu górskich klimatów i warunków pogodowych (ciągle były upały). Zobaczę jak forma po bieżącym tygodniu (teraz będę dla odmiany biegał po płaskim  w Oleśnicy). Jeśli dalej nie będzie „świeżości” to ewentualnie kolejne tygodnie trochę zejdę z objętości. Siły się na pewno przydadzą, bo w kolejnych tygodniach szykują się dwa ciekawe biegi – Nocny Bieg Szerszenia (10 km) i Nocny Półmaraton Wrocław. Warto by powalczyć o życiówki na tych dystansach 🙂

Data: 24/05/2016

Dystans: 11,81 km
Czas: 01:11:15
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Puma Kevler Runner

Oj, niby zwykłe kółka, tempo niewielkie ale tym razem w Pumach biegło mi się źle. No może nie tyle biegło co w kolejnych dniach czułem, że naciągnąłem sobie coś w prawej stopie. Staram się zmieniać buty, by nie przyzwyczajać nóg tylko do jednych bodźców a tu taka niemiła niespodzianka. Szczęśliwie kontuzja okazała się tylko przejściowa i po kolejnych biegach znikła.

Data: 26/05/2016

Dystans: 12,16 km
Czas: 01:31:46
Średnie tempo: 7:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Ponieważ mieliśmy wolne to na trening wyciągnąłem moją Żonę. Pobiegliśmy według jej możliwości przy czym dystans wyszedł całkiem ładny.

Data: 28/05/2016

Dystans: 26,14 km
Czas: 03:05:17
Średnie tempo: 7:05 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Długie wybieganie tym razem było testowe.
Po pierwsze z powodu trasy  – chciałem urozmaicić i pobiec coś nowego. Miałem w głowie kilka opcji ale, że nie było szans, iż przyjedzie po mnie Żonka (gdybym przegiął i zabrakło sił) to , po  namyśle odpuściłem i postanowiłem zrobić odwrotne kółko (Ludwikowice – Przełęcz Jugowska – Jugów – Zdrojowisko – Ludwikowice). Dystans i tak miał być zacny a na wymyślanie przyjdzie jeszcze czas.

Okolice LudwikowicPo drugie postanowiłem wypróbować nowe buty. Dzięki uprzejmości portalu bieganie.pl dostałem do testowania trailowe Adidas Raven 3M. Ponieważ Adidasy 45 1/3 po pierwszym założeniu są mocno dopasowane i aż na tak długi bieg się bałem ich użyć (bez krótszych rozbiegań) to zdecydowałem się spróbować Crivitowe Najki ;).

O butach napiszę niedługo a biegowo wyszło znośnie. Trasa ciężka, pierwsze 8,5 km pod górkę. Później na szczęście lekkie wypłaszczenie i druga połowa biegu w sumie z góry. Dopiero w końcówce miałem 2 km podbieg z Jugowa na Zdrojowisko (naprawdę ostry). Tutaj w samej końcówce trochę wymiękłem i podszedłem ale nieziemsko było gorąco.

Okolice Ludwikowic
Ten bieg dał mi nieźle w kość. Upał w połączeniu z górkami to dość zabójcze połączenie. Zastanawiam się jaki inteligent wymyślił by bieg 120 km w lipcu. Yyyyy… że ja? 🙂

Okolice Ludwikowic

Data: 29/05/2016

Dystans: 5,06 km
Czas: 00:36:21
Średnie tempo: 7:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Kolejny trening wspólnie z małżonką. Zrobiliśmy tylko 5 km bo było już dość późno a plany jeszcze spore. Dobrze poszło, nie narzekam.

TRENING (TYDZIEŃ 20/2016)

Trening Biegowy

No i kolejny tydzień za nami. Pracowity, nie powiem bo udało mi się powrócić do sporych objętości biegowych. Całość to 61,12 km.
W szczegółach biegało się tak:

Data: 17/05/2016

Dystans: 11,75 km
Czas: 01:07:33
Średnie tempo: 5:45 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Zwyczajowe Oleśnickie kółka.  Trochę je czułem, chyba przez to, że tempo poniżej 06:00 min/km.

Data: 19/05/2016

Dystans: 10,77 km
Czas: 01:06:16
Średnie tempo: 6:09 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Dni już mamy ciepłe i długie to staram się jak najczęściej schodzić z asfaltu. Tym razem wybrałem się na podoleśnickie łaki i lasy by tam nabić parę kilometrów (a przy okazji solidnie rozbiegać nowe buty).
Ciepło to i nie szalałem z szybkościami – ot tak,  spokojnie gdzie nogi poniosły. Parę fajnych tras odkryłem. Adidasy dają radę. Nie cisną, nie powodują bąbli. Lipną sprawą jest tylko fakt, że zauważyłem około 5-10 mm rozlużnienie jednego szwu. Myślałem nawet czy z tego powodu butów nie reklamować ale na razie odpuściłem.  Obserwuję. A pod felernym szwem jest drugi i ten trzyma się ok.

Data: 21/05/2016

Dystans: 10,77 km
Czas: 01:22:00
Średnie tempo: 7:37 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Sobotni bieg z Żoną. Zrobiliśmy spokojną trasę 10 km. Upał dawał się we znaki więc były 2 postoje na picie (fajnie mieć rodzinę na trasie :)).
Crivity w tej edycji jak na razie mnie nie przekonują. Początkowo ma się odczucie, że są mocno sztywne, chociaż po chwili biegu tego aż tak się nie czuje. Dziwne są też sznurówki – wiąże je na podwójną kokardę a raz mi się rozwiązały. Hmm… No zobaczymy. Buty nie obcierają to plus ale i dystans 10 km wcale wymagający nie jest. Pobiegnę w nich coś dłuższego to opiszę je dokładniej.

Data: 22/05/2016

Dystans: 27,83 km
Czas: 03:25:04
Średnie tempo: 7:22 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Długie wybieganie. Swego czasu miałem ambitny plan wybrać się na biegową wycieczkę nad Jezioro Bystrzyckie.  Nie wyszło, zgubiłem się 🙂 i musiałem kontynuować bieg asfaltem. Dobiegłem wtedy do Zamku Grodno (niedaleko od jeziora fakt – ale jednak nie o asfalty chodziło). Męczyło mnie to i postanowiłem zrobić kolejne podejście u temu kierunkowi. Michał wyraził zainteresowanie tematem więc około 12:30 ruszyliśmy.
Porę wybraliśmy tragiczną. Upał około 30 stopni, słońce wysysało wszystkie siły.  Nawet tam gdzie był w miarę cień było obłędnie gorąco.
Mimo tych przeszkód muszę powiedzieć, że jest dobrze. Pod Wielką Sowę wybiegliśmy bez żadnych spacerków. Na szczycie chwilka oddechu i lecimy dalej.
Pogoda jednak dała w kość. Po około 15-18 km miałem kryzys. Nie chciało mi się coś biec. Wzmocniłem się żelem, który miał Michał i o dziwo pomogło. Pobiegliśmy dalej.
Tym razem trasę wybieraliśmy trochę lepiej ale … i tak się zgubiliśmy. 🙂 Jak patrzę na ślad GPS to w miejscowości Glinno skręciliśmy nie tam gdzie trzeba i ominęliśmy jezioro robiąc pętlę kierującą nas ku domowi. Po ponad dwudziestu kilku kilometrach dobiegliśmy do miejscowości Lutomia Górna. Tutaj niestety znów czekały nas asfalty to daliśmy spokój. Wezwaliśmy wsparcie w osobie mojej Żony i wolno truchtaliśmy w kierunku Pieszyc.
Finalnie, zanim przyjechała po nas moja lepsza połówka ubiegliśmy prawie 28 km.
Trasa niezła, ale pora wybrana głupio. Było zbyt gorąco (obu nam skończyła się woda w bukłakach co dodatkowo osłabiło morale). Swoje pewnie dołożył też podbieg na Wielką Sowę. Sporo sił poszło na ten wyczyn. Widzę jednak plusy tego biegu. Opaliłem sie 😉 a warunki dały pewien przedsmak tego co może być na DFBG (w końcu to będzie lipiec czyli pewnie też gorąco).
Jezioro zaś myślę, że uda się zdobyć za 3 razem bo już mniej więcej wiem gdzie skręcać.

TEST – ADIDAS KANADIA 7 TR

Logo strony Test Sprzetu

TEST – ADIDAS KANADIA 7 TR

Przygotowując się do pierwszego ultramaratonu dużo czasu zajmowały mi rozważania jaki dobrać sprzęt.  O ile koszulka, spodenki aż takich dylematów nie stwarzały to problem miałem z butami. W końcu to jeden z najważniejszych „wspomagaczy” biegu, który będzie musiał zapewnić mi komfort przez kilkanaście ciężkich godzin.

Niestety te, które miałem wydawały mi się nie do końca odpowiednie.
Naczytałem się w internecie opisów, że Salomon Speedcross jest butem raczej na zimę i naprawdę ciężkie warunki (zresztą biegając w nich trochę w zeszłym roku czułem, że na asfalty to one się średnio nadają).
Z koleji Kalenji Kapteren Crossover budziły mój niepokój jeśli chodzi o palce. Wprawdzie teraz mnie nie obcierają (tak jak na początku) ale ultra to jednak trochę więcej jak półmaraton.

Z tych powodów rozglądałem się za czymś nowym. Jak to u mnie niespodziewanie na wyprzedaży wypatrzyłem Adidasy Kanadia 7 TR.
Cena zachęcała do zakupu, marka w mojej ocenie solidna więc postanowiłem spróbować.

Adidas Kanadia TR 7 charakteryzuje się następującymi parametrami (za producentem):

  • Waga: 275 g (rozmiar 42,5)
  • Przewiewna, wykonana z oddychającej siatki cholewka; wspierające, syntetyczne nakładki
  • Osłona przeciwbłotna zapobiega przedostaniu się błota i wody do buta
  • Komfortowa, tekstylna wyściółka
  • Lekka, amortyzowana podeszwa środkowa
  • Zewnętrzna podeszwa TRAXION™ zapewnia maksymalną przyczepność we wszystkich kierunkach; typ stopy: neutralna

Buty dostajemy w standardowym pudełeczku Adidasa. W środku są buty no ale czego innego można oczekiwać 🙂

Adidas Kanadia TR 7

Pierwszy rzut oka na nie nie wykazuje żadnych problemów. Szyte, klejone solidnie – niedoróbek nie widać. But widać, że przeznaczony na teren (ma mocną, agresywną rzeżbę podeszwy). Przód obudowany, wzmocnienia chronią przed uderzeniami palcami np. o kamienie. Mimo to Kanadia jest lekka. Rozmiar 46 waży około 354 gr. Kolororystycznie Kanadii jest sporo. Jest w czym wybierać, chociaż większość modeli jest raczej stonowana (nie ma szalonych połączeń barw). Po szczegóły polecam przejrzeć stronę Adidasa

http://www.adidas.pl/buty-kanadia-7-trail/AQ5041.html

Adidas Kanadia TR 7

Moje (zieleń z czernią + biała podeszwa) zbyt piękne nie są ale taki urok wyprzedaży 🙂 Zawsze jest jakiś haczyk.
Tutaj  oprócz koloru, problemem była też rozmiarówka. Do wyboru miałem 44,5 albo 46. 44,5 były zbyt dopasowane ale na szczęście 46 pasowało całkiem dobrze. Poprzednie moje trailowe Adidasy też miałem w sporym rozmiarze 45 2/3 czyli powinno być ok.

Przymiarka butów przebiegła pomyślnie. W przedniej części jest sporo miejsca na palce. Szanse, że je obetrę raczej są małe. Szerokość buta z kolei nie jest monstrualna i spokojnie da się związać je tak, że noga wewnątrz nie lata.

Adidas Kanadia TR 7
Zakupione buty do tej pory przetestowałem na około 35 km tras (z czego jeden bieg około 24 km i 2:40 godziny czyli sporo). Oprócz błota (bo sucho wybitnie) przebiegłem się w nich po większości nawierzchni jakie można napotkać. Był asfalt, spore kamienie, drobne kamyczki, piach, trawa czy ubite szutry.

Biega się dobrze. Czuć z jednej strony amortyzację podeszwy ale jednocześnie dobrze tłumi ona przeszkody. Mam tu na myśli, iż czujemy np. rodzaj podłoża po którym biegamy. Następując jednak na kamienie nie wybijają się one w stopę. Odbiera się to w sposób stłumiony, nie powodujący dyskomfortu. To dobrze wróży na długie trasy.

Podbiegi, zbiegi nie są w nich problemem. Stopa trzyma się w bucie stabilnie, nie przesuwa. Na nawierzchniach, po których biegałem kontrolujemy ruch, nie ślizgamy się (ale też i podłoże nie było zbyt wymagające po prawdzie).

Plusem buta był także fakt, że po solidnym zawiązaniu go do środka nie leciały mi  żadne kamyczki, piasek (a inne jakie miałem często takie atrakcje gwarantowały). Chyba osłona, o której pisze Adidas działa.

Jedną z rzeczy co do których miałem obawy było zachowanie buta na asfalcie. W Salomonach biegało się po nim średnio. Uniesieni byliśmy nad ziemią 🙂 co powodowało średnie uczucie. Tutaj w pierwszej chwili jest podobnie. Kostki bieżnika są jednak bardziej „stępione”  i większą powierzchnią dotykają podłoża. Po chwili da się do tego przyzwyczaić i leci się całkiem dobrze.

Po treningach nogi miałem ok, bez żadnych uszczerbków. Nie dorobiłem się bąbli, obtarć. To dobrze wróży na dalsze trasy.

Od strony zużycia pokonane dystanse są raczej zbyt małe by wyrokować o trwałości Adidasa ale potwierdzam, że jak na razie jest w porządku. Nic się nie oderwało, starło (podeszwa jak nowa). Jedyne ślady pracy buta to delikatne kreseczki, ubicia pianki z boków (tak mają jednak praktycznie wszystkie buty i nienależy się tego obawiać).

Kanadie będę jeszcze oczywiście rozbiegiwał przed ultramaratonem więc postaram się za jakiś czas zaktualizować wrażenia z ich używania.

TRENING (TYDZIEŃ 19/2016)

Trening Biegowy

Koniec lenistwa. Pora zrzucić wychodowane przy majowym weekendzie brzuszysko 🙂 i wziąć się solidnie do roboty. Treningi jeszcze nie tak ułożone jak w poprzednich tygodniach ale 19 tydzień to łącznie 53,21 km. Jest ok 🙂

Przy okazji wk19 to test dwóch nowych butów – trailowych Adidasów Kanadia TR7 i Lidlowych Crivitów, o których pisano swego czasu, że mocno wzorowane były na Nike. Opiszę je (zwłaszcza Adidasy) przy kolejnych wpisach.

Data: 10/05/2016 Bieg 1

Dystans: 3,24 km
Czas: 00:19:31
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 10/05/2016 Bieg 2

Dystans: 4,63 km
Czas: 00:26:05
Średnie tempo: 5:38 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening prawie jak profesjonaliści 🙂 Dwa razy w ciągu dnia. Nie będę jednak nikogo wkręcał, że to celowo. Na biegi chciałem iść rano ale mam z tym zawsze problem. No nie lubię wstawać wcześnie 🙁 Grzebałem się w domu na tyle długo, że czasu przed pracą starczyło mi tylko na te 3 km. Ponieważ sumienie męczyło mnie, a czas wieczorem był, to poszedłem pobiegać jeszcze raz.
Nastrój od razu lepszy, 7 km z kawałkiem akceptowalne.

Data: 12/05/2016

Dystans: 11,03 km
Czas: 01:08:53
Średnie tempo: 6:15 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Tak w sumie z grubej rury – 10 km po terenie w nowych butach. Bieg ciężkawy, po okresie obijania się ciężej coś się zbieram ale dałem radę. A buciki ok, chyba się polubimy.

Data: 14/05/2016

Dystans: 10,01 km
Czas: 01:01:14
Średnie tempo: 6:07 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Weekendowa 10-ka pod Sowimi Górami. Też ciężko szło ale to już raczej z winy diety. Na obiad fasolka, godzinę przed biegiem grill 🙂 W sumie dobrze, że sensacji żadnych nie było.

Data: 15/05/2016

Dystans: 24,31 km
Czas: 02:46:24
Średnie tempo: 6:51 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Kanadia TR 7

W niedzielny poranek wypadało jednak pobiegać. Po lekkim śniadaniu, zebrałem sprzęt (plecak z bukłakiem Quechua MT5, nowe Adidasy Kanadia) i w drogę. Pogoda niezbyt zachęcająca do biegów – zimno, szaro ale szczęśliwie dla mnie nie rozpadało się. Miejscami nawet były przebłyski słońca co widać na zdjęciach.

Długie wybieganie - Góry SowieDzień wcześniej analizowałem gdzie pobiec. Pomysłów miałem parę ale finalnie zdecydowałem się na trasę XXL 🙂 Z Ludwikowic przez Zdrojowisko, Jugów na Przełęcz Jugowską, a stamtąd powrót do Ludwikowic. Ciężko bo praktycznie do 15-16 km pod górkę. Zbiegi na tym kawałku to jakieś 2,5 km (i to w sumie tylko w jednym miejscu) czyli czysto pod górę 12,5 km!

Długie wybieganie - Góry SowieTym razem trasa przegrała. Wolno bo wolno ale cały czas biegiem.
Jedyne postoje jakie zrobiłem to tylko na czas pstryknięcia fotki.
Nieźle. Do tej pory nie udało mi się jeszcze tego kawałka nigdy przebiec. Dość blisko sukcesu byłem przy początku roku ale wtedy pokonał mnie śnieg.

Długie wybieganie - Góry SowieCo można chcieć więcej 🙂 Zwycięstwo ze swoimi słabościami podbudowuje. Ładne górskie widoki, buty sprawiły się dobrze. Oby więcej takich biegów.