Archiwa tagu: bieg

TRENING (TYDZIEŃ 51)

Trening Biegowy

Zdrowie powoli powraca więc i biegi są. Dalej nie tyle co bym chciał ale na podtrzymanie formy (w stopniu minimalnym) powinno wystarczyć.

W zakończonym tygodniu udało mi się odbyć 3 treningi.

Data: 15/12/2015
Dystans: 7,88 km
Czas: 00:50:58
Średnie tempo: 6:28 min/km

Średnie tętno: 147
Maksymalne tętno: 160
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trochę późno wyszedłem na ten trening i niestety nie dało się pobiec dłużej. No, dokładniej to się dało, ale wrócił bym do domu o niezbyt fajnej godzinie – Żona zbyt zadowolona by nie była 🙂

Data: 19/12/2015
Dystans: 13,08 km
Czas: 01:27:01
Średnie tempo: 6:39 min/km

Średnie tętno: 155
Maksymalne tętno: 180
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Sobotni trening i udany i nie udany. Chciałem oblecieć długi, górski dystans ale coś słabo to rozplanowałem.  Wyszedłem z domu stanowczo w złym czasie. Około 15:00, szybko się jednak ściemniło co spowodowało zmianę zaplanowanej trasy. Miałem niby czołówkę jednak samotne latanie po lasach, dziurach to średni pomysł i wolałem trzymać się asfaltów. Co najgorsze wcześniejszy obiad „jeździł” mi mocno po żołądku. Na tyle mocno, że odwiedziłem krzaczki 🙂 a to zmniejszyło moje chęci na kolejne kilometry.

Finalnie pokonałem około 13 km. Sam bieg do czasu problemów żołądkowych szedł mi dobrze – lekko i bez większego zmęczenia. Czołówka spisywała się znośnie (prezent na mikołaja), opiszę ją w kolejnych artykułach. Sporadyczne bieganie dało znać jednak po powrocie do domu, ależ byłem wypompowany 🙂

Data: 20/12/2015
Dystans: 15,16 km
Czas: 02:06:09
Średnie tempo: 8:19 min/km

Średnie tętno: 129
Maksymalne tętno: 142
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Bieg z Żoną. Wymyśliłem nam solidną trasę i ruszyliśmy. Idzie jej coraz lepiej. Podchodzi wprawdzie jeszcze pod górki ale kondycja powoli pnie się w górę. Dzielnie obleciała 15 km.
Pewnie jakby chciała to by biegała lepiej niż ja bo i młodsza i leciutka wagowo 🙂
Ja z tego treningu jestem również zadowolony bo spory dystans pokonany. Dodatkowo mimo, że to bieg dzień po dniu nawet specjalnie sił mi nie brakowało.

Koniec roku coraz bliżej pora więc wracać do założonego planu treningów. Zdrowotnie czuję się już prawie ok, w bieżącym 52 tygodniu spróbuję więc zrobić 4 treningi. Zobaczymy jak to wyjdzie.

 

TRENING (TYDZIEŃ 50)

Trening Biegowy

Złej passy ciąg dalszy. Kaszel i słabsze samopoczucie utrzymywało się dalej więc i biegi ciągle czekały na swoją kolej. Dopiero pod koniec tygodnia zdecydowałem się na 2 delikatne treningi. Udało mi się pokonać następujący dystans:

Data: 12/12/2015
Dystans: 13,03 km
Czas: 01:26:17
Średnie tempo: 6:37 min/km

Średnie tętno: 155
Maksymalne tętno: 177
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Tempo bardzo spokojne ale trasa wymagająca. Kilka podbiegów dało w kość.

Data: 13/12/2015
Dystans: 11,51 km
Czas: 01:30:23
Średnie tempo: 7:51 min/km

Średnie tętno: 136
Maksymalne tętno: 210 (raczej przekłamanie pulsometru w czasie kaszlu)
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Jak to ostatnio bywa,  w niedzielę udałem się z żoną na około 10 km rundkę.  Strasznie narzekała pod koniec, że już nie ma siły ale nogami przebierała. Szacun 🙂
Sam bieg w jej tempie, spokojny i lekki. Jak dla mnie nawet trochę za spokojny bo wiał mocny wiatr i momentami było mi zimno. Chyba trzeba będzie wyszukać jakieś cieplejsze ciuszki. W górach jednak czuć zimę 🙂

TEST – Spodnie termoaktywne do biegania Shamp (Aldi)

Logo strony Test SprzetuTEST – Spodnie termoaktywne do biegania Shamp (Aldi)

Test trochę po czasie, bo opisywane spodnie już z Aldi w sumie wyszły 🙂 ale jeśli na nie jeszcze traficie warto się zainteresować.
Ja swoje kupiłem praktycznie ostatnie na sklepie, w obniżonej już cenie.

Shamp spodnie termoaktywne

Spodnie (właściwie legginsy) otrzymujemy zapakowane w tekturkę, w standardowym woreczku (jak inne produkty Shamp).
Po wyjęciu prezentują się całkiem solidnie. W pasie szeroka guma + ściąganie sznurkiem, na dole nogawek zamki błyskawiczne ułatwiające zakładanie.
Na siedzeniu zapinana na zamek kieszonka, z boku nogawek odblaskowe elementy dekoracyjne.
Ot solidny standard jak na dzisiejsze czasy.

Zaskoczeniem dla mnie był za to materiał z jakiego są zrobione. Ciężko to opisać ale spodnie zbudowane są z „paneli” zszywanych w całość. Wydają się jednolite (czarne :)) ale inny materiał jest np. na udach a inny na łydkach. Ten z ud jest bardziej szeleszczący, chyba troszkę grubszy. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy to tkanina z jakiej zrobione są soft shelle.
Całość w dotyku przyjemna, widać, że grubsza niż spodenki letnie.

Producent na metkach podaje, że spodnie wykonano z poliestru i elastanu, przy czym użyto tak nowoczesne materiały jak cool max, lycra, active silver.

Legginsy wziąłem w rozmiarze L (takie tylko zresztą były) ale trafiłem idealnie. W pasie mają nawet lekki luz, nogawki też z 1-2 cm mogły by być krótsze (mam 183 cm wzrostu i około 98-100 w pasie).
Założone – są wygodne. Nigdzie nie cisną, nie przeszkadzają w ruchu.

Pozytywne odczucia z ich noszenia miałem również podczas biegu. Nie zsuwały mi się, trzymały tam gdzie powinny 🙂
Przy temperaturach około 5 stopni i sporym wietrze komfort termiczny był bardzo dobry. Było mi ciepło,  nie czułem wiatru.

Jedyny minus jaki zauważyłem już w domu, to fakt, że w okolicy kolan (czyli ogólnie w panelu udowym) od środka miałem lekko upocone nogi. Dla mnie soft shellowe ubrania raczej zawsze są za grube (ciepłe) i tu to właśnie wyszło.
Czy to duża wada? Ciężko mi to jeszcze stwierdzić. W czasie około 10 km biegu nie przeszkadzało, ale ciekawy jestem jak wyglądałoby to gdyby po biegu pozostał jeszcze na dworze przez dłuższy czas.  Czy nie wyziębił bym się, a może po prostu wilgoć szybko by odparowała. Postaram się jeszcze temu przyjrzeć w kolejnych biegach.

Werdykt początkowy jest na plus. Spodnie niedrogie, solidnie wykonane a przede wszystkim bardzo wygodne. Dla mnie na zimowe treningi jak znalazł.

TRENING (TYDZIEŃ 49)

Trening Biegowy

Wielkie plany mają to do siebie, że problemy z ich realizacją bolą bardziej niż niepowodzenia w sprawach małej wagi.

Od grudnia miałem już ostro nabijać kilometry a tu jak na złość się pochorowałem. Kaszelek z okolic oskrzeli skutecznie zniechęca do biegania, co zaowocowało tylko 2 treningami w 49 tygodniu.
Co gorsza wcale szybko nie przechodzi i widoki na tydzień 50 też są marne.

No ale tytułem kronikarskim wybiegało się:

Data: 03/12/2015
Dystans: 5,51 km
Czas: 00:36:12
Średnie tempo: 6:34 min/km

Średnie tętno: 139
Maksymalne tętno: 148
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Żeby się całkiem nie rozłożyć zrobiłem tylko 5 km kółko po Oleśnicy. Pobiegłem przy tym bardzo wolno, gdyż bałem się,  że chłodne powietrze wciągane bezpośrednio do płuc ustami wcale mi nie pomoże (przy tym tempie zaś kontrolowałem oddychanie – wdech nosem, wydech ustami).

Data: 06/12/2015
Dystans: 10,05 km
Czas: 01:24:43
Średnie tempo: 8:26 min/km

Średnie tętno: 125
Maksymalne tętno: 143
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Kolejny spokojny bieg. Wybrałem się na niego z Żoną i biegliśmy jej tempem.  Dobrze nam poszło tym bardziej, że miała ona sporą przerwę w bieganiu.

TRENING (TYDZIEŃ 48)

Trening Biegowy

Ostatni tydzień listopada. Udany bo zrealizowałem 4 treningi. Jak patrzyłem na poprzednie tygodnie było ich z reguły po 3, chociaż kilometrowo wychodziło to podobnie.
No to po kolei 🙂

Data: 24/11/2015
Dystans: 11,13 km
Czas: 01:07:02
Średnie tempo: 6:01 min/km

Średnie tętno: 145
Maksymalne tętno: 158
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Po weekendowe rozbieganie. Spokojne tempo, stała już ostatnio trasa.

Data: 26/11/2015
Dystans: 11,18 km
Czas: 01:06:40
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: 152
Maksymalne tętno: 164
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtórka wtorku 🙂

Data: 28/11/2015
Dystans: 9,99 km
Czas: 00:59:08
Średnie tempo: 5:55 min/km

Średnie tętno: 160
Maksymalne tętno: 184
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Skoro weekend to i górki. Tym razem ze względu na Andrzejki nie szalałem z dystansem (wieczorem w sumie nogi do tańca by się przydały :)). 10 km zaliczone, biegło mi się bardzo dobrze.

Data: 29/11/2015
Dystans: 12,26 km
Czas: 01:14:08
Średnie tempo: 6:03 min/km

Średnie tętno: 153
Maksymalne tętno: 197
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Ostatni bieg w listopadzie. Mimo, że poprzedniej nocy pobalowałem (w pozytywnym tego słowa znaczeniu bo tańce były) to bieg całkiem udany. Żadnych kryzysów nie zanotowałem mimo,  że pierwsze 4 km cały czas pod górę.
Nie chcę wpadać w samouwielbienie bo dopiero się rozkręcam ale oby tak dalej 🙂

Buff, chusta, bandana, szal, komin… – czyli ciuch przydatny dla biegacza

Logo strony Test Sprzetu

Buff, chusta, bandana, szal, komin – czyli ciuch przydatny dla biegacza.

No może nie taki zupełny test bo i czy jest sens dogłębnie testować kawałek materiału 🙂 Chciałem po prostu zachęcić tych, którzy jeszcze nie nosili do spróbowania.

Buff czy też od wielości zastosowań chusta wielofunkcyjna, bandana, szal, komin itd. Niby taka mała rzecz a cieszy 🙂 Historia tego wynalazku liczy już sobie paręnaście lat i trzeba powiedzieć, że przyjęły się na rynku bardzo dobrze.
Ich uniwersalność pozwala na bardzo wiele zastosowań. Poniższy obrazek pokazuje część z nich, a pewnie każdy według swojej pomysłowości jeszcze parę innych by podał.

Buff sposoby noszenia
Nie ma w sumie w nim nic niezwykłego ale to właśnie ta pomysłowość zastosowań powoduje, że warto go mieć i używać. Po co dźwigać ze sobą czapeczkę, szalik, frotkę do ocierania potu skoro można to wszystko połączyć w jedno. I używać do tego co potrzebujemy.

Ja najczęściej używam jednego ze swoich (bo dorobiłem się już ich chyba z 5 :)) jako szalika pod szyję. Bieganie zimą mi raczej przesadnie nie szkodzi ale o gardło trzeba dbać i tu sprawdza się on idealnie. Nie ciśnie, jest lekki ale ciepły. W takim samym przeznaczeniu używam też kolejnego podczas jazdy motocyklem. Pęd wiatru również nie jest mu straszny, dobrze chroni przed zimnym powietrzem.
W cieplejsze dni kiedy szyi chronić przesadnie nie trzeba używam buffa jako chusty na głowę. Chroni przed słońcem przy czym dobrze i szybko odprowadza wilgoć.
Nie będę ukrywał jednak, że większym fanem jestem czapeczek i buffa na głowę instaluję sporadycznie.

Może to nie dużo wykorzystań ale jak dla mnie wystarczy by warto było chociaż z 1 kupić.

Rozne rodzaje Buffa

A jaki kupić? Hmm.. w sumie obojętne według mnie. Te które kupiłem do tej pory – Brugi, Hi-Tec, jakiś z Aldi są do siebie bardzo podobne i ja żadnych różnic między nimi nie widzę. Wszystkie wykonane z podobnego materiału, wielkości praktycznie takiej samej (chociaż jeden mam trochę krótszy i to jego mały minus). Po praniach się nie psują (kolorki może trochę już mniej żywe ale cóż to za różnica). Czy ten prawdziwy oryginalny jest lepszy to nie wiem. Mam wprawdzie jeden z biegu Rzeźnika ale jeszcze go nie nosiłem. Wizualnie nie odbiega od reszty to po co płacić 5 x tyle.

Podsumowując. Da się bez tego żyć 🙂 ale naprawdę warto te 10-20 zł wydać. Polecam.

Jako ciekawostkę napisze jeszcze, że kupiłem sobie ostatnio chustę wielofunkcyjną Vikinga, z wszytym wewnątrz polarem (to ta w linie na zdjęciu). Jak zrobi się naprawdę zimno ponoszę by sprawdzić i taki wynalazek.

TRENING (TYDZIEŃ 47)

Trening Biegowy

 

Kolejny tydzień za mną. Różne poza biegowe sprawy pomieszały mi grafik ale 3 treningi udało się odbyć. Dwa pierwsze jak to zwykle po mieście, sobotni w Górach Sowich.

Data: 18/11/2015
Dystans: 07,97 km
Czas: 00:47:06
Średnie tempo: 5:55 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Nie szalałem z dystansem bo kolejny bieg chciałem zrobić dzień później. Ot spokojne 8 km.

Data: 19/11/2015
Dystans: 11,19 km
Czas: 01:06:52
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: 154
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Jak to zwykle 2 kółka po Oleśnicy. Ostatnio coraz częściej biegam z paskiem pulsometru. Chciałem wyczuć co pierwsze nie daje u mnie rady (w kontekście dłuższych biegów). Czy to jakieś „przytkanie” z powodu zbyt dużego tętna czy po prostu nogi ciągle nie dają rady.
Wielkich wniosków jeszcze nie wysnułem ale raczej nogi są słabszym ogniwem.

Data: 21/11/2015
Dystans: 21,61 km
Czas: 02:38:58
Średnie tempo: 7:21 min/km

Średnie tętno: 159
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Długie wybieganie po górach. Nie chciałem ciągle piłować tej samej trasy więc uderzyłem w inne rejony. Wcale nie prostsze 🙂 Podczas tego półmaratońskiego wybiegania udało mi się zdobyć Wielką Sowę i większość trasy pobiec poza asfaltem.
Fajnie, lekki mrozik, w górach już śnieg (ładne widoki) ale warunki do biegu słabe. Po wcześniejszych opadach na spodzie trasy błoto, liście, płynąca woda. Wszystko to poprzetykane luźnymi kamieniami, a całość przysypana śniegiem 🙂 Uważałem na nogi. stąd i wolne tempo.
Ponieważ pod największe góry podchodziłem to i na końcu nawet jakieś siły miałem. Cały dzień dało się normalnie egzystować 🙂

RST Półmaraton Świdnicki – 07/11/2015

RST Polmaraton Swidnica

 

RST Półmaraton Świdnicki – 07/11/2015

Biegi ciągle na topie, coraz więcej miast chce mieć swoją, poważna imprezę. Do reszty stawki postanowiła dołączyć Świdnica organizując pierwszy półmaraton.

Ponieważ do Świdnicy mam stosunkowo niedaleko, nowe ciekawi no to zapadła decyzja by wystartować. Urok nowego zaciekawił chyba nie tylko  mnie 🙂 bo limit 1000 miejsca dość szybko się wyczerpał (zwiększono go do 1200 ale i to zostało finalnie wykorzystane).

Zapisy na bieg odbyły się standardowo przez portal Data Sport. Półmaraton ma swoją stronę ale coś słabo nad nią popracowano – do tej pory są na niej puste, niedokończone podstrony. Najważniejsze informacje na szczęście były podane, więc problemów ani z trafieniem na miejsce ani z płatnością nie zanotowałem.

Do Świdnicy przyjechaliśmy jakoś 1-1,5 godziny przed startem. Udało nam się odnaleźć okolice odbioru zestawów, wolontariusze powiedzieli gdzie zaparkować więc udaliśmy się po pakiet. Wydanie numeru i pakietu przebiegło sprawnie (mimo, że ludzi już było sporo). Zawartość reklamówki niestety rozczarowuje. Oprócz numeru startowego, dawano chrupki kukurydziane, jakieś papierzyska reklamowe i skarpetki biegowe. Co gorsze nie było już praktycznie żadnego wyboru numeracji i mi trafiło się 45-47 (a noszę 44). Siostrzeniec Żony z kolei musiał wziąć mniejsze. Pomysł ze skarpetkami fajny (koszulki mi raczej niepotrzebne) ale jednak jak za cenę startowego to trochę mało (a opłata w najmniejszej opcji kosztowała jak pamiętam 50 zł).

Skoro już wszystko dostaliśmy, spacerkiem ruszyliśmy do Rynku, bo tam miał być start. Wolontariusz zapytany gdzie iść o dziwo 😉 wiedział no to poszło bez problemów.

RST Polmaraton Swidnica

W Rynku sporo ludzi, dokonaliśmy rozgrzewki, chwila przemów oficjeli i start.

Strategii wielkiej na ten bieg nie miałem. Nie ukrywam, że liczyłem na powtórkę Półmaratonu Legnickiego czyli złamanie 2 godzin. Od startu ruszyłem ostro i później starałem się jak najdłużej wytrzymać spore tempo. Niestety…

Trasa biegu wiodła w swojej pierwszej części przez miasto by po około 5 km skierować  biegaczy w okoliczne wioski i łukiem powrócić znów do Świdnicy (w rejon ośrodka sportowego – tam gdzie dawano pakiety).
Okazała się ona mocno wymagająca. Sporo zakrętów w mieście,  mokre kostki i śliskie asfalty z jesiennymi liśćmi nie pozwalały szarżować. Dodatkowo w mieście i poza nim było kilka podbiegów.  W połączeniu ze słabą pogodą (padało cały czas i wiał momentami spory wiatr) mocno przystawiało biegaczy.

Na trasie biegu byli kibice i oni dobrze zagrzewali do biegu. Pomysłowo opisano również jedną wioskę, przez którą biegła trasa. Na kartonowych tablicach różne przydatne czy śmieszne informacje. Chwalili się również biegowymi osiągnięciami swoich mieszkańców (a mieli rzeczywiście czym, szacun :))

Świdniczanie trochę przyoszczędzili za to na punktach nawadniających. Na trasie jak pamiętam były tylko 3 (z czego pierwszy po około 7 km). Dawano na nich wodę, izotonik i z tego co mówiono cukier ale ja go jakoś nie zauważyłem pochłonięty walką 🙂

No właśnie walką. Ciężkie warunki spowodowały, iż po około 10 km byłem wypompowany i zaczęły się nerwy by nie stracić zbyt dużo. Wyprzedzili mnie biegacze biegnący na 1:50 więc ze wszystkich sił walczyłem by nie wzięli mnie Ci co biegli na 2:00. Po 15 km podchodziłem po około 30 sekund na kilometr.
Wydawało mi się,  że dam radę (głowę bym dał, że 2:00 mnie nie wyprzedzało) ale czas był nieubłagany. Oficjalnie 2:00:27, pozycja 786 (na 1097).
Szkoda 🙁

RST Polmaraton Swidnica

Po biegu dawano medale, wodę. Można było na szybko zjeść banana, wypić herbatę. Posiłki (makaron z kurczakiem lub jarski) wydawano około 200 m. od linii mety (za basenem).
Zakończenie imprezy, dekoracje i losowanie nagród było z kolei w hali oddalonej o kolejne kilkadziesiąt metrów od mety. Jednym słowem, sporo chodzenia 🙂

W losowaniu szczęścia nie miał nikt z naszej grupy ale wyczekaliśmy do końca i można było wracać. Przy okazji uwaga do organizatorów albo nagłośnienie na hali (albo prowadzący) było tragiczne i naprawdę trzeba było się mocno wsłuchiwać co w ogóle mówią.

Ciężko mi podsumować ten bieg. Sportowo średnio jestem z siebie zadowolony. Organizacyjnie w sumie było ok, ale pewne sprawy trzeba by w kolejnej edycji poprawić.

Część zdjęć i nawiązań w artykule pochodzą ze stron:

http://wyniki.datasport.pl/results1632/

http://polmaraton.swidnica.pl/

TRENING (TYDZIEŃ 45+46)

Trening Biegowy

Długa przerwa we wpisach ale nie znaczy to, że się nie biegało. Raczej mniej komputera było i stąd opóźnienie 🙂 No to na szybkości info treningowe, a 2 zawody, w których brałem udział opiszę w osobnych tekstach.

Data: 03/11/2015
Dystans: 9,88 km
Czas: 01:00:12
Średnie tempo: 6:06 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 05/11/2015
Dystans: 5,66 km
Czas: 00:34:26
Średnie tempo: 6:05 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 07/11/2015
Dystans: 21,27 km
Czas: 02:00:01
Średnie tempo: 5:39 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 08/11/2015 (Rodzinny spacerek na Wielką Sowę)
Dystans: 4,51 km
Czas: 01:42:27
Średnie tempo: – min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Data: 11/11/2015
Dystans: 10,17 km
Czas: 01:00:03
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Data: 14/11/2015
Dystans: 8,11 km
Czas: 00:45:34
Średnie tempo: 5:37 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

TRENING (TYDZIEŃ 44)

Trening Biegowy

Kolejny, całkiem udany tydzień za mną. Trochę czułem przez te kilka ostatnich dni przytkany nos i gardło ale na szczęście nic dalej nie zaatakowało. Liczę, że do końca przejdzie samo 🙂 bo w nadchodzących tygodniach mam 2 ostatnie biegi (w tym roku) na jakie się zapisałem – Półmaraton Świdnica i 4 Bieg Niepodległości w Ludwikowicach. Fajnie jakby się udały 🙂

No ale wracając do treningów.

Data: 27/10/2015
Dystans: 11,12 km
Czas: 01:07:57
Średnie tempo: 6:07 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg po Oleśnicy. Stała już ostatnimi czasy trasa. Tempo nieduże bo nie chciałem forsować gardła zimnym powietrzem.

Data: 29/10/2015
Dystans: 11,15 km
Czas: 01:07:23
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtórka wtorku. Znów spokojne tempo, ładnie weszły kilometry.

Data: 31/10/2015
Dystans: 24,26 km
Czas: 02:39:43
Średnie tempo: 6:35 min/km

Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ostatnio sporo powtórek. W sobotę zrobiłem sobie bieg po górskiej trasie, którą biegłem jakieś 2-3 tyg temu. Tym razem sam bez towarzystwa siostrzeńca żony.

Zacząłem swoim tempem, wolniej niż ostatnio co przełożył się na większy dystans przebiegnięty ciągiem. O ile ostatnio byłem zajechany po około 10 km tym razem uleciałem ich około 17 i dopiero wtedy czekał mnie pierwszy spacer.
Niestety brak motywującego, drugiego biegacza spowodował, że od tego 17 km to podchodziłem parę razy więcej niż ostatnio. Finalnie trasa pokonana w troszkę gorszym czasie niż ostatnio ale trening i tak solidny.
Oby takich więcej 🙂