Archiwa tagu: bieg

Adidas Adistar Raven 3m – test i porównanie

Logo strony Test Sprzetu

Adidas Adistar Raven 3m – test i porównanie z Adidas Kanadia 7 TR

Dzięki uprzejmości portalu bieganie.pl dostałem do przetestowania trailowy but Adidasa – Adistar Raven 3m (rozmiar 45 1/3).
Szykując się do swojego pierwszego ultra, but ten testowałem dość solidnie na zmianę z Adidas Kanadia 7 TR (rozmiar 46, opisywany niedawno), by wybrać spośród nich te, w których pobiegnę 130 km DFBG.
Wskutek tego przedstawię tu nie tylko sam opis, ale postaram się również zasygnalizować różnice/podobieństwa pomiędzy obydwoma modelami.

Adidas Adios Raven 3M
Adidas Adios Raven 3M – wygląd zewnętrzny

 

Zaczynając standardowo 🙂 Parę danych od producenta:

Buty biegowe adidas adistar raven 3 m
Męskie buty trailowe adistar raven zostały stworzone z myślą nierównych i zróżnicowanych terenach, często też podmokłych. Zastosowane technologie takie jak podeszwa ADIWEAR™ wraz z ADAPTIVE TRAXION, zapewniające przyczepność do podłoża wtedy, kiedy jest to konieczne. Wsparcie gumąContinental przygotowuje but na każde warunki pogodowe. Dodatkowo miękka cholewka w technologi Techfit™ zapewniająca dopasowanie oraz systemADIPRENE+ wspierający wybicie, sprawiają że są to buty do zadań specjalnych.

Właściwości:

  • przeznaczone dla stopu neutralnej i supinującej
  • system ADIPRENE + w przedniej części podeszwy zapewniająca elastyczną amortyzację
  • ADIPRENE pod piętą gwarantuje miękkie lądowanie
  • podeszwa w technologi ADAPTIVE TRAXION to przyczepność i stabilność na każdym podłożu
  • guma Continental zapewnia przyczepność w każdych warunkach pogodowych
  • cholewka Techfit to dopasowanie i miękkie bezszwowe wsparcie stopy
  • elastyczna taśma zamiast sznurówek zapewnia idealne dopasowanie
  • anatomiczne dopasowanie do stopy zapewnia wkładka EVA

Materiał:

  • cholewka  – materiał tekstylny
  • wsparcie stopy – syntetyczne materiały wierzchnie
  • wyściółka – oddychająca siatka

Kolor:

  • granatowo-niebieska cholewka
  • białe paski
  • jaskrawo zielona podeszwa i język

Przeznaczenie:

  • buty trailowe

Brzmi zachęcająco 🙂 A jak jest w używaniu?

Wygląd zewnętrzny/parametry
Buty mogą się podobać. Żywe zestawienia kolorystyczne, agresywna linia. Na pierwszy rzut oka wyglądają dużo lepiej niż Adidas Kanadia (który przy nich jest dość niepozorny).

Adidas Adios Raven 3M
Adidas Adios Raven 3M – wygląd zewnętrzny

Boczne ” zęby”  podeszwy Ravena sygnalizują spore możliwości terenowe, podczas gdy sama podeszwa aż tak ostra nie jest. Jest na pewno nietypowa, mi ze swoimi okrągłymi wypustkami przypomina trochę piłkarskie korki. Ale korki te, nie wystają wcale tak mocno jak w innych trailowych butach. Salomon Speedcross czy właśnie Kanadia 7 mają swoje kołeczki dużo wyższe.
Powiedziałbym nawet, że oglądając podeszwy niektórych asfaltówek ma się wrażenie, że mają dużo głębsze wcięcia. Cóż, pozostało uwierzyć, że Adidas wie co zaprojektował i w połączeniu z gumą Continentala będzie to dobrze sprawdzać się w terenie.

Adidas Adios Raven 3M
Adidas Adios Raven 3M – nietypowa podeszwa

Całe Adidasy sprawiają wrażenie solidnych.  Cholewki mają dużo gumowatych wzmocnień (z przodu, z boków), nie ma się obaw, że przywalimy np. w kamień i od razu to poczujemy.  Kanadia takich ekstrasów  nie ma, jest ot jak zwyczajny biegowy but.
Ciekawostką jest również materiał cholewki Ravena. Jest on jednolity (nie jest to taka siateczka jak zwykle w butach biegowych). Uspokajam jednak przepływ powietrza jest normalny, kurz też brudzi nogi jeśli biegamy po piasku 🙂
„Solidność” Ravena wychodzi na wadze. Masa rozmiaru 45 1/3 to około 376 gr. podczas gdy Kanadia 7 w r. 46 waży 355 gr.

Komfort używania/rozmiar
Adidasy te dostałem w swoim normalnym rozmiarze – 45 1/3. Przy pierwszym założeniu czekała mnie jednak niemiła niespodzianka 🙁 Raveny były … niby wygodne ale ciasne :). Hmm, no może nie całkiem ciasne ale opięcie stopy w mojej ocenie było za duże. Czułem but zwłaszcza z góry ale i palce miały minimalny luz (z przodu bo szerokość Ravenów była ok – ogólnie mają one dość szeroki przód i sporo miejsca na palce). Bałem się, że przy dłuższych biegach Adios R. będą mnie po prostu obcierać.
Po pierwszych treningach (dystanse około 10 km) żadnych obtarć nie było ale wrażenie ciasności nie minęło. Szczęśliwie Raven ma wyciąganą wkładkę więc zdecydowałem, że zastąpie ją inną, cieńszą. Z posiadanych wybrałem Dunlopa, który był nie tak gruby, a przy tym nie posiada żadnych udziwnień (usztywnień itp), które mogły by zaburzać charakterystykę buta.
Na zdjęciu widać o ile cieńsza jest nowa wkładka w porównaniu do oryginału.

Adidas Adios Raven 3M
Adidas Adios Raven 3M – porównanie wkładek

Po wymianie odczucia zdecydowanie się poprawiły, but nabrał odpowiedniego luzu no i można już było biegać na całego.

Dziwne są te rozmiary Adidasa. Kanadia, którą mam niewiele większą jest za to aż zbyt luźna. By stopa trzymała się w niej stabilnie muszę wiązać je dość mocno. W tym modelu wkładka umieszczona jest na stałe (a przynajmniej tak mi się wydaje bo mojej nie umiem wyjąć :))  więc możliwości tuningu już nie ma. Pozostaje naprawdę dobrze wybrać rozmiar 🙂

W terenie

Adidas Adios Raven 3M
Adidas Adios Raven 3M – na Sowiogórskich trasach

Oba buty obiegałem na tych samych trasach o zróżnicowanym podłożu. Było wszystkiego po trochu. Bliżej cywilizacji (okolice Oleśnicy) trochę asfaltu, piasku, trawy jak i polnych-leśnych dróżek wysypanych kamieniami. W górach Sowich za to dużo luźnych kamieni (większych jak i mniejszych).  Jedno czego nie było to błota 🙂 bo ostatnie miesiące wybitnie suche. Uwaga – ze względu na porę roku nic nie mogę powiedzieć jak sprawiłby się oba modele w zimie.
Na każdym z tych rodzajów podłoża buty spisywały się dobrze. Biegło się wygodnie, czułem podłoże ale bez hardcorowych doznań po każdym nadepnięciu np. na kamień czy szyszkę. Od przeszkód bardziej izolują jednak Kanadie. Jednak niskie wypustki podeszwy Ravena powodują, że czasem potrafi nas jakiś złośliwy kamień zakłuć. Za to lepiej biegało się w Ravenie po asfalcie – bardziej jak w normalnych butach. Zęby Kanadii utrzymują nas w pewnej odległości od asfaltu i potrzeba więcej czasu by się do takiej charakterystyki biegu przyzwyczaić. Nie jest to mocno uciążliwe, da się pokonywać i tu kolejne kilometry (pamiętam ze starszych biegów, że w Salomonie Speedcross po asfalcie biegało się bardziej niewygodnie).
W terenie górskim również biegało się ok. Podbiegi, zbiegi bez kłopotu. Noga w obu nie latała do przodu. Raz czy dwa w Kanadii miałem jednak wrażenie, że stopa przemieszcza mi się na boki (chyba przez ten spory rozmiar) i to finalnie wskazało na Raven 3 jako but na Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich.

Na treningach przed 130 km Super Trailu, w obu butach pokonałem dystanse od około 10 do 30 km w czasie od 1 godziny do 4 godzin. Oba Adidasy w takich warunkach były wygodne, nie obcierały mnie, nogi nie pociły się w nich jakoś przesadnie mimo sporych upałów.
Finalnie napiszę jeszcze, że Kanadie mają lepiej rozwiązane przyleganie buta do nogi (w górnej części). Adidas opisywał to w ich specyfikacji, że zabezpieczone są przed wpadaniem do środka buta kamyczków, piasku itp. I to rzeczywiście działało. Biegałem, było zawsze ok. W Ravenie niestety trzeba od czasu do czasu stanąć i wysypać nieproszonych gości 🙂

Finalny bieg 🙂 – 130 km Super Trail DFBG
Podczas mojego pierwszego biegu Ultra potwierdziły się w większości odczucia z treningów. Na DFBG doszedł jednak ostatni element testowy – błoto 🙂 Początkowo wydawało mi się, że Adidasy trzymają się wyśmienicie bo widziałem parę osób np. w Salomonach, którym nogi odjeżdżały na podejściach gdy ja szedłem dobrze. Niestety gdy zrobiło się z górki to i mi ze dwa razy noga poleciała do przodu i prawie usiadłem na tyłku. Przydał by się jednak bardziej terenowy bieżnik.
W sporej wilgoci poranków but nie przeszkadzał. Owszem czuło się wodę ale szybko wysychały. Dodatkowo duża liczba gumowych wzmocnień izolowała do błota (i mimo, że parę razy wdepnąłem w miarę głęboko) to nie miałem później dyskomfortu podróży.

Na całej trasie Adidas ten jakoś wybitnie nie przeszkadzał, nie podrażniał stóp. Mimo to 26 godzin to jednak trochę za dużo i bąbli się niestety dorobiłem. Ponieważ to jednak mój pierwszy tak długi bieg to nie mogę powiedzieć, że to wina buta. Całkiem możliwe, że po prostu stopy moje na aż tak wielki wysiłek przygotowane nie były.

Podsumowanie
Jak chyba widać z Adios R. jestem zadowolony (ale i z Kanadii 7TR też). Da się w nich biegać prawie wszędzie (uważając na błoto). Nie straszne im góry, lasy, asfalty, biegi ultra. Wydaje mi się, że w naszych warunkach terenowych kiedy nie ma aż tak ekstremalnego podłoża, a są za to odcinki dobiegowe po asfalcie to but sporo lepszy od mega ostrych terenówek. Polecam.

TRENING (TYDZIEŃ 30/2016)

Trening Biegowy

Najszybsza relacja z zakończonego tygodnia w historii moich wpisów – 0 km pokonanych, nie biegało się w zakończonym tygodniu 🙂

Jak wspominałem w opisie DFBG mięśnie nóg nawet trzymały się całkiem nieźle, ale stopa (lewa) odmówiła posługi. Najbardziej przeszkadzał mi mały palec z którego zbyt szybko oderwała się skóra (z pęcherza). Przeszkadzało to w chodzeniu a co tu mówić w ogóle o bieganiu. Co gorsza kuśtykając przenosiłem ciężar na nogę prawą i w pewnym momencie zaczęła boleć mnie i ona 🙁
Pozostało więc pauzować czekając aż kończyny dolne się wygoją.

Aby całkiem nie zmarnować czasu przeprosiłem się z rowerem i przejechałem zawrotne 16 km 🙂 To jednak nie to, wolę biegać.
W tym momencie już prawie chodzę normalnie więc jutro spróbuję pierwsze kilometry pokonać.

Mały update – podsumowanie miesiąca lipca. Rekordowy jak dla mnie wynik przebiegniętych 282 km.  Całkiem nieźle 🙂

Co zabrać na bieg ultra?

O ile w przypadku normalnego biegu sprawa jest prosta (buty, ubranie, może jakieś picie i jedzenie wystarczy) to planując górskie bieganie na długim dystansie sprawa się trochę komplikuje.  Okazuje się, że potrzeba trochę więcej rzeczy. Co gorsza nieść będziemy je w większości na własnym grzbiecie 🙂 więc lepiej wybierać tylko to co naprawdę może się przydać.

Warto więc nie pozostawiać przygotowania do biegu na ostatni moment, ale poprzedzić je solidnym planowaniem.
Kiedy ja szykowałem się teraz do DFBG wypisałem długą listę sprzętu  do wzięcia. Posiedziałem nad nią chwilę dopisujący czy skreślając pozycje.
Dodatkowo lista taka ułatwi nam później pakowanie, bo mamy pewność, że w ferworze walki nic nie zostawimy w domu.

Chciałbym przedstawić Wam poniżej swoje propozycje z komentarzem czy warto było je brać czy są jednak zbyteczne. Oczywiście lista taka nie jest jedyną obowiązującą (modyfikacje na pewno byłyby konieczne np. przy biegu w zimie). Ale jakąś pomocą może być.

Jeszcze mała uwaga przed listą – przy pozycjach pisałem konkretne nazwy rzeczy. Takie po prostu wytypowałem z tego co mam. Jeśli ktoś ma/lubi inne jego wola.

Przedmiot Biorę ze sobą Na przepakach Komentarz
Plecak biegowy Quechua MT10 TAK NIE Bez dyskusji,trzeba mieć
Bukłak do plecaka Meteor 2l TAK NIE J.W. Ja potrzebuję sporo wody więc biorę
Bidon/Softflask no name TAK NIE Miałem, przydał się bo lałem w niego colę lub izo
Kubek składany TAK NIE Był w wymaganiach DFBG, ja użyłem parę razy ale mając softlask to sprawa do przemyślenia czy potrzeba
Buty terenowe Adidas Raven 3M TAK NIE Bez dyskusji,trzeba jakieś mieć. Przy mega długim biegu warto pomyśleć czy nie wziąć na przepak jakichś na zmianę
Koszulka Adidas Climachill TAK NIE Bez dyskusji,trzeba mieć. Przy mega długim biegu warto pomyśleć czy nie wziąć na przepak jakiejś na zmianę
Skarpetki Nessi RSN TAK NIE Bez dyskusji,trzeba jakieś mieć. Przy mega długim biegu warto pomyśleć czy nie wziąć na przepak jakichś na zmianę
Spodenki Kalenji Elioplay TAK NIE Bez dyskusji,trzeba mieć
Opaski kompresyjne Kalenji TAK NIE Ja używałem i byłem zadowolony z nich.
Rękawki Kalenji TAK NIE Ja używałem ich w nocy i byłem zadowolony z nich (lżejsze na pewno niż bluzka z długim rękawem)
Czapka z daszkiem Viking York TAK NIE Bez dyskusji,trzeba mieć jakąś ochronę głowy
Wiatrówka Aldi TAK NIE Była w wymaganiach DFBG. Nie używałem ale i tak bym wziął. Lekka, chroni przed wiatrem i deszczem gdy by był.
Buff no name TAK NIE Miałem, nie użyłem bo było ciepło. Ale np. zamiast czapki można wziąć buffa
Frotka Adidas 🙂 NIE NIE Myślałem czy brać ale, że nie używam na co dzień to dałem spokój. Została w domu
Zegarek GPS SpoQ SQ100 TAK NIE Przydaje się. Wiadomo ile zostało czasu, ile do końca odcinka. Ten model podobno wytrzymuje do 18 godz. bez ładowania. Wierzę w to bo podładowałem go ze 2x na przepakach (po kilka min) a zawsze miał powyżej 70% energii
Kabel USB do zegarka TAK NIE Jeśli nasz zegarek trzeba będzie ładować na trasie to lepiej mieć
Powerbank TAK NIE Miałem bo bałem się, że zegarek nie wytrzyma całości. Wziąłem najmniejszy i najlżejszy.
Komórka Nokia 5800 Xpressmusic TAK NIE Telefon był w wymaganiach DFBG, ja użyłem parę razy robiąc fotki i sms-ując do Żony. Ale mieć trzeba w razie W. Ten mam specjalnie do biegania bo lekki a długo trzyma bateria
Czołówka LedLenser H5 TAK NIE Bez dyskusji,trzeba mieć biegając po nocy
Baterie zapasowe TAK NIE Moja lampa wytrzymała całą noc mimo że ze 2 godziny kiedyś świeciła. Ale lepiej wziąć niż biec w ciemności
Zapasowa lampka TAK NIE Gdyby padła czołówka. Wziąłem jak najlżejszą i najmniejszą niemniej gwarantującą jakieś sensowne światło
Fola NRC TAK NIE Była w wymaganiach DFBG. W razie W pewnie przydatna ale mi średnio pasowała. Sporo miejsca zajęła w plecaku. Dobrze chociaż, że lekka
Żele Optonia Ultra 500 TAK NIE Przydały się. Miałem 3, zjadłem wszystkie dla wzmocnienia na trasie
Wafelki Aldi Haselnuss Schnitte TAK NIE Ja je lubię, bo lekkie a dużo kalorii mają 🙂 Ale gdy w buzi sucho ciężko wchodzą, trzeba popijać
Wazelina TAK NIE Naczytałem się, że warto mieć na obtarcia. Nie użyłem, a gdzie mnie obtarło to już później i tak nie smarowałem. Zbyteczne jak dla mnie.
Plaster 12,5mm x 5m TAK NIE Do zaklejenia sutków + w razie W na skaleczenia. Lekki więc lepiej mieć
Bandaż elastyczny TAK NIE Nie użyłem ale wiadomo – jw.
Tabletki p.bólowe, magnez, sole fizjologiczne itp.. TAK NIE Wydzieliłem sobie po 2 tabletki z listka (przeciwbólowe, magnez i kolagen na stawy). Zjadłem 1 magnez. Mogły więc zostać w domu
Dowód osobisty TAK NIE Był w wymaganiach DFBG, ale lepiej mieć w razie jakiegoś nieszczęścia czy kłopotów ze służbami granicznymi, policją itp.
Pieniądze TAK NIE Były w wymaganiach DFBG, ale lepiej mieć w razie potrzeby (na autobus do domu czy jakieś ekstra picie jeśli jest gdzie kupić 😉 )
Krem do opalania TAK NIE Wziąłem darmową próbkę w saszetce. Nie użyłem. Słońce na szczęście mnie nie spaliło
Woreczki strunowe TAK NIE Do spakowania rzeczy wrażliwych na wilgoć. Najlepiej mieć w paru rozmiarach na drobiazgi czy ubrania
Chusteczki nawilżane TAK NIE Warto mieć bo lekkie a na pewno lepsze niż suchy papier 😉
Okulary przeciw słoneczne NIE NIE Myślałem czy wziąć ale, że normalnie nie używam to odpuściłem.
Opaska na kolano NIE NIE Dawno temu kolana po długich biegach czułem. Profilaktycznie myślałem czy nie wziąć. Odpuściłem i się nie przydała na szczęście.
Ciuchy na po biegu, ręcznik, mydło NIE TAK Wiadomo, gdy czeka nas powrót do domu to lepiej zrobić to na świeżo.

Sporo tego było jak widać. Szczęśliwie zmieściło się wszystko do mojego MT10 i mega ciężkie nie było. Dałem radę dźwigać całość 26 godzin = było ok.
W tym momencie mądrzejszy o doświadczenie biegu dołożył bym ciuchy, buty na przepak.  Może w jakimś stopniu uchroniłyby to mnie przed obtarciem stóp. Te drobiazgi, których nie użyłem były zaś na tyle lekkie, że mimo wszystko warto je wziąć. Kto wie, czy nie przydadzą się kolejnym razem.

Cóż. Kończąc podam jeszcze, że warto pokombinować jak spakować się z całością w plecak, by go na każdym przepaku nie wywracać do góry nogami. I tyle. Przyjemnego biegania 🙂

DFBG 2016 – Super Trail 130 km (relacja)

Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich 2016

Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich 2016 – Super Trail 130 km

W ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich odbyły się zawody, które były celem moich treningów w 2016r. – Bieg Super Trail na dystansie 130 km (21-22/07/2016).

Zapisu na bieg dokonałem dawno temu (jeszcze w końcówce zeszłego roku) bo oczywiście wtedy było taniej. Czas leciał, trenowało się, szczęśliwie ominęły mnie kontuzje no i w końcu przyszedł wyczekany moment startu.
Przed tak długim biegiem warto trochę więcej czasu niż zwykle poświęcić logistyce (dojazdy, noclegi, ekwipunek itp.) ale, że to też spory materiał do opisania, to tu ją pominę, a postaram się listę co brałem/użyłem podać w kolejnych relacjach.

Start zawodów zaplanowany był 21/07 w Lądku Zdroju (o godz 18:00). By zdarzyć odebrać pakiety startowe, zdać depozyty na miejsce rywalizacji przybyliśmy z rodzinką odpowiednio wcześniej. W biurze zawodów wszystko poszło sprawnie. Nie było kolejek, tłoku. Szybko wydano co trzeba i można było pozostały do startu czas przeznaczyć na zwiedzenie Lądka, zerknięcie co wystawiają stoiska dla biegaczy i ogólny relaks.
Przed samym startem biegaczy czekała niespodzianka jaką była naprawdę mocna ulewa. Prognozy meteo pokazywały, że będzie upalnie a tu nieoczekiwane załamanie pogody. Szczęśliwie deszcz przestał padać na około godzinę przed biegiem, bo z dwojga złego to wolałem upały niż deszcze na trasie.

Chwilka przed startem :)
Prezentacja zawodnika przed startem 🙂

Ostatnie chwile na pożegnania z kibicami i można było ruszać na trasę. Ustawiłem się w okolicy końcówki peletonu bo nie planowałem super tempa i nie chciałem przeszkadzać szybszym. Odliczanie od dziesięciu i start.

DFBG 2016
Widok na miejsce startu

Etap1 – Lądek Zdrój (Park Zdrojowy) – Przełęcz Gierałtowska (dystans 10 km)

Start biegu już od pierwszych metrów prowadził pod górkę. Najpierw schody w okolicy amfiteatru, a później wspinaczka ulicami Lądka. Po pokonaniu kilkuset metrów (raczej dla kibiców :)) biegacze z moich okolic czasowych karnie przeszli do marszu i tak pokonaliśmy większość etapu. Trasa była wąska, kręta, możliwości by tu kogoś wyprzedzać były sporadyczne. Po około 1:34 udało się osiągnąć pierwszy z punktów żywieniowych.

Etap2 – Przełęcz Gierałtowska – Przełęcz Płoszczyna (dystans 22 km).
Na punkcie szybko uzupełniłem zapas wody i izotoniku (niezbyt dobry, średnio mi podchodził smakowo, ale żadnych złych sensacji nie powodował) i można było ruszać dalej. Tutaj stawka zawodników trochę się już rozciągnęła i od czasu do czasu wolniejsze osoby można było wyminąć.

Trasa tego etapu była wymagająca z dwóch powodów (nie licząc wspinaczek na góry gdyż to jakby standard w biegach górskich :))

  • mimo że biegło się po ubitej ścieżce ziemnej była ona gęsto zryta wystającymi korzeniami drzew, czyli łatwo o podknięcie,

  • dodatkowo szlak był tak wąski i wgłębiony, że każda próba postawienia nogi bliżej krawędzi (lub poza nim) kończyła się niebezpiecznym podcięciem nogi lub stopowaniem jej w miejscu.

W połowie tego odcinka zaczęło już robić się ciemno więc na chwilę przystanąłem by założyć czołówkę i rękawki chroniące przed chłodem.
Mimo światła warunki biegowe nie były sprzyjające (z wyżej wymienionych powodów) więc z zapadnięciem całkowitych ciemności zdecydowałem, że nie będę biegł ale kolejne kilometry pokonywał szybkim marszem. Szkoda mi było nóg by załatwić się już na początku walki.

Kolejny punkt odżywczy osiągnąłem w 5:55:42 (licząc od startu).

Etap3 – Przełęcz Płoszczyna – Międzygórze GOPR (dystans 15 km).

Na punkcie znów tankowanie wody i coli, z której ochoczo skorzystałem zamiast izotonika. Wciągnąłem też trochę arbuza (nieźle wchodził) i biegnę dalej.
Ten etap to wspinaczka pod najwyższy szczyt trasy – Śnieżnik jak i samotne zmaganie się z nocą w górach. Praktycznie cały ten i kolejny etap biegłem sam. Szybsi odskoczyli w przód, parę osób, które dogoniłem ruszały się dużo wolniej niż ja więc nie było sensu na nich czekać.
Podejście pod Śnieżnik naprawdę strome. Technika marszu z rękami na udach jednak działała u mnie nieźle i pod górę piąłem się naprawdę szybko (zdziwiony trochę jestem ale do samego końca biegu marsze pod strome góry szły mi wyśmienicie – doganiałem tam tych, którzy uciekali mi na zbiegach i prostych).
Trasa na szczyt góry miała jeszcze to utrudnienie, że było na niej mega błoto. Parę razy mało nie utopiłem całego buta w niewidocznych pułapkach.
Zejście w dół wcale nie okazało się łatwiejsze. Skończyło się błoto ale zaczęły duże, luźne kamienie które wcale nie pomagały w przyśpieszeniu. Dopiero w końcówce tego etapu droga poszerzyła się, przeszła w szuter i mogłem biec.
Ten etap niestety był w mojej ocenie najsłabiej oznakowany, na zejściu ze Śnieżnika ciężko było wypatrzyć znaki organizatorów i parę razu miałem stresik czy idę dobrze.

Kolejny biwak osiągnąłem po 08:53 godz. od startu

Etap4 – Międzygórze GOPR – Długopole Zdrój – pijalnia wody (dystans 17 km).

Wbieg do Międzygórza poprawił trasę bo przez miejscowość biegło się asfaltem. Okazało się to jednak dla mnie zdradliwe bo zbyt się rozpędziłem, przegapiłem skręt w prawo i niestety nadrobiłem około 2 km zanim wróciłem na właściwy szlak. Straciłem na tym sporo bo o ile w Międzygórzu wyprzedziłem ze 2 osoby to później musiałem je gonić aż pod koniec odcinka. Do Długopola wbiegało się już ze wschodem słońca Tutaj w końcówce leśnej ścieżki stracha biegaczom napędziły dziki 🙂 Szczęśliwie jednak udało się je odpędzić okrzykami i nie było konfrontacji.
Końcowe kilometry tego etapu to chwila wytchnienia. Biegło się łąkami i polami. Po prostej czyli był bieg a nie tylko maszerowanie.

Punkt odżywczy to u mnie 12:18 (od startu)

Widoki z DFBG 2016
Wschód słońca nad górami

Etap5 – Długopole Zdrój – Schronisko Jagodna (dystans 17 km).

Lżejszy odcinek, droga już szersza w większości prowadziła po polach, asfaltach i szutrach. Zaczęło jednak grzać słońce i to ono na otwartych terenach wyciskało z zawodników wszystkie siły. W połowie trasy dogonił mnie chłopak z Warszawy i do kolejnego punktu odżywczego przemieszczaliśmy się razem. Towarzystwo miła rzecz, da się pokonwersować ale nie sprzyja to jednak koncentracji i tu nastąpiła druga moja pomyłka trasy. Szczęśliwie tym razem straciliśmy mniej, może z 400 metrów. By odrobić stratę na prostych i z górek biegliśmy.

Po tym etapie punkt odżywczy osiągnąłem w 15:39 (od startu)

Etap6 – Schronisko Jagodna – Masarykowa Chata – schronisko (dystans 19 km).

Zbiegi w poprzednim odcinku polepszyły czas ale niestety mocno mnie zmęczyły i mój towarzysz ruszył sam, a ja uznałem, że mimo drogi w dół chwilę pomaszeruję na rozruszanie nóg. Dogoniłem go jednak znów na trasie bo jak pisałem marsz miałem całkiem niezły i na wspięciach nadrabiałem. Także w tym odcinku była lżejsza droga (więcej szerokich szlaków, asfaltów po Czeskiej stronie). Nawet to szło mimo upału i długiego czasu na trasie. Trochę zdołowało mnie tylko podejście pod punkt odżywczy bo raz, że było wg GPS z 500 metrów dalej niż oficjalny dystans odcinka, to dwa, że pod duża górę. No niestety. Sam punkt też nie zachwycał bo nie mieli już na nim coli a czekałem na nią jak na zbawienie 🙂
Na „mecie” tego odcinka zameldowałem się po 19:33 godzinach.

Etap7 – Masarykowa Chata – Jamrozowa Polana- ośrodek sportu (dystans 12 km).

Oprócz początkowego najkrótszy, ale wcale nie najłatwiejszy odcinek do pokonania. Czułem już wcześniej dyskomfort z powodu obtarcia nogi (oj lewą stopę to po biegu mam w kiepskim stanie) i nie mogłem już się rozpędzić nawet w marszu. Jeszcze po prostym jakoś to szło ale na zejściach po kamieniach pęcherze skutecznie utrudniały mi walkę i poruszałem się słabym tempem. Na ten odcinek było przewidziane przez organizatora 2 godziny, ja pokonałem go w około 2:20 (mimo, że GPS do punktu odżywczego wskazał mi o 1 km mniej). Koniec tej drogi to 22:12 (od startu)

Etap8 – Jamrozowa Polana- Kudowa Zdrój – Park Zdrojowy (dystans 18 km).

Ostatni odcinek walki. Spodziewałem się już lżejszej drogi ale na tej trasie była ostra mordownia 🙂 Po minięciu Dusznik Zdroju w dużym upale przyszło się piąć pod takie góry, że hej 🙁 Ze dwa razy było bardziej pionowo niż w podejściu pod Śnieżnik. Im bliżej byłem Kudowy tym bardziej bolała mnie stopa co dodatkowo mnie zwalniało. Najgorsze zaś przyszło pod koniec gdy doszło do mnie, że ten odcinek chyba jest dłuższy niż podawany przez organizatora. 18 km przeszło, tablice szlaków pokazują jeszcze z godzinę do Kudowy, trochę wpadłem w panikę, że nie zdarzę. Jak na dobitkę w jednym miejscu trasa prowadziła przez jakieś pastwiska i … nagle wyrosła przede mną zamknięta na łańcuch brama. Musiałem ją pokonać górą, co wcale łatwe nie jest po 25 godzinach na nogach.
W końcu jednak pokazała się Kudowa. Zacząłem próbować podbiegać w dół by chociaż trochę nadrobić i tak udało mi się dogonić podobnego nieszczęśnika jak ja. On wprawdzie zapisany był na 240 km ale mówił, że już nie da rady i rezygnuje. Chwilę dreptaliśmy razem, w Kudowie zauważyłem moją rodzinę i oni pokierowali mnie na ostatnich metrach. Siły na finish się odnalazły – na metę wbiegłem po 25:49:18 od startu.

Meta DFBG 2016
Już blisko do mety – uliczki Kudowy

Czas oczywiście niezbyt rewelacyjny ale dla mnie sukcesem jest zmieszczenie się w limicie i pokonanie tak długiej trasy na własnych nogach. Sukces 🙂

Troszkę rozczarowało samo zakończenie biegu. Dano mi medal, rzeczy jakie zostawiłem na przepaku ale to chyba wszystko. Do picia, jedzenia było to co na trasie, organizatorzy już szykowali się do wystartowania kolejnych biegaczy na 110 km. Cóż, chwilę posiedziałem i wraz z rodziną poszliśmy do auta wracać do domu.

Kończąc powiem, że mimo wszystko zawody ciekawe, wymagające. Organizatorzy świetnie wywiązali się z oznaczenia trasy (ich tabliczki, świecące taśmy dobrze wskazywały kierunek), wolontariusze na punktach byli pomocni i warto chociaż raz spróbować biegu ultra.

Fizycznie – mimo tak gigantycznego wysiłku jest o dziwo ok, mięśni praktycznie nie czuję, mógłbym iść biegać. Niestety dorobiłem się wielkich bąbli na stopach co biegi uniemożliwia. Zwłaszcza lewa noga mega oberwała – oprócz pęcherzy z najmniejszego palca straciłem paznokieć + pod spodem pękł  starł się świeży bąbel i widać świeże mięsko 🙁

TRENING (TYDZIEŃ 28+29/2016)

Trening Biegowy

Przygotowania do DFBG tak mnie wciągnęły, że relacja z ostatnich dwóch tygodni będzie łączona.
Dystanse przebiegnięte to:
Tydzień 28 – 36,93 km
Tydzień 29 – 145 km

Data: 12/07/2016

Dystans: 9,04 km
Czas: 00:57:30
Średnie tempo: 6:22 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Kolejny bieg pod Oleśnicą. Ruszyłem na nową trasę i w sumie biegło się dobrze tylko… zmasowany atak bąków, komarów i innego robactwa skutecznie zniechęcił do biegania po tutejszych lasach i łąkach. Masakra jakaś, gryzą, bzyczą, atakują. Trzeba niestety wrócić do miasta.

Data: 16/07/2016

Dystans: 17,38 km
Czas: 01:44:47
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Tym razem mimo obecności w Górach Sowich zdecydowałem się na lżejszą, asfaltową trasę. Szybsza pętelka miała około 17 km i weszła całkiem ładnie. Bez kryzysów, jakiegoś wielkiego zmęczenia.

Data: 17/07/2016

Dystans: 10,51 km
Czas: 01:17:31
Średnie tempo: 7:23 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Niedzielna rundka z Żoną. Wolniejsze tempo, ciepło więc zrobiliśmy 2 przystanki na tankowanie (fajnie mieć rodzinę na trasie biegu :))

Data: 19/07/2016

Dystans: 8,16 km
Czas: 00:47:55
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Asfaltowa trasa od moich rodziców do Oleśnicy. W jedną stronę pojechałem samochodem, wróciłem już na nogach. Dobry bieg, spokojnie, szybciej niż po terenie.

Data: 21/07/2016 – DFBG 2016 Super Trail 130 km

Dystans: 130 km
Czas: 25:49:18
Średnie tempo: 7:23 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Finalnie bieg będący uwieńczeniem przygotowań ostatnich paru miesięcy. Meta osiągnięta niewiele przed limitem czasu ale bieg kończony z czego jestem bardzo dumny 🙂
Dokładną relację zamieszczę jutro, kilka następnych wpisów pewnie też poświęcę sprzętowi jaki wziąłem i refleksją jak się on sprawdził na trasie.

TRENING (TYDZIEŃ 27/2016)

Trening Biegowy

Kolejny biegowy tydzień zaliczony.  Pokonałem 55,84 km czyli znośnie zważywszy, że zrobiłem tylko 3 treningi.  Biegało się w szczegółach tak:

Data: 07/07/2016

Dystans: 12,73 km
Czas: 01:17:17
Średnie tempo: 6:04 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Nowa trasa w okolicach Oleśnicy. Ależ mi się podobają te łączki, pola, lasy. Ścieżka za ścieżką kuszą by skręcić i odkryć nowe miejsca.
Polne drogi pełne kamieni, piasku dają ładnie w kość, lubię takie bieganie inne od monotonnego klepania kilometrów po asfalcie.

Data: 09/07/2016

Dystans: 32,04 km
Czas: 03:50:49
Średnie tempo: 7:12 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Trasa gigant 🙂 Identyczna jak ta sprzed tygodnia z tym, że w lepszych warunkach. Nie było tak gorąco i od razu biegło mi się lepiej. Podszedłem też do niej  bardziej z głową i już na wstępie pod górki biegłem najwolniej jak się tylko da. To + przedreptane najcięższe podejście pod Sowę zaowocowało od razu lepszym czasem – 19 minut mniej niż ostatnio.
Ale mocy jednak specjalnej nie czułem. Słabo coś…

Data: 10/07/2016

Dystans: 11,07 km
Czas: 01:25:12
Średnie tempo: 7:42 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Jak to w niedzielę bywa – wspólne bieganie z Żoną. Spokojnie truchtaliśmy, bo było dużo cieplej niż w sobotę. Około 11 km udało się pokonać więc ok.

TRENING (TYDZIEŃ 26/2016)

Trening Biegowy

Zanim przejdę do podsumowania zakończonego tygodnia parę liczb z czerwca. Wychodzi, że przebiegłem 188 km. Mniej niż w poprzednich miesiącach ale myślę, że spora w tym zasługa układu dni.  3 treningi wskoczyły niestety w daty z maja i czerwca. No cóż, życie.

W tygodniu 26 pokonałem zaś 62,83 km czyli całkiem sporo.  Oto szczegóły.

Data: 28/06/2016

Dystans: 12,93 km
Czas: 01:16:13
Średnie tempo: 5:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Kanadia TR 7

Ostatnio sporo biegam po terenie więc i ten bieg był z tej kategorii. Poza asfaltem biega się inaczej – ciężej na pewno ale w pozytywny dla mnie sposób. Nierówności terenu angażują więcej grup mięśni a to przyda się już niedługo.
Ciągle mam dylemat w jakich butach wystartować w DFBG i tym razem dla odmiany wziąłem Kanadie. Ciężki wybór i te wygodne i Raveny też 🙂

Data: 30/06/2016

Dystans: 5,51 km
Czas: 00:31:54
Średnie tempo: 5:47 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Obowiązki dnia codziennego (i słaba pogoda bo padało dość mocno) spowodowały, że na bieg zdecydowałem się w ostatnim momencie. Ponieważ czasowo już nie szło wybiegać więcej no to przynajmniej te 5 km zaliczone.

Data: 02/07/2016

Dystans: 32,07 km
Czas: 04:09:25
Średnie tempo: 7:47 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Brakowało mi trochę naprawdę długich wybiegań więc w sobotę poderwałem się raniutko, przygotowałem sprzęt (wziąłem docelowy plecak –  Quechua MT10) i ruszyłem na trasę.
Zaplanowałem dużą pętlę, podobną do robionej tydzień temu (pierwsze 20 km tak samo)  z tym, że końcówkę chciałem przeciągnąć dalej po górkach.
Dzień był wybitnie niebiegowy. Słabo szło. Już pod Wielką Sową (poniżej 10 km) podchodziłem, a dalej szło jeszcze gorzej.  Ostatnie 5 km to więcej spaceru niż biegu 🙁
Nie wiem w sumie czemu tak strasznie szybko mnie odcięło bo i wody miałem więcej, na trasie zjadałem też żel i czekoladowy wafelek.  Swoje zrobił pewnie upał bo grzało od rana ale czy to jedyne wytłumaczenie to nie wiem. Zobaczymy na kolejnych długich biegach. Treningi dają przynajmniej to, że po samym biegu byłem wykończony ale za jakieś 30-60 min już mi przeszło i chodziłem całkiem normalnie.

Widoki z tras Sowiogorskich

Data: 03/07/2016

Dystans: 12,32 km
Czas: 01:13:28
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

W niedzielę nie wypadało się obijać więc wyszedłem na szybszy i lżejszy bieg. Tym razem biegłem po asfaltach i muszę powiedzieć, że z formą było dobrze. Cały czas biegiem, nogi nawet nie bolały.

TRENING (TYDZIEŃ 25/2016)

Trening Biegowy

Stagnacja a może i lekkie cofnięcie w tył… Ostatni tydzień coś nie porażał wynikami biegowymi. Pokonałem podczas 4 treningów  48,24 km. Niby akceptowalnie, ale wydaje mi się, że od kilku tygodni powinienem jednak cyklicznie pokonywać barierę 60 km (od czasu do czasu zmniejszając dystans do tych 50 km). Teraz zaś niezbyt już jest na to czas,  a jeśli nie czas (no bo ok jeszcze ponad miesiąc do Super Trailu 130) to nie wiem czy nie zajadę się podnosząc ciągle poprzeczkę w górę.
Obawy mam tym bardziej, bo od mocnych biegów w Oleśnicy i Wrocławiu czułem jednak mięśnie. Nóg jak nóg ale w program treningowy włączyłem również ćwiczenia ogólnorozwojowe (trochę ciężarków, sporo brzuszków i ćwiczeń pleców) no i coś sobie chyba przeforsowałem. Przy paru biegach czułem dół brzucha. Dziwne. Mam nadzieję, że to tylko nie ćwiczone porządnie od paru lat mięśnie dają o sobie znać a nie nic poważniejszego.
Przez te wszystkie atrakcje biegać mi się przesadnie w tygodniu nie chciało a jak już się biegło to bez specjalnego komfortu. Niedzielny górski bieg szczęśliwie już bez większych „atrakcji” ale na jego końcu i tak byłem wypompowany…
No cóż, zobaczymy jak pójdzie w tym tygodniu i będę się zastanawiał nad ewentualnymi korektami w treningu.

Data: 21/06/2016

Dystans: 10,42 km
Czas: 01:02:25
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Chciałem pobiegać po terenie koło wioski moich rodziców. Dali jednak znać, że ich nie będzie to byłem w kropce co robić. W Oleśnicy raczej więcej asfaltu = szkoda butów, a z kolei jechać pod Oleśnicę i zostawiać nie wiadomo gdzie auto to też kijowo.
Spontanicznie przypomniałem sobie, że w Miłoszycach (taka miejscowość pod Jelczem Laskowicami) widziałem kiedyś tablice informujące, że mają tam ścieżkę biegową w lesie. No to zaryzykowałem by sprawdzić tą nowość 🙂
Do trasy trafiłem. Auto zostawiłem przed szlabanami przy lesie i ruszyłem.  Rzeczywiście ścieżka ładna. W lesie, po równym terenie. Jej druga połowa to prawie jak autostrada 🙂 Szeroko, ubite podłoże. Może twórcy mieli jakiś plan rozbudowy bo co moment odbicia w lewo i w prawo donikąd (znaczy dróżki boczne się kończą). Ale i tak fajnie. Na trasie podane są dystansy i oznaczono skręty (co nie przeszkodziło mi się zgubić i jedną pętlę wykonać alternatywnie poza oficjalną trasą :))
Pobiegało się i nawet powróciłem do domu na drugą połowę meczu 🙂

Data: 23/06/2016

Dystans: 10,85 km
Czas: 01:05:00
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Puma Kevler Runner

Oleśnica. Moja codzienna trasa treningowa.

Data: 25/06/2016

Dystans: 4,54 km
Czas: 00:35:27
Średnie tempo: 7:49 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (Nike 2015)

Po oglądaniu zwycięskiego dla nas meczu na Euro (połączonego z urodzinami szwagra :)) udaliśmy się z moja Żoną na biegi. Biegło mi się … źle. I to nie z powodu urodzin, ale zachciało mi się założyć leciutkie stopki z Aldi, które do biegów okazały się nie nadawać. Zsuwały się ze stopy. To jeszcze nawet nie tragedia, ale stopki + but Crivita = kastastrofa. Końcówka buta (zapiętek) obtarła mi achillesa do krwi. Co dziwniejsze lewy but bo prawy nic.
Sam jestem sobie winny, eksperyment nieudany (ale szkoda takie leciutkie skarpetki były jak znalazł na gorące, letnie biegi).

Data: 26/06/2016

Dystans: 22,43 km
Czas: 02:38:02
Średnie tempo: 7:03 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Adidas Raven 3M

Niedzielny poranek przywitał mnie nijaką pogodą. Było pochmurno i zdecydowanie chłodniej. Chłodniej do biegów to oczywiście lepiej, ale jak wyszedłem za drzwi domu i poczułem deszcz to aż sam zwątpiłem 🙂
Szczęśliwie nie ulękłem się 😉 i pobiegłem. Za około 2 km dalej i po wyjściu z lasu deszcz przestał padać i nie padał już do końca trasy.
Górska trasa jaką wybrałem była mi dość dobrze znana.  Z Ludwikowic przez Sokolec, Wielką Sowę, Przełęcz Jugowską i z powrotem do Ludwikowic. Ładnie weszło. Biegiem cały czas, bez spacerów.
Na przełęczy chwycił mnie jednak leń, wytłumaczyłem się, że nie ma co przeginać, przeforsowywać i pora do domu. No i finalnie tylko te 22,43 km pękło.
Testowane buty dają radę. Dobrze się w nich biega, nie obcierają. Do kompletu z nimi założyłem skarpetki Nessi i fajnie to działało. Tym razem, nic mnie nie obcierało (jak w sobotę). Co lepsze skarpetka nie podrażniała uszkodzonego miejsca. Kto wie, może w nich pobiegnę ST 130.

4 PKO Nocny Półmaraton Wrocław – 18/06/2016

4 PKO Polmaraton Wroclaw

4 PKO Nocny Półmaraton Wrocław – 18/06/2016

W poprzednich latach jakoś omijałem tą imprezę, chociaż działo się na niej wiele (i to mniej pozytywnie jak sławetne odwołanie pierwszej edycji czy na plus świetne medale rok temu :)).  Dopiero w tym roku zdecydowałem się zaliczyć cały komplet czyli półmaraton teraz i  później wrześniowy maraton.

Zapisy do półmaratonu ruszyły dość wcześnie i momentalnie okazało się, że zainteresowanie imprezą jest bardzo duże. Szybko zapełniła się lista startowa. By pozwolić pobiec większej ilości chętnych organizatorzy zdecydowali się na zwiększenie ilości miejsc i limit uczestników zwiększono do 10000. Dużo, tak wielkiej imprezy we Wrocławiu jeszcze nie było.

Ja zapisałem się wcześnie (zapisy realizowane przez DataSport) ale czekałem z opłatą aż pod koniec pierwszego, najtańszego czasu płatności. Przyśpieszyłem płacenie 🙂 dopiero wtedy gdy zobaczyłem, że lista jest już pełna i organizatorzy czekają kto zapłaci a kto nie. Bałem się, że bieg przejdzie mi koło nosa 🙂

Impreza było dobrze nagłośniona w mediach, dużo informacji można było znaleźć na oficjalnej stronie biegu:

Półmaraton Wrocław

jak i na Facebooku, portalach biegowych czy lokalnych gazetach.  Pod tym względem było więcej niż ok. Raczej nikt nie miał problemów z wyczytaniem co gdzie i kiedy.
Dodatkowo na e-mail przychodziły newslettery, które uściślały status naszego zgłoszenia, informowały co trzeba przygotować jak i podawały informacje ogólne.

Skoro już jesteśmy przy tym co trzeba było przygotować… nietypowo trochę (bo nigdzie jeszcze tak nie miałem) należało wydrukować sobie i wypełnić 2 karty zgłoszeniowe, które zostawiało się później w biurze zawodów. Nic trudnego ot zwyczajowe zgody na publikacje wizerunku, oświadczenie o stanie zdrowia. Mam tu trochę mieszane uczucia co do takiego rozwiązania. Z jednej strony usprawniało to obsługę w biurze zawodów. Wolontariusze nie musieli szukać tych kart i dawać do podpisów, ale z drugiej strony to przerzucenie pewnego kosztu na biegacza. Ciekawe co mieli zrobić Ci co nie czytają email- i nie mieli tych kartek. Albo może ktoś po prostu nie miał gdzie wydrukować?
Hmm… no nie wiem. Ja wzorem organizatorów przerzuciłem koszt dalej – na mojego pracodawcę drukując sobie w pracy 🙂

Organizatorzy chcąc rozładować ewentualne „korki” w biurze zawodów zapraszali po pakiety już w piątek. Z tej opcji postanowiłem skorzystać i ja. Kiedy przybyłem do biur zawodów około 18:00 widać było, że ludzi jest sporo (zaparkowanych aut przy obiektach Stadionu Olimpijskiego) ale w biurze kolejek nie było. Wydanie pakietu poszło sprawnie i szybko. Nigdzie nie stałem. Wolontariusze powiedzieli co i gdzie trzeba załatwić (po koszulki szło się gdzie indziej) – wszystko na plus.

4 PKO Polmaraton Wroclaw

Ten stos reklamówek naprawdę robił wrażenie 🙂

Po wzięciu gadżetów i wypisaniu kuponu loteryjnego udałem się by przejrzeć stoiska na expo. Nic niestety mnie nie porwało (a to co fajne to poza moim zasięgiem finansowym :)). Wystawców za wielu nie było, może w sobotę coś się zmieniło. Nie ma co jednak rozpaczać, na zakupy w sumie się nie wybierałem no to pozostało wrócić do domu.

Zawartość pakietu startowego oceniam pozytywnie, chociaż nie zawierał jakichś niezwykłych rzeczy. Dostawało się koszulkę techniczną (ładna),  gąbkę, opaskę odblaskową, bezalkoholowe piwo Radler, dwa opakowania chrupek kukurydzianych, trochę ulotek no i oczywiście numer + agrafki.

Dzień zawodów wprowadzał trochę zamieszania pod względem pogody, bo po fali upałów były solidne opady. Szczęśliwie do wieczora pogoda się przetarła. Licząc, iż mimo wieczornej pory będzie i tak dość ciepło postanowiłem pobiec „na krótko”. Podobnie jak w maju wybrałem kompresyjne skarpetki i spodenki z Lidla, klubową koszulkę USKS Ludwikowice Kł. (Kalenji). Na głowę zainstalowałem buff Adidasa i wziąłem buciki tej samej firmy (to już na nogi).
Zestaw sprawdził się było ciepło i bardzo wilgotno (w grubszych rzeczach by się zagotował).

4 PKO Polmaraton Wroclaw

Przed wejściem na tereny Olimpijskie

Spodziewając się ewentualnych problemów z parkowaniem wyjechałem z moją Żonką z Oleśnicy już około 19:50. Pierwotnie mieliśmy stawać na parkingu przy Stadionie ale za namową mojego taty postanowiłem poszukać miejsc poza kompleksem. Była to bardzo dobra decyzja bo aut i tak było mnóstwo. Jednak 10 tyś ludzi zajmuje sporo miejsca 🙂
Dojazd, przebranie się w strój i spacerek na obiekt i okazało się, że jest około 21:00. Chwilkę postaliśmy później Żona poszła w okolice mety a ja czekałem na start.
Z przyziemnych rzeczy (ale ważnych dla biegaczy) muszę powiedzieć, że około 21:20 nie było jeszcze żadnych problemów z toaletami. Kolejek nie było, szybciutko skorzystałem. Jestem naprawdę zaskoczony bo na większości imprez to się stoi i czeka, czeka….

OK, rozgrzewka (trochę się porozciągałem, kilkanaście metrów truchciku) i pozostało oczekiwać. Spikerzy zachęcali do zajmowania miejsc z strefach startowych.
Strefy było oznaczone i opisane dobrze ale nie zauważyłem by organizatorzy pilnowali ich przestrzegania. Ludzie stawali jak chcieli co np. na niedawnym Orlenie było niemożliwe.
Chwilę postałem przy balonikach na 02:00 ale uznałem, że to będzie za wolno i podszedłem do przodu. O dziwo tu ludzi było sporo mniej aż się zdziwiłem, bo we wcześniejszym miejscu tłok.

Sam start był dziwnie rozwleczony w czasie (pewnie by rozładować trochę ruch na ulicy). Najpierw wystartowano pierwszą strefę, później kolejna podchodziła pod start, odliczono i ruszała za jakiś czas. Moja, trzecia strefa (brązowa) w pewnym momencie ruszyła marszem, biegiem i już… poleciało się. Jakaś niekonsekwencja, bo skoro druga strefa była liczona to czemu już nie trzecia?

4 PKO Polmaraton Wroclaw

Widoki z trasy

Strategia na bieg to próba wykręcenia jak najlepszego wyniku. Minimum to poniżej 2 godzin, a lepiej oczywiście jeszcze szybciej. Przeglądając swoje wyniki z Maratonu w Jelczu widziałem, że do 21 km biegłem po około 05:20 min/km. Ponieważ tam biegłem maraton uznałem, że jeszcze parę sekund da się urwać i starałem się cały czas biec po koło 05:10-05:15
Trasa biegu  była przyjazna ku temu. W większości lekki zbieg czy po płaskim. Podbiegi owszem było (zwłaszcza na estakady przy placu Społecznym) ale to niewielka część dystansu. Mi na górkach szło dobrze, nie traciłem za wiele.
Założenia taktyczne zostały spełnione. Aż jestem zdziwiony ale trzymałem te 05:15. Ciągle kogoś wyprzedzałem i było ok. Oddech spokojny, nie leciałem na jakimś kosmicznym tętnie.
Na trasie biegu były punkty odżywcze. Pierwszy po 7 km, później już częściej. Na punktach nie było problemów z niczym. Dało się chwycić wodę, izotonik czy coś do jedzenia (były np. żele i cukier).
Bałem się trochę, że będzie gorąco, a 7 km to za długo bez picia, więc biegłem ze swoja wodą. Przydała się, przepłukiwałem usta co około 2 km.

4 PKO Polmaraton Wroclaw

Pokaz multimedialny w oknach Urzędu Wojewódzkiego

Co jeszcze mogę napisać o trasie… odbieram ją pozytywnie. Mimo później pory byli kibice,  grały zespoły (nietypowo muzykę klasyczną). Duże wrażenie robił świetlny pokaz w oknach Urzędu Wojewódzkiego. Jeśli ktoś nigdy we Wrocławiu nie był to miał okazję zobaczyć sporo znanych turystycznie miejsc. Ja biegłem „zadaniowo” skupiając się na tempie i tym by się gdzieś nie wyłożyć. Ludzi bowiem było dużo. Cały czas biegło się w grupie. By wyprzedzać trzeba było być skupionym i znajdować optymalne miejsca (sporo osób biega parami czy w grupkach a to jednak przeszkadza).

Finalnie przyszło wbiec w ostatnią prostą przed metą. Także tu biegłem w tłumie i już o jakimś szalonym sprincie nie było mowy. Nie ukrywam, że troszkę przyśpieszyłem, ale na taki prawdziwy sprint po prawdzie to i sił już nie miałem.
Sukces!  Życiówka zrobiona. Oficjalny czas 1:51:50. Miejsce w generalce 3906, M40 -1008, Dolnoślązak – 1965.

4 PKO Polmaraton Wroclaw

Medale miały być nietypowe (bryły 3D) ale podobno większość biegaczy chciała normalne

Po minięciu mety wszyscy powoli przesuwali się do przodu. Dano medal, później wodę i izotonik. Kolejne stoiska to banany, koc termiczny. Znalazła mnie tu Żona (szacun, nie wiem jak w tym tłumie mnie wypatrzyła) i udaliśmy się na placyk gdzie było jedzenie. W namiocie stały przygotowane zamknięte pojemniczki z zupą pomidorową Ciekawy pomysł, nie było kolejek do wydawania.
Organizacja tego wszystkiego była poprawna, było wiadomo co i jak ale jakoś to do mnie nie przemówiło. Za metą było mało światła, ciężko było wypatrzyć kogokolwiek. Przez ten ogrom ludzi można było się przesuwać tylko do przodu i miałem wrażenie, że to taki marsz baranów na rzeż 🙂 Jednak wolę bardziej kameralne imprezy, niż takie mega masówki.

Cóż.. zjadłem, zebraliśmy się i się poszło. Ponieważ tłum narodu uniemożliwiał powrót (a pasowałoby nam iść w stronę startu) to musieliśmy cały kompleks obejść w koło by trafić do samochodu. Idąc było widać ogrom imprezy. Ludzie, auta zaparkowane wszędzie. Przechodziliśmy koło ronda prowadzącego na metę i dalej biegły grupy ludzi.

Podsumowując. Impreza ciekawa. Zorganizowana bardzo dobrze. ja niezbyt mam jakieś uwagi do organizatorów. Fanem aż takich wielkich biegów chyba nie będę, no ale za rok pewnie pobiegnę. Wizja skompletowania 4 medali i pamiątkowej patery, nie powiem, kręci 🙂

Część załączonych zdjęć pochodzi z różnych stron www.

TRENING (TYDZIEŃ 24/2016)

Trening Biegowy

Przed rozpoczęciem tygodnia 24 obawiałem się, że kolejny raz nie wybiegam zbyt dużo kilometrów. Z drugiej strony jednak chcąc zaprezentować w miarę dobrą formę podczas półmaratonu we Wrocławiu nie pasowało mi katować się mocnymi treningami. Finalnie udało się „dogodzić” wszystkim 🙂 i na liczniku pojawiło się  50,43 km. Akceptowalnie.
Biegi w zakończonym tygodniu były 4  a przebiegły tak:

Data: 14/06/2016

Dystans: 11,74 km
Czas: 01:08:50
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Puma Kevler Runner 

Spokojny trening na stałej trasie. Gorąco, pogoda przedburzowa.

Data: 16/06/2016

Dystans: 11,65 km
Czas: 01:04:45
Średnie tempo: 5:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite  M

W sumie to samo co we wtorek. Miałem wrażenie, że biegnie mi się cieżej ale to chyba tylko przez większe tempo 🙂 Ponieważ półmaraton chciałem pobiec w Adidasach to wziąłem je na przypomnienie sobie jak się w nich lata.

Data: 18/06/2016 – 4 Nocny Półmaraton Wrocław

Dystans: 21,52 km
Czas: 01:51:56
Średnie tempo: 5:12 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Adidas Galactic Elite  M

Nice run 🙂 Utrzymałem wysokie jak na mnie tempo i wykręciłem życiówkę na półmaratonie – oficjalnie 1:51:50.

Data: 19/06/2016

Dystans: 5,52 km
Czas: 00:32:28
Średnie tempo: 5:53 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Aby kilometry się zgadzały 🙂 a nogi rozruszały to leciutkie 5 km. Oj ciężko się biegło, ciężko 🙂