Archiwa tagu: góry

TEST – Plecak biegowy Quechua MT 5 i MT 10

Logo strony Test Sprzetu

TEST – Plecak biegowy Quechua MT 5 i MT 10

Jeśli planujecie dłuższe biegi poza „cywilizacją” lub po prostu musicie zabierać ze sobą trochę więcej rzeczy niż butelka wody to jednym z przedmiotów „must have” 🙂 powinien być plecak do biegania.

Teoretycznie nerka do biegania też daje spore możliwości transportowe, ale ja uczciwie mówiąc nie byłem nigdy zadowolony z tej, którą  miałem. O ile obciążona kluczami od domu była ok, to po zapakowaniu do niej pełnego bidonu zawsze opadała i mnie denerwowała. Co innego plecak.

W tej chwili posiadam 2, oba Decathlonowej marki Quechua. Pierwszy mniejszy – MT5 ma pojemność 5 litrów, waży 215 gram i mieści w sobie 1 litrowy bukłak na wodę.

Quechua MT 5

Drugi większy MT10  to 10 litrów pojemności, 335 gramów wagi i możliwość transportu 2 litrowego bukłaka.

Quechua MT 10

Oba plecaki wykonane są podobnie. Mają dużą komorę główną (przedzielona w środku materiałem – w jedną część wkłada się bukłak a druga do wykorzystania własnego). Na wierzchu umieszczona jest mniejsza przegródka na drobiazgi. Plusem MT10, oprócz większego bukłaka są umieszczone w dolnych paskach zapinane na zamki kieszonki (w sumie dla tego własnie go kupiłem). Można w nich schować np. telefon, jakiś żel czy inne niezbędne drobiazgi. Możemy z nich korzystać bez ściągania plecaka. Ekstra rzecz.
MT10 pozwala również przymocować do siebie kijki trekkingowe co przydatne może być podczas naprawdę długich wypraw (nie testowałem, jakoś nie mogę się przekonać do kijków).

Quechua MT 10

Oba plecaki są wygodne i można je dopasować do każdej sylwetki. Oczywiście mają solidne paski transportowe.  Wiadomo zakładamy je na ramiona 🙂 ale dodatkowo łączone są one zapinanymi paseczkami na wysokości klatki piersiowej i brzucha. Po zapięciu i wyregulowaniu tego wszystkiego plecak trzyma się stabilnie. Nie skacze, nie ociera.
Trochę szkoda tylko, że w większym pas biodrowy zapina się na  rzep. Niby się on trzyma, ale jednak przy wypchanym plecaku wolałbym mieć normalne zapięcie (MT5 takie ma)

Wykonanie obu solidne. Nie prują się na szwach, zamki działają ok, materiał jest wytrzymały. Prałem je już parę razy w pralce i to także im nie szkodzi. Niektórzy opisują, że plecaki te potrafią farbować – mi na szczęście nic takiego się nie stało.

Co do bukłaków na wodę to jak na razie nie mogę powiedzieć złego słowa. W MT5 mam bukłak oryginalny zamykany od góry na szynę. Da się do niego wlać około 1,2 litra wody  więc nawet trochę więcej niż planował producent.
MT10 kupiłem używany (bez zbiornika) więc na portalu aukcyjnym zakupiłem za dwadzieścia kilka złotych uniwersalny 2 litowy bukłak (Water Bladder 2L Meteor). Zakręcany tradycyjnie okrągłym korkiem. Po wzięciu w rękę sprawiał wrażenie delikatniejszego niż oryginalny niemniej działa, a co lepsze wydaje mi się, że wygodniej się z niego pije. No może nie tyle pije ale po otworzeniu nie chlusta od razu wodą, oblewając nas.

Meteor Water Bladder 2l

Oba bukłaki mieszczą się w swoich kieszonkach. Podwiesza się je na „haczykach” i wyprowadza na zewnątrz rurkę do picia. Plecaki mają na swoich ramiączkach szereg obejm/szlufek pozwalających na aranżację położenia rurki tak jak nam pasuje. Trzeba tym się trochę pobawić. Mi np. raz udało się poprowadzić rurkę przez większość tych szlufek i wprawdzie fajnie przylegała ale coś nie chciała lecieć woda. Wypraktykowałem jednak pasujące mi ustawienie jest ok.

Cóż. Z obu plecaków jestem zadowolony. W większości wypadków wystarczy ten mniejszy. Biegałem z nim parę razy półmaraton w górach (czy dłuższe treningi) i byłem zadowolony. Różnica wagowa między MT5 a MT10 jest jednak praktycznie nieodczuwalna, więc myśląc przyszłościowo polecam MT10. Gdy ktoś dużo pije, 2 litry pozwolą na większy zasięg 🙂 a boczne kieszonki nie powodują konieczności stawania by wyjąc np, komórkę czy coś do jedzenia.

Część zdjęć i odnośników pochodzi ze stron:

https://www.decathlon.pl/sad-mt-5-l-czerwono-biay-id_8300121.html

https://www.decathlon.pl/plecak-mt-10-l-czerwono-biay-id_8300120.html

TRENING (TYDZIEŃ 03/2016)

Trening Biegowy

No i kolejny tydzień biegowy zakończony. Znów z lekkimi biegami ale częściej (5 treningów zrobiłem) a i dystans powoli się robi większy.

Data: 18/01/2016
Dystans: 5,49 km
Czas: 00:36:27
Średnie tempo: 6:38 min/km

Średnie tętno: 145
Maksymalne tętno: 156
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Jedno kółeczko po Oleśnicy, ot tak na rozbieganie po weekendzie.

Data: 19/01/2016
Dystans: 11,06 km
Czas: 01:11:01
Średnie tempo: 6:25 min/km

Średnie tętno: 147
Maksymalne tętno: 166
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Zwyczajowa trasa. 2 kółka. Oj trochę lenia mam bo mi się nie chciało. Dopiero po pierwszym kółku się rozkręcam i drugie idzie lżej. Przydała by się inna trasa, ale po ciemności to nie ma co wymyślać. Jak dzień będzie dłuższy to może wyruszę w teren 🙂

Data: 21/01/2016
Dystans: 11,05 km
Czas: 01:09:52
Średnie tempo: 6:19 min/km

Średnie tętno: 156
Maksymalne tętno: 170
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Praktycznie powtórka z wtorku 🙂

Data: 23/01/2016
Dystans: 13,04 km
Czas: 01:30:01
Średnie tempo: 6:54 min/km

Średnie tętno: 159
Maksymalne tętno: 178
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Weekend nastąpił a więc górki 🙂 Tym razem nie porywałem się jeszcze na naprawdę trudne trasy (chociaż Wielka Sowa kusiła :)) ale trochę kilometrów po lasach i asfaltach nabiłem.
Bieg sobotni cały odbył się w opadach śniegu, lekki mróz (-5) niemniej biegło się dobrze.
Po biegu zrobiłem sesję rozciągnięć i powiem szczerze, że warto. Mniej bolały mnie później nogi 🙂

Data: 24/01/2016
Dystans: 12,01 km
Czas: 01:21:48
Średnie tempo: 6:49 min/km

Średnie tętno: 157
Maksymalne tętno: 178
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Zmienność pogody zaskakuje. Sobota to jeszcze mróz a niedziela z odwilżą. Nie pomogło to w bieganiu. Szczerze, to biegło się nawet gorzej. Chlapa zalewała buty, stopowała w miejscu. Mimo niesprzyjających okoliczności przyrody 🙂 12 km zaliczone. Nieźle!

 

TRENING (TYDZIEŃ 53)

Trening Biegowy

 

Ostatni tydzień roku to kolejne wymagające biegi, z których byłem bardzo zadowolony.
Jedynym „minusem” był fakt, że słabo czułem się pod względem zdrowotnym. Po wigilii zaczęło mnie brać przeziębienie. Kaszlało się, smarkało. Doraźne łatanie zdrowia specyfikami bez recepty jednak utrzymywało mnie w zawieszeniu pomiędzy zdrowiem a chorobą – co niestety skończyło się w początku 2016. No ale o bieganiu 🙂

Data: 29/12/2015
Dystans: 10,03 km
Czas: 01:19:26
Średnie tempo: 7:55 min/km

Średnie tętno: 126
Maksymalne tętno: 138
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Bieg z Żonką. Lekkie truchtanie (co widać po tętnie), spokojne tempo. Takie biegi też się przydają.

Data: 30/12/2015
Dystans: 28,28 km
Czas: 03:32:42
Średnie tempo: 7:31 min/km

Średnie tętno: 156
Maksymalne tętno: 195
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13.

Mega bieg na który miałem ochotę już od dawna 🙂 Ustaliliśmy z Michałem, że zbieramy sprzęt i obiegniemy duża pętlę po górach. Plan zrealizowano w 100%

Nie będę podawał detali ale coś tam o trasie postaram się napisać gdyby ktoś chciał się skusić 🙂
Ruszyliśmy z miejscowości Ludwikowice Kł. Po około 1.5 km odbiliśmy z asfaltu w lewo, w las by dobiec do Sokolca. Tutaj chwilkę po wiosce i już ostro pod górę na Wielką Sowę (~10 km).

Szczyt Wielkiej Sowy

Z jej szczytu biegliśmy w dół na Przełęcz Jugowską (jakieś 4 km odległości). By nie było za lekko znów masakra pod górę – na Kalenicę (+3,5 km).

Kolory nieba na Kalenicy

Dopiero po jej zdobyciu szutrową drogę dobiegliśmy do Jugowa (kolejne 5 km na liczniku). Ostatni kawałek to zamknięcie pętli przez Jugów, obwodnicę Nowej Rudy do Ludwikowic.
Ostatnie kilometry to kolejny teścik mojej czołówki bo załapaliśmy się na zachód słońca i bieg w ciemnościach. Dalej jestem z niej zadowolony (od marketowych wynalazków jest dużo lepsza).

Zachód słonca przed Jugowem

Nieźle. O ile jednak na szlaku biegło mi się dobrze to trasa obwodnicą to już wolniutkie truchtanie i podchodzenie. Oj widać, że to jeszcze nie moja forma.
Michał za to wymiata. Zrobił mega postęp i te 30 km nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia. Miejmy nadzieję, że i ja jeszcze kiedyś wyspinam się na podobny poziom 🙂

Ostatni bieg w 2015 roku był jednym z najlepszych treningów jakie zrobiłem. Myślę, że 2016 r pozwoli jeszcze na niejeden taki wyczyn.

Data: 02/01/2016
Dystans: 12,31 km
Czas: 01:23:26
Średnie tempo: 6:47 min/km

Średnie tętno: 153
Maksymalne tętno: 193
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13.

Pierwszy bieg w Nowym Roku. I pierwszy w śniegu. Miał być to kolejny bieg z Michałem (siostrzeniec Żony) ale, że coś słabo się wybierał to poszedłem z Żoną. Zrobiłem z nią około 4 km, później ona pobiegła do domu a ja uznałem, że pobiegnę sobie lasem do Sokolca dobić jeszcze parę kilometrów i zobaczyć czy dużo śniegu na szlaku.

Pierwszy snieg
Na końcu lasu dobiegł do mnie Michał i razem ruszyliśmy pod górkę.
Skubaniec 😉 narzucał duże tempo, a z górek to w ogóle leciał poniżej 5 min/km. Oczywiście adrenalina, samcza rywalizacja :), jak to ja nie dam rady… Fajnie tylko nie w mrozie. Po tym biegu siekło mnie tak, że hej. Zatkało mi zatoki, rozbolał mnie ząb. temperatura. Chyba słabo się czułem bo sam z siebie w kolejnych dniach zrobiłem tydzień wolnego od biegania i poszedłem do lekarza.
Dopiero teraz (11/01) mnie trochę odpuściło i jutro spróbuję udać się na kolejne rozbieganie.

TRENING (TYDZIEŃ 52)

Trening Biegowy

Witam wszystkich w nowym roku 🙂 Dłuższa przerwa w pisaniu spowodowana była okresem urlopowym. Od komputera odpocząłem ale biegowo był to okres bardzo udany. Większość czasu spędziłem w Górach Sowich i treningi były czystą przyjemnością – lasy, góry, piękne widoki i wymagający trening.

Podsumowując więc 2 ostatnie tygodnie 2015:

Data: 22/12/2015
Dystans: 11,18 km
Czas: 01:06:59
Średnie tempo: 6:00 min/km

Średnie tętno: 147
Maksymalne tętno: 160
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy po stałej trasie.

Data: 24/12/2015
Dystans: 11,05 km
Czas: 01:06:41
Średnie tempo: 6:02 min/km

Średnie tętno: 154
Maksymalne tętno: 189
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening świąteczny 🙂 Również w Oleśnicy, ta sama trasa co ostatnio. Jedyną odmianą był fakt, że wyszedłem z domu rano (około 07:00). Oj niewiele się zmieniło – jak nie lubiłem rano biegać tak mi zostało dalej. Pierwsze kółko ciężko, dopiero z czasem się jakoś rozkręciłem.

Data: 25/12/2015
Dystans: 17,50 km
Czas: 01:49:13
Średnie tempo: 6:14 min/km

Średnie tętno: 156
Maksymalne tętno: 176
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13.

By świąteczne obżarstwo nie poszło w boczki 🙂 wypadało pobiegać i w pierwszy dzień świat. Tym razem zdecydowałem się na rundkę po okalających Oleśnicę polach i lasach. Trasa w większości biegła po drogach gruntowych między polami i lasami. Świetnie się biegło, lubię tą okolicę. Płasko ale nierówny teren zmusza nogi do większego wysiłku/zmian tempa. Kroki trzeba „planować” omijając jakieś kałuże, nierówności. Jednym słowem bardzo dobra zaprawa przed biegami górskimi.
No i wpadło ponad 17 km.

Data: 27/12/2015
Dystans: 18,20 km
Czas: 02:16:28
Średnie tempo: 7:30 min/km

Średnie tętno: 160
Maksymalne tętno: 185
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13.

Kolejną część dni świątecznych i koniec roku jak pisałem przyszło spędzić w okolicach Gór Sowich więc tym razem bieganie górskie.
Wraz z siostrzeńcem mojej Żony umówiliśmy się na 10 km rundkę po Wzgórzach Włodzickich (okolice Nowej Rudy-Ludwikowic Kł.).
Start do biegu już od razu „na bogato” bo około 1,5 km ostro łąkami pod górę. Spompowałem się i dobrze, że kilka kolejnych kilometrów było już po równiejszym terenie.
Po ostrym zbiegu w dół udaliśmy się na właściwe już Wzgórza. Tutaj niestety nawigacja szła nam słabo i finalnie trafiliśmy do miejscowości Świerki. Trzeba było wracać 🙂
Finalnie zamiast 10 km wyszło ponad 18

Bieg Niepodległości Ludwikowice Kł. – 11/11/2015

Bieg Niepodleglosci

4 Bieg Niepodległości Ludwikowice Kł. – 11/11/2015

W sumie ostatnie planowane przeze mnie zawody w tym roku. Do tej pory startowałem we wszystkich ~10 km edycjach tego biegu (nie byłem tylko na edycji 1-szej, która rozgrywana była na krótkim około 1 km dystansie).
Bieg organizowany przy współudziale naszego klubu biegowego i na pewno z liczną obsadą biegaczy USKS-u Ludwikowice Kł. W tym roku zorganizowano go na nowej trasie, co z jednej strony wniosło powiem świeżości, z drugiej jednak uniemożliwiło porównanie postępów od zeszłego roku.

No cóż. Bieg lokalny, dużo znajomych na trasie, opłata dla mieszkańców gminy jak i klubowiczów symboliczna, nie wypadało zatem nie startować 🙂

Zapisy jak i większość podobnych poprzez portal Data Sport, informacje o trasie, programie biegu umieszczano na jego stronie jak i na FB. Wszystko opisane raczej przejrzyście.

Na miejsce biegu podjechaliśmy około 1 godziny wcześniej. Wolontariusze kierowali na parkingi. Odbiór pakietów odbywał się w świetlicy wiejskiej blisko od parkingu. Szło sprawnie i szybko dostałem numer. Tutaj też można było napić się ciepłej kawy, herbaty i czekać na start jeśli komuś dokuczał chłód na zewnątrz.
Pogoda za rewelacyjna nie była bo mgliście i chłodno. Szczęśliwie jednak nie padało (deszcz był dopiero po biegu).

Ponieważ planowałem biec ostro, zrobiłem solidną rozgrzewkę no i po wysłuchaniu hymnu i krótkich przemów wójta można było startować.

Bieg Niepodleglosci

Trasa od razu dała w kość. Około 1,5-2 km ostro pod górkę. Później lekkie wypłaszczenie terenu by przy 6-7 km znów się powspinać. Później było już łatwiej bo praktycznie do mety z górki.

Bieg Niepodleglosci - start

Cisnąłem ostro, cały czas biegnąc pod górkę. Trzymałem się nawet na dość dobrej pozycji. Na płaskim odcinku wyszło jednak zmęczenie. Tutaj znaleźli się szybsi ode mnie. Przy drugiej wspinaczce niestety było już podłażenie. Całkiem nieźle radziłem sobie za to na ostatnich zbiegach. Udało mi się wyprzedzić, ze dwóch, trzech biegaczy (w mojej ocenie biegli trochę zbyt asekuracyjnie, no chyba, że w ogóle już nie mieli sił).

Na mecie zameldowałem się na 87 miejscu (20 w M40) z czasem 01:00:10. Jak na bieganie po górkach nieźle.

Bieg Niepodleglosci - meta

Wójtowa wręczała wszystkim biegaczom medal, można było napić się izotoniku i udać na posiłek regeneracyjny. Serwowano makaron z mięsem, domowe ciasta. Smaczne 🙂

Koniec imprezy to dekoracja zwycięzców poszczególnych kategorii i losowanie nagród.
Tym razem mi się udało – wylosowałem darmowy start w Półmaratonie Sowiogórskim 2016, więc trzeba będzie się przyłoźyć do przygotowań 🙂

Bieg Niepodleglosci - dekoracja

Jako ciekawostkę podam, że sam zasponsorowałem również 3 nagrody związane z moim artystycznym hobby 🙂

http://www.pstryk-pstryk.com/

Cóż. Bieg lokalny niemniej przygotowany solidnie i z sercem. Każdemu kto nie biegał w tych okolicach polecam spróbować 🙂

Część zdjęć i nawiązań w artykule pochodzą ze stron:

http://bn.wielkasowa.net/

TRENING (TYDZIEŃ 41)

Trening Biegowy

41 tydzień pod względem sportowym okazał się całkiem dobrym i to mimo faktu, że odbyłem tylko 3 (a nie zwyczajowe 4) treningi.

Data: 06/10/2015
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:34:26
Średnie tempo: 6:14 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Spokojne, około 5 km rozbieganie po półmaratonie.

Data: 08/10/2015
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:45:24
Średnie tempo: 5:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Dystans może nie poraża wielkością ale dla urozmaicenia po spokojnym 5 km rozruchu, pozostałe ~3 km odbyłem w stylu interwałów/przebieżek. W skrócie wyglądało to tak, że w tych 3 kilometrach miałem 4 odcinki przyśpieszenia przeplatane spokojnym truchtem. Jako, że szybsze fragmenty wcale tak krótkie nie były to dało się przy tym nawet solidnie zmęczyć 🙂

Data: 11/10/2015
Dystans: 18,61 km
Czas: 02:02:25
Średnie tempo: 6:35 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Ponieważ w sobotę trochę z lenistwa, trochę z braku czasu nie udało mi się zrobić swoich zwyczajowych 4,5 km po górkach wiedziałem, że niedziela musi być dłuższa. I była.
Początek treningu to 10 km truchcik z moją żoną. Spokojnie, wolnym tempem. Później ona poszła do domu a ja ruszyłem dalej z planem nabicia około 5 dodatkowych kilometrów. Trasa jaką wybrałem okazała się mieć ich trochę więcej i finalnie wyszło ponad 18 km.
Niezły trening tym bardziej, że dodatkowe 8 km w trudnym terenie. Pokonałem sporą górkę na której był i 2,5 km podbieg i 2 km zbieg (maks. jaki na nim wycisnąłem to 04:35 min/km 🙂 ). Różnice wysokości na trasie to +301/-321 m.
Fajnie to wyszło i jestem z siebie zadowolony.

Przy okazji weekendowego biegania należy zauważyć, że przyszła jesień 🙂 Lecą liście z drzew a co istotniejsze zrobiło się zimno – około 4-5 stopni. Najwyższa pora na wymianę garderoby 🙂

2 Półmaraton Sowiogórski 2015 – 27/09/2015

SUPERBIEG – 2 Półmaraton Sowiogórski 2015 (27/09/2015)

Logo strony Super Bieg

Biegi górskie mają w sobie to coś. Zmienna ale ciężka trasa, piękne widoki. Nie ma co ukrywać, że ciągnie mnie do takich klimatów i tym bardziej cieszyłem się, że przyjdzie wystartować w biegu w „moich” treningowych stronach. A że bieg ten miałem za darmo (wygrałem startowe w zeszłym roku) to radość tym większa 🙂

Ostatnie dni przed biegiem spędziłem na wybieraniu stroju i butów startowych. Specyfika biegów górskich (nawet jeśli tak niedługich jak ten) nie ma co ukrywać zmusza do pewnego przeorganizowania ekwipunku.

Najważniejsze co postanowiłem zabrać to swój plecak na wodę – Quechua MT5 (Decathlon). Na wszystkich biegach tracę dość dużo wody, a tu były tylko 2 punkty nawadniające więc taki plecak to podstawa. Troszkę wprawdzie zaryzykowałem bo napełniłem go wodą mineralną z dodatkiem magnezu (nie sprawdzałem takiego napoju wcześniej) ale na szczęście obyło się bez sensacji żołądkowych.
Trasa tego półmaratonu nie jest przesadnie trudna technicznie i pierwotnie myślałem czy nie przebiec go w Crivitach (2015) – pasują mi na dłuższych treningach to i tu nie powinno być kłopotu. Finalnie jednak zmieniłem buty na Kalenji Kapteren Crossover Fw13 + kompresyjne skarpetki z Lidla (obie rzeczy opisywałem w starszych testach). Tym razem połączenie to sprawdziło się bardzo dobrze. Nic mnie nie obtarło, dobrze trzymałem się też na kamienistej trasie.
Reszta ekwipunku bez szaleństw – Aldi’kowe legginsy, klubowa koszulka z krótkim rękawem, w razie chłodu wiatrówka z Aldi no i jeszcze jednak moja nowość Decathlonowe majtki Kalenji 🙂

Muszę powiedzieć, że całość stroju była dobrana dobrze. Na trasie nie przegrzałem się, nic mnie nie obtarło więc wyszło ok 🙂

Co do samych zawodów to odbiór pakietu startowego zaplanowaliśmy na dzień wcześniej. Biuro zawodów mieści się bowiem już za największą górką (na trasie na Wielką Sowę) i takie bieganie góra-dół przed samymi zawodami raczej by szkodziło niż pomagało w siłach na sam wyścig.

Odbiór pakietu, poszedł sprawnie. Zamieniliśmy z siostrzeńcem żony parę słów ze znajomym z klubu (zajmowali się również organizacją biegu) no i można było wracać do domu.

Niedzielny poranek to przybycie na miejsce zawodów. Start o 11:00 więc by uniknąć korków, stresów przyjechaliśmy na 10:00. Wspinaczka pod Schronisko i można było czekać na rozpoczęcie. Tu muszę powiedzieć, że bardzo przydała mi się moja kurteczka wiatrowa bo zimno było jak … 🙂

Cóż, rozgrzewka, chwila oczekiwania i lecimy.

Zdjęcie z 2 Półmaraton Sowiogórski

Trasa była taka sama jak w zeszłym roku więc mniej więcej spodziewałem się co kiedy i gdzie.
Po początkowym, krótkim odcinku pod górę zaczyna się około 3-4 km zbieg, który przechodzi w hardcorową wspinaczkę (około 2 km). Dopiero za chwilę trasa się lekko wypłaszcza i mimo, że pod górkę to wbieg na Wielką Sowę (około połowa dystansu) jest dość spokojny.
Druga połowa 21 km to początkowe zbieganie, które z czasem „faluje” i lekko pod górę leci się gdzieś do 18 km. Ostatni 1-2 km to szybki zbieg i ostateczna rzeźnia 400 m pod górę na którym zawodnicy mojej klasy przypominają żywe trupy 😉

Początek biegu to dość szybkie tempo jak na mnie – poniżej 5:00 min/km. Niestety pierwsza wspinaczka kończy się marszem (jak i większość konkurentów). Póżniej ładny bieg aż na Sowę i początkowe zbieganie. Od 2 punktu żywieniowego niestety czułem się już wypompowany i okolice 14-15, 17-18 km to przeplatanka biegu z marszem. Ostrą walkę toczyłem z podobnym mi zawodnikiem z tym, że biego-marsz stosowaliśmy naprzemiennie. Kiedy ja biegłem on szedł, a za chwilę zamiana 🙂
W końcu jednak zebrałem się do „szalonego” zbiegu i udało mi się mu urwać. Dodatkowo zmotywowali mnie inni biegacze gdy w którymś momencie miałem już dość rzucone przez jednego „z górki się nie idzie” podziałało magicznie i ostatni zbieg (1 km) zrobiłem w około 5:33 min/km.

Ściana płaczu to niestety marsz by dopiero pod samą metą ruszyć do ciężkiego truchtu.

Zdjęcie z 2 Półmaraton Sowiogórski

Finalnie metę osiągnąłem w czasie 2:22:26 czyli o około 7 minut lepiej niż rok temu. Tym wynikiem zapewniłem sobie 26 miejsce w M40 i 163 w Open. Jest dobrze.

Na mecie na biegaczy czekało wręczenie medali i dość dobrze wyposażone stanowisko odżywcze (woda, izotonik, owoce, ciasteczka). Później ciepły makaron i można było przyglądać się wręczeniu nagród.

Zdjęcie z 2 Półmaraton Sowiogórski

W losowaniu tym razem szczęścia nie miałem ale muszę pochwalić się, że reprezentacja naszego klubu – USKS Ludwikowice Kłodzkie zajęła 2 miejsce drużynowe. Niestety ja jeszcze w tym roku punktów dla grupy nie zdobyłem, może w przyszłym będzie lepiej. Reprezentację mieliśmy jednak liczną – biegło nas 6 osób.

Zdjęcie z 2 Półmaraton Sowiogórski

Czasy z mojego zegarka:

Data: 27/09/2015
Dystans: 21,07 km
Czas: 02:22:31
Średnie tempo: 6:46 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13 +

Część zdjęć i nawiązań w artykule pochodzą ze stron:

http://superbieg.pl/index.php?page=strona-glowna-2

http://wyniki.datasport.pl/results1599/

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.905187352862367.1073741850.488559691191804&type=3

TRENING (TYDZIEŃ 37)

Trening Biegowy

Niestety w zakończonym tygodniu biegania było bardzo mało. Sprawy rodzinne (wtorek) i pogodowe (w czwartek padało) spowodowały, że te 2 dniu wypadły z planu. Pobiegać udało się dopiero w weekend.
Szkoda bardzo bo nie ukrywam, że liczyłem na solidniejszy trening przed Półmaratonem Sowiogórskim (a to już za 2 tygodnie).

Data: 12/09/2015
Dystans: 10,97 km
Czas: 01:23:19
Średnie tempo: 7:36 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

W sobotę udałem się na trening ze swoją Żoną stąd i tempo wolniejsze. Dystans za to całkiem ładny, a dodatkowo prowadzący przez górki.
Ponieważ skończyliśmy biegać po 19:00 widać już, że powoli zaczyna się jesień. Dzień krótszy, ciemno, zimno. Niedługo przyjdzie wskoczyć w inny zestaw ciuchów 🙂

Data: 13/09/2015
Dystans: 12,28 km
Czas: 01:13:15
Średnie tempo: 5:58 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Niedziela miała być dniem dłuuuuugiego wybiegania. Tak jednak wyszło, iż czas na bieg miałem dopiero po 18:00, co niestety plany  drastycznie zmniejszyło. Bieganie bo górskich lasach po ciemku najmądrzejsze by nie było więc uznałem, że 10-ka musi wystarczyć.
Finalnie wyszło trochę ponad 12 km przy czym starałem się utrzymać większe tempo na zbiegach. Szybkość raczej ostatnio u mnie kuleje więc była okazja przypomnieć sobie jak się osiąga większe prędkości.

TRENING (TYDZIEŃ 36)

Trening Biegowy

 

Tydzień 36 mogę uznać za udany. Biegów trochę było, forma  wzrosła 🙂

Data: 01/09/2015
Dystans: 11,11 km
Czas: 01:07:57
Średnie tempo: 6:07 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy. W końcu udało mi się zrobić dwa największe  kółka. Spokojne tempo biegu wraz z nawadnianiem się (co około 1 km) spowodowały, że na końcu trasy ciągle byłem w formie.

Data: 03/09/2015
Dystans: 08,83 km
Czas: 00:49:57
Średnie tempo: 5:39 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Tym razem ruszyłem poza miasto. Wprawdzie po asfalcie ale trasa do rodziców. Również ten bieg mogę uznać za udany.

Data: 05/09/2015
Dystans: 04,69 km
Czas: 00:27:55
Średnie tempo: 5:57 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Weekend to i trasa Sowiogórska. Na rozruch zwyczajowe 4,5 km 🙂

Data: 06/09/2015
Dystans: 18,25 km
Czas: 01:53:00
Średnie tempo: 6:11 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Długie wybieganie. W planie było w końcu przetuptać trochę więcej kilometrów ale nie ukrywam, że myślałem o trochę innej trasie niż ta, która pokonałem (z siostrzeńcem żony). Zmiana planów wyszła dość spontanicznie. Jako, że było chłodnawo i dość mocno wiało uznaliśmy, że w lesie będzie przyjemniej. No i „zboczyliśmy” na leśne ścieżki.

Nieźle poszło – solidny trening 🙂 Większość trasy pod górę (max. różnica wysokości 745 m) co nieźle dało nogom popalić.  Dodatkowo padający od 9 km deszcz nie zachęcał do wysiłku.
W tak niesprzyjających warunkach trzymałem się jednak dzielnie. Dopiero 2 ostatnie góreczki spowodowały, że podchodziłem.

Ogólnie jestem zadowolony z tego treningu. W przyszłym tygodniu planuję pokonać  trasę półmaratonu Sowiogórskiego, który to już 27/09. Myślę, że wtedy same zawody pójdą dużo łatwiej 🙂

 

6 Bieg na Wielką Sowę (16/08/2015)

6 Bieg na Wielką Sowę (16/08/2015)

Data: 16/08/2015
Dystans: 9,28 km
Czas: 01:13:55
Średnie tempo: 7:58 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Jak weekend na sportowo to na całego. Ledwie zakończyły się sobotnie biegi a już w niedzielę poprawka. I to po górach 🙂

W biegu tym brałem udział już po raz trzeci. Jako, że jednym ze współorganizatorów jest ośrodek, przy którym działa mój klub biegowy (mój = do którego jestem zapisany) to wypadało pobiec. Sporo osób od nas brało zresztą udział co dodatkowo motywowało do walki.

Aby uniknąć zamieszania przy odbiorze pakietów udaliśmy się po nie z siostrzeńcem mojej Żony wcześnie rano. Szybciutko wzięliśmy gadżety, podpisaliśmy zwyczajowe papiery (wszystko sprawnie, bez zamieszania) no i do domu.
Pakiet startowy w miarę ciekawy – koszulka, gąbka, mapa turystyczna gór, smycz, świecący-odblaskowy breloczek no i zwyczajowe ulotki, zniżki itp. Nawet sporo tego, widać, że organizatorzy się postarali.

Czas do startu minął szybko. Gdy przyjechaliśmy pod Harendę (ośrodek, spod którego się startuje) ludzi było już sporo. Chwilka dla fotoreporterów, rozgrzewka i start.

Niby to już mój trzeci Bieg tutaj ale zawsze jestem zaskoczony jak ciężko idzie już od samego startu. Nie ma lipy, pierwsze 4-5km ciągle pod górkę. I to stosunkowo szybko, mocno pod górkę (już po około 1 km można było iść co zresztą sporo osób zrobiło).
Druga połowa biegu daje trochę oddechu bo przez moment trasa się prostuje a późniejsze (końcowe) podbiegi mimo, że są to nie dają tak w kość jak początek.

Sowa0

Cóź. Do mety dotarłem. Wypiłem wodę, izotonik, zjadłem arbuza i chwilę się odpoczywało. Jako, że zebrała nas się tam większa ekipa to dokonały się pamiątkowe fotki, wyszliśmy na wieżę widokową no i można było wracać.

Sowa2

 

Sowa1

Ambitnie zbiegaliśmy z góry ale na dole coś się nie dogadaliśmy z naszym transportem więc biegliśmy dalej aż do startu.
Tym oto sposobem z 10 km zrobił się prawie półmaraton 😉

Droga powrotna:
Data: 16/08/2015
Dystans: 5,52 km
Czas: 00:37:25
Średnie tempo: 6:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Pod metą czekała na nas już rodzinka więc po zjedzeniu posiłku regeneracyjnego, kąpieli w odkrytym basenie wspólnie czekaliśmy na losowanie nagród.
Sporo tego było, niestety tym razem szczęście się do nas nie uśmiechnęło.

Cóź, bieg w sumie z gatunku tych mniejszych (z 300 osób leciało) ale jak na razie organizowany sprawnie i bez większych wpadek. Widać, iż organizatorom jeszcze się chce i nie spoczywają na laurach.

Pod względem sportowym wyszło przeciętnie. Okazuje się, że w zeszłym roku pobiegłem sporo szybciej bo około 1:06 a tu prawie 7 min gorzej 🙁 Liczyłem w skrytości ducha na lepszy wynik. Niestety, sił na całość biegiem nie starczyło no i wyszło jak wyszło.
Oby za rok było lepiej 🙂