Wszystkie wpisy, których autorem jest Rafal_C

Biegowy Weekend :)

Mijający weekend obfitował w biegowe wydarzenia. Miałem przyjemność wystartować w dwóch biegach, z których jeden był dobrym sprawdzianem mojej aktualnej formy zaś drugi typowo dla przyjemności.

City Trail

Sobotni poranek to wycieczka na 5 bieg z cyklu City Trail (we Wrocławiu). W tym sezonie słabo dosyć przygotowałem się do nich „logistycznie” i do tej pory biegłem dopiero w dwóch. Chcąc być sklasyfikowanym na końcu, nie ma już taryfy ulgowej i musiałem biec (tak samo będzie za miesiąc).
Pomimo ostatnich ciepłych dni, Wrocław przywitał nas temperaturami około 0 stopni i leżącym gdzie nie gdzie śniegiem. Może to i dobrze bo nie było mega błota, którego się obawiałem. Ziemia była w miarę twarda, momentami nawet na śniegu było ślisko.

City Trail - 5 bieg Wrocław 2016
Sportowcy podczas rozgrzewki

Ponieważ słabo z formą, tym razem zdecydowałem się na strefę około 25 min. Gdybym poczuł moc, miałem plan w końcówce przyśpieszyć. Opcji, że będzie dużo wolniej nie brałem pod uwagę 🙂
Rozgrzewka no i start.
Pierwszy kilometr wszedł praktycznie idealnie. Około 5:05. Później zaczęło być ciężej. Trochę przeszkadzali ludzie – w grupie na 25 min sporo biegaczy.  Niektórzy zwalniali,  ciasno na trasie i nie zawsze udawało się „cisnąć” bez gubienia tempa.  Nie będę ukrywał, że i mi po około 2-3 kilometrach moce opadły ale o dziwo do 4 km trzymałem równo 5:15, 5:16, 05:16. Ostatni kilometr (niestety niepełny wg mojego Suunto) to 04:16. Pozostaje więc zakładać, że jednak przyśpieszyłem 🙂
Według oficjalnych danych zająłem miejsce 234 z czasem 25:03.

Cóż, na ten moment to niestety mój maks. Masakrycznie poleciała mi forma, widać zaniedbania ostatnich 4 miesięcy. Będzie trzeba solidnie pracować by nawet nie poprawiać byłe rekordy, ale do nich się zbliżyć.

Bieg Tropem Wilczym 2016

W niedzielę w ramach rodzinnego relaksu zaplanowaliśmy udział w Biegu Tropem Wilczym (Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych). Tym razem we Wrocławiu (rok temu startowaliśmy w Kłodzku).
Słaba pogoda (zimno, wiatr i przelotne opady) spowodowały, że syn został jednak w domu a na bieg pojechałem tylko Żoną.

Wrocławski bieg organizowało Stowarzyszenie Pro-Run, które z tego co pamiętam pewne doświadczenie organizacyjno-biegowe ma 🙂
Na stronie biegu czytelnie podano co, kiedy i gdzie. Miejsce imprezy (tereny Stadionu Olimpijskiego) też przygotowane bdb. Widać było namioty organizatorów już z daleka.
Na pomysł wczesnego odbioru pakietów wpadło oprócz nas sporo innych osób i o ile po numery nie było dużo chętnych to do koszulek kolejki były spore. Szło to jednak sprawnie, jakby nie wybrzydzanie co po niektórych biegaczy (a to rozmiar nie ten, a to osoba na koszulce nie ta) to w ogóle by było szybciutko.
No nic. Czasu mieliśmy i tak sporo, bo pakiety odebraliśmy około 09:00 a bieg 11:30. Korzystając więc z niedalekiej obecności marketu i giełdy różności uderzyliśmy w tamtą stronę by pojawić się z powrotem około 11:00.
Rywalizacja na dystansie 10 km już się kończyła. Pooglądaliśmy finisher-ów, prezentowane ekspozycje związane z żołnierzami, rozgrzaliśmy się i nadszedł moment startu.

Pamieci Zolnierzy Wykletych
Przedstartowe selfie

Sam bieg wiadomo bardziej dla pamięci niż wyniku ale pochwalić muszę swoją Żonę. Mimo sporej przerwy biegowej dzielnie te ~2 km przebiegła bez przerw. Brawo.
Po mecie odebraliśmy medale, wodę i bezalkoholowe piwo. Ja skusiłem się na posiłek – smaczną kaszę z warzywami i mięsem.
Fajne przedpołudnie, bieg uważam za mocno udany.

Pamieci Zolnierzy Wykletych
Nie wiem co bardziej cieszy – medal czy piwo 😉

Na sam koniec takie małe spostrzeżenie. Widzę, że cena tego biegu sporo różni się w zależności od miasta. Nie podoba mi się to, szczerze – obstawiam pazerność niektórych organizatorów (chcących przy tym wydarzeniu zarobić). Oczywiście nie znam miejscowych uwarunkowań i jeśli np. różnice w cenie zależą od czynników niezależnych od nich np. większe koszty wynajmu obiektów itp. to zwracam honor. Ale i tak nie do końca wierzę w takie wytłumaczenie 😉
Wrocławianie stanęli na wysokości zadania – ich stawka była mała, co niejako też wpłynęło na naszą chęć wystartowania właśnie tu.

TRENING (TYDZIEŃ 08/2017)

Trening Biegowy

Powolutku bo powolutku ale w miarę regularnie zaczynam biegać z powrotem. Ten tydzień to 4 biegi z łącznym dystansem 20,26.

Data: 21/02/2017

Dystans: 7,94 km
Czas: 00:49:05
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy. Zacząłem spokojnie by zobaczyć jak biega się po „równym”. Pierwsze, większe kółko weszło dość dobrze, na drugim nogi już trochę czułem. Zdecydowałem się więc  na mniejsze okrążenie i wyszło około 8 km. Dzień później mięśnie było czuć czyli braki formy są wyraźne.

Data: 23/02/2017

Dystans: 5,56 km
Czas: 00:33:01
Średnie tempo: 5:56 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Tłusty czwartek 🙂 Trening miał wyglądać podobnie jak ten z wtorku ale zwyciężyło lenistwo. Późno już było, zrobiłem kółko i dałem spokój.  Usprawiedliwiałem się wprawdzie sam przed sobą, że przed sobotnim City Trailem nie ma sensu się żyłować ale to marne usprawiedliwienie…wstyd i tyle.

Data: 25/02/2017 – City Trail Wrocław (bieg 5/6)

Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:09
Średnie tempo: 5:08 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

W porównaniu do poprzednich – słabo. Ale na ten moment to max jaki z siebie mogłem wykrzesać. Teraz pora solidnie trenować by ostatni bieg wyszedł tak jak powinien. Dokładniejszy opis tego i niedzielnego biegu będzie w następnym wpisie.

Data: 26/02/2017 – Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Wrocław)

Dystans: 1,86 km
Czas: 00:11:43
Średnie tempo: 6:18 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg na dystansie symbolicznym. Ciekawy bo z moją małżonką, która po dłuższej przerwie zdecydowała się poruszać. Fajnie to poszło, wynik mało ważny, za to chęci i spędzony czas jak najbardziej na plus.

Back in the game…

Zawsze kiedy wydaje się, że wszystko idzie perfekcyjnie, zgodnie z planem, i nic nam już nie przeszkodzi musi się coś spie… zepsuć.
Niestety w początku 2017 r. dopadło i mnie.

Pierwszym kłopotem okazało się jakieś złośliwe choróbsko, które za nic nie chciało odpuścić. Jak to u mnie szybko zawaliło mi zatoki i byłem nie do życia. Bez sensu trochę zwlekałem z wizytą u lekarza, za to namiętnie chodząc do pracy :),  no i ponad 3 tygodnie kariery sportowej wycięte.
Wraz ze słabym treningiem w grudniu-styczniu (niecałe 100 km przebiegnięte 01/2017) można powiedzieć, że straciłem całą posiadaną wcześniej formę 🙁
Dodatkowo, jak to u mnie, skoro się nie ruszam a objadam niezdrowymi rzeczami waga poszybowała w górę. Zanotowałem o 4 kg więcej niż miałem w okolicach połowy 2016! Katastrofa, 90 kg wcale nie ułatwi powrotu do lepszego biegania.

Drugi problem jest wprawdzie w „trakcie” ale czuję, że skończy się porażką. Problem ten to Bieg Ultra Granią Tatr, na który miałem mega ochotę.
Niestety, w toku e-mailowania z organizatorami wyszło, że raczej nie zaliczą mi UltraKotliny 70. Coś wprawdzie negocjowałem ale wiadomo… ciężko negocjować z organizatorem. Jego zawody, jego reguły.
No zobaczymy. Wynik losowania + weryfikacji będzie znany do końca tego tygodnia, więc szybko wyjdzie czy moje plany biegowe ulegną reorganizacji czy jednak pozostaną aktualne.

No cóż, pretensje można mieć tylko do siebie. Szczęśliwie żyje się jeszcze i nieśmiało po chorobie zacząłem znów truchtać. Czyli back in the game 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 07/2017)

Trening Biegowy

Żyje się jeszcze i nieśmiało po chorobie zacząłem znów truchtać 🙂 Ciężko… 3 tygodnie przerwy, słaba dieta (nieopatrznie wszedłem na wagę i ujrzałem +4 kg od najlepszej swojej wagi w zeszłym roku) zrobiły swoje.  Nie powiem, że jestem jak początkujący ale formy kompletnie brak 🙁
Żeby nie nabroić (znów się przeziębić czy złapać jakiejś kontuzji) biegam wolniutko, spokojnie. Dystans też zacząłem budować do małego (najpierw 4 km a dopiero kolejne biegi pod 10). No zobaczymy jak to pójdzie.

Data: 18/02/2017

Dystans: 4,62 km
Czas: 00:30:19
Średnie tempo: 6:33 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Pierwszy bieg po długiej przerwie. Zrobiłem spokojne 4 km (2,3 w górę, 2,3 w dół). Poszło jakoś, chociaż nogi później czułem 🙂

Data: 19/02/2017

Dystans: 10,14 km
Czas: 01:05:49
Średnie tempo: 6:30 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Niesiony sobotnim sukcesem uznałem, że spróbuję lekkie 10 km. Lekkie, bo około 3 km w górę a reszta w dół.
Profil trasy w sam raz na rekonwalescenta jak ja 🙂 Dałem radę.
Odwilż daje się jednak we znaki. Na asfaltach sporo kałuż, trzeba uważać by samochody nie zafundowały prysznica. Szutrowe pobocze z miksem zmrożonego/roztopionego śniegu okazało się jednak porażką. Praktycznie jak szybko na nie wbiegłem to szybko wybiegłem. Nie warto się męczyć.

TRENING (TYDZIEŃ 03/2017)

Trening Biegowy

Beznadziejny tydzień. Pisałem ostatnio, że po jednym z „szybszych” biegów zacząłem czuć gardło. Trzymało mnie to ciągle i nie chciało odpuścić. Dodatkowo syn z przedszkola przywlókł jakieś przeziębienie i tak kamyczek do kamyczka … rozłożyło mnie.
Przebiegłem się jeszcze we wtorek ale w czwartek nie miałem sił. W weekend zaś choróbsko osiągnęło swoje apogeum i jak na razie pauzuję. Pewnie i w tym tygodniu niewiele  potrenuję bo dopiero naszpikowałem się chemią. Zanim coś pomoże to pewnie z kilka kolejnych dni minie.

Data: 17/01/2017

Dystans: 7,88 km
Czas: 00:49:30
Średnie tempo: 6:17 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Teoretycznie śniegu zostało w Oleśnicy niewiele. Niestety, to co jest przybrało konsystencję zlodowaconej skały leżącej na chodniku. Niewielka przyjemność z biegania kiedy co krok trzeba uważać by nóg nie połamać. Wymęczyłem niecałe 8 km i uznałem, że starczy,

TRENING (TYDZIEŃ 02/2017)

Trening Biegowy

Zakończony już tydzień niestety nie poszedł tak dobrze jak planowałem. Przeszkodziła mi trochę pogoda – w czwartek na chodnikach w Oleśnicy była prawdziwa ślizgawka. Niewielki miało sens próbować biegać w takich warunkach.  Dodatkowo zaczynało mnie łapać jakieś przeziębienie, więc moment by zrobić sobie wolne był podwójnie dobry 🙂
W pozostałe dni biegało się tak:

Data: 10/01/2017

Dystans: 8,09 km
Czas: 00:46:01
Średnie tempo: 5:41 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Spory był mróz we wtorek i nie wiem co podkusiło mnie by biec tak szybko 🙂 Nałykałem się tylko zimnego powietrza no i w czwartek chęci na biegi były mniejsze.

Data: 14/01/2017

Dystans: 12,32 km
Czas: 01:25:37
Średnie tempo: 6:57 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Śnieg w Górach Sowich w dalszym ciągu nie odpuszcza. Jest biało, jak było, i ciągle pada.
Po ostatnich odwilżach niestety sporo słabsze zrobiły się drogi.  Nie są już tak ubite i biegnie się dużo trudniej. Z tego powodu zanotowałem sporo słabszy czas niż tydzień temu.

Data: 15/01/2017

Dystans: 1,39 km
Czas: 00:21:44
Średnie tempo: 15:38 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – narty biegowe 🙂

Króciutki kawałek na nartach. Słabą wybraliśmy trasę. Szybko doszliśmy do stoku narciarskiego. Zjechać z niego nie na nasze możliwości :), przedostać się na drugą stronę też wyglądało na trudne 🙂
Czułem też coś żołądek więc zawróciliśmy z Żonką  do auta i powróciliśmy do domu.

Data: 15/01/2017

Dystans: 12,31 km
Czas: 01:28:48
Średnie tempo: 7:13 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Po narciarskich szaleństwach uznałem, że pora się jeszcze dobiegać. Ruszyłem więc na powtórkę sobotniej trasy.
W dalszym ciągu biegło się źle. Kopny śnieg spowalniał, żołądek też dokładał mi swoje i trening poszedł słabo.
Aby nie było całkowitej porażki – przynajmniej widoki były ładne 🙂

Tunel w Ludwikowicach
Nawet zwykłe rzeczy w nocy wyglądają tajemniczo 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 01/2017)

Trening Biegowy

Nowy rok, nowe możliwości 🙂 Powolutku zaczynam się rozkręcać. Jak zdrowie i pogoda dopiszą to za tydzień, dwa powinno po te 50 km na tydzień wpadać.
Miniony zaś okres wyglądał tak:

Data: 03/01/2017

Dystans: 9,68 km
Czas: 01:16:31
Średnie tempo: 7:55 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Kolejny tydzień „urlopowy” w Górach Sowich. Z tego powodu fajnie ćwiczy się siłę biegową (na licznych podbiegach). Dodatkowo napadało tu tyle śniegu, że wszystkie trasy prowadzą po białym podłożu. Ciekawa odmiana od normalności.
Sam trening więcej niż wolny. Jednak dużo ciężej biega się w prawdziwej zimie 🙂 Podłoże spowalnia, mróz też nie zachęca by szaleć. W 2015 w zimie szalałem z „szybkościami” i rozłożyłem gardło-zatoki. Teraz staram się wolniej, jak najwięcej oddychając nosem.
Bieg szedł mi dobrze do momentu, gdy nie zachciało mi się skrócić trasy wracając lasem. O dziwo drwale odśnieżyli sobie dróżkę (taka droga niby to gruntowa z resztkami asfaltu) lecz zamiast mi to pomóc zaszkodziło. Jak mnie pociągnęło na śliskim podłożu to malowniczo wyłożyłem się na plecy obijając łokieć i głowę. Aż chwilę musiałem poleżeć oceniając straty. Szczęśliwie nic nie uszkodziłem i mogłem iść dalej. Iść, bo biec się nie dało. Co krok to nogi mi się ślizgały. No masakra…

Data: 05/01/2017

Dystans: 12,28 km
Czas: 01:21:12
Średnie tempo: 6:37 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Tym razem uznałem, że terenu wystarczy. Asfalty w całości pokryte śniegiem też wystarczą 🙂
Biegło się dobrze, spokojnie.

Zimowe asfalty w Górach Sowiech
Zima przyszła…

Data: 06/01/2017

Dystans: 5,04 km
Czas: 01:16:23
Średnie tempo: 15:09 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – narty biegowe 🙂

Poszliśmy z Żonką na narty. I to nawet nie na trasy biegowe ale … kawałek drogę asfaltową i później szutrówką koło obwodnicy. Dobrze to świadczy ile tu jest śniegu 🙂

Data: 07/01/2017

Dystans: 12,28 km
Czas: 01:23:59
Średnie tempo: 6:50 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ta sama trasa co w czwartek. Bez szaleństw, spokojnie truchcikiem. Wziąłem komórkę bo chciałem pstryknąć parę fotek. -10 jednak jej nie służyło. Po 6 fotach pokazała koniec baterii i odmówiła posługi 🙂

Zimowe asfalty w Górach Sowiech
Terenowe buciki mogą przydać się i na asfalcie
Widoki w Górach Sowich
Aż kusi by tam skręcić i wbiec na szczyt 🙂

Data: 08/01/2017

Dystans: 4,19 km
Czas: 00:52:14
Średnie tempo: 12:28 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – narty biegowe 🙂

Podano w lokalnych gazetach, że mają już być gotowe trasy narciarskie. Skoro tak, to pozostało to sprawdzić. Pojechaliśmy na Przełęcz Jugowską.
Trasy i owszem, wyszykowane. Dużo narciarzy i spacerowiczów. Jechało się jednak średnio. Ślad ktoś poprowadził nijako, mocno też był zdeptany. Nie szło się najlepiej. Co gorsze z górki jakoś też narty mega nie niosły. Mocno trzeba było pracować kijkami.

Data: 08/01/2017

Dystans: 9,32 km
Czas: 01:03:09
Średnie tempo: 6:46 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Po nartach było mi jednak mało i mimo dużego mrozu + ciemności postanowiłem jeszcze pobiegać. Wybrałem sobie trochę inną trasę i te około 10 km dobiłem.

Dobry tydzień. Dużo sportu – 43,56 km ubieganych + 9,23 na nartach.

II Bieg Sylwestrowy (Jelcz Laskowice, 31-12-2016)

II Bieg Sylwestrowy

II Bieg Sylwestrowy (Jelcz Laskowice, 31-12-2016)

Zawody, to zawody 🙂 Niby pobiegać można i na treningach ale chęć sprawdzenia się ciągle kusi. Mimo, że nie planowałem biegać żadnych zawodów (poza City Trail-em) to jednak złamałem się i zapisałem na 2 Sylwestrowy Bieg w Jelczu Laskowicach.
Poza walorami sportowymi, Jelcz skusił mnie również lokalizacją  (bo blisko) i ceną (bo taniej niż w Trzebnicy). Podobnie uznało chyba wielu biegaczy, bo w Jelczu finalnie wystartowało około 650 zawodników. Część na 10 km, część na 5 km, byli też zawodnicy nordic-walking (5 km).
W szczegółach tak korzystny bieg wyglądał zaś tak 🙂

Zapisałem na tą 10-kę się w okolicy świat korzystając z formularzy podanych na stronie organizatora (dokładniej to na stronie firmy mierzącej czas w tym biegu).  Wielkiej trudności tu nie było, chociaż przyzwyczajenie do Data Sportu swoje robi i wszystko co inne budzi pewne obawy. Poszło jednak sprawnie, opłaciłem wpisowe no i można było szykować formę.

Na same zawody przyjechałem z rodzinką około 1,10 godziny przed startem. Był to w sumie dobry czas. Spokojnie zaparkowaliśmy w miarę blisko od ośrodka sportu (gdzie było biuro zawodów). Chwilę później aut było już sporo i byłoby więcej kłopotu.
Pakiety wydawano sprawnie. Organizatorzy posegregowali zawodników alfabetycznie i nawet to poszło. Mimo dużej liczy biegaczy wielkiego tłoku nie było.

Sam pakiet szału nie robi. Numer, izotonik, jakiś energy boost (do rozpuszczania w wodzie) i kalendarz na 2017 r. Niby nie mało ale jakoś mnie to nie porwało 🙂

Jako, że wszystko poszło sprawnie to zostało nam sporo czasu do startu. Ponieważ w sylwestra był spory mrozik, to pokręciliśmy się z Żoną po sklepach. Raczej by się zagrzać niż coś kupić 🙂 Ludzi zresztą wszędzie tłum jak przy końcu świata.

2 Bieg Sylwestrowy
Prezentacja dla fotoreporterów 🙂

Kiedy zrobiło się około 10:40 zacząłem rozgrzewkę. Trochę stacjonarnych rozciągnięć, trochę biegu i pozostało czekać na start. Jeśli ktoś chciał to DJ + organizatorzy zachęcali do wspólnego rozgrzewania się.  Ja takie atrakcje jednak omijam by nic sobie nie nadwyrężyć wymyślnymi wygibasami 🙂

Co do założeń taktycznych na sam bieg to nie oczekiwałem po nim zbyt wiele. Że nie wykręcę życiówki to byłem pewny. Bardziej bałem się by nie wypaść jakoś tragicznie. Z tego powodu uznałem za satysfakcjonujący czas około 50 min. Jak to u mnie bywa plany skorygowały się same na trasie (niewiele bo niewiele ale jednak).

Po starcie wyszło, że pierwszy kilometr wpadł w około 04:42. Kolejne robiłem również poniżej 05:00 (jakoś po 04:53). Dopiero od 7 kilometra zacząłem odczuwać słabszą formę i zwolniłem do 05:00-05:05.

2 Bieg Sylwestrowy
Na trasie. To białe to nie pielucha 🙂 a numer startowy

Trasa biegu nie była specjalnie wymagająca. W większości po płaskim, lekkie sfałdowania terenu nie wpływały na tempo.  Trochę mogła przeszkadzać nawierzchnia. Biegło się bowiem po kostce chodnikowej, asfalcie i ziemi. Ziemia miejscami była zmarznięta i nierówna, ale i miejscami było błoto (tam gdzie lepiej świeciło słońce). Zwalniało się trochę na gruncie, asfalty lepiej wchodziły 🙂
Całość dystansu poprowadzono bokami (chodniki, pola) i nie przeszkadzało to kierowcą czy mieszkańcom.
Ogólnie to atmosfera była dobra. Kibice kibicowali, jeżdżące auta trąbiły zagrzewając do walki. Fajnie.
Po pierwszym okrążeniu (bo biegło się 2) był punkt nawadniający. Niezbyt wielki, nie wszystkim udało się skorzystać ale ja miałem szczęście i trochę wody złapałem.

Zawody miały myślę tylko 1 minus. Organizatorzy słabo troszkę wymierzyli trasę, bo pełnych 10 km to ona nie miała. Wg mojego GPS (i patrząc na głosy innych) brakowało jakichś 400 m. Z tego powodu na mecie zanotowałem czas 46:55 i zająłem 175 miejsce (z 416 sklasyfikowanych). 48 w M40.
Wygląda fajnie. Gdy jednak przyjrzeć się międzyczasom  to realnie na pełne 10 było by te 49 min co już tak fajne nie jest.
No cóż. Do nikogo pretensji mieć nie można, sam się zapuściłem.

Na mecie wręczono ładny medal, można było się napić ciepłej herbaty i zjeść kukurydziane chrupki + fasolkę po bretońsku. Ja lubię to wciągnąłem 🙂

Cóż. Dla mnie był to koniec biegu. Część osób biorących udział w licytacjach na pewno została, my pozbieraliśmy się do domu.

Organizacyjnie bieg udany. Przyjemnie było poruszać się na koniec roku i pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś uda się powalczyć o lepsza lokatę.

TRENING (TYDZIEŃ 52/2016) + STATYSTYKI 2016

Trening Biegowy

Ostatni tydzień roku minął podobnie jak poprzednie. Biegałem w miarę regularnie ale ciągle mniejsze dystanse niż powinienem.  Przyjmijmy, że to taki okres roztrenowania 🙂 a od stycznia powoli się rozkręcę.
Liczbowo pokonałem 35,62 km,  4 treningi z czego 1 bieg to zawody (Bieg Sylwestrowy w Jelczu Laskowicach).

Data: 26/12/2016

Dystans: 7,86 km
Czas: 00:44:49
Średnie tempo: 5:42 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg, po płaskim w Oleśnicy. Dwie rundki.

Data: 27/12/2016

Dystans: 9,08 km
Czas: 00:53:34
Średnie tempo: 5:54min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Dla odmiany od asfaltów tym razem biegałem po lasach wokół Oleśnicy.  Mam tu parę fajnych odcinków i na jednym z nich postanowiłem polecieć 10 km.
Spodziewałem się większego błota ale trasa była w miarę sucha (mróz w lesie jednak trzyma). Błotko i kałuże były tylko na odcinku gdzie wycinają drzewa. Niby z 1-2 km gorsze ale wystarczyło bym wpadł w jedną z nich po kostki 🙂

Data: 29/12/2016

Dystans: 9,10 km
Czas: 00:55:44
Średnie tempo: 6:08min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Kalenji Kapteren Crossover Fw13

Ta sama trasa co we wtorek. Tym razem mróz był dużo większy i ładnie pościnał kałuże. Obyło się bez kąpieli. Czas jednak słabszy bo biegłem już po ciemku z czołówką,

Data: 31/12/2016 – 2 Bieg Sylwestrowy w Jelczu Laskowicach

Dystans: 9,58 km
Czas: 00:46:55
Średnie tempo: 4:54 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Miałem nigdzie w sylwestra nie biegać ale nie wytrzymałem i zapisałem się jakoś koło świąt.
Większy opis w następnym poście ale biegło mi się znośnie. Zgodnie z oczekiwaniami, że tak powiem. Życiówki żadnej nie było ale i bez tragedii.

KRÓTKIE POSUMOWANIE 2016

Statystyki pokonanego dystansu w 2016r.
Statystyki pokonanego dystansu w 2016r.

Pod względem pokonanego dystansu 2016 rok był dla mnie rekordowym. Pokonałem barierę 2000 km, kończąc finalnie z 2347 km biegu (na wykresie jest trochę więcej po wskoczyły tam dodatkowo rower i jazda na nartach biegowych).

Miesięczna statystyka przebiegniętych km w 2016r.
Miesięczna statystyka przebiegniętych km w 2016r.

Mocną miałem zwłaszcza pierwszą połowę roku. Styczeń jeszcze słaby (z powodu choroby wypadło mi sporo treningów) ale później praktycznie co miesiąc ponad 200 km. Progres był zauważalny co pozwoliło mi pokonać zaplanowane zawodu ultra. Później zaczęło się stopniowe zwalnianie. Już poniżej 200 km by ostatnie 2 miesiące w ogóle przysiąść.
Szczęśliwie dla mnie jest to tylko mniej treningów ale ciągle biegam więc liczę na szybki powrót do formy 🙂
Plany na 2017 są ambitne, mam nadzieję, że przygotowanie do zawodów się uda.

TRENING (TYDZIEŃ 51/2016)

Trening Biegowy

 

Jednak końcówka roku wybitnie mi nie służy. Nie mogę się ogarnąć i biegam wybitnie na przetrwanie. Mniej treningów, krótsze dystanse. No cóż niewiele już tu nawojuję, miejmy nadzieję, że od stycznia uda się powrócić do systematyczniejszej pracy. Liczę, że wyklarują mi się także cele biegowe na 2017 r. to i będzie łatwiej dopasować się treningowo. A przedostatni tydzień roku wyglądał tak:

Data: 21/12/2016

Dystans: 6,58 km
Czas: 00:39:26
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg, po płaskim w Oleśnicy. Ponieważ popołudniami realizuję się mechanicznie 🙂 kończąc prace przy samochodzie to biegałem rano.
Najtrudniej w ogóle wstać z łózka, później to już jakoś idzie.
Bieg siłą rzeczy krótszy bo nie mam aż takiego zapału by wstać skoro świt – no i nie zostaje już czasu na długie dystanse.

Data: 22/12/2016

Dystans: 5,55 km
Czas: 00:32:19
Średnie tempo: 5:49 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Prawie to samo co we wtorek. Poranna pobudka i trochę biegania.

Data: 24/12/2016

Dystans: 12,26 km
Czas: 01:13:28
Średnie tempo: 6:00 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Wigilijny bieg w myśl zasady – co się robi w ten dzień to będzie w przyszłym roku 🙂 Dobrze mi się biegło bo mimo, że to po górkach to bez specjalnych kryzysów.

W ramach ratowania statystyk miałem też pobiegać w niedzielę ale pogoda spłatała mi figla – padał deszcz 🙁 Trudno tylko 24,39 km wyszło.