Archiwa tagu: bieganie

Back to life :)

Długo nie pisałem bo pochłonęły mnie różne ważne prace ale nie znaczy to, że sportowo martwy sezon 🙂 O nie, powoli wracam do biegów i treningi odbywają się systematycznie.
No to podsumowując:

trening

 


Data: 20/06/2015
Dystans: 4,64 km
Czas: 00:30:10
Średnie tempo: 6:30 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Bieg w górskim klimacie (2 km pod górkę, 2 w dół) na swojej stałej , sobotniej trasie (Góry Sowie). Ciężkawo trochę ale było ok. Nogi wytrzymały.

Data: 21/06/2015
Dystans: 10,47 km
Czas: 01:18:59
Średnie tempo: 7:32 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Tym razem dla towarzystwa i podniesienia morale mojej żony. Wyciągnąłem ją na trasę 10 km by w końcu spróbowało dłuższego dystansu. Biegliśmy wolniutko, ze 2 przerwy na spacer były. Pokonała jednak ten dystans i była z siebie całkiem zadowolona 🙂

Data: 23/06/2015
Dystans: 5,64 km
Czas: 00:33:41
Średnie tempo: 5:58 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Oleśnickie trasy. Nie szaleję jeszcze z dystansami, cały czas oszczędzam nogę (biegam ciągle w opasce elastycznej na stawie skokowym).

Data: 25/06/2015
Dystans: 5,57 km
Czas: 00:31:54
Średnie tempo: 5:43 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Praktycznie to samo co we wtorek. Zwyczajowe kółeczka po Oleśnicy.

TRENING (TYDZIEŃ 24) – 18/06/2015

trening

 

Dystans: 3,25 km
Czas: 00:20:18
Średnie tempo: 6:15 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Mimo słabej pogody (przed samym wyjściem na ulice przestało padać) uznałem, że pobiegam i dzisiaj.

Biegłem wolno ale troszeczkę zwiększyłem dystans robiąc większe kółko po mojej dzielnicy.

W czasie biegu w sumie żadnych negatywnych sensacji nie doznałem – negatywnych w sensie jakiegoś mocnego bólu, dyskomfortu, bo nogę to jednak trochę czuję jak się leci.

Dłuższe przebieżki jeszcze muszą poczekać, kończynę dolną trochę zmęczyłem.

Od przyszłego poniedziałku zaczynam za to rehabilitację – krioterapia i pole magnetyczne ma mnie postawić na nogi 🙂

Na drewnianych nóżkach :)

Nie zawsze robi się to co mądre ale czasem już inaczej nie można 🙂

Nogę (staw skokowy dokładniej) swoją ciągle jeszcze czuję. Kiedy chodzę jest ok ale przy próbie pokręcenia nią wkoło widać, że do sprawności jeszcze kawałek. Czasem coś ukłuje, czasem efektownie strzeli.

Ile jednak można siedzieć w domu i jeść… nie wytrzymałem we wtorek i musiałem iść pobiegać.

trening

Dystans: 2,29 km
Czas: 00:14:35
Średnie tempo: 6:21 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunaswift +4

Rozumu resztki mi jeszcze jednak pozostały i miało być bardzo ostrożnie i bardzo spokojnie.
Przygotowałem się, założyłem opaskę uciskową, mocniej amortyzowane buty i ruszyłem na wolniutki truchcik.

Wolno, delikatnie i poszło. Noga sama z siebie nie bolała ale jednak dziwne uczucie biec po dłuższej przerwie.
Starałem się pokonywać trasę bez szaleństw ale i przy możliwie naturalnym ruchu stopą. Na basenie bowiem, czując bolesny opór wody, ograniczam ruch i spinam mięśnie by temu przeciwdziałać. Tu (w biegu) miało być naturalnie bez żadnej dziwnej techniki.

Udało się moje mniejsze kółko po Oleśnicy zrobić bez żadnych złych przygód. Głowa chciała oczywiście więcej ale opanowałem to i uznałem, że na początek wystarczy. Po co ryzykować uszkodzenie, nie do końca zdrowej kończyny.

Dzień później czyli w środę rano wybrałem się na basen. Trochę pływania, trochę jaccuzzi i jest dobrze.

Tylko te nóżki takie trochę drewniane, mimo, że dystans i wysiłek niewielki ….

Zegarki z GPS – Geonaute OnMove 500 (krótki opis)

Test_sprzetu

Zegarki z GPS – Geonaute OnMove 500 (krótki opis)

Kontuzjowana nóżka dalej nie pozwala biegać to kilka najbliższych wpisów będzie „testowych”. Postaram sie opisać trochę biegowego sprzętu jaki mam/miałem.

Na pierwszy ogień pójdzie OnMove 500. Zegarek z GPS, który używałem jakieś 1,5-2 lata temu.

onmove-500_01

Tytułowy czasomierz był moją pierwszą poważna inwestycją w bieganie 🙂 Do czasu jego zakupu używałem telefonu z Endomondo. Jednak noszony na ramieniu telefon nie jest szczytem wygody (a i jakość łapania sygnału też nie powala na kolana) więc zakup zegarka to tak naturalna ewolucja 🙂 którą większość biegaczy z czasem podąża.

OnMove będący jedną z marek Decathlonu zachęcił mnie niedużą ceną zakupu a sporymi możliwościami jakie oferował.

Producent wymiania takie jego zalety (podając za stroną Decathlonu):

1 Moduł GPS
Sirf Star 3.
2 Wodoszczelność
IPX7 – odporność na skropienie wodą.
3 Czas działania
16 godzin użytkowania (przy wyłączonym alarmie wibracyjnym i podświetleniu) – 5 dni czuwania (tryb eco) – Całkowity czas ładowania: 3h30.
4 Tryb treningowy
Trening interwałowy 30/30, łagodny opór, piramida, stopniowe przyśpieszanie, trening personalny, piramida personalna.
5 Tryb wyzwanie
Tryb wyzwanie symuluje współzawodnictwo z wirtualnym przeciwnikiem. Proponujemy 3 rodzaje wyzwań: pokonanie pewnej trasy, na określonym dystansie lub nieograniczone. Możliwe jest również wykonanie testu VMA.
6 Tryb rozciąganie
16 pozycji rozciągających angażujących 5 grup mięśni.
7 Tryb nawigacja
Możliwość ściągnięcia trasy z Geonaute Software lub użycia poprzedniej sesji.
8 Strefa docelowa
Określanie docelowej strefy prędkości. Wskazanie na wyświetlaczu, alarm dźwiękowy i/lub wibracyjny informują o przekroczeniu strefy.
9 Informacje o okrążeniu
Informacje dotyczące okrążenia są oparte na dystansie (np. co km) lub czas (np. co 5 min). Za każdym razem otrzymujesz informację o czasie, dystansie, liczbie okrążeń i średniej prędkości.
10 Widok „mój rytm”
Ta funkcja zapewnia bardzo czytelny obraz strefy docelowej. Wskaźnik oznacza strefę docelową, po której przesuwa się kursor pokazujący bieżącą prędkość.

onmove-500_02

Model 500 różnił się od swojego starszego brata 700 tylko brakiem paska do mierzenia tętna. Po jego osobnym dokupieniu zyskiwał wszystkie funkcjonalności 700. Pasek taki kupiłem sobie osobno i kosztowo jak pamiętam wyszło to i tak lepiej niż 700. Ale nie ukrywam, że zegarek oferowano wtedy w promocyjnej cenie.

Nowe modele (oferowane teraz w Decathlonie 510 i 710) praktycznie nie róznią się niczym od poprzednich. Jedyną istotną ich cechą jest fakt, że treningi ładuje się na stronę internetową podczas gdy do 500/700 dołączany był program do instalowania na PC.
Ciekawostką jest również fakt, że 500/700 w pewnym momencie po aktualizacji oprogramowania transferują się w 510/710 czyli pozostaje nam używać już tylko strony www do ładowania swoich wyników.

O ile w momencie kiedy ja używałem swój GPS wielu użytkowników odradzało dokonanie tej aktualizacji – bo strona www była uboga w porównaniu do programu PC, to obecnie serwis www dopracowano i już bez strachu można się uaktualniać (o ile ktoś jeszcze zakupi stary systemowo OnMove 500/700).

Sam zegarek jest duży i typowo treningowy. Na miasto to bym raczej w nim nie wyszedł.

onmove-500_03

Na ręce trzymał się jednak dobrze. Mimo, że duży rozmiarem to wagą nie przeszkadzał i w czasie biegu żadnego dyskomfortu się nie czuło.

W pudełku z zegarkiem jak dobrze pamiętam był sam zegarek, klips z kablem usb bo komunikacji/ładowania, instrukcje obsługi.

Personalizacja zegarka, ustawienie danych było w miarę intuicyjne, nie pamiętam jakichś swoich większych problemów z nim.
Również soft komputerowy spokojnie dało się ogarnąć.

Mnogość oferowanych w nim opcji pozwala na dość skomplikowane trenowania ja jednak nie będę ściemniał, że z tego korzystałem. Od zegarków GPS oczekuję podstawowych funkcjonalności – by podawały interesujące mnie czas, dystans, prędkość, średnie tempo na km no i dobrze zapisywały trasę (do przejrzenia później na PC). Geonaute wszystkie te możliwości spełniał więc tu muszę go pochwalić. Myśląc jednak przyszłościowo dobrze mieć więcej możliwości czyli OnMove jest rozwojowy również dla zaawansowanego biegacza.

W biegowym używania należy powiedzieć co następuje. Po włączeniu zegarka następuje poszukiwanie satelity, które w tym modelu potrafi trochę trwać.
Parę razy (zwłaszcza gdy podejrzanie szybko zgłosił znalezienie satelitów) pierwszy kilometr wychodził przekłamany.
Później już podczas kolejnych kilometrów biegu nie zdarzało się jednak by stracił sygnał czy podał złą trasę.

W tym momencie opisu można by podsumować już, iż zegarek generalnie jest dobry i warto go kupić. Niestety okazało się, że ma on jednak często wystepującą wadę polegającą na rozszczelnianiu się obudowy. U mnie wystąpiło to po przypadkowym upadku zegarka z komody na dywan. Wiadomo, że jest to pewnego rodzaju zdarzenie losowe jednak od sprzętu sportowego należałoby oczekiwać większej wytrzymałości. Upadek z 80 cm, nie powinien naruszać jego konstrukcji. Przecież podczas biegu w terenie przypadkowe uderzenie w gałąź, zahaczenie o coś może zdarzyć się nie raz i nie dwa.
Po tym rozszczelnieniu podczas kolejnego biegu w większej wilgotności powietrza mój OnMove błyskawicznie zaparował w środku i zwariował. Pikał, nic nie wskazywał a ekran nawet po wyschnięciu pozostał pomarszczony (jakby folia podeszła powietrzem).
Sporo osób na forumach dyskusyjnych również podawało podobny koniec swoich zegarków (i to często nawet bez żadnego „urazu mechanicznego”) dlatego ośmielam się pisać, że może to być wada tego modelu wynikająca z jego sporej wielkości.

Wielki plus należy się jednak Decathlonowi, który zareklamowany zegarek przyjął i zaoferował zwrot pieniędzy lub wymianę na coś innego.

Wziałem Garmin Forerunner 10 ale o nim opowiem w kolejnym teście 🙂

TEST – Kurtka do biegania SHAMP (wiatrówka)

Test_sprzetu

TEST – Kurtka do biegania SHAMP (wiatrówka)

Niedawno w sieci Aldi pojawiła się lekka i przewiewna kurtka biegowa. W pierwszym momencie myślałem, że będzie to podobny do innych softshell i omijałem ją z daleka, po wzięciu jej jednak w rękę okazało się, że bardzo lekka „wiatrówka”

Takiej kurtki jeszcze nie miałem i po kilkudniowych podejściach do niej 🙂 finalnie zakupiłem. W momencie, w którym dokonywałem zakupu dostępne były modele męskie w kolorze zielonym i ciemnym granatowym. Damskie były jak pamiętam różowe, żółte. Ponieważ uznałem, że ciemny kolor w połączeniu z syntetycznym materiałem może jednak zbyt mocno grzać (mimo, że z założenia kurtkę powinno się stosować w dni chłodniejsze) wziąłem zieloną. Wizualnie zresztą teź mi trochę bardziej pasowała niż ta granatowa.

Kurtka pakowana jest w zwyczajowy (jak na Aldi) worek z tekturką w środku.  Zamki, kieszonki w niej były dodatkowo owinięte bibułką.

Shamp_kurtka

Spodziewałem się, że rozmiarowo będzie jak większość ciuchów marketowych (czyli większa) więc wziąłem L. W domu czekało mnie jednak pewne rozczarowanie bo o ile w nią wszedłem to wydawała mi się ciasna na plecach (na wysokości łopatek ma przeszycie pod którym są otwory wentylacyjne). W tym miejscu właśnie cisnęła. Czym prędzej więc udałem się by wymienić ją na XL. Okazuje się, że „ten typ tak ma” i również XL (mimo, iź lepsza od L) trochę plecy opina. W normalnym ruchu nie przeszkadza to ale podnosząc ręce do góry, kurtka unosi się i pozostaje. Cóż… Pozostaje się przyzwyczaić bo jej atuty jednak rekompensują tą niedogodność.

Kurtka wykonana jest solidnie. Nic podczas używania jej nie zdążyło mi się rozpruć, urwać. Zamki działają dobrze. Jako jej największy atut uważam wagę i małe rozmiary. Można ją spokojnie włożyć do biegowego plecaka i w ogóle jej nie czuć (nawet przy długich biegach). Swoje zadanie spełnia wyśmienicie. Po założeniu chroni od wiatru jak i zabezpiecza przed lekkim deszczem. Jednocześnie otwory wentylacyjne na plecach + siateczki z boku nie pozwalają nam ugotować się podczas jej używania.

Ja jestem bardzo zadowolony z tego zakupu i polecam ją wszystkim, którzy mają dylematy w co ubrać się przy niezbyt pewnej pogodzie.

XXII Bieg na Ślężę – 23/05/2015

23/05/2015 – XXII Bieg na Ślężę

Dystans: 5,18 km
Czas: 00:46:11
Średnie tempo: 8:55 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Salomon Speedcross 3

Bieg będący kresem moich planów na ten rok…
Na Ślężę już parę razy w życiu miałem okazję się wyspinać, niemniej zawsze były to rodzinno/towarzyskie wejścia. Tym razem miało być inaczej – bo biegiem 🙂

Do Sobótki przyjechaliśmy z żoną jakąś godzinę przed startem. Stadion, biuro startowe udało nam się znaleźć bez żadnego problemu. Ludzi, samochodów dużo ale i miejsce miejsce parkingowe udało się znaleźć i w biurze w miarę poszło (trochę spietrzenie ludzi było do mojej strefy numerowej co spowodowało kolejkę a przy innych stanowiskach pustki no ale w sumie to niczyja wina).
Przebrałem się, ustaliliśmy z żoną, że ona pójdzie w górę i może fotki porobi na szczycie a ja poczekam na start i będę biegł. Średnio to wyszło bo dogoniłem ją pod Wieżycą i w sumie ona dalej już nie szła 🙂

sleza1
We właściwym biegu pierwsze wystartowały kobiety a 10 min później mężczyźni. Stanąłem raczej w 2/3 stawki i muszę stwierdzić, że było to złe posunięcie. Wąskie szlaki i dużo biegnących spowodowały, że bardzo ciężko było kogoś wyprzedzić. Wiadomo pod górkę trudno rwać ostrym tempem i chcąc nie chcąc jak tylko tłum przechodził do marszu musiałem iść i ja.
Nie mówię, że mocy miałem nie wiadomo ile ale jednak czułem, że w paru miejscach to spokojnie mogłem biec. Gdzie się dało to próbowałem boczkami się pchać i kolejnych delikwentów omijać.
Kawałem za Wieżycą zrobiło się szerzej i lekko z górki (czy po prostej) i tu zachciało mi się zaatakować. Ruszyłem troszkę ostrzej i sam nie wiem jak ale lewa noga uciekła mi gdzieś na kamieniach. Poczułem prawie trzask ale się naprostowałem i leciałem cały czas w górę. Wiedziałem, ze bedą kłopoty… ale nie sądziłem, że aż takie.
Do mety udało mi się dobiec praktycznie w tempie wszystkich (idąco-biegnących bo już nie leciałem tam gdzie inni szli). Na szczycie chwilę pogadałem z ekipą ze swojego klubu i ruszyłem spacerkiem w dół.
Stresik miałem bo okazało się szybko, że szlak którym schodzę okazał się innym niż ten którym biegłem pod górę i nie wiedziałem czy spotkam się z żoną. Ona miała klucze do auta, telefon mój w aucie wiec jakby czekała mnie kolejna wycieczka na górę by jej szukać byłbym niezbyt szczęśliwy. Na szczęście wykazała się roztropnością i sama wróciła do samochodu.

sleza2

Cóź. O ile póki łaziłem, biegłem to szedłem prawie normalnie to z każdą kolejną godzinką było coraz gorzej. Noga zaczynała mi puchnąć, boleć przy stanięciu u wieczorem już ładnie 🙁 kuśtykałem. Lekarzy w sumie się boję i niechętnie z ich usług korzystam ale dzisiaj rano uznałem, że jakby na skręcenie kostki to trochę za mocno mi noga przeszkadza i pora się jednak skonsultować z medykami. Z prześwietleniu na pogotowie wyszło, że zwichnąłem, skręciłem i naderwałem stawy i wiązadła stawu skokowego i poziomu stopy. Kazali jeszcze zgłosić się po opis zdjęcia za parę dni i z nim uderzać do ortopedy bo lekarz mówił, że jedno co mi tam nawaliło to z reguły odbywa się przy złamaniu ale u mnie złamania raczej nie widać. No chyba, że drugi specjalista powie co innego.
Tak to niestety marzenia o starcie w Biegu Rzeźnika poszły w siną dal. Co gorsze jak kontuzja długo będzie się ciągnąc to i dużo kolejnych startów jakie miałem ochotę odbyć przepadnie. Szkoda. Mam tylko nadzieję, że czasu przerwy nie przemarnuję, zbędnych kilogramów nie nałapię i powrót do biegów nie bedzie męką.

W tytule kronikarskim – czas na mecie 46:28, miejsce open – 351, M40 – 70

TRENING (TYDZIEŃ 20) – 21/05/2015

treningTydzień 20 – 21/05/2015

Dystans: 12,92 km
Czas: 01:14:08
Średnie tempo: 5:44 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Salomon Speedcross 3

Trening po takiej samej trasie jak 19/05. Dzień wcześniej popadało i od razu bieg szedł lepiej. Mniej suchego piasku, podłoże trochę bardziej twarde, zbite. Fajnie mi się biegło co widać od razu w lepszym tempie.
Taki bieg w polno-leśnych terenach to w sumie także miła odmiana od codziennych miejskich klimatów. Pusto, cicho, czyste powietrze i sama natura (sarenki na okolicznych łąkach, ptaszki latają ;)). Podoba mi się i kto wie czy nie skuszę się częściej na takie urozmaicenie. Bo i pod względem terenu róźnorodność podłoża znacznie podnosi biegowy rozwój formy.

TRENING (TYDZIEŃ 20) – 19/05/2015

trening

Tydzień 20 – 19/05/2015

Dystans: 13,46 km
Czas: 01:19:15
Średnie tempo: 5:53 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Salomon Speedcross 3

Treningowo to już wiele przed Rzeźnikiem nie nawojuje (szkolnym językiem pisząc – co się nie nauczyłem to się już nie nauczę :)) no to przynajmniej postaram się by mi się biegło wygodnie. W tym celu ten jak i najbliższe 2-3 treningi zejdę z asfaltów i wezmę się za rozbiegiwanie nowych Salomonów.
Butów mi trochę było szkoda na bieganie po Oleśnicy udałem się więc na wieś i postanowiłem zrobić trasę po polnych drogach. Start biegu w gęstej trawie, później zaorane pola aż do piaskowych dróżek między polami. Potem droga zrobiła się trochę bardziej ubita (ziemia, trochę kamieni) bym mógł finalnie lecieć po ubitych kamyczkach (w okolicy cywilizacji :)). Wszystko oczywiście w tych 13 km czyli odcinki każdej nawierzchni trwały po parę kilometrów.
Cóź. Buty jak narazie ok. Po pierwszym założeniu trochę miałem stracha czy nie będą mi obcierać palców, bo w mojej ocenie przód mają w miarę wąski (dopasowany). Wziąłem wprawdzie na to poprawkę i kupiłem je 45 1/3 (a normalnie noszę 44), niemniej jednak uczucie niepewności było. Na szczęście nic mnie jednak nie obtarło – liczę, że tak będzie i na dłuższych dystansach.
Podczas biegu buty są wygodne. Trzeba się trochę przyzwyczaić do ich kolców (tam gdzie był nieliczny asfalt to biegnie się trochę dziwnie).

Sam bieg wszedł mi dość ciężko. Pogoda nijaka. Trochę popadało wcześniej, było ciepło i wilgotno. Miałem wrażenie, że mocno się odwodniłem bo w buzi sucho a ciuchy do wyciśnięcia 🙂 Piaski jednak mocno stopują – wysiłek trzeba włożyć dużo większy w przemieszczanie się niż na asfalcie (czy twardych kamiennych szlakach Gór Sowich). No ale w sumie to dobrze. W Bieszczadach też lekko nie będzie 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 20) – 17/05/2015

trening

Tydzień 20 – 17/05/2015

Dystans: 11,94 km
Czas: 01:10:53
Średnie tempo: 5:55 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit 2015

Sam jestem zaskoczony swoją dobrą dyspozycją na tym biegu 🙂 12 km z 3 solidnymi podbiegami (2 po około 2 km i końcowy kilkaset metrów). Z reguły na tej trasie, na drugim podbiegu podchodziłem a tym razem biegłem do samego końca. Co lepsze sobotnio-niedzielną noc spędziłem na weselu więc mało się spało i nogi bolały już na starcie. Fajnie.

TRENING (TYDZIEŃ 20) – 12+14/05/2015

trening

Tydzień 20 – 12/05/2015

Dystans: 11,16 km
Czas: 01:06:00
Średnie tempo: 5:55 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – PUMA Kevler Runner

Tydzień 20 – 14/05/2015

Dystans: 11,13 km
Czas: 01:00:59
Średnie tempo: 5:29 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Nowy tydzień, trasa ta sama 🙂 Niewiele kombinowałem w tym tygodniu z treningiem, biegłem po swoich zwyczajowych ścieżkach. Wtorek spokojnie, dzisiaj dla odmiany szybciej.
Pewną odmianę planuję dopiero w przyszłym tygodniu, bo po długiem namyśle kupiłem buty na Rzeźnika (i tym podobne wycieczki). Zdecydowałem się na Salomon Speedcross 3 w wersji kolorystycznej Lake/Fluo Green/Fluo Blue. Jako, że niewiele już czasu zostało na ich „dopasowanie” to w przyszłym tygodniu planuję pobiegać w terenie pod Oleśnicą (czyli polne i leśne dróżki). Jak pogoda dopisze to zrobię 2 treningi po terenie a w przyszła sobotę test górski – Bieg na Ślężę.