TRENING (TYDZIEŃ 14-15/2017)

Trening Biegowy

Minione 3 tygodnie można podsumować krótkim – słabo. Kiedy już przez moment zaczynałem się ogarniać wystąpiły okoliczności przeszkadzające – a to czynności poza biegowe, a to kontuzja.
Niewiele ciekawego dokonałem w tym okresie więc szkoda się tu rozpisywać. Dla swojej pamięci wpiszę tylko krótkie info o dystansie i myślę, że w końcu ruszę już normalnym tokiem. Odpukać dolegliwości minęły, a i opłaciłem parę ciekawych biegów = pora biegać 🙂

Tydzień 14 (3 treningi)
28/03 – 5,55 km, 30:40 min, 5:31 min/km, Oleśnica
30/03 – 5,55 km, 31:31 min, 5:41 min/km, Oleśnica
02/04 – 9,63 km, 55:06 min, 5:43 min/km, Oleśnica

Dystanse słabe. Miałem dołożyć dłuższy bieg w sobotę ale działania przy samochodzie zajęły mi dłużej niż myślałem. Późno się zrobiło i ani sił ani chęci nie było.

Tydzień 15 (2 treningi)
04/04 – 8,38 km, 48:02 min, 5:44 min/km, Oleśnica
06/04 – 3,34 km, 19:20 min, 5:47 min/km, Oleśnica

Zupełnie jak u starych ludzi… w środę rano dokonałem leciutki skłon nad kanapą i jak mnie trachnęło w dole pleców 🙁 Skojarzyło mi się, z wypadniętym dyskiem ale czy to to? Nie wiem. Może coś tylko naciągnąłem, podrażniłem jakiś nerw. W każdym razie zginać się po tym niby mogłem ale czułem się sztywny i obolały. Dzień później, po południu spróbowałem uderzyć na biegi. Źle się jednak leciało, po 3 km dałem spokój i zacząłem odpoczynek.

Tydzień 16 (2 treningi)
13/04 – 3,20 km, 18:34 min, 5:48 min/km, Oleśnica
15/04 – 11,41 km. 1:09:27, 06:05 min/km, tereny pod Oleśnicą

7 dni rekonwalescencji i spróbowałem znów pobiegać. Czwartek – delikatnie, krótko. Uff. jest ok, nic nie rwie, nie boli.
W sobotę wymyśliłem, że pobiegam z Żoną po leśnych terenach pod Oleśnicą. Ja biegłem, ona jechała rowerem. Miało być około 7-8 km ale po 6 zaczęła narzekać, że słaba droga (fakt, dużo przeszkód błota, gałęzi, zaoranych odcinków) i żebyśmy wrócili asfaltem. Niestety 🙂 asfaltem było sporo dalej i chcąc, nie chcąc te 11 km ubiegłem. Także ten bieg bez negatywnych doznać – oby był to dobry znak.

AONIJIE backpack E884 – mini plecak

Logo strony Test Sprzetu

AONIJIE backpack E884 – mini plecak

Przy okazji zakupu softflasków AONIJIE wpadł mi w oko niewielki plecaczek tej samej firmy. Odblaskowy kolor, krój a’la kamizelka biegowa, możliwość przeniesienia wody i różnych drobiazgów – interesujące. Jako, że nie był taki drogi (około 14 $ bez bidonów i 18$ z dwoma bidonami) no to dołożyłem do koszyka.

AONIJIE E884
AONIJIE E884 – widok ogólny

Informacje od producenta:
Marka: Aonijie
Przeznaczenie: Odblaskowy plecak do biegania
Model: E884
Materiał: polyester net yarn, nylon spandex
Waga: 130 g
Rozmiar: uniwersalny
Płeć: Unisex (mężczyzna + kobieta)
Produkcja: Chiny
Dostępne kolory: żółty, różowy, szary, niebieski
Wyposażenie opcjonalne: 2 bidony 250 ml

AONIJIE E884
AONIJIE E884 – możliwości wykorzystanie wszystkich kieszonek

Wrażenie ogólne
Plecak przybył w foliowym worku z logo producenta. Rozciągnięty był na kartonowym wieszaczku. Chińskie metki nic ciekawego nie zawierały, ale myślę, że prostota obsługi nie wymaga studiowania dokumentacji 🙂
Gdyby ktoś miał jednak wątpliwości, co gdzie można w nim nosić, powyżej całkiem fajna obrazkowa instrukcja.
Po wzięciu w rękę plecaczek sprawiał pozytywne wrażenie. Wykonany estetycznie, nie odkryłem żadnych niedoróbek.  Paski, zamki, regulacje wszystko działa. Ewentualnie zapięcie przednie (klamra) mogłaby być bardziej solidna. Na razie jest ok, ale czy z czasem się nie wyrobi to zobaczymy.
Ciekawym patentem okazało się zamknięcie tylnej kieszonki – jest to mały magnesik (dla mnie nowość, nie miałem tego nigdzie).

AONIJIE E884
AONIJIE E884 – na modelu

Pierwsza przymiarka
Plecaczek (bardziej kamizelka?) jest naprawdę minimalistyczny. Na Chińskiem modelu wygląda normalnie, na Europejczyku (czyli ja – 183 cm wzrostu, 110 w klatce) kończy się sporo wyżej. Kawałeczek za piersią 🙂 Plusem jest na pewno regulacja – faktycznie paski da się sporo ścisnąć czy poluźnić. U mnie jeszcze trochę pasków zostaje, czyli jeszcze większy facet też powinien go na siebie wcisnąć.
Zgodnie z danymi producenta plecak jest lekki – po zważeniu miał te 130g.
Odblaski świecą bardzo ładnie. Zależało mi na tym, bo chciałbym go używać w nocy (nawet na pusto) zamiast kamizelki ostrzegawczej.

AONIJIE E884
AONIJIE E884 – widok ogólny, oświetlony

Pakowność
Zanim ruszyłem w teren popróbowałem w domu co do niego da się włożyć.
Górna kieszeń:  wejdą banknoty, jakiś mniejszy zestaw kluczy od domu czy auta.
Kieszenie przednie:
– softflask 250 ml, jak widać na zdjęciu. Wchodzi ale jakieś 1/3 wystaje,

AONIJIE E884
AONIJIE E884 + softflask 250 ml

– twardy bidon 330 ml. Długościowo bez problemu, ale ciasno i góry. Wcisnąłem z mozołem, o szybkim wyjęciu na biegu zapomnijcie,

AONIJIE E884
AONIJIE E884 + bidon 330 ml
AONIJIE E884
AONIJIE E884 + bidon 330 ml włozony

– telefon. 5,5″ wchodzi. Kawałek wystaje, szczęśliwie szans by wypadł nie ma. Mniejsze telefony mieszczą się całe.
Tylna kieszeń: po skompresowaniu (w worku) wcisnąłem leciutką wiatrówkę (coś a’la takie po 50 zł z Decathlonu). Wtedy jednak magnesik potrafi czasem się rozpiąć (może kurtkę trzeba by lepiej ułożyć).

AONIJIE E884
AONIJIE E884 i wiatrówka z Aldi

Testy/Używanie
Jak do tej pory zrobiłem w nim kilka treningów po około 5-10 km. W różnych konfiguracjach (z tyłu kurtka, z przodu softflask, telefon). Co udało mi się zauważyć:
– warto dobrze dopasować paski. Przy pierwszym biegu spiąłem je za mało i plecak lekko uciekał mi na lewą stronę,
– po dopasowaniu regulacji plecak trzyma się dość stabilnie, nie lata, nie odpina się. Ale…
– paski mają jednak tendencję do rozluźniania się. Czuć to zwłaszcza przy kolejnym zakładaniu. Trzeba je od nowa dociągać pod siebie.
– oddychalność, komfort. Jak najbardziej ok. Lekki, nie grzeje w plecy. Ponieważ w większości jest zrobiony z siatki to wrażliwe przedmioty obowiązkowo trzeba włożyć w worek. Inaczej będą mokre od potu. Przy testowych dystansach plecak nie powoduje też żadnych obtarć/urażeń. Biegałem jednak w grubszych ciuchach – ten pkt więc jeszcze do sprawdzenia dokładniej,
– pakowność. Z wkładaniem i wyciąganiem telefonu, softflaska nie ma problemu. Softlask (250 ml) jest jednak do niego zbyt wysoki. Trzyma się dobrze do momentu gdy jest w miarę pełny. Jak opróżnimy więcej, to góra smętnie wisi w doł 🙂 Wkurzało mnie to niemiłosiernie. Rada – softflask da się zgiąć w pół/zagiąć ustnik. Wtedy jest ok, chowa się w kieszenie.

Cóż. Na ten moment jestem zadowolony. Bardzo fajny, lekki plecaczek/kamizelka na treningi. Odblaskowy – widać nas w nocy (+). Podstawowe graty się mieszczą (+). Ze względu na możliwości transportowe wody (te 2×250 ml to raczej max Aonijie) nie jest to plecak na ultra. Mi zbyt szybko zabrakłoby wody. Do ponad 10 km w upałach jak najbardziej.

City Trail 2016-2017 Wrocław – ceremonia zakończenia

City Trail 2016-17
Ceremonia zakończenia CT Wrocław 2016-2017

CITY TRAIL WROCŁAW 2016-2017

Edycja biegów City Trail (Wrocław) w sezonie 2016-2017 zakończyła się już jakiś moment temu i dzisiaj miałem okazję uczestniczyć w uroczystym zakończeniu.
Sporym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że było bardzo dużo ludzi – dorosłych, dzieci. W porównaniu z poprzednią ceremonią widać postęp i popularyzację biegania 🙂
Podobnie jak rok temu prowadzący opowiedzieli trochę o sobie (początkach zawodów), pokazali kilka filmów z przygotowań (fajnie zmontowane, podobało mi się) no i przeszli do tego co najprzyjemniejsze – wręczania nagród, medali itp.
Wszystko szło „zgrabnie”, nie było dłużyzn czy nudy.  Przyjemnie odebrać krążek swój i synka. Ot udana impreza 🙂

Co do rezultatów bo to ważne (chociaż mało budujące). We Wrocławiu zająłem miejsce 177 (mężczyźni) z 285 sklasyfikowanych. W swojej kategorii M40 byłem 43/71
Rezultaty poszczególnych biegów:

BIEG 2 – 23:15
BIEG 3 – 23:25
BIEG 5 – 25:03
BIEG 6 – 25:04

Cóż, szkoda, że ostatnie dwa biegi dużo słabsze niż początek cyklu ale trzeba powiedzieć uczciwie, że i tak szans na pudło nie było. Sporo trzeba by nad sobą popracować 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 12/2017)

Trening Biegowy

Kolejny tydzień za mną. W dalszym ciągu nie idzie jak trzeba ale pewien postęp już jest. Odbyłem 4 treningi o łącznej długości 34,41 km.

Data: 21/03/2017
Dystans: 8,93 km
Czas: 00:52:59
Średnie tempo: 5:56 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Zwyczajowo – trening w Oleśnicy. Dwa kółka (większe i drugie mniejsze). Biegło się bez większych sensacji.

Data: 23/03/2017
Dystans: 8,15 km
Czas: 00:48:35
Średnie tempo: 5:58 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Tym razem zamiast kółkować to poleciałem po prostej. Do miejscowości moich rodziców, by stamtąd leniwie wrócić do domu samochodem 🙂
Nie najgorzej, no może poza faktem, że strasznie spięte (sztywne) miałem mięśnie na pierwszych dwóch kilometrach. Niby się rozciągałem ale jednak coś słabo. Za dużo chyba siedzenia w ciągu dnia.
Szczęśliwie nic mi nie nawaliło, później nogi się rozruszały.

Data: 25/03/2017
Dystans: 4,64 km
Czas: 00:29:18
Średnie tempo: 6:19 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Słabym ogniwem tygodniowego biegania okazała się właśnie sobota. Nie z mojej winy w sumie 🙁 Zdecydowaliśmy się rodzinnie na pewne prace i w momencie ich końca było już na tyle późno, że dłuższy bieg nie wchodził w grę. Aby przynajmniej cokolwiek ubiec, zrobiłem krótkie 4,5 km.

Data: 26/03/2017
Dystans: 12,69 km
Czas: 01:23:19
Średnie tempo: 6:34 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Piękna pogoda w niedzielę aż zachęcała by wyjść z domu. Zebrałem graty (testuję twardo softflaski i kamizelkę) i ruszyłem na troszkę dłuższą trasę. Biegło mi się dobrze. Tempo wyszło słabiutkie, ale to za sprawą tego, że często przystawałem by zrobić jakieś zdjęcie.
Kilka na zachętę do odwiedzenia Gór Sowich poniżej.

Okolice Gór Sowich
Standardowo fotka na Łyse Wzgórze.
Okolice Gór Sowich
A takie widoczki czekają na nas z jego szczytu 🙂
Okolice Gór Sowich
W stronę Sokolca. Tam gdzieś daleko Wielka Sowa.

Soft flask AONIJIE 250ml

Logo strony Test Sprzetu

Soft flask AONIJIE 250ml (SD09-R2505)

Do tej pory jedyne softlaski (miękkie bidony) jakie miałem to chińskie wynalazki z allegro (500 ml po około 5 zł).  Ot coś takiego jak na załączonym obrazku:

Softflask No Name
Chiński No-name

Wykonane było to ze sztywnego plastiku, który i owszem można było zwinąć w rulon ale zbyt wygodny to on nie był.
Jeden z tych bidonów bardzo szybko (bo na pierwszym biegu ultra) puścił na górnym zgrzewie i kapał przy piciu. Drugi wprawdzie okazał się trwalszy, ale czy to z powodu wielkości (wystawał z bocznej kieszonki mojego plecaka Kalenji), czy mojego gapiostwa, to go zgubiłem podczas Ultra Kotliny.

Po tym traumatycznym przeżyciu, zdecydowałem, że przydałby mi się bidon lepszej jakości, a jeśli przy okazji i trochę mniejszy to już w ogóle wypas.

Szybki research na Allegro i zbyt wielkiego wyboru to nie ma 🙁 W większości sklepów dostępne są softflaski Salomona.  Domyślam się, że jest to produkt dobrej jakości, ale niestety – cena poraża. Wydać trzeba na niego ponad 50 zł. Nieliczne propozycje innych firm w sumie w podobnych cenach.
Wizja wydania ponad 100 zł za dwie buteleczki wydała mi się mało kusząca. Szczęśliwie wypatrzyłem softflask chińskiej firmy AONIJIE. Wizualnie bardzo przypomina on produkt Salomona więc albo się nim mocno wzorowali, a kto wie czy nie jest to praktycznie to samo tylko bez logo.
Aonijie można kupić na Allegro (jakiś pomysłowy rodak już je sprowadza) ale jeśli nie zależy nam na czasie to i zamówić sobie bezpośrednio (taniej) z Chin. Czy to przez Aliexpress czy E-baya, da się je spokojnie wyszukać.
Tutaj cena jest już jeszcze trochę lepsza i buteleczka w zależności od wielkości (150-500 ml) kosztuje od około 5 do 10 dolarów. Te, które wybrałem – 250 ml  bez wydłużanej rurki do picia były po jakoś po 6 $.

4 tygodnie oczekiwania minęły szybko i w końcu paczka z Chin przybyła 🙂

Po rozpakowaniu naszym oczom ukazuje się niebieski softlask zapakowany w foliowy woreczek. Ma on dodatkowo założoną karteczkę, z której jak ktoś umie to wyczyta różności 🙂

Softflask AONIJIE 250ml
Jeszcze fabrycznie nowy

Pomijając krzaczki to wychodzi, że jest to softflask o pojemności 250 ml, wykonany z TPU (termoplatyczny elastomer poliuretanowy) bez szkodliwych składników (BPA free, PVC free). Bidon dysponuje ustnikiem, który trzeba zagryźć by woda leciała (bite valve). Ot, chyba wszystko jeśli kogoś interesują metki.
Dla ciekawych – pusty, 250 ml, softflask waży 26 gr. (zważone przeze mnie). Jego wymiary to około 23 cm x 7 cm (długość x szerokość pustego).

Softflask AONIJIE 250ml
Softflask AONIJIE 250ml – widok ogólny

Przechodząc zaś do tego co ciekawsze 🙂

Bidon na pierwszy rzut oka wygląda solidnie. Materiał, z którego go zrobiono jest przyjemny w dotyku, ma aksamitną fakturę.
Góra (tam gdzie wkręca się zatyczkę) jest sztywna, cała reszta to już elastyczny softflask.
Zgrzewy całości są dość szerokie i również sprawiają dobre wrażenie. Czy tak będzie rzeczywiście to wyjdzie po jakimś czasie ale liczę, że się nie zawiodę. Dam oczywiście znać w update-cie opisu.
Pozytywnym faktem jest również to, że softflask nie śmierdzi plastikiem.

Softflask AONIJIE 250ml
Pierwsze napełnienie

Zatyczka z białego tworzywa wkręca się dobrze. Nawet nie dokręcona do oporu nie ma nieszczelności. Nic nie kapie, nie leci.
Tak samo przez ustnik. Dopóki go nie przygryziemy (czy ściśniemy ustami) woda nie leci.
Ustnik można zdemontować (np. by go lepiej umyć). Schodzi i wchodzi na rurkę z właściwym oporem więc zakładam, że i on nie będzie źródłem nieszczelności.

Softflask AONIJIE 250ml
Softflask AONIJIE 250ml – ustnik

Samo picie trudne nie jest. Nadgryzamy elastyczną końcówkę  i można wodę ciągnąć 🙂 Czy leci lekko, czy ciężko to się nie wypowiem (bo innych nie używałem). Wydaje mi się, iż tak jak trzeba – po „treningu picia” każdy powinien sobie poradzić.
W miarę picia butelka zmniejsza swoją objętość – też tak jak trzeba 🙂

Jak pisałem na wstępie nie mam niestety porównania do softflasków innych producentów ale … mam softcup Salomona więc bazując na tym powiem, że:
– kolorystycznie materiał obu jest praktycznie taki sam. Salomon jest minimalnie bardziej przeźroczysty,
– Salomon ma odrobinę bardziej chropowatą fakturę, Aonijie jest bardziej aksamitne,
– zgrzew dolny w obu jest praktycznie identyczny,
– zgrzew boczny w Salomonie jest bardziej zaakcentowany. Czuć wklęśniecie. Aonijie ma go bardziej płaskiego.

Softflask AONIJIE 250ml
Softflask AONIJIE vs softcup Salomon

 Cóż więcej… ciężko tu o jakieś kosmiczne wnioski bo to w końcu tylko bidon. Wielkościowo 250 ml pasuje mi lepiej do mojego Kalenji. Dodatkowo da się go umieścić w minimalistycznej kamizelce AONIJIE, którą też kupiłem i niedługo opiszę.
Cena jak najbardziej akceptowalna. Nie będzie szkoda jak w końcu się zepsuje/uszkodzi.

TRENING (TYDZIEŃ 10+11/2017)

Trening Biegowy

Kurcze… co by nie wymyślać dalej jestem z treningiem w czarnej d…
A to pogoda zła, a to dłużej w robocie, a to coś załatwiałem po. Z raz czy dwa mi się wyjść nie chciało bo serial ciekawy był w TV. Porażka 🙁
Cóż, więcej nie ma się co usprawiedliwiać. Pora wziąć się za robotę. Ponieważ zaczyna się zawsze od poniedziałku to ja zacznę od wtorku 21/03 🙂

Kronikarskim zaś obowiązkiem 2 minione tygodnie poszły tak:

Data: 07/03/2017
Dystans: 9,59 km
Czas: 00:54:17
Średnie tempo: 5:40 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy.

Data: 11/03/2017
Dystans: 12,27 km
Czas: 01:18:46
Średnie tempo: 6:25 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Asfalty Gór Sowich (Ludwikowice Kł. Sokolec). Pobiegłem z siostrzeńcem Żony z założeniem, że zrobimy spokojnym tempem 12 km (bo taki trening planowałem). Przed zimą coś tam biegał i chciał zobaczyć czy jeszcze da radę. Dał. Lżejsza 12-ka (sporo z górki) weszła.

Data: 12/03/2017
Dystans: 13,16 km
Czas: 01:22:20
Średnie tempo: 6:15 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Asfalty Gór Sowich c.d. (tym razem pętelka przez Ludwikowice Kł. -Sokolec-Jugów). Odczuciowo słabiej niż w sobotę. Czułem nogi, a w końcówce biegu mocno przeszkadzał wiatr.

Tydzień 09 to 3 biegi i 35,02 km

Data: 15/03/2017
Dystans: 5,62 km
Czas: 00:33:36
Średnie tempo: 5:59 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy.  Jedno dłuższe okrązenie.

Data: 16/03/2017
Dystans: 3,29 km
Czas: 00:16:42
Średnie tempo: 5:05 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Ponieważ wtorkowy bieg był słaby (mało kilometrów) to w środę chciałem nadrobić. Z pracy wróciłem jednak zrąbany jak nigdy i debatowałem czy w ogóle iść. Poczucie obowiazku zwyciężyło i wyszedłem na szybszy, a krótszy trening.

Data: 18/03/2017 – City Trail (bieg 06/06)
Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:10
Średnie tempo: 5:08 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Finalny bieg City Trail. Trzeba było biec by być klasyfikowanym 🙂 Tym razem frekwencja dużo gorsza niż poprzednio. W sumie nic dziwnego bo pogoda nie zachęcała. Zimno, wietrznie i padało.
Warunki pogodowe sprawiły, że na trasie królowało błoto. Nie było sensu kombinować. Niektórzy drobili, mijali, ja leciałem prosto jak czołg 🙂
Pod względem formy nic się nie zmieniło od biegu 5 więc ponownie zająłem miejsce w strefie 25 min.
1 km – 05:09
2 km – 05:02
3 km – 05:15
4 km – 05:18
5 km – 04:26
Oficjalnie zająłem 224 miejsce z czasem 25:04

Tydzień 10 to znów 3 treningi. Szybsze ale za to sporo krótsze. Na liczniku wyszło tylko 13,81 km

TRENING (TYDZIEŃ 09/2017)

Trening Biegowy

Bardzo powoli ale jednak zwiększam ilość treningów. Tym razem dokonałem 4 biegi na łączną długość 35, 76 km. Myślę, że tygodniu 10 uda mi się powrócić już do około standardowych ~10 km biegów (podczas treningu).

Data: 28/02/2017
Dystans: 7,93 km
Czas: 00:46:11
Średnie tempo: 5:49 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy. Zacząłem spokojnie i z każdym kilometrem przyśpieszałem. Z jednej strony fajnie,  z drugiej wydaje mi się, że jeszcze nie mam na tyle formy by mocno przyśpieszyć. Na drugim okrążeniu czułem się już zmęczony.

Data: 03/03/2017
Dystans: 5,57 km
Czas: 00:32:41
Średnie tempo: 5:52 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

W czwartek jednak zwyciężyło lenistwo i nie biegałem. By uspokoić sumienie poderwałem się w piątek rano i biegałem przed pracą. Jejku, jednak rano to nie bieganie. Słabo idzie 🙂

Data: 04/03/2017
Dystans: 9,99 km
Czas: 01:02:05
Średnie tempo: 6:13 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Weekend w okolicy Gór Sowich. Trasy asfaltowe. Nie ciągnęło mnie na szlaki bo bałem się błota 🙂 Sam fakt, że jest w górę i w dół wystarczy.
Sobotni bieg z gatunku lżejszych, większość trasy z lekkiej górki. Nawet jestem zadowolony, bo biegu siły na normalną egzystencję były.

Data: 05/03/2017
Dystans: 12,27 km
Czas: 01:17:39
Średnie tempo: 6:20 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Crivit (Nike 2015)

Niedziela to też „pofalowana” trasa. W porównaniu do poprzedniego dnia, było bardziej pod górki no i większy dystans. Może być.

Dokonało się…

Zgodnie z przewidywaniami nie załapałem się na Bieg Ultra Granią Tatr.  Nie ma mnie na liście szczęśliwców, ani na rezerwowej. Cóż… nie jest to jakieś zaskoczenie, byłem tego w sumie pewien.

Co ciekawe, jakoś nie czuję wielkiego żalu z tego powodu. Widać bieg ten był na tyle nierealny, że poczucie straty nie wystąpiło 🙂 Co więcej odczuwam nawet pewnego rodzaju ulgę bo … kilkaset PLN zostaje w kieszeni (realnie licząc to taka fanaberia kosztowałaby mnie ponad 1000 więc całkiem sporo) .

No i ok. Temat BUGT jest już tematem zamkniętym. Myślę, że drugiego podejścia do niego robił już nie będę. Mam jakoś złe doświadczenia z „grubymi” imprezami, które planowałem długofalowo. W 2015 przed Rzeżnikiem, kontuzje wyeliminowały nasz team, co kosztowało mnie jakieś 500 zł w plecy. Drugi raz już tam się nie zgłaszałem. Tym razem przynajmniej kasy nie straciłem, co jest jakimś plusem 🙂

Późno już (w końcu luty) ale pora teraz pomyśleć nad planem startowym na 2017 r. Myślę, że będzie tych startów trochę mniej, postaram się jednak powalczyć o poprawę wyników. Nie mówię tu o spektakularnych życiówkach niemniej na 5, 10, 21 czy 42 km trochę mogę urwać.  I postaram się to zrobić.
Nie przestały mnie kręcić ultra klimaty i pewnie chociaż z jeden taki bieg w tym roku zrobię. Będzie to jednać coś bardziej lokalnego – impreza na którą można się zapisać „normalnie” bez płacenia rok wcześniej czy losowań. Co ciekawego znajdę to się jeszcze okaże 🙂

Biegowy Weekend :)

Mijający weekend obfitował w biegowe wydarzenia. Miałem przyjemność wystartować w dwóch biegach, z których jeden był dobrym sprawdzianem mojej aktualnej formy zaś drugi typowo dla przyjemności.

City Trail

Sobotni poranek to wycieczka na 5 bieg z cyklu City Trail (we Wrocławiu). W tym sezonie słabo dosyć przygotowałem się do nich „logistycznie” i do tej pory biegłem dopiero w dwóch. Chcąc być sklasyfikowanym na końcu, nie ma już taryfy ulgowej i musiałem biec (tak samo będzie za miesiąc).
Pomimo ostatnich ciepłych dni, Wrocław przywitał nas temperaturami około 0 stopni i leżącym gdzie nie gdzie śniegiem. Może to i dobrze bo nie było mega błota, którego się obawiałem. Ziemia była w miarę twarda, momentami nawet na śniegu było ślisko.

City Trail - 5 bieg Wrocław 2016
Sportowcy podczas rozgrzewki

Ponieważ słabo z formą, tym razem zdecydowałem się na strefę około 25 min. Gdybym poczuł moc, miałem plan w końcówce przyśpieszyć. Opcji, że będzie dużo wolniej nie brałem pod uwagę 🙂
Rozgrzewka no i start.
Pierwszy kilometr wszedł praktycznie idealnie. Około 5:05. Później zaczęło być ciężej. Trochę przeszkadzali ludzie – w grupie na 25 min sporo biegaczy.  Niektórzy zwalniali,  ciasno na trasie i nie zawsze udawało się „cisnąć” bez gubienia tempa.  Nie będę ukrywał, że i mi po około 2-3 kilometrach moce opadły ale o dziwo do 4 km trzymałem równo 5:15, 5:16, 05:16. Ostatni kilometr (niestety niepełny wg mojego Suunto) to 04:16. Pozostaje więc zakładać, że jednak przyśpieszyłem 🙂
Według oficjalnych danych zająłem miejsce 234 z czasem 25:03.

Cóż, na ten moment to niestety mój maks. Masakrycznie poleciała mi forma, widać zaniedbania ostatnich 4 miesięcy. Będzie trzeba solidnie pracować by nawet nie poprawiać byłe rekordy, ale do nich się zbliżyć.

Bieg Tropem Wilczym 2016

W niedzielę w ramach rodzinnego relaksu zaplanowaliśmy udział w Biegu Tropem Wilczym (Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych). Tym razem we Wrocławiu (rok temu startowaliśmy w Kłodzku).
Słaba pogoda (zimno, wiatr i przelotne opady) spowodowały, że syn został jednak w domu a na bieg pojechałem tylko Żoną.

Wrocławski bieg organizowało Stowarzyszenie Pro-Run, które z tego co pamiętam pewne doświadczenie organizacyjno-biegowe ma 🙂
Na stronie biegu czytelnie podano co, kiedy i gdzie. Miejsce imprezy (tereny Stadionu Olimpijskiego) też przygotowane bdb. Widać było namioty organizatorów już z daleka.
Na pomysł wczesnego odbioru pakietów wpadło oprócz nas sporo innych osób i o ile po numery nie było dużo chętnych to do koszulek kolejki były spore. Szło to jednak sprawnie, jakby nie wybrzydzanie co po niektórych biegaczy (a to rozmiar nie ten, a to osoba na koszulce nie ta) to w ogóle by było szybciutko.
No nic. Czasu mieliśmy i tak sporo, bo pakiety odebraliśmy około 09:00 a bieg 11:30. Korzystając więc z niedalekiej obecności marketu i giełdy różności uderzyliśmy w tamtą stronę by pojawić się z powrotem około 11:00.
Rywalizacja na dystansie 10 km już się kończyła. Pooglądaliśmy finisher-ów, prezentowane ekspozycje związane z żołnierzami, rozgrzaliśmy się i nadszedł moment startu.

Pamieci Zolnierzy Wykletych
Przedstartowe selfie

Sam bieg wiadomo bardziej dla pamięci niż wyniku ale pochwalić muszę swoją Żonę. Mimo sporej przerwy biegowej dzielnie te ~2 km przebiegła bez przerw. Brawo.
Po mecie odebraliśmy medale, wodę i bezalkoholowe piwo. Ja skusiłem się na posiłek – smaczną kaszę z warzywami i mięsem.
Fajne przedpołudnie, bieg uważam za mocno udany.

Pamieci Zolnierzy Wykletych
Nie wiem co bardziej cieszy – medal czy piwo 😉

Na sam koniec takie małe spostrzeżenie. Widzę, że cena tego biegu sporo różni się w zależności od miasta. Nie podoba mi się to, szczerze – obstawiam pazerność niektórych organizatorów (chcących przy tym wydarzeniu zarobić). Oczywiście nie znam miejscowych uwarunkowań i jeśli np. różnice w cenie zależą od czynników niezależnych od nich np. większe koszty wynajmu obiektów itp. to zwracam honor. Ale i tak nie do końca wierzę w takie wytłumaczenie 😉
Wrocławianie stanęli na wysokości zadania – ich stawka była mała, co niejako też wpłynęło na naszą chęć wystartowania właśnie tu.

TRENING (TYDZIEŃ 08/2017)

Trening Biegowy

Powolutku bo powolutku ale w miarę regularnie zaczynam biegać z powrotem. Ten tydzień to 4 biegi z łącznym dystansem 20,26.

Data: 21/02/2017

Dystans: 7,94 km
Czas: 00:49:05
Średnie tempo: 6:11 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Trening w Oleśnicy. Zacząłem spokojnie by zobaczyć jak biega się po „równym”. Pierwsze, większe kółko weszło dość dobrze, na drugim nogi już trochę czułem. Zdecydowałem się więc  na mniejsze okrążenie i wyszło około 8 km. Dzień później mięśnie było czuć czyli braki formy są wyraźne.

Data: 23/02/2017

Dystans: 5,56 km
Czas: 00:33:01
Średnie tempo: 5:56 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Tłusty czwartek 🙂 Trening miał wyglądać podobnie jak ten z wtorku ale zwyciężyło lenistwo. Późno już było, zrobiłem kółko i dałem spokój.  Usprawiedliwiałem się wprawdzie sam przed sobą, że przed sobotnim City Trailem nie ma sensu się żyłować ale to marne usprawiedliwienie…wstyd i tyle.

Data: 25/02/2017 – City Trail Wrocław (bieg 5/6)

Dystans: 4,90 km
Czas: 00:25:09
Średnie tempo: 5:08 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

W porównaniu do poprzednich – słabo. Ale na ten moment to max jaki z siebie mogłem wykrzesać. Teraz pora solidnie trenować by ostatni bieg wyszedł tak jak powinien. Dokładniejszy opis tego i niedzielnego biegu będzie w następnym wpisie.

Data: 26/02/2017 – Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Wrocław)

Dystans: 1,86 km
Czas: 00:11:43
Średnie tempo: 6:18 min/km

Średnie tętno: –
Maksymalne tętno: –
Sprzęt: Suunto Ambit. Buty – Nike LunarSwift +4

Bieg na dystansie symbolicznym. Ciekawy bo z moją małżonką, która po dłuższej przerwie zdecydowała się poruszać. Fajnie to poszło, wynik mało ważny, za to chęci i spędzony czas jak najbardziej na plus.

W pogoni za marzeniami