14 Letni Bieg Piastów 2026

Jakiś tydzień przed zawodami jadąc samochodem słuchałem Radia Wrocław. W audycji ogłosili, że do wygrania będzie pakiet startowy na dowolny dystans tegorocznych zawodów. Kazałem synowi wysłać wiadomość z wymaganymi rzeczami no i w sumie o sprawie zapomniałem. Dwa dni później dostałem sms, że wygrałem i proszą mnie o kontakt! Wow… 🙂
Zdecydowałem się na dystans 13 km bo dłuższe raczej poza moim zasięgiem a z kolei na 6 km to szkoda trochę jechać taki kawał drogi.

Skoro powiedziało się A, należało powiedzieć B 🙂 W tygodniu poprzedzającym imprezę zrobiłem „solidny” trening biegnąc 5 km, 7 km i 4 km (ostatnie miesiące biegam 4 x 4 km w tygodniu więc zaręczam było to faktycznie więcej niż normalnie). Zapoznałem się z przebiegiem trasy na stronie organizatora, pogrzebałem trochę w szafie co to na bieg się nada. Oj, dawno się nie szykowałem na zawody, dość przyjemne takie przełamanie rutyny treningowej.
Po tym ufny w swoją moc i szczęście udałem się na niedzielny bieg.

Jakuszyce przywitały mnie ładnym słoneczkiem ale i zimnym wiatrem 🙂 Udało się zaparkować prawie przy biurze zawodów więc spokojnie udałem się po pakiet, przejrzenie co ciekawego jest stoiskach wystawców i sponsorów. Sporo tego, widać rozmach. Szkoda tylko, że sam pakiet takie minimalistyczny (papierowa koperta z numerem, żelem i paroma ulotkami rabatowymi). No cóż, znak dzisiejszych czasów.

Gdy nadszedł stosowny czas zrobiłem porządną rozgrzewkę, ustawiłem się w ogonie stawki no i czekałem na sygnał startu.

Tłum ruszył, ja spokojnie z nim. Ze wszystkich sił starałem się nie dać ponieść entuzjazmowi i gonić ponad swoje siły ale jednak nie dało rady. Za daleko z tyłu chyba stanąłem i biegacze z tego rejonu strasznie psuli mi tempo – trzeba było zwalniać, uważać na nich. Korzystając z faktu, że pierwsze 7 km to raczej zbieg przyśpieszyłem starając się trochę wyjść do przodu. No nawet to szło. Znalazłem sobie miejsce gdzie przed sobą miałem większą grupę biegaczy a Ci wolniejsi nie deptali mi po nogach 🙂

Po 7 km zaczęła się właściwa walka. Zrobił się podbieg, tempo przysiadło. Do około 9 km truchtałem, później niestety był bieg przeplatany spacerkiem. Dopiero na szczycie Samolotu złapałem wiatr w żagle i ruszyłem szybciej w dół.

Na mecie zameldowałem się jako 303 osoba z 443. Czas 01:29:29. Kategoria M50 – 37 miejsce. Średnie tempo z zawodów to – 6:53 min/km

Jestem bardzo zadowolony z tego biegu. Nigdy tam nie byłem, zawsze to coś nowego. Trasa była korzystana, dość lekka i szybka. Taktycznie wyszło dobrze – nie przegiąłem. Zważywszy na to co biegam ostatnimi miesiącami aż dziwne, że tak dobrze wytrzymałem prawie 3x dłuższy dystans niż zwykle (i to po górach!).

Organizacyjnie wszystko wyglądało ok. nie mogę się do niczego doczepić. Naleśniki po biegu super 🙂 Polecam więc zawody tym, którzy jeszcze w nich nie startowali.