Archiwa tagu: bieganie

TRENING (TYDZIEŃ 32+33)

trening

Trochę miałem przerwy z wpisami ale nie znaczy to, że się nie biegało. Sport był, tylko urlopowy wyjazd odciął mnie od PC 🙂

W najbliższych dniach powoli uzupełnię jak tam szły treningi/zawody bo trochę się działo.

Data: 09/08/2015
Dystans: 11,01 km
Czas: 01:13:07
Średnie tempo: 6:38 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 12/08/2015
Dystans: 11,23 km
Czas: 01:16:13
Średnie tempo: 6:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Wyjazd na wschód polski spowodował, że 2 treningi (09/08 + 12/08) odbyłem nad Wisłą w okolicach miejscowości Annopol.
Obydwa biegi w dość trudnych warunkach bo panowały nieziemskie temperatury. Bez wody było by kiepsko.
Jedyne ułatwienie w treningu to fakt, że biegłem ze swoją Żoną czyli tempo było niewielkie.

Cóż o obu tych przebieżkach za wiele nie ma co się rozwodzić. Nie realizowałem w nich żadnych specjalnych jednostek treningowych ot sobie pobiegaliśmy. Takie sportowe zwiedzanie rodzinnych okolic teściów.

Muszę powiedzieć, iź okolica sportowo całkiem fajna. Były zbiegi, podbiegi. Trochę po asfalcie, trochę po polach. Przyjemnie.

Dużym zaskoczeniem dla mnie był tylko fakt, że … w okolicy nie widzieliśmy żadnych biegaczy Tubylcy też patrzyli na nas dość dziwnie. Widać, że są jeszcze miejsca gdzie bieganie nie jest tak popularne jak w większych miastach. No ale aż takiej rozbieżności się nie spodziewałem 🙂

 

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 06/08/2015

trening

Data: 06/08/2015
Dystans: 10,22 km
Czas: 01:00:33
Średnie tempo: 5:56 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtórka biegu z wtorku. Tym razem poszedłem po rozum do głowy i bieg zacząłem później – po 19:00. Wziąłem też ze sobą większy zapas wody (konkretniej to izotonika).

Zmiana godziny jednak pomogła. Mimo, że dalej gorąco jednak już tak nie smażyło. Więcej cienia na trasie i od razu lepszy wynik. Ani razu dzisiaj nie musiałem podchodzić, cały czas biegiem 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 04/08/2015

trening

Data: 04/08/2015
Dystans: 10,21 km
Czas: 01:02:36
Średnie tempo: 6:08 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Pomimo wielkiego upału postanowiłem zwiększyć dystans biegów treningowych. Miał być 10 km i z bólami tyle się udało nakręcić.

Z bólami bo jednak za gorąco na bieganie 🙁 Mimo tego, że wziąłem ze sobą wodę po 5 km miałem już dość i na drugiem kółku nawet 2 razy podchodziłem. Masakra, rzadko mi się to zdarza na takim dystansie. No ale cóż, pogoda jednak nie pomagała.

TRENING (TYDZIEŃ 31) – 02/08/2015

trening

Data: 02/08/2015
Dystans: 7,88 km
Czas: 00:45:59
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Oj, słabiutko. Coś mi nie po drodze z długimi wybieganiami ostatnio 🙁

Od strony wymówek było gorąco, bolała mnie głowa, zjadłem różne dziwne rzeczy jakąś godzinę wcześniej … no ale sam traktuję ten bieg jako porażkę czyli raczej tak było.
Coś nie mogę  się zmobilizować do dłuższych biegów i każdy wykręt jest dobry by sobie odpuścić. Żle, najwyższy moment z tym skończyć bo w ciągu 3 najbliższych tygodni mam parę zawodów na których chciałem się zaprezentować w miarę dobrze. A patrząc na ostatnie treningi można być pełen obaw czy wogóle sił i chęci starczy.

Cóż. Przyjmijmy, że człowiek zmęczony był. Od piątku zaczynam urlop więc pora naładować akumulatory i się biegowo podciągnąć.

Na starych śmieciach :)

Przy okazji dzisiejszego City Trail naszło mnie na małe wspominki.

Rodowity jestem Wrocławianin i ponad 30 lat mieszkałem w okolicy dzisiejszego biegu (Osiedle Różanka). Droga do Lasku Osobowickiego prowadzi wzdłuż wałów Odry i na tych własnie wałach pierwszy raz biegałem/trenowałem (na studiach podnosząc formę do zajęć joggingu).
To były czasy, łza się w oku kręci 🙂 Na trasie nie spotykało się żadnych biegaczy a jeśli już było to te same parę osób, które z czasem poznawało się już wizualnie.

Nie to co teraz. Biegaczy tłum, wały „ucywilizowane” bo wyrównane, położone chodniki. Zawsze jakoś to co było kiedyś jawi się jako lepsze 🙂

Ciekawiło mnie strasznie jakie to ja dystanse wtedy pokonywałem (no bo przecież około 1998-2000 roku nie było gps, pulsometrów itp) i obserwując licznik kilometrów w samochodzie wyszło mi, że robiłem zawrotne 5 km. Wow, szacun 🙂

City Trail On Tour – Wrocław 29/07/2015

CityTrail_onT

City Trail On Tour – Wrocław 29/07/2015

Pomysł na ten bieg narodził się w mojej głowie dość spontanicznie. Zareklamowali się wysyłając na email informacje gdzie i kiedy będzie to niewiele myśląc uznałem, że do Wrocławia mogę się wybrać. W końcu daleko nie jest 🙂

Zapisy internetowe, płatność poszły bez problemów więc pozostało dzisiaj rano spakować torbę ze sprzętem i wyruszać po pracy w drogę.

Mimo, że pilnowałem się jak mogłem (w końcu poranki nie sprzyjają myśleniu :)) to szykując sprzęt na bieg zapomniałem zabrać nerkę do której mógłbym wrzucić dowód osobisty, klucze od auta. Jak na złość w legginsach jakie wziąłem nie ma żadnej kieszonki i miałem trochę dylemat jak ten problem rozwiązać.
Z mojej pracy do domu jest prawie 30 km więc wracać się interes kiepski. Postanowiłem finalnie (bo trochę czasu do biegu miałem mieć), że odwiedzę Lidla. Niedawno były tak różne biegowe gadżety (pasy, bidony) więc może da się coś kupić.
Wielkiego wyboru nie było ale udało mi się zanabyć 🙂 bidon ręczny z małą torebką na klucze, dokumenty. Idealny do tego co potrzebowałem 🙂 Opiszę go w najbliższych dniach ale nawet jestem z niego zadowolony.

Zawody odbyły się o dość nietypowej porze bo w środku tygodnia o 19:00. Myślałem, że zniechęci to większość osób a tu niespodzianka. Samochód podobnie jak na ostatniej edycji City Trail 2015 musiałem zaparkować prawie na końcu lasku Osobowickiego.
Szybkie przebranie, truchcik do biura zawodów i już można było montować numer startowy, chip.

Organizacja wstępna jak to w City Trail dobra. Wszystko czytelnie oznaczone, listy startowe wiszą, wydawanie sprzętu sprawne. Spiker opowiadał co kiedy będzie, przenośne toalety postawione. No nie było się do czego doczepić.

Czasu do startu wiele nie zostało, szybka rozgrzewka i już można było się ustawiać na linii.

Ludzie wystartowali z kopyta 🙂 Mam wrażenie, że większość nie stosuje żadnej strategii tylko zasuwa. Wprawdzie to „tylko” 5 km ale trochę głupio, bo sporo osób już po 1 km zaczęło puchnąć i je wyprzedzałem (chociaż ze mnie żaden mistrz).

Plan na ten bieg miałem taki by pobiec w miarę na swojego maksa czyli po około 5 min/km. Udało mi się te założenia spełnić nawet z lekkim naddatkiem bo pierwsze kilometry zrobiłem szybciej.

1km – 4:46
2km – 4:53
3km – 4:59
4km – 5:11
5km – 4:59

Cóż. Tempo trzymałem dość równe, biegło mi się znośnie chociaż (mimo, że nie było bardzo gorąco) strasznie szybko wyschło mi w gardle. Wkurzało mnie to niemiłosiernie, ale leciałem pilnując poprzedzających mnie zawodników.

Po przekroczeniu linii mety następowało wręczenie medali (nietypowe bo zrobione z drewna), można było napić się wody, izotonika i zjeść banana, arbuza lub ciastko z dżemem.

Na koniec imprezy organizatorzy planowali wręczenie nagród za miejsca punktowane ale, że nic nie wygrałem i zaczęło padać to zrobiłem zwrot do samochodu i wróciłem do domu.

Finalnie na mecie biegu zameldowałem się (czasy organizatora): po 25:26 min i zająłem 137 miejsce (235 sklasyfikowanych).
W porównaniu do edycji zimowej wielkiego wzrostu formy nie zanotowałem. Raczej jest tak samo jak było (pewnie swoje zrobiła kontuzja i mały kilometraż w ostatnim czasie).

Na deser gustowne selfie jakie sam sobie zrobiłem. Szkoda tylko, że medal trzymam zła stroną do aparatu 🙂 🙂

DSC_0079

TRENING (TYDZIEŃ 30) – 23/07/2015

trening

Data: 23/07/2015
Dystans: 7,87 km
Czas: 00:46:15
Średnie tempo: 5:52 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunarswift +4

Zwykły trening w tygodniu.  Ciężko mi się dzisiaj biegło niestety. Wczoraj pojeździłem po długiej przerwie rowerem i nóżki to odczuły. Dodatkowo wysoka temperatura nie wpływała korzystnie na chęci do nabijania kilometrów.

Cóż, oby długie wybieganie w niedzielę poszło lepiej 🙂

Szczęśliwi biegają ultra – krótka recenzja

Test_sprzetu

Szczęśliwi biegają ultra – krótka recenzja

„Szczęśliwi Biegają Ultra” M. Ostrowska-Dołęgowska, K. Dołęgowski

szczesliwi-biegaja-ultra1

Ciężko jest być odkrywcą nowego 🙂 Internetowi bloggerzy z reguły opisują to samo, tyle, że jedni trochę szybciej a inni trochę później. Cóź, nie będę się wyłamywał (no bo skoro i ja kupiłem tą książkę) i skrobnę coś na jej temat.

Nie jestem przesadnym pasjonatem książek o bieganiu. W swojej kolekcji mam tylko jeszcze jedną pozycję (Gallowaya o marszobiegu) jednak skuszony pozytywnymi recenzjami Szczęśliwych… jak i tematyką, która mnie kręci (biegi ultra) skusiłem się na zakup.

Nie da się ukryć, że książkę czyta się bardzo dobrze. Pochłonąłem ją szybciutko, z żalem robiąc przerwy na inne życiowe czynności 🙂
Ciężko w sumie wskazać powód tej „dobroci” bo książka jest troszkę o wszystkim i niczym 🙂 Pokazuje ona życiową drogę biegową Dołęgowskich, rozwój ich pasji i stopniowe przechodzenie od amatorów do zawodowstwa :). Są tu opisy ich biegów (jak i ich przyjaciół), anegdoty. Trochę o treningu, diecie.
Nie ma wskazania jedynej słusznej drogi biegacza ale sugestie, które mogą być pomocne początkującym.
Autorzy opisując swoje biegowe życie wspominają nie tylko o pozytywach biegów ultra. Mówią wprost, że często boli, sporo się traci (pod wszystkimi względami). Ogólny przekaz jest jednak pozytywny i tak też należy odbierać długie biegi 🙂

Odnośnie minusów. Hmm… w sumie wielkich nie ma. Mnie troszkę nuźyły fragmenty o zawodach przygodowych (adventure racing), którym autorzy poświęcili sporo miejsca. Trzeba uczciwie powiedzieć również, że amatorzy liczący na podaną tu solidnie wiedzę co jeść, jak biegać, ile trenować nie będą usatysfakcjonowani. Tego w tej pozycji nie ma. Przydatne rady są dość ogólnikowe i w dobie internetu wszystko to (dokładniej rozpisane) można znaleźć na forumach czy innych serwisach o bieganiu.

Podsumowując – pozycja ta to zgrabny miks tematów powodujący, że czyta się ją łatwo i przyjemnie. Skierowałbym ją raczej do biegaczy jeszcze nieprzekonanych do biegów górskich, ultra – tu z pierwszej ręki dowiedzą się co to jest i jak smakuje.
A jak już się przekonają to detale (treningi, diety, sprzęt) wyszukają gdzie indziej.

Książkę wydało wydawnictwo Galaktyka w 2015r. Ma ona 309 stron (+reklamy itd) i okładkowo kosztuje 39,90.

TRENING (TYDZIEŃ 30) – 21/07/2015

trening

Data: 21/07/2015
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:46:32
Średnie tempo: 5:56 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunarswift +4

Od tego tygodnia powinienem już biegać w swoje zwyczajowe dni.  Wtorek, czwartek, sobota i niedziela (w każdym razie 4 biegi w tygodniu).

Na początek zrobiłem około 8 km. Niby nic innego niż zwykle ale w końcu pobiegłem bez opaski na nodze. Kostka nie przeszkadzała, myślę, że powoli znów przyzwyczaję nogę do normalnej pracy. Bo jednak z usztywnieniem biegnie się inaczej – u mnie przynajmniej bardziej „obrywa” druga noga.

Bieg spokojny, wchodził całkiem dobrze 🙂 Szkoda tylko, że tak gorąco. Nie chciało mi się nieść wody i pod koniec czułem suchość w gardle.

TRENING (TYDZIEŃ 28+29)

trening

Data: 12/07/2015
Dystans: 10,27 km
Czas: 01:01:47
Średnie tempo: 6:01 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit 2015

Kółeczko po Górach Sowich. Około 2,5 km pod górkę a później już bardziej po płaskiem i lekko z góry.
Ciężko poszedł mi ten bieg bo cały tydzień trochę się obijałem (no może nie całkiem ale nawał pracy nie pozwolił pobiegać).

Data: 15/07/2015
Dystans: 7,85 km
Czas: 00:46:10
Średnie tempo: 5:53 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunarswift +4

Trening w Oleśnicy. Rany ale gorąco. Zrobiłem prawie 8 km i uznałem, że starczy. Kolejny, czwartkowy trening miał być dłuższy 🙂

Data: 16/07/2015
Dystans: 6,26 km
Czas: 00:35:38
Średnie tempo: 5:42 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunarswift +4

Trening w Oleśnicy c.d. Miało być więcej kilometrów a wyszło… jeszcze mniej. Upały mnie jednak pokonały.

Na zakończenie tego (29) tygodnia zaplanowałem 10 km bieg w Bielawie. Od przyszłego tygodnia, powinienem mieć już zakończone wszelkie pozasportowe aktywności (zabierające treningowy czas) i biorę się ostro za powrót do biegów. Pora podszlifować formę bo przyszły miesiąc szykuje się z kilkoma zawodami.