Archiwa tagu: bieganie

XVI Toyota Półmaraton Wałbrzych

 

logo

XVI Toyota Półmaraton Wałbrzych

Data: 23/08/2015
Dystans: 21,86 km
Czas: 02:06:18
Średnie tempo: 5:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Jeden z tegorocznych biegów na którym mi szczególnie zależało. Od tego Półmaratonu 2012 roku zaczęło się moje prawdziwe bieganie i co roku lubię zobaczyć jak mi idzie. Do tej pory widać było spory postęp, w tym roku niestety poszło nieszczególnie. Coś ostatnie biegi słabo mi idą ale miejmy nadzieję,  że to „wypadki” przy pracy i forma jeszcze się odnajdzie.

Jak to w Wałbrzychu bywa, pakiety startowe można odbierać już dzień wcześniej i z tej opcji skorzystaliśmy. Skorzystaliśmy bo biegliśmy w 3 osoby – ja, moja Żona i siostrzeniec Żony. Były jeszcze oczywiście inne osoby z klubu ale one wybrały się na bieg osobno.

Odbiór pakietów poszedł sprawnie, kolejek nie było, wszystko przygotowane. Pozostało jeszcze wypisać kupon loteryjny (wizja wygrania Toyoty rozpala wyobraźnię :)) i w sumie można wracać.
Z przykrością stwierdzam jednak, że tegoroczny pakiet był dość ubogi. Poza koszulką i pasta do zębów to w sumie nic w nim nie było. Ot jakieś ulotki. Słabo trochę.
Przy okazji koszulek fajną (chociaż nie do końca skuteczną) sprawą była możliwość wymiany ich rozmiaru. Okazało się bowiem, że tegoroczne były dla olbrzymów. Mi udało się z tego skorzystać – zamiast XL wziąłem L. Niestety siostrzeniec i Żona mieli pecha. Mniejszych koszulek już nie było. Ups 🙁

Dzień później po lekkim śniadanku pozostało zebrać swoje rzeczy i jechać na bieg.
Niemiłe zaskoczenie spotkało nas przy dojeździe do centum sportowego. Z reguły dojeżdzaliśmy, parkowaliśmy przy stadionie a tu wszystkie drogi pozamykane. Straż miejska twardo obstawała, że skręcić nie można i musieliśmy się sporo cofnąć. Wydaje mi się, iż czasu było jeszcze sporo – 10:00 i mogli przepuszczać.
Dodatkowe metry do przejścia można uznać za lepszą rozgrzewkę no ale jednak osoby całkiem spoza region pewnie były nieźle wkurzone krążąc i nie mogąc znaleźć drogi.

Po przyjściu w okolice rynku odnaleźliśmy miejsce startu  i zaczęliśmy się rozgrzewać, czekać na sygnał GPS. Wałbrzych okazał się coś w tym roku wyjątkowo słabym miejscem dla satelit bo oba zegarki (mój i Żony) wogóle nie chciały się odnaleźć. Dopiero po starcie, w rynku statelity się odnalazły (stresik jednak był :)).
Przed startem w strefach panowało spore zamieszanie. Pierwotnie informacje głosiły, że osoby biegnące na 7 km startują 5 min po półmaratończykach. Niektórzy biegacze mówili jednak, że start wspólny. Spiker oczywiscie mówił o wszystkim a tak ważną informację raczył podać dopiero przed samym startem. Minusik dla organizatorów.

polmaraton_wb15_01

Sam start przebiegł planowo. Ruszyłem ze strefy 2 godziny i przez 2 okrążenia trzymałem się peacemakera. Później niestety dopadł mnie kryzys i zacząłem podchodzić.
Jakoś 4 km przed metą zobaczyłem, ze nie ma szans na złamanie 2 godzin i mimo, że starałem się nadganiać metę osiągnąłem po 2:06:40 (czas organizatorów) zajmując 1122 miejsce (M40-135).

Słabiutko. Ponad 6 minut gorzej niż rok temu.  Wprawdzie startowałem po całej nocy na weselu (były tańce, niezdrowe jedzenie :)) ale to słabe wytłumaczenie. Coś nogi nie zapodawały.
Troszkę pewnie bieg utrudniała pogoda ale w tym roku aż takich upałów nie było by można powiedzieć, że to kluczowe utrudnienie.

polmaraton_wb15_02

Okres po biegu oceniam pozytywnie. Medal dali, wodę dali. Miejsca wydawania posiłków (ciasto, makraron, kawa, herbata) były czytelnie opisane i nie szło się zgubić. Na biegaczy czekały też punkty masażu, leżaki i krzesełka na rynku.

Gwoli ścisłości również punkty żywieniowe na trasie były zorganizowane dobrze. Wody, izotonika, bananów nigdzie nie zabrakło.

Po dość długim oczekiwaniu (ceremonię przerwały mocne opady deszczu) zaczęły się dekoracje i losowanie nagród. Tutaj mnie i pewnie wielu innych zawiodła pula nagród. Było ich słownie – pięć.
Jak na prawie 2 tysiące startujących lipnie. Nie oczekuję tu nie wiadomo czego ale nawet małe biegi potrafią sobie zorganizować jakieś gadżety od władz to nie sądzę by Wałbrzych nie mógł (darmowe wpisowe na przyszłoroczny bieg, jakieś kubeczki, pendrive-y itp). Grosze to kosztuje a ludzie by się cieszyli.

Cóż, szczęścia w losowaniu auta nie mieliśmy to pozostało wracać do domu. Może za rok będzie lepiej.

Podsumowując – wyszło słabiej niż poprzednich latach. Określiłbym to „poprawnie ale na odwałkę”. Nie wiem czy miasto nie miało pomysłu na bieg czy co. Zachwycali się frekwencją (rekord ilości uczestników padł), reklama była dobra (i przed biegiem i po mówiono o nim np, w radiu) a te minusy jakie widziałem jakoś tak psuły ogólny odbiór imprezy.
No zobaczymy jak będzie w 2016. Miejmy nadzieję, iź po zbudowaniu pewnej renomy organizatorzy nie zaczynają odcinać kuponów od sławy i przycinać to tu, to tam koszty chcąc na biegu zarobić/nie napracować się.

TRENING (TYDZIEŃ 34)

trening
Nadrabiając pourlopowe zaległości w opisach 🙂 szybciutko lecimy z tygodniem 34.

Data: 18/08/2015
Dystans: 4,61 km
Czas: 00:27:49
Średnie tempo: 6:02 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Pogoda nie wyglądała na zachęcającą do biegania (bo popadywało) ale w pewnym momencie się trochę uspokoiło i postanowiłem jednak trening odbyć. Niestety już w czasie rozgrzewki mżyło i większość biegu tuptałem w deszczu 🙁
Szkoda było wracać jak już się wyszło no ale trasa długością nie poraża,

Data: 20/08/2015
Dystans: 10,43 km
Czas: 01:16:46
Średnie tempo: 7:22 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Crivit (2015)

Trening z Żonką. Zrobiliśmy spokojne kółeczko po okolicy.

V Bieg do Pani Fatimskiej (Oleśnica 15/08/2015)

V Bieg do Pani Fatimskiej (Oleśnica 15/08/2015)

Data: 15/08/2015
Dystans: 10,05 km
Czas: 01:06:56
Średnie tempo: 6:40 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Druga połowa mojego urlopu to okres kilku zaplanowanych startów, Pierwszym z nich był V Bieg do Pani Fatimskiej  na dystansie 10 km.

Trasa biegu jest mi dość znana bo kilka razy biegałem na niej treningowo. W sumie prowadzi po płaskim, a minimalne podbiegi/zbiegi nie sprawiają raczej wielkiego kłopotu. Okazało się jednak, że główną komplikacją tego biegu była… temperatura. Grzało niemiłosiernie. Przy asfalcie było pewnie z 40 stopni.
Wysysało to z człowieka wszystkie siły – na drugim kółku podłaziłem. Masakra, widać po czasie jak ciężko szło (poprzednie 10 km w Nocnym Biegu Szerszenia zrobiłem w około 55 min a tutaj sporo ponad godzina).

Od strony organizacyjnej bieg mimo, że lokalny wyglądał dobrze. Kilka godzin przed startem bez większych kolejek można było odebrać pakiet startowy. Start, trasa były oznaczone dobrze. Były również 2 punkty nawadniania i opieka medyczna.

Po biegu uczestnicy jak i kibice mieli możliwość uczestniczyć w parafialnym pikniku na którym było jedzenie, losowanie nagród. Szczęści mi sprzyjało bo wygrałem kupon do fryzjera. Jak znalazł dla Żonki 🙂

Ponieważ pod koniec imprezy zepsuła się pogoda i zanosiło się na sporą burzę do domu ruszyłem biegiem. Dało następujący wynik:

Data: 15/08/2015
Dystans: 1,44 km
Czas: 00:09:34
Średnie tempo: 6:39 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

TRENING (TYDZIEŃ 32+33)

trening

Trochę miałem przerwy z wpisami ale nie znaczy to, że się nie biegało. Sport był, tylko urlopowy wyjazd odciął mnie od PC 🙂

W najbliższych dniach powoli uzupełnię jak tam szły treningi/zawody bo trochę się działo.

Data: 09/08/2015
Dystans: 11,01 km
Czas: 01:13:07
Średnie tempo: 6:38 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Data: 12/08/2015
Dystans: 11,23 km
Czas: 01:16:13
Średnie tempo: 6:47 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Wyjazd na wschód polski spowodował, że 2 treningi (09/08 + 12/08) odbyłem nad Wisłą w okolicach miejscowości Annopol.
Obydwa biegi w dość trudnych warunkach bo panowały nieziemskie temperatury. Bez wody było by kiepsko.
Jedyne ułatwienie w treningu to fakt, że biegłem ze swoją Żoną czyli tempo było niewielkie.

Cóż o obu tych przebieżkach za wiele nie ma co się rozwodzić. Nie realizowałem w nich żadnych specjalnych jednostek treningowych ot sobie pobiegaliśmy. Takie sportowe zwiedzanie rodzinnych okolic teściów.

Muszę powiedzieć, iź okolica sportowo całkiem fajna. Były zbiegi, podbiegi. Trochę po asfalcie, trochę po polach. Przyjemnie.

Dużym zaskoczeniem dla mnie był tylko fakt, że … w okolicy nie widzieliśmy żadnych biegaczy Tubylcy też patrzyli na nas dość dziwnie. Widać, że są jeszcze miejsca gdzie bieganie nie jest tak popularne jak w większych miastach. No ale aż takiej rozbieżności się nie spodziewałem 🙂

 

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 06/08/2015

trening

Data: 06/08/2015
Dystans: 10,22 km
Czas: 01:00:33
Średnie tempo: 5:56 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Powtórka biegu z wtorku. Tym razem poszedłem po rozum do głowy i bieg zacząłem później – po 19:00. Wziąłem też ze sobą większy zapas wody (konkretniej to izotonika).

Zmiana godziny jednak pomogła. Mimo, że dalej gorąco jednak już tak nie smażyło. Więcej cienia na trasie i od razu lepszy wynik. Ani razu dzisiaj nie musiałem podchodzić, cały czas biegiem 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 32) – 04/08/2015

trening

Data: 04/08/2015
Dystans: 10,21 km
Czas: 01:02:36
Średnie tempo: 6:08 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Pomimo wielkiego upału postanowiłem zwiększyć dystans biegów treningowych. Miał być 10 km i z bólami tyle się udało nakręcić.

Z bólami bo jednak za gorąco na bieganie 🙁 Mimo tego, że wziąłem ze sobą wodę po 5 km miałem już dość i na drugiem kółku nawet 2 razy podchodziłem. Masakra, rzadko mi się to zdarza na takim dystansie. No ale cóż, pogoda jednak nie pomagała.

TRENING (TYDZIEŃ 31) – 02/08/2015

trening

Data: 02/08/2015
Dystans: 7,88 km
Czas: 00:45:59
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Oj, słabiutko. Coś mi nie po drodze z długimi wybieganiami ostatnio 🙁

Od strony wymówek było gorąco, bolała mnie głowa, zjadłem różne dziwne rzeczy jakąś godzinę wcześniej … no ale sam traktuję ten bieg jako porażkę czyli raczej tak było.
Coś nie mogę  się zmobilizować do dłuższych biegów i każdy wykręt jest dobry by sobie odpuścić. Żle, najwyższy moment z tym skończyć bo w ciągu 3 najbliższych tygodni mam parę zawodów na których chciałem się zaprezentować w miarę dobrze. A patrząc na ostatnie treningi można być pełen obaw czy wogóle sił i chęci starczy.

Cóż. Przyjmijmy, że człowiek zmęczony był. Od piątku zaczynam urlop więc pora naładować akumulatory i się biegowo podciągnąć.

Na starych śmieciach :)

Przy okazji dzisiejszego City Trail naszło mnie na małe wspominki.

Rodowity jestem Wrocławianin i ponad 30 lat mieszkałem w okolicy dzisiejszego biegu (Osiedle Różanka). Droga do Lasku Osobowickiego prowadzi wzdłuż wałów Odry i na tych własnie wałach pierwszy raz biegałem/trenowałem (na studiach podnosząc formę do zajęć joggingu).
To były czasy, łza się w oku kręci 🙂 Na trasie nie spotykało się żadnych biegaczy a jeśli już było to te same parę osób, które z czasem poznawało się już wizualnie.

Nie to co teraz. Biegaczy tłum, wały „ucywilizowane” bo wyrównane, położone chodniki. Zawsze jakoś to co było kiedyś jawi się jako lepsze 🙂

Ciekawiło mnie strasznie jakie to ja dystanse wtedy pokonywałem (no bo przecież około 1998-2000 roku nie było gps, pulsometrów itp) i obserwując licznik kilometrów w samochodzie wyszło mi, że robiłem zawrotne 5 km. Wow, szacun 🙂

City Trail On Tour – Wrocław 29/07/2015

CityTrail_onT

City Trail On Tour – Wrocław 29/07/2015

Pomysł na ten bieg narodził się w mojej głowie dość spontanicznie. Zareklamowali się wysyłając na email informacje gdzie i kiedy będzie to niewiele myśląc uznałem, że do Wrocławia mogę się wybrać. W końcu daleko nie jest 🙂

Zapisy internetowe, płatność poszły bez problemów więc pozostało dzisiaj rano spakować torbę ze sprzętem i wyruszać po pracy w drogę.

Mimo, że pilnowałem się jak mogłem (w końcu poranki nie sprzyjają myśleniu :)) to szykując sprzęt na bieg zapomniałem zabrać nerkę do której mógłbym wrzucić dowód osobisty, klucze od auta. Jak na złość w legginsach jakie wziąłem nie ma żadnej kieszonki i miałem trochę dylemat jak ten problem rozwiązać.
Z mojej pracy do domu jest prawie 30 km więc wracać się interes kiepski. Postanowiłem finalnie (bo trochę czasu do biegu miałem mieć), że odwiedzę Lidla. Niedawno były tak różne biegowe gadżety (pasy, bidony) więc może da się coś kupić.
Wielkiego wyboru nie było ale udało mi się zanabyć 🙂 bidon ręczny z małą torebką na klucze, dokumenty. Idealny do tego co potrzebowałem 🙂 Opiszę go w najbliższych dniach ale nawet jestem z niego zadowolony.

Zawody odbyły się o dość nietypowej porze bo w środku tygodnia o 19:00. Myślałem, że zniechęci to większość osób a tu niespodzianka. Samochód podobnie jak na ostatniej edycji City Trail 2015 musiałem zaparkować prawie na końcu lasku Osobowickiego.
Szybkie przebranie, truchcik do biura zawodów i już można było montować numer startowy, chip.

Organizacja wstępna jak to w City Trail dobra. Wszystko czytelnie oznaczone, listy startowe wiszą, wydawanie sprzętu sprawne. Spiker opowiadał co kiedy będzie, przenośne toalety postawione. No nie było się do czego doczepić.

Czasu do startu wiele nie zostało, szybka rozgrzewka i już można było się ustawiać na linii.

Ludzie wystartowali z kopyta 🙂 Mam wrażenie, że większość nie stosuje żadnej strategii tylko zasuwa. Wprawdzie to „tylko” 5 km ale trochę głupio, bo sporo osób już po 1 km zaczęło puchnąć i je wyprzedzałem (chociaż ze mnie żaden mistrz).

Plan na ten bieg miałem taki by pobiec w miarę na swojego maksa czyli po około 5 min/km. Udało mi się te założenia spełnić nawet z lekkim naddatkiem bo pierwsze kilometry zrobiłem szybciej.

1km – 4:46
2km – 4:53
3km – 4:59
4km – 5:11
5km – 4:59

Cóż. Tempo trzymałem dość równe, biegło mi się znośnie chociaż (mimo, że nie było bardzo gorąco) strasznie szybko wyschło mi w gardle. Wkurzało mnie to niemiłosiernie, ale leciałem pilnując poprzedzających mnie zawodników.

Po przekroczeniu linii mety następowało wręczenie medali (nietypowe bo zrobione z drewna), można było napić się wody, izotonika i zjeść banana, arbuza lub ciastko z dżemem.

Na koniec imprezy organizatorzy planowali wręczenie nagród za miejsca punktowane ale, że nic nie wygrałem i zaczęło padać to zrobiłem zwrot do samochodu i wróciłem do domu.

Finalnie na mecie biegu zameldowałem się (czasy organizatora): po 25:26 min i zająłem 137 miejsce (235 sklasyfikowanych).
W porównaniu do edycji zimowej wielkiego wzrostu formy nie zanotowałem. Raczej jest tak samo jak było (pewnie swoje zrobiła kontuzja i mały kilometraż w ostatnim czasie).

Na deser gustowne selfie jakie sam sobie zrobiłem. Szkoda tylko, że medal trzymam zła stroną do aparatu 🙂 🙂

DSC_0079

TRENING (TYDZIEŃ 30) – 23/07/2015

trening

Data: 23/07/2015
Dystans: 7,87 km
Czas: 00:46:15
Średnie tempo: 5:52 min/km
Średnie tętno: –
Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike Lunarswift +4

Zwykły trening w tygodniu.  Ciężko mi się dzisiaj biegło niestety. Wczoraj pojeździłem po długiej przerwie rowerem i nóżki to odczuły. Dodatkowo wysoka temperatura nie wpływała korzystnie na chęci do nabijania kilometrów.

Cóż, oby długie wybieganie w niedzielę poszło lepiej 🙂