Archiwa tagu: galloway

Tydzień przedmaratoński nr.36

Pierwszy tydzień ratunkowego planu (do maratonu) już za mną. Mimo początkowych obaw co do mobilizacji, wykonania i formy po treningach wyszło to całkiem, całkiem. Patrząc na liczby zaś, zrealizowałem takie treningi:

Poniedziałek 01/09
Ćwiczenia w domu. Bardziej na rozruch, rozruszanie mięśni niż coś ciężkiego ale te 20-30 min ruchu zawsze było.

Wtorek 02/09
Bieg Gallowayem. Dystans: 14,08 km. Czas: 01:32:03. Średnie tempo: 06:32 min/km Największe wyzwanie na ten trening rzuciła mi pogoda. Z jednej strony było chłodno (czyli ok) ale z drugiej padało, a tego nie lubię i najczęściej wtedy nie biegam. Za dużo już jednak czasu przemarnowałem by odpuścić więc cierpliwie czekałem aż coś się poprawi. Finalnie udało mi się ruszyć bez deszczu ale cóż… 500 metrów i już lało. Zawziąłem się jednak i bieg dokończyłem. Dobrze to szło. Trening zrealizowałem dokładnie wg zakładanych planów (4 min bieg w tempie ~06:10, 1 min niezbyt forsownego marszu). Dało to zakładane tempo ~06:30. Odczuciowo było ok. Nie miałem problemów ze zmęczeniem, oddechem. Po 10 km trochę spięło mi już łydki ale mix biegu-marszu pozwolił dotrwać do końca.

Środa 03/09
Rower. Dystans: 20,65 km. Czas: 00:57:55. Średnia prędkość: 21,39 km/godz. Jazda miała być rekreacyjna ale co wsiądę na szosowy rower to samoistnie mi się przyśpiesza 🙂 Nie inaczej było tym razem. Wieczorem dołożyłem do tego krótką sesję ćwiczeń w domu.

Czwartek 04/09
Bieg Gallowayem. Dystans: 12,06 km. Czas: 01:18:43. Średnie tempo: 06:31 min/km. Odczucia podobne jak we wtorek z tym, że spore gorąco męczyło mocniej. Także tym razem po 10 km czułem już mięsnie nóg ale zaplanowaną trasę pokonałem bez problemów.

Piątek 05/09
Rower. Dystans: 12,24 km. Czas: 00:30:56. Średnia prędkość: 23,74 km/godz. Plan był nakręcić troszkę więcej kilometrów w spokojnym tempie ale okazało się, że mam mało czasu więc docisnąłem. Wiatr trochę przeszkadzał i mimo w miarę płaskiego terenu pod Oleśnicą skończyłem zmęczony.

Sobota 06/09
Bieg. Dystans: 6,58 km. Czas: 00:39:49. Średnie tempo: 06:03 min/km. Bałem się, że ten bieg nie wyjdzie bo od rana znów padało. Oj i to solidnie. Zawziąłem się jednak i znów pokonałem swoje „deszczowe lenistwo”. Kilometrów miało być 5 ale wybrałem za długa trasę no i wyszło jak wyszło 🙂
Rower. Dystans: 30,93 km. Czas: 01:23:16. Średnia prędkość: 22,29 km/godz Na koniec dnia zaś szybka rowerowa pętelka z moją Żoną. Każde 5 km szybciej by zdążyć przed nocą ale i tak końcówkę zrobiliśmy już prawie po ciemku 🙂

Niedziela 07/09
Bieg. Bieg Koguta 2025. Dystans: 10,10 km. Czas: 00:52:37. Średnie tempo: 05:12 min/km. Tydzień zamknąłem mocnym akcentem jakim były zawody w Oławie. Nie miałem większej strategii na ten bieg. Pierwotnie myślałem, że zrobię go treningowo bliżej tych 06:00 min/km ale jakoś kłóci się to z moimi przekonaniami. Zawody to zawody wypada dać z siebie więcej. Uznałem, że spróbuję zakręcić się bliżej 50-55 min no i jak widać wyszło. Dokładniejszy opis w osobnej relacji.

Podsumowując. Tydzień intensywny, owocny. Zrealizowałem całość zaplanowanych treningów. Udało się przy tym pozostać „w całości” – żadnych chorób, nowych kontuzji nie było 🙂

Plan ratunkowy na maraton

No dobra koniec obijania. Coś trzeba do tego maratonu się przygotować 🙂

Przebiec nie przebiegnę całości więc zrobię go Galloway-em. Sięgnąłem w poniedziałek do książki (pierwsza o bieganiu jaką lata temu kupiłem!) i trochę ją przekartkowałem w ramach szukania inspiracji. Kurcze, ciekawa 😉

 Jest to pozycja z pewnością dla amatorów, może za dużo w niej wodolejstwa miejscami ale … jednak zawiera sporo interesujących i nadal aktualnych zagadnień. Kto nie czytał, może warto zerknąć? Na zachętę, w jakimś kolejnym wpisie postaram się troszkę więcej napisać o niej.

W każdym razie – bezpośredniej odpowiedzi jak pobiec nie znalazłem, bo moja (Galloway miał chyba parę różnych pozycji) zawiera plany max. do półmaratonu. Pewna inspiracja jednak jest możliwa i przygotowałem sobie autorski plan treningowy na pozostałe tygodnie.

Chciałbym to zrobić tak:
WTO CZW SOB NDZ
wk36 14G – 12G – 5R – 10R
wk37 16G – 12G – 5R – 10R
wk38 18G – 12G – 5R – 10R
wk39 20G – 12G – 5R – 10R
wk40 22G – 12G – 5R – 10R
wk41 16G – 12G – 5R – 10R
wk42 18G – 12G – 5R – 10R
wk43 10R – 10R – x – maraton

Cyferki to kilometry na traningu. G – trening Gallowayem (bieg-marsz), R – bieg

Galloway robiony będzie w stosunku: 4 min biegu, 1 min marszu. Pierwotnie myślałem trochę inaczej ale ten czas prosto jest pilnować wg zegarka. Jakieś sekundy, nieparzyste minuty na zmęczeniu raczej by nie wyszły. Tempo biegu ~06:10, marsz – na pewno szybciej niż spacer ale nie forsowny marsz (jednak ma to służyć zmniejszeniu zmęczenia).

Pierwszy trening już za mną. 14 km, zrobiłem bezproblemowo. Z całości wyszło mi tempo ~06:30 czyli mniej więcej tyle co na 04:30 w maratonie. Pewnie zwolnię i będzie gorzej ale życzeniowo mi pasuje 🙂