Archiwa tagu: eko

Toyota Eko Półmaraton Wałbrzych 2026

A dokładniej bieg na 10 km 🙂

W tym roku, dobrze szacując swoje marne siły, zapisałem się w Wałbrzychu na dystans 10 km. Po ubiegłotygodniowej 13-ce w Jakuszycach zauważyłem światełko w tunelu – może aż tak źle nie pójdzie? Stąd też wykiełkował mi plan był zmieścić się w godzinie.
Plany, planami, życie, życiem. W zeszły piątek jadąc samochodem pootwierałem sobie okna, włączyłem zimy nawiew no i … coś zaczęło mnie rozkładać. Czułem już w sobotę, w niedzielę ale tu jeszcze jakoś się trzymałem (biegło się przecież). W poniedziałek jednak siekło mnie na full. Poczułem zatoki, spływa do gardła. Gardło boli, łamie w kościach. Bieg w Wałbrzychu stanął pod bardzo dużym znakiem zapytania no bo po co sobie zaskoczyć jeszcze bardziej.
Cały tydzień nic nie robiłem (sportowo). Leczyłem się różnościami ale trzymało mnie twardo aż do piątku 04/09, kiedy to powoli zaczęło odpuszczać. Szkoda mi bardzo było tej dyszki więc finalnie powiedziałem do Żony, że trudno, spróbujemy. Pobiegnę delikatnie, bez ciśnienia. Jak mnie odetnie to trudno, dospaceruje się.

Z tego powodu praktycznie na ostatni moment zacząłem czytać co tam organizatorzy planują w tym roku. Oj, dobrze, że się przyjrzałem detalom 🙂 Dla mnie (dawno tu już nie biegałem) zmian było sporo. A to inna trasa, a to start w innym miejscu.

Pakiet startowy odebrałem w sobotę. Wielkiego szału w nim nie było no ale nie narzekajmy. Pojemnik na wodę, żelki, jakieś izo w proszku + zwyczajowe ulotki.
Na bieg wyjechałem w niedzielę odpowiednio wcześniej bo niezbyt było gdzie zaparkować by łatwo dojść do Starej Kopalni (miejsce startu i mety). Spacerek okazał się zacny, jakoś 2 km od auta 🙂

Wszystko wyliczyłem jednak dobrze. Na miejsce wydarzenia doszedłem z Żoną o 10:15 a startować mieliśmy o 10:45. Rozgrzewka, ustawienie się w strefie no i można zaczynać.

Ruszyłem z połowy stawki dość szybko orientując się, że biegnę ~5:20-5:30 min/km. Za szybko jak zawsze! ale, że początek z górki to niech będzie. Biegnie się, trochę z góry, trochę pod górę widzę jednak, że idzie mi dość dobrze. Nie mam problemów więc należy utrzymać to jak najdłużej.

Szok! Bez żadnych kłopotów dałem radę wytrwać do mety. Na ostatnich metrach nawet zebrałem się do przyśpieszenia by to miejsce, dwa w stawce wyrwać 🙂

Oficjalnie zająłem miejsce 192 z 579 z czasem 00:58:10. W kategorii M50 – 19. Średnie tempo biegu to 05:32 min/km.

Po biegu wciągnąłem wegeteriańskie danie (bardzo dobre), wychyliłem kubeczek wody z cytrusami no i poszliśmy z małżonką do auta by się przebrać. Było sporo czasu bo oficjalne dekoracji miały rozpocząć się o 14:00.

Po powrocie do Starej Kopalni snuliśmy się trochę między straganami expo. Pyknęliśmy sobie śmieszną fotkę AI w foto-budce, wzięliśmy udział w losowaniu Kolei Dolnośląskich (gadżety). Skusiłem się w końcu też na książkę Jerzego Skarżyńskiego „Biegiem przez Życie”. Może rozmowa z autorem i autograf mnie zmobilizuje do treningu?

Ceremonia dekoracji i losowanie odbywały się dość sprawnie ale przez mnogość kategorii trwało to i tak niemożliwie długo. Ludzie narzekali bo jak na złość włączyło się jeszcze mocne słońce i na betonowym placu był piekarnik. Los nie okazał się dla mnie szczęśliwy niestety więc pozostało znów dreptać z powrotem do auta.
Jako ciekawostkę powiem, że tych spacerów naskładało się nam z 11 km więc zakwasy mam srogie 🙂 🙂

Z zawodów jestem bardzo zadowolony. Moja dyspozycja zaskoczyła mnie samego. Co by było gdybym wystartował zdrowy i po sumiennym treningu? Kurcze, nie powiem trochę mnie to motywuje i chyba spróbuję docisnąć sobie śrubkę. Może wpadnie jakiś wartościowy wynik? 🙂