Archiwa tagu: tanie

Opony rowerowe BlackOne Delta Guard

Update-towałem ostatnio swój rower przed kolejną, dłuższą wycieczką (Mazurska Pętla Rowerowa, o której napiszę niedługo) i wyszło, iż wypada kupić nowe opony.
Zakupiona opona miała być takim kompromisem pozwalającym na bezproblemową jazdę i po asfalcie jak i w warunkach terenowych ( piach, szuter, błoto).
Sporo tego, jest w czym wybierać chociaż wiadomo, niektóre ceny zachęcają bardziej, inne mniej. Nie jestem aż takim rowerowym freekiem bym musiał mieć wszystko z najwyższej półki więc finalnie wyszukałem oponę niedrogą a o dobrych opiniach użytkowników.

Mój wybór to produkt firmy BLACK ONE – Delta Guard

Opony dostępne są w różnych rozmiarach. Ja wziąłem sobie 26×2,1″ i 29×2.1″ (do dwóch, różnych rowerów). Wyprodukowano je w Indiach. Gumy mają 1mm wkładkę zabezpieczającą przeciw przebiciu – puncture defence. Bieżnik jak widać nie jest bardzo gęsty, co powinno pozwalać na lepsze prowadzenie i oczyszczanie przy jeździe po błocie. W środkowej części ma natomiast gęściejszy wzór co z kolei powinno lepiej pasować do jazdy po asfalcie 🙂

Miałem podać poniżej parę parametrów (ze sklepu gdzie je kupiłem) ale chyba nie ma sensu 🙂 Podchodziłbym do nich ostrożnie. Pisało np. że są to opony drutowane ale po mojemu niekoniecznie. Boczna ścianka jest mocno elastyczna. Same opony przyszły do mnie też mocno zwinięte a drutowane chyba tak by się nie wygięły. No ale może się nie znam…

Na obecną chwilę założyłem oponę 26″ i o niej będę pisał. Montaż poszedł bezproblemowo, lekko i przyjemnie. Opona ładnie wygląda, jest prosta co ważne. Nie bije na boki ani góra/dół a taki problem miałem niedawno z zakupioną wcześniej (innej marki). Podczas jazdy po asfalcie nie jest przesadnie głośna aczkolwiek wiadomo, coś tam szumieć musi z takim bieżnikiem.
Co do najważniejszego – wrażeń z jazdy w terenie to jest dobrze. Pokonałem na niej już ponad 500 km (z czego około 300 po Mazurach). Dobrze pracuje na szutrze, piaskach (mokrych i suchych). Po błocie też szła całkiem ładnie. Dawałem radę wszędzie jechać, nie traciła przyczepności. Błotko opadało szybko, nie ciapiąc jakoś okrutnie.
Po przejechanych kilometrach nie widać na niej śladów zużycia więc wygląda, że trochę posłuży.

Jak na cenę (54zł za 29″ i 38zł za 26″) jestem zadowolony ze swojego wyboru.

Adidas Duramo SL

Mało piszę ostatnio o bieganiu ale co uważniejsi czytelnicy chyba zauważą, że coś tam jednak biegam 🙂

Nawarstwiło mi się przez ten czas sporo niezrealizowanych opisów sprzętu i nie wiem czy nawet jest już sens pisać (jak to u mnie) o starociach 🙂

Skoro jednak zakupiłem z okazji Półmaratonu Wałbrzyskiego nowe buty to chociaż się nimi trochę pochwalę.

Oj dawno nie kupowałem nowych butów do biegania. Te co mam, są wszystkie w sumie w całkiem dobrej formie (nie rozłażą się itp.) ale miałem wrażenie, że nie będą idealne na dłuższy bieg przy mojej słabej dyspozycji. Bałem się, są zbyt minimalistyczne (mała amortyzacja, drop), uklepane itp. więc gdy przeglądając co tam na wyprzedażach widać ,moja uwaga padła na tytułowe Adidasy to zakupiłem.

Adidas Duramo SL

Adidas Duramo SL to prosty i tani (w miarę) model buta. Nie ma żadnych skomplikowanych systemów, ot jest to but dla mniej wymagających (może zaczynających przygodę z bieganiem?) sportowców amatorów.

Bezpieczny zestaw kolorów, nie pobrudzi się za szybko.

Opisów tego buta trochę w sieci znajdziecie to nie będę wyważał otwartych drzwi. Napiszę tylko, że:
– nauczony doświadczeniem rozmiarowym z Adidasami (gdzie z reguły 45 są na mnie zbyt mocno dopasowane) wziąłem 46 2/3. Szkoda, że nie ma samego 46 bo ten jest minimalnie za duży. Sznurówkami da się to jednak skorygować i biega mi się dobrze. Po nodze nie lata, nie uciska przy tym wcale. Pasuje 🙂
– but jest bardzo podobny do innych tanich adidasów jakie miałem w przeszłości. Przede wszystkim solidnie wykonany, nie ma niedoróbek, skaz. Poza tym – podobny drop, podobna elastyczność, przewiewny. Podeszwa, która przy mokrym asfalcie sprawie wrażenie mniejszego trzymania ale jednak trzyma ok (nie ślizgam się, nie wywaliłem :)).

Bieżnik raczej na asfalt.

Podsumowując więc. Zakup jest udany, jestem z nich zadowolony. Na półmaratonie nie uraziły mnie z żadnej strony, nie zepsuły się nigdzie (ale na to jeszcze za wcześnie) czyli – jak nie macie pomysł co kupić sobie na start to może Adidasy?