Oławski bieg cieszy się sporym powodzeniem wsród firm z tego regionu. Niektóre zakłady wystawiają na niego całkiem spore składy. W tej, gdzie pracuję, zbyt licznej reprezentacji może nie ma ale jednak start w nim stał się już pewną tradycją.
Nie miałem w sumie żadnych planów na ten czas. Zawody jako mocniejszy akcent wpisywały mi się dobrze w przygotowania treningowe no to czemu nie 🙂 Dodatkowo, trasa biegu jest w miarę płaska, przyjemna można więc powalczyć o dobre czasy.
Założeń strategicznych na bieg nie szykowałem. Pierwotnie chciałem go przebiec spokojnym biegiem ciągłym. Trochę to się zmieniło przed, no ale o tym za chwilę.
Wstałem rano w niedzielę. Poranek 07/09 okazał się być chłodnym i mglistym. Brak upału rokował dość dobrze na zawody. Przygotowałem sobie lekkie ciuchy, zabrałem pas z bidonami. Kupiłem nawet żel w Biedronce, bo przez konieczność odbioru pakietu, spodziewałem się, że spędzę sporo czasu przed zawodami na głodniaka 🙂
Odbiór pakietu poszedł szybko i sprawnie. Spotkałem na sali wujka, który też planował pobiec. Chwilę się pogadało no i można było ruszać do rynku gdzie był start i meta.
Im bliżej było do startu tym bardziej zacząłem myśleć jak zaplanować bieg. Trochę głupio pobiec po 6:30. Tak to mogłem sobie potruchtać sam, Uznałem więc, że należy przewietrzyć nogi i płuca no i dać z siebie więcej – pobiegnę ile będzie sił, celując w czas 50-55min.
No to lecimy. Rundka wokół oławskiego rynku ostrożnie i spokojnie bo spory tłok. Za chwileczkę już jednak można było biec komfortowo. Pojawiło się też słońce, którego w sumie nikt się nie spodziewał po porannych mgłach.
Po starcie dość szybko ustawiłem tempo na około 5:10-5:15 min/km. Biegło mi się dobrze, wyglądało, że dam radę utrzymać je przez większość a może i cały bieg. Tak też było. Nie miałem żadnego kryzysu. Oddechowo dobrze, nogi też nie strajkowały. Szybciej bym rady nie dał, no ale zakładany plan wykonałem w 100% 🙂
Oficjalne wyniki to czas: 53:21 brutto (52:36 netto). Miejsce 360 z 747 sklasyfikowanych.
Po biegu udałem się w okolice stadionu miejskiego gdzie organizowano biegi dzieci a później miały być dekoracje i losowanie nagród.
No właśnie i tu należy trochę ponarzekać. Organizatorzy padli ofiarą popularności swojego biegu 🙂 Do startów dzieci zgłoszono ponad 400 maluchów co spowodowało spore opóźnienia. Finalnie z 45-60 min. Organizacja tego też troszkę kulała – a to jakieś problemy z mikrofonem, a to ogarnianie rodziców i ich pociech. Osoby (jak ja) czekające na losowania wystawione były na sporą próbę cierpliwości i mam wrażenie, że nie wszyscy jej podołali. Warto by w kolejnych edycjach rozwiązać to jakoś inaczej.
Szczęścia nie miałem, żadna nagroda mi nie przypadła więc można było wracać do domu.
Bieg, ogólnie uważam za udany. I pod względem swojej postawy i organizacyjnie. Wydawanie pakietów, trasa, punkty odżywcze, wszystko było ok. Gdyby nie sygnalizowane spóźnienie na końcu imprezy można by tylko chwalić go za wszystko.



