Bieg Firmowy 2022 (Wrocław)

28 maja odbyła się kolejna, stacjonarna tym razem (czasy covida odchodzą jak widać w niebyt) edycja Biegu Firmowego.

Ciężko mi tutaj napisać coś dobrego o swojej dyspozycji sportowej 🙂 Na wartościowy wynik szans żadnych nie było. Niewiele biegam ostatnio, a z pewnością nie więcej niż te 4 km na treningu. Mimo, że 5 km powinienem przebiec bez większych problemów to nie nastawiałem się na jakieś ostre bieganie.
Jak na złość parę dni przed biegiem złapało mnie jakieś przeziębienie czy co. Zawaliło zatoki, gardło zaczęło boleć i szybko męczyłem się. Bezpośrednie objawy ustąpiły dość szybko ale przytykanie zostało 🙁 Tym bardziej więc nie spodziewałem się cudów ale.. pobiec chciałem. Chyba chciałem po prostu poczuć klimat zawodów, jakiego dawno już nie doświadczałem.
Dobry uczynek dokonany przy tej okazji (bo to przecież bieg charytatywny) cieszy tym bardziej i pozwala trochę rozgrzeszyć swoją słabą formę 🙂

Pełne skupienie 🙂

Patrząc na całość zawodów pod tym kątem to było fajnie. Wystartowałem jak totalny świeżak 🙂 dużo za ostro na początku. Czasy pierwszego, drugiego kilometra oscylował w okolicach 5 min/km. Później , bliżej trzeciego km szybko mnie odcięło i musiałem zrobić resztę Gallowayem – 3 min biegu, 1 min spacerku.
Po takim stylowym biegu na mecie zameldowałem się po około 27min 24 sek. Nie tak źle w sumie – ot, zgodnie z oczekiwaniami.

I co więcej? I nic 🙂 Pobiegane. Dziwnie było przy okazji zobaczyć tyle ludzi biegających w jednym miejscu. Tłok jakich dawno nie było 🙂

Ok. W drugiej połowie roku (a to już blisko) mam w planach trochę dłuższe biegi – 10 km, 21 km więc zaliczone tu zawody dobitnie pokazały mi w jakim tyłku jestem. Jeśli ma coś z tego jeszcze wyjść to już ostatni dzwonek by znów zacząć regularnie trenować. Jak wyjdzie to zobaczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.