Archiwum kategorii: Testy sprzętu

TEST – Crivit Skin Compression (Skarpetki do biegania)

Test_sprzetu

TEST – Crivit Skin Compression (Skarpetki do biegania)

Lidl był jednym z pierwszych marketów, które wyczuły duże zapotrzebowanie na produkty przeznaczone do uprawiania sportu.
Ich wypusty odzieży do biegania, na rower czy narty pojawiają się już od ładnych paru lat. Cześć z tych rzeczy całkiem zasłużenie zdobyła duża renomę wśród biegaczy bowiem w niskiej cenie gwarantują dobrą jakość i spore walory użytkowe. Był okres, że po dostawie, całość towaru rozchodziła się jak świeże bułeczki i trzeba było się spieszyć by cokolwiek kupić.
W tym momencie rynek już się trochę nasycił (konkurencja również co moment organizuje akcje na sprzęt sportowy) i takich problemów już nie ma. W sklepach na Dolnym Śląsku potrafią leżeć koszulki, buty z kilku ostatnich wypustów.
By przyciągnąć klientów ostatnio w marketach spod znaku L pojawiła się zupełna nowość czyli kompresyjne skarpetki do biegania – Crivit Skin Compression.

Przyznaję się, że nigdy takiego sprzętu nie miałem. Sens wcześniejszego zakupu blokowała mi na pewno cena bo uznani producenci za skarpety kompresyjne wołają sporo ponad 100 zl.
W cenie Lidlowej warto natomiast spróbować bo jest to praktycznie koszt zwykłej pary skarpet sportowych.
Do marketu udałem się drugiego dnia wieczorem (od rozpoczęcia akcji). Skarpetki były. W moim rozmiarze (43-44) zestawów (białych – nie wiem czy były dostępne inne kolory) było sporo tak więc stałem się dumnym posiadaczem swoich pierwszych skarpet kompresyjnych 🙂

skin_comp_01

Skarpetki zapakowane są w papierową obwolutkę, do której przyszyte są nitką. Z opakowania wyczytać można szereg informacji o zastosowanych w nich systemach chroniących poszczególne elementy stóp. Według producenta chronią one kostki, podbicie, ściegna Achillesa, podeszwę, pięty i palce. Czyli w dużym skrócie wszystko 🙂 Z właściwości kompresyjnych wymienione są redukowanie wibracji mięśni, optymalizacja ukrwienia i odprężenie dla nóg.

skin_comp_02

Po uporaniu się z pudełeczkiem naszym oczom ukazują się skarpetki w całej okazałości. Wykonane są całkiem solidnie. Materiał większości jest cieńki w newralgicznych miejscach grubszy. Widać pasy wzmocnień. Czarne wstawki napisów, linii są hatfowane (bo od środka wisi sporo niteczek).

skin_comp_03skin_comp_04
Cóż… pozostaje założyć i przebiegnąć się trochę.
Skarpety zakłada się na odpowiednią nogę (są opisy Lewa, Prawa). Po zainstalowaniu 🙂 ładnie opinają nogę. Nie jest to jakieś mega ściskanie ale czuć, że dobrze przylegają.
U mnie po naciągnięciu sięgnęły na około 10 cm przed dół kolana czyli praktycznie do najszerszego miejsca łydki. Z biegów widziałem, że dużo osób ma skarpetki kompresyjne wyższe, praktycznie pod samo kolano. Czy to dobrze czy źle niestety nie mogę się wypowiedzieć bo nie mam z czym porównać.
Mimo, że skarpety sprawiały wrażenie cieńkich, przez swoje warstwy wzmocnień są jednak grubsze od zwykłych. W porównaniu do najtańszych Kalenji (w których zawsze biegam) czuło się, że w bucie zostaje mniej miejsca.
Podczas biegu żadnych minusów Crivitów nie czułem. Obciskają nogę, nie zsuwają się. Opięcie nie przeszkadza, nie czuć żadnego dyskomfortu.
Po biegu muszę powiedzieć, że pewne plusy kompresji są widoczne. Nie miałem nóg „wybitych” jak po rundce w zwykłych skarpetkach i o to raczej chodzi. Muszę jednak uczciwie powiedzieć, że moim zdaniem podobny efekt stabilizacji mięśni można uzyskać mocniej opiętymi spodenkami  czy dopasowanymi podkolanówkami.
Pierwsze pranie Crivity przeżyły ok, nic im się nie stało i wyglądają dalej ładnie. Szkoda jednak, że są białe. Boje się, że po dłuższym używaniu już takie piękne nie będą. Jednak ciemne kolory są z reguły praktyczniejsze dla faceta 🙂

Finalnie, w tej cenie uważam, że warto je kupić. Chociaż na spróbowanie, a może będzie to właśnie ten towar, który pokaże, że Lidla dalej liczy się na rynku biegowym 🙂 bo nie ma co ukrywać, że większość z dostępnych w tym markecie artykułów zorientowanych jest na początkujących biegaczy jak i osoby uprawiające sport rekreacyjnie. „Wyczynowi” biegacze raczej sięgną po sprzęt innych producentów.

TEST – Buty Kalenji Kapteren Crossover Fw13 (początek testu)

Test_sprzetu

TEST – Buty Kalenji Kapteren Crossover Fw13 (początek testu)

Z butami „terenowymi” nie miałem do tej pory wielkiego doświadczenia, chociaż zupełnym przypadkiem pierwsze moje droższe buty biegowe (które kupiłem jakieś 5 lat temu) okazały się takimi właśnie być. Były to Adidasy Boreal Tr (Trial). Przez pierwsze lata tłukłem je zapamiętale w biegach asfaltowych (a zejścia w teren to były sporadyczne przypadki). Z czasem świadomość człowieka jednak rośnie i uświadomiony co mam zacząłem używać je zgodnie z przeznaczeniem.
Wszystko co dobre się jednak kończy i Adidasy udały się na zasłużoną emeryturę (ostatnie biegi w nich odbyłem jeszcze w tym roku, co mimo, że to był model dla mało wymagających biegaczy, ładnie świadczy o ich wytrzymałości).

Jako, że w tym roku kilka biegów mam w typowo offroadowej stylistyce 🙂 to zacząłem rozglądać się za czymś co umożliwi zejście z chodników, ulic i pozwoli komfortowo pokonywać bezdroża.

Noworoczna wizyta w Decathlonie pozwoliła mi wypatrzyć promocyjną okazję na zakup Kalenji Kapteren Crossover Fw13. I takie właśnie obuwie znalazło się w mojej szafie.

Kalenji_Kapteren_01
Buty te są przeznaczone raczej na mniej wymagające trasy. W opisie producent pisze o około 2 treningach w tygodniu, z czasem do około 2 godzin. Najlepsza dla nich nawierzchnia to nierówne ale raczej suche ścieżki i szlaki. Ot typowe lasy, parki jakich wiele.

Kalenji_Kapteren_04

Pierwsze wrażenie po zakupie jest pozytywne. But o ciekawej stylistyce, bezpiecznych kolorach (nie powinien zniszczyć się w terenie tak jak modele jasne) i solidnym wykonaniu. Żadne niedoróbki, skazy w oko mi przynajmniej nie wpadły.

Kalenji_Kapteren_02Widać od razu, że ten model Kalenji dedykowany jest w teren. Masywniejszy od uniwersalnych butów na asfalt. Podeszwa jego jest dość sztywna. But posiada amortyzację ale nie jest miękki ani nie spowalnia biegu. Boki dobrze trzymają stopę.
Wykonany jak pisałem solidnie co odzwierciedla od razu jego waga – rozmiar 45 waży 376 gram.

Pierwsze założenie i kroki w tym obuwiu przebiegły pozytywnie. Eksperymentowałem trochę z sznurowaniem bo miałem wrażenie, że przy luźniejszym trochę rusza mi się w nim noga. Jednak to tylko wrażenie, bo biegnąc w jednym zasznurowanym mocniej, a drugim troszkę lżej żadnych negatywnych oznak nie zanotowałem.

Do tej pory przebiegłem w nich około 30 km więc tak naprawdę są na początku swojego żywota jednak pierwsze wrażenie mam już wyrobione.
Pierwsze 2 biegi po 5 km przebiegły bez żadnych problemów. But dobrze trzymał się na leśnych nierównościach, nie powodował żadnych obtarć lub dyskomfortu. Ostatni dłuższy bieg (około 23 km w czasie ponad 2 godzin) niestety pokazał, że nie jest to raczej but aż na takie szaleństwa. Dorobiłem się bowiem bąbli na górze najmniejszych palców stóp. Wygląda, że uraża to miejsce koniec osłony przodu buta (wzmocnienie czołowe). Ewidentnie nogą czuć było je w środku obuwia, mimo, że dotykając ręką od środka materiał buta jest jednolity.
Troszkę szkoda. Nie ukrywam, że miałem ochotę zabrać te buty na Bieg Rzeżnika. Widać jednak, że segmentacja modeli biegowych (z oferty Kalenji) nie jest przypadkowa i co inne trzeba kupić chcąc potruchtać po parku, a co inne wybierając się na cały dzień w góry.
W kolejnych update-ach test doniosę jak sprawują się te buty po większym kilometrażu. Może dopasują się lepiej do stopy i jeszcze pokażą swoje mocne strony.

Kalenji_Kapteren_03

Z analizy oferty firmy Decathlon wygląda, że ten model buta nie jest już oferowany. Pewnie można go dostać jeszcze w wielu sklepach jednak jego bezpośrednim następcą powinien być Kalenji Kapteren Exlplorer. W Polsce go jednak nie widzę, są za to prostsze Kalenji Kapteren Discover.

Zdjęcia obuwia użyłem ze strony Decathlon. Moje są ciągle w idealnym stanie (brak jakichkolwiek śladów użycia) wiec szkoda wyważać otwarte drzwi i robić je samemu 🙂

 

UPDATE 1 – 19/10/2015

Mija już ponad 6 miesięcy odkąd mam swoje terenowe Kalenji. O ile w początkowym okresie trochę mnie rozczarowały to muszę powiedzieć, że z czasem zyskują na wartości 🙂
Biegałem w nich już kilka dłuższych biegów – od 10 km do 24 km i jest ok. Nic mnie nie obtarło, bieżnik dobrze trzyma w terenie. Albo ułożyły się lepiej do nogi, albo to kwestia zmiany skarpetek. W każdym razie dyskomfortów brak.
Wizualnie z butami nie dzieje się nic złego. Wszystko trzyma się na swoim miejscu, żadnych przetarć.
Zobaczymy jak to będzie dalej ale jak na razie jest ok.