Archiwa tagu: maraton

MARATOŃSKIE PRZYGOTOWANIE – TYDZIEŃ 08-2023

Tydzień nr. 8 można przenieść do zaliczonych. Dokonałem w nim zwyczajowe 4 treningi. Jeżeli chodzi o dystans to udało mi się pokonać całkiem sporo kilometrów, bo aż 55.9 km. Rekordowo w sumie 🙂 chociaż zastrzeżenia mam co do jakości owych treningów.
A było to tak:

21/02/2023
Bieg. Dystans: 21,24km, czas:2:11:33, śr. tempo:6:12min/km, śr. tętno:161 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +74/-82 m.

Od razu czułem, że to będzie słaby bieg. Szybko pojawiło się uczucie zmęczenia, miałem wrażenie, że tętno od startu mam sporo większe niż normalnie. Postanowiłem, że nie będę szalał z szybkością ale potruchtam wolniutko aby, aby 🙂 Do 10 km w miarę mi szło ale im później to gorzej 🙁 Dobiegłem niby do końca ale powiem uczciwie – paru kilometrów więcej to bym chyba nie zrobił inaczej niż siłą woli. Nogi mi się pospinały, ledwie mnie niosły. A gdzie to do 42 km 🙂
Słabo. Zastanawiałem się nad powodami tego i jedyne co przychodziło mi do głowy to fakt, że:
– niezbyt wyspany jestem od dłuższego czasu,
– po wycieczce nad morze trochę marniej zdrowotnie się czułem (nie chory ale tak jakby coś mnie brało, inny klimat + samo to jeżdżenie tyle km swoje też pewnie zrobiło),
– pobiegłem na pusto bez wody i żeli a było troszkę cieplej niż ostatnio,
No nic. Zobaczymy jak pójdzie bieg za tydzień. Jeśli lepiej, to mam nadzieje, że powody były wyżej. Jak tak samo to znaczy, iż trzeba się martwić.

23/02/2023
Bieg. Dystans: 12,09km, czas:1:14:28, śr. tempo:6:10min/km, śr. tętno:156 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +39/-39 m.

Po wtorkowym treningu nie czułem się do końca zregenerowany więc tym razem postanowiłem bieg również spokojnie. Przeszkadzał trochę wiatr ale swoje zrobiłem, 12 km udało się pokonać.

25/02/2023
Bieg. Dystans: 12,13km, czas:1:18:07, śr. tempo:6:26min/km, śr. tętno:159 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +169/-179 m.

W weekend padał śnieg. Przybieliło Sowiogórskie okolice ale, że były to opady „świeże” to podjąłem wyzwanie nakręcenie kilometrów po większych pagórkach. Biegło mi się znośnie. Kryzysów nie zanotowałem ale w domu jak już się siadło to nogi dawały o sobie znać 🙂

26/02/2023
Bieg. Dystans: 10,46km, czas:1:06:39, śr. tempo:6:23min/km, śr. tętno:155 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +153/-157 m.

Nordic-Walking. Dystans: 5,56km, czas:1:11:12, śr. tempo:12:47min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +85/-84 m.

Kusiła mnie powtórka sobotniego biegu ale nie byłem pewien czy nie będzie tego za dużo. Finalnie więc zadowoliłem się 10 km i późniejszym spacerkiem z Żoną.

W mojej ocenie bieganie szło mi dość ciężko (cały tydzień). Nie było tu polotu, przyśpieszania w końcówce biegów, tego wrażenia, że dalej mam moc i spokojnie mogę biec dalej. Trochę mnie to martwi ale liczę, że to pokłosie ciężkiego wtorku. Ogólnie, zaczęło się już pewnie cięższe trenowanie – bo i kilometrów dużo, i biegi długie. Trudno oczekiwać, iż ciągle będzie leciutko. Czy faktycznie? – zobaczymy za parę dni 🙂

MARATOŃSKIE PRZYGOTOWANIE – TYDZIEŃ 07-2023

W zakończonym tygodniu zrobiłem sobie mały odpoczynek biegowy – zamiast 4 treningów były 3. Wybraliśmy się w weekend rodzinnie nad morze. Nigdy zimą nad morzem nie byłem i uznałem, że może to być ciekawe 🙂

 Oczywiście ta zima to taka umowna. Tego co mogło być fajne (śnieg na plaży, zamrożone morze) to nie było. Był za to wiatr i przelotny deszcz no ale generalnie było ok.
W teorii mogłem zabrać sprzęt i pobiec w sobotę ale jednak nie zdecydowałem sie na to. Uznałem, że warto trochę odspanąć od biegowego kieratu 🙂

Biegane zaś było tak:

14/02/2023
Bieg. Dystans: 20,11km, czas:2:02:25, śr. tempo:6:05min/km, śr. tętno:153 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +68/-68 m.

Nie ma lekko, trzeba wydłużyć dystans. Pierwszy raz w tych przygotowaniach pokonałem 20 km. Biegło mi się całkiem, całkiem. Czas jest już chyba zacząć zabierać ze sobą jakieś żele, wodę bo na ten moment lecę na „sucho”. Teraz zimno, nie chce się przesadnie pić itp ale myślę, że treningowo by to miało dobry wpływ – maratonu w ten sposób przebic się nie da.

16/02/2023
Bieg. Dystans: 12,08km, czas:1:10:15, śr. tempo:5:49min/km, śr. tętno:159 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +41/-40 m.

Zwyczajowa trasa zrobiona trochę mocniejszym tempem. I chyba tyle można o tym powiedzieć.

18/02/2023
Biegania nie było. Spacerowałem dużo za to nad morzem. Garmin wskazał około 15000 kroków więc tak źle nie było. Odżywianie za to stanowczo złe – pizza, deserki. Waga coś dalej stoi w miejscu, oj niedobrze, niedobrze. 

19/02/2023
Bieg. Dystans: 17,25km, czas:1:42:36, śr. tempo:5:57min/km, śr. tętno:158 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +60/-65 m.

Całkowitego obijactwa być nie mogło. Chwila odpoczynku po podróży i poleciałem. Zdecydowałem się na dłuższy bieg, około 17 km. Do 10 km biegłem spokojnie, koło 6:10-6:00 min/km a później zaczałem co kilometr zwiększać tempo. Doszedłem do 05:00.

Cały tydzień to 49,44km czyli utrzymałem zakładane wartości treningowe.

MARATOŃSKIE PRZYGOTOWANIE – TYDZIEŃ 06-2023

No to lecimy z relacją z kolejnego tygodnia treningowego. Próbując go opisać słowami rzekłbym, że był to tydzień zwolnienia 🙂
Sporo szybkościowych akcentów z tyg.5 mocno dało mi w kość i nie chciałem serwować sobie takiej powtórki. Uznałem, że skupię się na spokojnym klepaniu kilometrów.

07/02/2023
Bieg. Dystans: 17,28km, czas:1:46:00, śr. tempo:6:08min/km, śr. tętno:154 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +60/-60 m.

Wtorkowy long odbył się jeszcze przy dość mroźnej pogodzie. Biegło mi się w sumie dobrze chociaż zwyczajowo nogi dawały o sobie znać w jego końcówce. Trochę mnie to martwi bo oddechowo, zmęczeniowo jest wszystko ok. Co zrobić jednak, spora waga i zaległości treningowe nie pomagają.

09/02/2023
Bieg. Dystans: 10,12km, czas:1:01:05, śr. tempo:6:02min/km, śr. tętno:154 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +46/-42 m.

Te niebieskie to nie wiagra ale piguły na stawy 🙂

Odkąd zacząłem swoje przygotowania maratońskie do „diety” włączyłem suplementację witaminami i minerałami. Zakupiłem dozownik i jak starzy ludzie łykam stos pigułek rano i wieczorem 🙂
Nie są to oczywiście żadne zabronione środki – ot zestaw magnezu, wapnia, witaminy C i D i coś na stawy ale postawione koło siebie robią wrażenie 🙂
Nie wiem czy to magia tych środków czy w miarę dobry organizm ale na szczęście ominęły mnie (jak do tej pory) jakieś poważniejsze choroby, przeziębienia.
Tym razem jednak czułem lekko gardło (chyba za dużo zimnego powietrza na City Trail i longu) więc uznałem, że lepiej odpuścić forsowny trening. Przebiegłem tylko 10 km i uznałem, że wystarczy.

11/02/2023
Bieg. Dystans: 14,21km, czas:1:31:47, śr. tempo:6:28min/km, śr. tętno:158 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +163/-165 m.

Nie pędziłem na biegi od samego rana ale za to wybrałem się z moją Żoną do Wałbrzycha na walentynkowe świętowanie połączone ze spacerkiem po mieście i wizycie w fabryce porcelany Krzysztof.
Nie wiem czy słyszeliście ale niestety ta najstarsza, działająca ciągle w Polsce fabryka upadła. Dobiły ją ceny gazu, energii. Wielka szkoda. Byłem w ich sklepie firmowym już kiedyś ale tym razem skusiliśmy się na więcej rzeczy. Ot choćby takie piękne, ręcznie robione filiżanki.

Porcelana Kristoff

Z w.w. powodów bieganie było już po południu. Ambitnie zdecydowałem, iż pora zmierzyć się z rundką górską. Nie dało rady… Zrobiłem 2 km pod górę i trzeba było wracać. Na poboczu drogi było lodowisko. Drobiłem nogami w miejscu bojąc się, że się wyrąbie. Wyżej lód zajmował większość drogi. Skoro słabo szło pod górę można sobie dopowiedzieć co by było na zbiegu. Wróciłem więc na „swoją” ścieżkę rowerową i tak dokończyłem trening.
Wyszło z tego parę kilometrów więcej. O dziwo biegło mi się bardzo dobrze – nie spinało mi nóg.

12/02/2023
Nordic-walking. Dystans: 5,85km, czas:1:14:01, śr. tempo:12:39min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +79/-83 m.

Bieg. Dystans: 10,03km, czas:1:01:33, śr. tempo:6:08min/km, śr. tętno:155 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +99/-98 m.

Niedzielę zacząłem spacerowo. Na kijkach nabiło się prawie 6 km co oczywiście spowodowało, że później już mi się nie chciało walczyć z długim dystansem 🙂 10 wydała mi się akceptowalna i tak też dokonano 🙂

Cały tydzień to 51.64 km w biegu. Całkiem dobrze. Na kolejny tydzień mam przewidziane małe zmniejszenie – tylko 3 treningi, bo wypada zabrać syna na jakąś wycieczkę (w końcu ferie ma to niech korzysta). Planuję za to wydłużyć długie wybieganie. Zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂

MARATOŃSKIE PRZYGOTOWANIE – TYDZIEŃ 05-2023

Zaległość złapałem trochę w pisaniu, kolejny tydzień się już kończy 🙂
Zabrałem się jednak za skanowanie starych filmów fotograficznych (moich rodziców) i absorbuje mnie to bardziej wieczorami niż pisarskość. Roboty fotograficznej mam na jakieś pół roku 🙂 ale może uda się nie stracić zapału do bloga.

Tydzień 05 wszedł gorzej niż myślałem. Zepsuł mi się trochę układ treningów, poszedłem w szybkość 😉 niż dystans. Kilometrowo może tak źle może nie było bo 49,37 ale jakoś nie do końca byłem zadowolony z formy i dokonań.
Wchodząc w detale było tak:

31/01/2023
Bieg. Dystans: 12,1km, czas:1:10:35, śr. tempo:5:50min/km, śr. tętno:158 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +48/-46 m.

Straszliwie padało we wtorek. Sumiennie ruszyłem na trasę ale jak już koło 5 km poczułem, że przesiąka przez kurtkę, robi się chłodniej to uznałem, że pora kończyć. Doleciałem do 6 km i zawróciłem. Ułożyłem sobie w głowie, że trudno skrócę a pobiegnę 3 razy pod rząd (wtorek-środa-czwartek). Nie wiem tylko co mnie podkusiło by wracać dużo szybciej – przyśpieszyłem o jakieś 30 sek na km. Mało rozsądnie zważywszy na plany 3 dniowe.

01/02/2023
Bieg. Dystans: 8,4km, czas:0:46:12, śr. tempo:5:30min/km, śr. tętno:165 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +37/-34 m.

Nie układało mi się w głowie by dzień po dniu biegać długie dystanse to tym razem postanowiłem pobiec „ile fabryka dała”. No, z umiarem oczywiście 🙂 Celowałem w bieg po około 5 min/km (po 2 km rozgrzewce). Nie szło niestety z powodu dużego wiatru. Dopiero bliżej 4 km udało mi się rozkręcić pod zakładane tempo. Zmęczyłem się.

02/02/2023
Bieg. Dystans: 12,08km, czas:1:12:41, śr. tempo:6:01min/km, śr. tętno:155 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +51/-56 m.

Dwa wcześniejsze dni biegania pod rząd to sporo (jak na mnie). Zmęczony byłem, nogi czułem więc tym razem spokojny bieg. Wypadało zresztą trochę odpuścić przed sobotnimi zawodami.

03/02/2023 (Zawody City Trail Wrocław)
Bieg. Dystans: 4,72km, czas:0:25:34, śr. tempo:5:25min/km, śr. tętno:180 ud/min (max 195). Całkowity wznios/ spadek (trasa) +2/-5 m.

Nordic-walking. Dystans: 2,01km, czas:0:30:32, śr. tempo:15:12min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +10/-8 m.

Ten dzień miał być dniem zwycięstwa. Wzmocniony psychicznie dwoma miesiącami solidnych treningów nastawiałem się na rekord sezonu. Po dotarciu na miejsce zawodów dokonałem nawet solidnej rozgrzewki – prawie 1,5 km dodatkowo co u mnie raczej jest niespodziewane 🙂
Z reguły ustawiałem się w wolniejszych strefach i biegłem w ich czole. Tym razem wpadłem na pomysł startu z końca szybszej. No bo inni ruszą ostro a ja będę ich gonił co może mnie dodatkowo mobilizować.
Niestety, plan planem a życie życiem. Na trasie, przez całe 5 km było mega błoto. Strasznie ciężko się biegło. Trzeba było uważać, omijać. Inni biegacze nie biegli wcale tak szybko i stanowili dodatkowe utrudnienie. Słabo. Czułem trudy biegu i na metę wpadłem w bardzo podobnym czasie jak ostatnio. Dało to oficjalny czas 25:25 i miejsce 232 z 417.

Sportową sobotę zakończył 2 km spacerek do bankomatu połączony z chęcią zrobienia jakichś zdjęć Oleśnicy. Tu udało się wszystko. I kasa i zdjęcia były.

04/02/2023
Bieg. Dystans: 12,07km, czas:1:13:10, śr. tempo:6:04min/km, śr. tętno:153 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +42/-41 m.

Niedzielę zaczałem w sumie też od solidnego spaceru bo wybrałem się na giełdę staroci we Wrocławiu. Godzinka łażenia była, kupiło się coś tam z interesujących mnie tematów (stare aparaty fotograficzne). Nie właczałem jednak gps to ciężko określić ile tego łażenia było. Na pewno wystarczająco by się zmęczyć 🙂

Finalnie na zamknięcie tygodnia zrobiłem 12 km po zwyczajowej trasie pod Oleśnicą. Spokojny taki na uzupełnienie kilometrów.

Dało mi te 7 dni w kość. Takie treningi, dzień po dniu (połączone ze średnim odpoczynkiem bo spać kładę się z reguły niezbyt wcześnie) jednak męczą. Sporo było też szybkiego biegania co wcale nie pomogło. Na kolejny tydzień (kończący się już powoli) założyłem powrót do „normalności”. Treningi z przerwami i nastawienia na dłuższy dystans.

Maratońskie przygotowanie – Tydzień 04-2023

Co się odwlecze to nie uciecze 🙂 jak podaje mądrość ludowa. Tydzień 4 zamknąłem rekordowym wynikiem 53,32 km dokonany w czterech biegach. Rozłożenie biegów udało się zachować standardowe, a w detalach wyglądały one tak:

24/01/2023
Bieg. Dystans: 17,28km, czas:1:45:01, śr. tempo:6:05min/km, śr. tętno:153 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +61/-59 m.

Warunki pogodowe dopisały, nie było śniegu ani deszczu więc w całkiem dobrym nastawieniu ruszyłem do długiego biegu. Nie miałem w głowie sprecyzowanego dystansu, ot zakładałem, że na 100% musi być trochę więcej niż ostatnio. Starałem się za to pobiec troszkę szybciej nie patrząc aż tak na tętno. Nie wyszło w sumie źle. Pierwsze 10 km oscylowało w granicy ~6:10 min/km. Później przyśpieszyłem kręcąc się w zakresie tempa 5:40-6:00 min/km.
Biegło mi się bardzo dobrze. Owszem jakoś koło 13-14 km poczułem, że zaczęło się cięższe trenowanie 🙂 czułem łydki i podudzia ale nie były to sprawy wykluczające mnie z gry. Wytrzymałem do końca, notując lekko ponad 17 km. Fajnie, jestem z tego bardzo zadowolony.

26/01/2023
Bieg. Dystans: 11,93km, czas:1:08:31, śr. tempo:5:45min/km, śr. tętno:158 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +43/-41 m.

Na czwartkowe bieganie wymyśliłem sobie zabawę (pewnie to się jakoś bardziej fachowo nazywa ale co tam 🙂 ) polegającą na przemiennym bieganiu odcinków 1 km raz wolniej, raz szybciej (pierwsze 2 rozgrzewkowe). Całość „na czuja” – szybsze odcinki planowałem biec tempem o około 30 sek szybszym niż te wolne. Wyszły nawet lepiej, po około 40-50 sek szybciej. W szczególe było tak:
01 – 06:37 min/km
02 – 06:10 min/km
03 – 05:20 min/km
04 – 05:59 min/km
05 – 05:10 min/km
06 – 06:01 min/km
07 – 05:23 min/km
08 – 06:01 min/km
09 – 05:15 min/km
10 – 05:55 min/km
11 – 05:04 min/km
12 – 05:30 min/km
W sumie ten trening miał mieć około 10 km długości ale źle wyliczyłem trasę i pokonałem kilometrów 12. Nie powiem, że nie odczułem tego biegu ale o dziwo aż do końca miałem siłę na przyśpieszenia. Z jednej strony to dobrze, z drugiej zastanawiam się czy nie biegam zbyt zachowawczo jak na swoją, aktualną dyspozycję. Niemniej… początkowe miesiące (łącznie z lutym) chciałem poświęcić na budowanie bazy, a dopiero marzec, kwiecień szlifować trochę tempo. Fajnie, że daję rade już teraz, nie chcę jednak przegiąć – za dużo, za szybko.

28/01/2023
Bieg. Dystans: 12,03km, czas:1:21:52, śr. tempo:6:48min/km, śr. tętno:148 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +127/-125 m.

Nordic-walking. Dystans: 1,96km, czas:0:27:06, śr. tempo:13:48min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +55/-53 m.

Pogoda trochę się na mnie uwzięła już kolejny weekend. W piątek i sobotnią noc w Górach Sowich padał marznący deszcz i zrobiło się lodowisko. Łażąc po podwórku zaliczyłem malowniczy siad na tyłku 🙂 A z samochodu, w sobotę wieczorem musiałem obłupać około 2-3 mm lodu!
Z tego powodu wolałem nie przeginać z bieganiem góra/ dół i poszedłem znów na ścieżkę rowerową. Była to dobra decyzja. Odśnieżyli ją, wysypali piaskiem (lepiej niż biegnący koło niej chodnik) więc trening był udany. No, powiedzmy szczerze – spokojny bieg. Nie chciałem już szaleć z obciążeniami (wtorek i czwartek były solidne) to tylko przedłużyłem do 12km.

Dodatkowo, po południu spacerek z synem. Do sklepu ale 2 km zawsze brzmi dobrze 🙂

29/01/2023
Bieg. Dystans: 12,08km, czas:1:17:29, śr. tempo:6:25min/km, śr. tętno:155 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +122/-118 m.

Nordic-walking. Dystans: 4,43km, czas:1:01:56, śr. tempo:14:00min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +79/-76 m.

Powtórka soboty. Drogi wyglądała jeszcze lepiej niż dzień wcześniej więc biegłem trochę szybciej. Bez szaleństw w każdym razie jednak.

Na dobitkę spacerek z Żoną. Spokojna rundka po okolicy dała około 4,5 km do statystyk. Zacnie.

Podsumowując.
Dobry czas. Udało mi się wskoczyć na 50 km na tydzień. Nie było to okupione jakimś strasznym cierpieniem. Wygląda, iż jestem w stanie powtórzyć takie treningi w kolejnych tygodniach, co cieszy mnie tym bardziej, że już czas po tyle biegać 🙂
5 tydzień będzie troszkę mniejszy, mam w nim sobotnie zawody City Trail ale później już szlifujemy kilometry ile się da 🙂

Styczeń coraz szybciej zmierza ku końcowi. Teoretycznie został mi jeszcze jeden bieg, który powinien wejść do rozliczenia miesięcznego. Przyjmując jednak za jednostkę rozliczeniową pełny tydzień to udało się całość zamknąć wynikiem – 181.82 km (planowane 150 km). Cel styczniowy został zrealizowany.

Maratońskie przygotowanie – Tydzień 03-2023

Kolejny tydzień przygotowań do maratonu zakończony. Do jego połowy wydawało mi się, że lecę na rekord (kilometrowy) ale jak to bywa w życiu – zawsze coś 🙂
Tym razem moje plany pokrzyżowała pogoda. Atak zimy był nagły i na tyle mocny, że popsuł weekendowe bieganie.

W szczegółach zaś, tydzień wyglądał tak:

17/01/2023
Bieg. Dystans: 15,06km, czas:1:32:42, śr. tempo:6:09min/km, śr. tętno:152 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +54/-53 m.

Będąc w dobrej dyspozycji uznałem, że należy w dalszym ciągu powiększać dystans wtorkowego biegu – dołożyłem więc kolejny kilometr. Szczerze mówiąc szło to całkiem dobrze. Wracając (bo biegnę po tej samej trasie) trochę mi się nudziło już to człapanie i samoistnie przyśpieszyłem 🙂 Ostatnie 3 kilometry to tempo około 5:46 podczas gdy resztę biegu trzymałem mniej więcej 6:10 min/km. Nie zanotowałem żadnych problemów z tym – to cieszy.

19/01/2023
Bieg. Dystans: 8:39km, czas:0:49:09, śr. tempo:5:52min/km, śr. tętno:152 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +36/-33 m.

W swoich założeniach treningowych w czwartkowy bieg miały być wplatane elementy „zabaw biegowych”. Tak też się stało. Zdecydowałem się na krótszy bieg, z końcówką (3-4 km) w narastającym tempie. Dokładniej wyszło to tak:
1 – 6:43
2 – 6:13
3 – 6:10
4 – 6:03
5 – 6:06
6 – 5:24
7 – 4:50

8 – 5:26
9 – 5:35 (uśrednione)
Nie będę ukrywał, układ terenu był dość korzystny, było lekko z górki. Pewnie na idealnie płaskiej trasie aż takich szybkości bym nie osiągnął, niemniej siły by przyśpieszać były. Po 7 km zwolniłem, kolejnego kilometra w tempie 4:50 bym już nie wytrzymał, ale te ~5:26 szło w miarę lekko. Gdyby trzeba było jeszcze trochę tak, to bym dał radę.

21/01/2023
Bieg. Dystans: 9,74km, czas:1:08:36, śr. tempo:7:02min/km, śr. tętno:151 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +101/-101 m.

Weekend zaczął się słabo. W piątek chyba czymś się strułem bo w nocy z 4 razy biegałem do toalety. Spanie było przez to marne.
Rano okazało się dodatkowo, że w Górach Sowich przyszła zima na całego. Spadło około 30-40 cm śniegu. Nałopatowałem się 😉 przez cały dzień chyba z 3 razy więc była niezła ogólno-rozwojówka.
Dodatkowo zmęczyłem się walką z samochodem. Chcieliśmy z małżonką wybrać się do Wałbrzycha ale drogowcy odśnieżanie rozpoczęli tak sobie (delikatnie mówiąc). Drogi wszędzie były białe i śliskie. Udało nam się dojechać do Jedliny, gdzie pod górką, stanął TIR blokując drogę. By go minąć też trzeba było stanąć i … było po jeździe. Mój Opelek nie miał już chęci wspinać się dalej. Naszarpałem się w śniegu z łańcuchami, no i zmęczony i wkurzony zdecydowałem, że trzeba wracać jednak do domu.
Cóż, bieganie przez te wszystkie atrakcje zeszło trochę na drugi plan i wyszedłem z domu dopiero bliżej 14:00. Trasy dalej były marne – tam gdzie służby odgarnęły to porobili spore, śniegowe bandy. Nie byłoby nawet jak usunąć się z drogi przed samochodem więc porzuciłem myśl o stałej trasie i ruszyłem bardziej po płaskim, ścieżką rowerową w stronę Nowej Rudy.
Wszystko było po śniegu, cięższe, siłowe przez to. Zmęczyłem się trochę, dobiegłem do końca w miarę dobrej drogi i po zawróceniu zanotowałem dystans około 10 km.

22/01/2023
Bieg. Dystans: 9,79km, czas:1:04:46, śr. tempo:6:37min/km, śr. tętno:153 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +95/-92 m.

Bieg niedzielny w sumie taki sam jak w sobotę. Trochę lepiej było już odśnieżone ale zrobiło się za to cieplej i śnieg był „taki luźniejszy”. Wstrzymywał nogi albo ślizgałem się po nim 🙁 przez co w sumie biegło się tak samo ciężko jak dzień wcześniej.
Miałem trochę moralnego kaca, że mniej biegania wyjdzie (niż tydzień wcześniej) ale nie znalazłem zapału na dobicie dystansu. W domu czekało kolejne odśnieżanie podwórka więc i tak aktywności było sporo. A plecy czuję i dzisiaj 🙂

Cały tydzień to – 42,98 km. W sumie nie jest źle.

Maratońskie przygotowanie – Tydzień 02-2023

Drugi tydzień zacząłem od dość stresującego zajęcia – czyli wstąpienia na wagę. O dziwo nie wyszło tak źle. Pomimo świąt pełnych pokus kulinarnych i urlopu urządzenie wskazało 92 kg. Poprzednie ważenie, dokonane jeszcze przed świętami, wskazywało 94,5kg. Oczywiście, daleko do sukcesu ale jest progres. I to cieszy 🙂

Skoro wszystko zmierza ku dobremu należało kontynuować treningi 🙂 Uprzedzając fakty, 4 biegi odbyłem zgodnie z ustalonym harmonogramem. Ich układ popsuła mi trochę pogoda, bo we wtorek były tak ulewne deszcze, że wyjście na trening było raczej bez sensu. A przynajmniej jak uznałem, że aż takim desperatem nie jestem bym w ulewie, kałużach i nocy biegał gdzieś po drogach gminnych. Jeszcze mnie jakiś kierowca przetrąci i po co mi to (zachowywanie odstępu od pieszego to nie u wszystkich niestety reguła).
Z tego powodu wtorkowy bieg przeniosłem na środę i pobiegłem w dwóch blokach (środa-czwartek, sobota-niedziela).

11/01/2023
Bieg. Dystans: 14,17km, czas:1:29:07, śr. tempo:6:17min/km, śr. tętno:151 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +49/-50 m.

Na start tygodnia miały być długie wybiegania więc to taki ich przedsmak. Nie spodziewałem się jakichś większych problemów ale pobiegłem wolno, utrzymując podobne tempo jak na poprzednich treningach. Fajnie to szło, pod koniec czułem wprawdzie łydki ale to jedyny dyskomfort jaki zanotowałem.

12/01/2023
Bieg. Dystans: 8,36km, czas:0:54:42, śr. tempo:6:33min/km, śr. tętno:145 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +38/-38 m.

Ponieważ dzień wcześniej pobiegałem całkiem solidnego „longa” tym razem uznałem, że muszę trochę odpuścić. Gdybym miał dzień przerwy pewnie zaatakowałbym 10 km ale tu zadowoliłem się 8 km.
Strategii treningowej nie miałem, no może taką, iż pilnowałem tętna, starając się by nie przekroczyło 150 uderzeń. Jak widać udało się w 100% 🙂

14/01/2023
Bieg. Dystans: 12,10km, czas:1:15:24, śr. tempo:6:14min/km, śr. tętno:163 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +220/-217 m.

Sobotni bieg odbyłem w tym samym miejscu co poprzednio. „Górska” trasa przez Ludwikowice, Sokolec. Pamiętając ostatni weekend uznałem, że zmęczę się bardziej, a w niedzielę po prostu sobie polecę tak by zgadzały mi się kilometry.
Cel spełniono. Początek (w górę) spokojniej a później jak już się zrobiło z górki starałem się biec szybciej. Faktycznie, tak było – tempa około 5:30 zanotowałem w sześciu kolejnych kilometrach. Całość biegu około 2 minuty szybciej niż poprzednie jestem więc zadowolony.

15/01/2023
Bieg. Dystans: 10,29km, czas:1:04:55, śr. tempo:6:19min/km, śr. tętno:158 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +153/-153 m.

Bez przedłużania. Spokojny bieg, starałem się tym razem z górek nie szaleć ale widzę, że jednak można było troszkę wolniej. No ale… wytrzymane, nic złego się nie działo.

Nordic-walking. Dystans: 5,74km, czas:1:08:39, śr. tempo:11:58min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +82/-84 m.

By tradycji stało się zadość, po obiadku wyszliśmy z Żoną na rundkę nordic-walking. Spacerek zaliczony, pod koniec złapał nas deszcz więc przebieraliśmy szybciej nogami by wrócić do domu.

Biegowo, tydzień dał mi 44.92 km. Dobrze. W dalszym ciągu jest zapał, strat w sprzęcie (i ludziach) nie ma czyli można zaczynać kolejne 7 dni przygotowań.

Maratońskie przygotowanie – Tydzień 01-2023

Pierwszy tydzień nowego roku minął mi na urlopowaniu się 🙂 więc w spokoju i komforcie można było skupić się na przygotowaniach do maratonu.

Jako że czas wolny spędzałem w „swoim” Sowiogórskim terenie to uznałem, iż nie ma sensu przesadnie kombinować z jednostkami treningowymi. Układ terenu i dystans będzie wystarczającym wyzwaniem. Ważne tylko bym pilnował założonego kilometrażu, liczby biegów i nic nie nabroił.

03/01/2023
Bieg. Dystans: 12,09km, czas:1:17:00, śr. tempo:6:22min/km, śr. tętno:151 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +219/-219 m.

Skoro obiecałem sobie, że wtorki miały być dniem dłuższych wybiegań to puściłem się na 12 km trasę. Biegłem na niej w poprzednim tygodniu ale, że czekała mnie później ważna misja (zawieźć teściową do lekarza) to starałem się przebierać nogami trochę żywiej, by mieć później chwilę na odpoczynek.
Biegło mi się średnio. Ubrałem się za grubo a mocniejsze tempo narzuciłem już na początku, na podbiegu. Niemniej dobiegłem bez większych problemów a trasę faktycznie zrobiłem w około 1.5 min szybciej.

05/01/2023
Bieg. Dystans: 12,19km, czas:1:17:16, śr. tempo:6:20min/km, śr. tętno:150 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +221/-217 m.

To samo w sumie co we wtorek. Tym razem zacząłem spokojnie, nie cisnąłem pod górkę. Fantazja włączyła mi się za to w drugiej połowie treningu i z góry puściłem się sporo szybciej. Oj, mięsnie zapomniały jak to jest na zbiegach 🙂 Dało mi to solidnie w kość, pod koniec biegu przyszło za to odpokutować. Ostatnie 3 km wymęczone.

07/01/2023
Bieg. Dystans: 6,04km, czas:0:37:09, śr. tempo:6:09min/km, śr. tętno:151 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +79/-76 m.

Tym razem bardziej po płaskim i jak widać krócej. Nic więcej ciekawego o tym biegu powiedzieć się nie da.

08/01/2023
Bieg. Dystans: 10,28km, czas:1:06:00, śr. tempo:6:25min/km, śr. tętno:148 ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +151/-150 m.

Nordic-walking. Dystans: 4,23km, czas:0:57:36, śr. tempo:13:38min/km, śr. tętno:- ud/min. Całkowity wznios/ spadek (trasa) +68/-64 m.

Dyszka na klasycznej (dla mnie w tym terenie) trasie „pół na pół” podbiegów i zbiegów. Odczuciowo szło mi tak sobie. Czułem się lekko zmęczony i bez większych chęci (z tętna, tempa nie wynika bym miał jakieś problemy). Żałowałem w sumie, że sobotę zrobiłem lekką. Lepszym pomysłem pewnie byłoby kolejność zamienić i na zakończenie tygodnia zafundować sobie taki krótszy bieg na dopełnienie kilometrów. No ale nie ma co płakać, najwyżej za tydzień się zmieni.

Po odpoczynku, obiedzie wyszliśmy jeszcze z Żoną na rundkę nordic-walking i dodatkowe 4 km wpadły.

Biegowo tydzień zamknął się dystansem – 40.6 km. Wyszło dokładnie tak jak chciałem. Generalnie jestem zadowolony ze swojej dyspozycji. Treningi zostały zrealizowane – czułem je momentami ale nie były to obciążenia zbyt duże do udźwignięcia. Ot, człowiek się trochę zmęczył bo dawno solidniej nie biegał 🙂

Maratońskie przygotowanie – grudzień 2022

Mimo, że to dopiero początek przygotowań jestem bardzo zadowolony z faktu, że udało mi się zrealizować plan przewidziany na grudzień.

Podczas całego miesiąca przebiegłem 131,5km. Zrealizowane było to podczas takich treningów:

01/12 – 4,1km
03/12 – 5,2km
04/12 – 4,2km

06/12 – 7,2km
08/12 – 5,9km
10/12 – 4,6 km (City Trail)
11/12 – 8,9km

13/12 – 7,2km
15/12 – 7,2km
17/12 – 6,8km
18/12 – 4,9km

20/12 – 10,3km
22/12 – 10,4km
24/12 – 5,5km
25/12 – 10,4km

27/12 – 12,1km (T:1:18:23, śr. tempo:6:28min/km, śr. tętno:152 ud/min)
29/12 – 6,1km (T: 37:56, śr. tempo: 6:15min/km, śr. tętno:151 ud/min)
31/12 – 10,4km (T: 1:07:30, śr. tempo 6:29min/km, śr. tętno:153 ud/min)
01/01 -6,2km (T: 40:37, śr. tempo 6:30min/km, śr. tętno: 149 ud/min)

Początek miesiąca to jeszcze takie moje zwykłe truchtanie nie będę więc wymyślał tu jakiejś głębszej ideologii. Biegałem spokojnie, jedynym przerywnikiem był wrocławski City Trail gdzie należało trochę szybciej przebierać nogami 🙂

Głównym założeniem miesiąca (jak pisałem wcześniej) było regularne realizowanie treningów (biegów 4x na tydzień) i spokojne zwiększanie dystansu. Tak by znów przyzwyczaić się do obciążeń biegowych.

Widać to najbardziej w ostatnich dwóch tygodniach grudnia. W bieganiu pojawiły się odcinki 10 km. Robię je tempem konwersacyjnym, staram się na niskim tętnie (max. zmierzony zegarkiem mam 193 ale większość ostatnich treningów jest w górkach więc ciężko się tu tylko tętnem sugerować) i widzę, że jest całkiem ok. Przebiegam je bez problemów, na końcu mam siłę. Nie pojawiły się też żadne dolegliwości, urazy z czego jestem zadowolony najbardziej. Dobrze to rokuje na przyszłość.

Plan na styczeń jest podobny, z tym, że dystanse ponad 10 km muszą pojawiać się już regularnie, praktycznie w każdym treningu. Nie chcę jeszcze w jakiś hardcorowy sposób wykonywać długiego wybiegania (by nie przeciążyć się) więc stawiam na regularność całości. W lutym myślę, że będzie czas na już wyraźniejsze akcentowanie długich wybiegań.

Powoli do przodu, staramy się :)

Mimo wielu świątecznych pokus, przygotowania maratońskie nie upadły. Druga połowa grudnia idzie mi nawet lepiej niż pierwsza. Widać postęp kilometrowy, siły też są 🙂

 Ciągle to taki bardziej rozruch, wstrzymam się jeszcze z opisywanie tego dokładniej (do końca miesiąca). Podsumuję wtedy cały miesiąc, zobaczę czy trzeba wprowadzić jakieś zmiany. A od stycznia postaram się pisać co tydzień, co ciekawego dzieje się w treningu.

Praca koncepcyjna za to działa 🙂 chyba wprowadzę małą rewolucję do swoich treningów.

Ostatnie lata biegałem zawsze tak:
Wtorek (po płaskim)
Czwartek (po płaskim)
Sobota (góry)
Niedziela (góry + długie wybieganie)

Miało to sens kiedy próbowałem szykować się do różnych biegów górskich ale teraz gdy myślę o maratonie to chyba zmienię układ na:
Wtorek (po płaskim + długie wybieganie)
Czwartek (po płaskim + zabawa biegowa)
Sobota (góry)
Niedziela (góry)

Skąd taka wizja? Ano przemyślałem temat, że w przeszłości często zbyt ciężko było mi wykonać długie wybieganie w górach. Wiadomo teren męczy sam w sobie i te długie wybiegania były zawsze za krótkie. Dodatkowo (to teraz) w weekendy często łażę z kijkami + jeżdżę rowerem. Przy takim natłoku aktywności treningi biegowe kuleją. Jak nie zacznę dnia od biegu to później mi się już nie chce go robić. I odwrotnie po mocnym bieganiu nierozsądnie jest jeszcze „zarzynać” się rowerem, chodzeniem. To bez sensu przecież.

W teorii sens tej zmiany brzmi dla mnie akceptowalnie. Jedyny minus mojego pomysłu to fakt, że bliżej kwietnia może być już gorąco. Bo w tygodniu biegam po pracy, bliżej 17:00. Ale chyba nie ma się co tym przejmować teraz…